Podrzuć czasem do kominka...
ministat liczniki.org
Kategorie: Wszystkie | EFEKTY DIETY | Jak chudnę i tyję | PRZEPISY DUKANA
RSS

Jak chudnę i tyję

wtorek, 23 marca 2010

Witam we wtorek.

Pogoda na Podlasiu pochmurna i jest chłodno.Wczoraj wieczorem łapał mróz i nasze podwórkowe błotko troszkę stwardniało :) Po południu ma być ładniej i mam wielką nadzieję że tak będzie.

Na kursie zostało mi 2 dni teorii,a jazda dopiero po świętach.Będzie czas żeby przygotować się do świąt i uczyć sie testów.A po świętach okaże się jaki ze mnie kierowca :)))))))

Wczoraj wieczorem jak przyszłam do domu o 19.00 to byłam tak głodna że pochłonęłam cały talerz tatara i dodatkowo jogurt :) Ostatni posiłek zjadłam o godzinie 12.00 w południe,a potem dentysta i nie wolno było jeść 2 godziny,potem kurs i nie było jak zjeść.Ale o dziwo moja waga dzisiaj troszkę drgnęła...Ale ciiiiiicho żeby jej nie spłoszyć :))) Niedzielny basen,wczorajszy marsz 2 kilometrowy  (droga do pociągu) i szybkie chodzenie po mieście robi swoje.Oby waga się nie wystraszyła i spadała dalej,bo dosyć juz tych przestojów.

Dziękuję dziewczynki za miłe słowa dotyczące prawka,ale wątpię Magdalenko żebym zdała za pierwszysm razem :) Ja nastawiam się na trzy podejścia do egzaminu,potem wykupienie dodatkowych godzin jazdy i ponowne 3 podejścia :))) Nie wierzę w swoje umiejętności :)

Witaj Olinko.
Nie mam o czym zabardzo pisać wiec rzadko pojawiam się na smacznym.Ale czytam Was regularnie.
Prąd już jest,nie było go wczoraj prawie 5 godzin...Lipa,bez prądu nic nie da się zrobić.

Dzisiaj na obiad zjem jaja sadzone,a rodzince usmażę racuszki z jabłkami i mam karkówkę w marynacie to na początek ziemniaczki z karkówką ,a na deser racuszki.

Idę do kuchni,bo trzeba szykować obiad i gotować otrębiankę,pozatym nastawić pranie i ogarnąć troszkę domek.

Życzę miłego dnia.

 

poniedziałek, 22 marca 2010

Witajcie na początku kolejnego tygodnia.

Poniedziałek przywitał mnie silnym wiatrem i chmurami z których na szczęście nie pada.Nie ma prądu,nic nie mogę zrobic,a nazbierało sie prania i odkurzyć trzeba...Dobrze że laptop naładowany :)))

Dzisiaj mam wizytę u dentysty,a potem od razu jadę na kurs,wrócę wieczorem,więc potem już niewiele zrobię.

Magdalenko,wczoraj miałaś urodziny,a ja nie mogłam złożyć Ci życzeń więc robię to dzisiaj:
wszystkiego co najlepsze,najsłodsze,najpiekniejsze i najmilsze życzy Śliweczka :)
I kwiatki dla Ciebie

Piekę w rękawie kurczaka na obiadek,pachnie ziołami w całym domu.Dla rodzinki dzisiaj bitki wieprzowe w sosie grzybowym.Znalazłam świetny sposób na sos grzybowy żeby dzieci nie wybierały grzybów z talerza (nie lubią suszonych grzybków).Zmieliłam suszone grzyby w młynku do kawy i dosypuję tego proszku grzybowego do sosiku,jest pyyyszny.

Dzisiaj biorę na kurs książkę Dukana bo koleżanka chce poczytać , chciałaby zgubić parę kilo.Kolejna zachęcona moimi sukcesami osóbka która chce poznać naszego doktorka :)))

Idę gotowac otrębiankę.

Miłego dnia życzę wszystkim moim gosciom.

czwartek, 18 marca 2010

Witam czwartkowo po dwudniowej przerwie.

Zapraszam na kawkę

Zabiegana troszkę jestem przez ostatnie dni,rano o 6.30 pobudka,dzieci wysłać do szkoły,potem krówki,świnki,kotki,pieski,kaczki,kury... To zajmuje mi jakieś półtorej godziny,chyba że mąż jest w domu i mi pomoże to wyrabiamy się szybciej.Potem ogarnąć domek po wyjściu dzieci i po noszeniu wiader (teraz nie ma mrozu, więc chociaż krówkom wody nosić z domu nie trzeba),ale świnki lubią zjeść smaczne i ciepłe jedzonko :))))
Potem się przebieram,robię kawkę i wypijam ją z mężem lub tak jak dzisiaj (mąż w pracy)piję ją przed komputerem :) Po kawce śniadanko (najczęściej otrębianka).Potem czas na porządki,gotowanie,pranie,prasowanie...Zależy co tam akurat jest do roboty,ale najczęsciej sporo,bo gotuje dwa obiady-dla siebie i reszty rodzinki (mąż i 4 dzieci)
Ostatnio nie chce mi sie wymyślać potraw dla siebie,wolę zjeśc coś gotowego,albo ugotuje sobie kurczaka i zjem z jakimś warzywem :) Dzisiaj usmażę sobie rybkę,a rodzinka będzie miała mielone kotlety z ziemniaczkami,a do tego marchewka z groszkiem.Dzisiaj czeka mnie prasowanie...Troszkę się tego nazbierało.
O godzinie 13.30 wraca ze szkoły najmłodsza córcia Julka,muszę mieć już gotowy obiad bo już od drzwi krzyczy "mamo,jestem głodna!",chociaż w szkole je obiady.Po obiedzie pomagam jej odrobic lekcje (3 klasa podstawówki,a zadają tyle że trzeba siedzieć nad tymi książkami ze 2 godziny).
W międzyczasie robię kawę i popijam ją zerkając w zeszyty Julki :)))
O godzinie 14.00 bedę musiała dzisiaj nakarmić zwierzęta,bo męża nie ma ,a ja muszę o 15.00 już być na przystanku autobusowym ,mam do niego ok.3 km,więc mąż wyrwie się z pracy żeby mnie podwieźć na autobus do Sokółki gdzie o 16.00 zaczynam kurs prawa jazdy.Siedzę i słucham instruktora do godziny 18.00.Autobus powrotny mam 18.22,wiec biegnę na przystanek i jade do domu,a z przystanku odbiera mnie mąż (dzisiaj pojadę przystanek dalej i pójdę do męża do pracy i już po 19.00 bedę w domciu).Zjem kolację i wypije herbatke z cytrynką ,obejrzę jakiś film i ...spać.A rano znowu to samo...Taka kołomyja...W kółko to samo.

Na kursie prawa jazdy jest fajnie i wesoło:) Świetny instruktor,dobrze tłumaczy,ale mi się już wszystko miesza...Znaki znam i z tym nie mam problemów.Najwięcej problemów sprawiają mi skrzyżowania i to kto ma pierwszeństwo...Ale lipa,kto wymyślił te durne przepisy! Najbardziej boje się jazdy...Jestem tak zestresowana myślą o tym że będe musiała wsiąść za kierownicę...Nie wiem czy dam radę...
Na kursie jest jedna starsza pani i ja z tych starszych :),a reszta to sama młodzież...Dobrze że chociaż jedna starsza osoba uczęszcza ze mną na kurs bo sama źle bym sie czuła wśród takiej ilości młodych ludzi.

No,kawusia wypita,trzeba ugotować otrębiankę i brać się do pracy.

Pozdrawiam wszystkim moich gości i życzę Wam miłego dnia.

poniedziałek, 15 marca 2010

Witam w poniedziałkowe popołudnie.

Nie mogłam być rano,poniewaz byłam zapisać się na prawo jazdy hehe...Wcale nie zaspałam Czeremcho,nie śpie od godz 6.00,ale zajęta byłam rano.Zapisałam się na to prawko i już jutro mam pierwsze wykłady teorii...Mam stracha,boje się jak to będzie...Ja za kierownicą :))) Pffff ,śmieszne :) Nie wyobrażam sobie tego :) No cóż,zobaczymy czy wogóle zdam :)

Pogoda dzisiaj piekna,świeci słoneczko i śnieg topnieje.Wiosno przychodź szybciej!

Na obiadek dzisiaj szybciutko ugotowany kurczak,nie było czasu na wymyslanie :) A rodzinka zje rosołek.

Corrinko,dziekuję za przepis,napewno wypróbuję.

Maragrete,dziękuję za dobre słowo i kciuki.Już się zapisałam na to prawko i zobaczymy jak będzie.

Witam Cię Lusiaczek! Następna osóbka chcąca schudnąć,która trafia na mój blog.Miło mi bardzo.Zastoje wagi są normalne i z czasem waga ruszy.Organizm zapamietuje wagę którą miał kiedyś i jak dotrzesz do takiej wagi to organizm się buntuje i broni i waga nie chce spadac.Ale zacznie spadać na nowo.
Kochana,budyń ja gotuje taki zwyczajny z paczki np.waniliowy.Na opakowaniu napisane są wartości budyniu po ugotowaniu z mlekiem i cukrem i czasem jeszcze z masłem,więc są zawyżone,jeśli ugotujesz budyń na chudym mleku i słodziku to możesz go zjeść co jakiś czas.Pozatym można kupić budyń sojowy ( w sklepach ze zdrową żywnością)Ja jem budyń raczej na PW.Cieszę się że dietka poprawiła Twój stan zdrowia.
Przyjmiemy Ciebie z otwartymi rękami,pisz kiedy chcesz i pytaj o co chcesz,postaram się odpowiedzieć.Trzymam kciuki za udane dietowanie!

Annomario pewnie że się uda!!! Nie ma innej opcji! Ja też jestem długo na diecie i nie tęsknię narazie do III fazy. Pomalutku osiagniemy to co zamierzamy czego Tobie,sobie i reszcie Protalek życzę.

Czeremcha się odezwała...Toz to szok! Gdzie byłaś jak Cię nie było siostrzyczko??? Widziałam na własne oczy te Twoje wyżerki słodyczowe :) Szok! No ale skoro królewski posiłek to królewski posiłek...Fajnie że waga nie rośnie.Widziałam ile jesz i co jesz i skoro waga nie rośnie to ja już sie nie boje III fazy :)

Pozdrawiam wszystkich moich miłych gości.

sobota, 13 marca 2010

Witam w sobotnie popołudnie.

No i zima wróciła...Wszędzie biało...Świeci słoneczko i z dachu kapie,chyba długo ten nowy atak zimy nie potrwa i całe szczęście bo ja chcę już jeździć na rowerze!

Dziękuję Wam kochane za miłe słowa,kciuki i życzenia związane z pracą skierowane do mojej córci Karoliny,ona również Wam dziękuje.Powiedziała że mam fajne kolezanki Protalinki :))) Teraz pozostało czekać na telefon...

Magdalenko i Maragrete życzę Wam zdrówka.Mnie jakoś przeziębienia omijają od kiedy jestem na diecie,choć w tym roku już mnie łapało,ale szybka reakcja i choroba szybko odpuściła.

Magdo,trzymam kciuki żeby tych kawałków ciast nie było zbyt dużo i żeby to się zabardzo na wadze nie odbiło :)

Malgonek,nie za wcześnie-pomalutku,bo przecież masz maleństwo.Najważniejsze żeby zbytnio nie przytyć,bo jak przestaniesz przestrzegać diety to może się to skończyć kilkoma kilogramami więcej.Więc lepiej dietowac ,choć nie zawsze zgodnie z Dukanem,ale zawsze to jesz troszkę mniej tłusto i słodko.Życzę wytrwałości,bo napewno jest Ci trudno.

Maragrete,ja też kupiłam tą zieloną herbatkę z malinami,bardzo mi smakuje.A narazie piję herbatkę zieloną którą przywiozła mi siostra,kupiła ja na wagę u siebie w takim specjalnym sklepie-herbatka zielona z japońską wiśnią-o matko jaka pycha! A czasem do zwykłej zielonej dodaję miętę suszoną własnoręcznie wychodowana i wysuszoną,też mi smakuje.Zawsze to jakaś odmiana.A piję tej zielonej herbaty hektolitry to odmiana sie przydaje.

Annomario,witam Cię na moim blogu.Piszesz że Twoja walka z kilogramami będzie długa i ciężka,no cóż...Ja też długo walcze o wygląd i zdrowie.Ale warto,naprawdę warto!
Skrobia kukurydziana to nie jest to samo co mąka.Mąka jest żółta,a skrobia biała i ma podobną konsystencję jak mąka ziemniaczana.Skrobię można kupić w sklepach ze zdrową żywnością,w auchan lub przez internet.Ostatnio widziałam ją też w stokrotce.Ja używam czasem pół na pół mąki i skrobii bo skrobia jest droga troszkę,więc oszczędzam mieszając ją z mąką...
Moja otrębianka to poprostu owsianka z 2 łyżek otrębów owsianych i 1 łyżki pszennych (dawka dozwolona) ugotowana na mleku,z dodatkiem słodzika i czasem cynamonu,bo taka słodką lubie najbardziej :)Do przegryzienia polecam paluszki surimi,albo jakieś ciasteczka z otrębów.
Życzę Ci powodzenia w diecie i odzywaj sie częściej.Pisz o swoich sukcesach dietowych i o czym tylko chcesz,ja chętnie czytam o wszystkim.

Corrinko,mogę prosić o dokładny przepis na to świetne lekarstwo z imbiru,cytryny i miodu?Może się przydać gdy dzieci zaczną chorować.Ja robiłam syrop z czosnku i cytryny,jest świetny,ale dzieci nie chcą go pić bo nie jest to zbyt smaczne :)

Dzisiaj pachnie w moim domu wędzoną szyneczką...Szykujemy się już do świąt,a święta bez własnoręcznie zasolonej i uwędzonej szyneczki to nie świeta :)

Na obiad rosołek z kluseczkami lanymi (Maragrete podrzuciła mi pomysł) ,a dla rodzinki tradycyjnie z własnoręcznie robionym makaronem...Pycha...

Mąż pojechał do warsztatu po samochód,bo coś sie popsuło...Wczoraj go wstawił do naprawy,a dzisiaj ma być gotowy.Kurcze ten grat psuje się coraz częściej.

Wybieram się na prawojazdy,boję się jak cholera,bo ja nie umiem jeździć :)Ale chcę mieć prawko,bo mąż mnie wszędzie wozi,a jechac z moim mężem na zakupy to horror,bo on nie nawidzi zakupów.Wszędzie mnie popędza,szybciej kupuj i do domu.A ja chcę połazić,pooglądać...No i trzeba zdawać prawojazdy,ale tuman ze mnie i nie wiem czy zdam :)))) Pozatym nerwus ze mnie straszny i boje się że nerwy mnie zjedzą.Nigdy nie siedziałam za kierownicą,o przepraszam,raz siedziałam,dawno temu kiedy jeszcze samochód polonez był samochodem na topie :) I....rozwaliłam płot sąsiadce...:)))Więc może nie zapisywac się na to prawko?:)Bo wstyd będzie...

Pozdrawiam Wszystkich moich gości.

piątek, 12 marca 2010

Dzień dobry w piątek!

Pogoda piękna,świeci słoneczko i jest ciepło.Żeby tylko ten śnieg zginął to by była prawdziwa wiosna.

Dzisiaj dzień bezmięsny,więc na obiad rybka smażona (filety z tołpygi),panierowana w jajku i bułce tartej sojowej :)

Na śniadanko jak zwykle otrębianka,a kolacja to sałatka z makreli wędzonej.W międzyczasie jogurt i serek homo,oraz dużo,dużo herbaty zielonej.

Wczoraj napisałam długąnotkę i wszystko mi wcięło...Wkurzyłam się i nie miałam siły i głowy pisać od nowa...

Corrinko...Kruche babeczki...Z budyniem i galaretką cytrynową...Pomyślę o tym na świeta :)

Małgosiu,to będą już 3 święta w mojej dietowej karierze :)))) Najgorsze były święta Bożego Narodzenia,a Wielkanoc to pikuś...Święta jajowe to będziemy jeść jaja :)Nadziewane np.pieczarkami podsmażonymi,albo makrelą wędzoną to świetne danie świąteczne. Pozatym galareta z kurczaka,sałatki,rolada z indyka pieczona do chlebka dukanowego,wędlinka z kurczaka z biedronki,może jakaś rybka w galarecie,sernik i jeszcze jakieś ciasto upiekę.A grzechem będzie biała kiełbaska bez której nie wyobrażam sobie świąt :) No i może plasterek schabiku ze śliwką :)))))

Ciemnanocko,musisz dużo pić,bo nerki sobie rozwalisz kochana.Pozatym musisz pić żeby waga spadała.Tak więc pij dużo,a waga spadnie.

Władych,dziękuję za pozdrowienia.Czekam z niecierpliwościa na tą wiosnę ze Szkocji,bo u nas śnieg zapowiadają :((( Będę trzymać kciuki za udaną operację. Cieszę się że żona czuje się już dobrze.
Co do dnia mężczyzn to zawsze pamiętam,bo mój mąż nigdy nie zapomniał o dniu kobiet wiec ja nie zapominam o dniu mężczyzn.Choć to święto jest troszkę młodsze do święta kobiet to jednak w moim domu obchodzimy je co roku.Pozatym zawsze świętujemy walentynki :) To takie miłe święto:)

Moja córka dzisiaj ma rozmowę w sprawie pracy...Strasznie się stresuje i ja też...

Kończe kawkę i lecę gotować otrębiankę.

Miłego dnia życzę wszystkim moim gościom.

środa, 10 marca 2010

Witam w środę.

Dzisiaj mniejszy mróz niż wczoraj,ale i tak na termometrze jest - 6 stopni.

Zapraszam na kawkę z mleczkiem prosto od krówki :)

Wczoraj upiekłam sobie protalowe faworki.Pyszne były...Miały być na 3 dni,a ja je zżarłam w jeden dzionek :)))Oj,ciężki jest żywot łakomczucha...

Wkleję przepis,może ktoś się skusi.

FAWORKI

Porcja na 3 dni (niestety)

3 żółtka
9 łyżek otrębów owsianych mielonych
1 łyżka jogurtu naturalnego
1 łyżeczka słodziku lub 4-5 rozgniecionych tabletek
1 łyżeczka octu
szczypta soli
2 łyżki skrobi kukurydzianej (zależy od wielkości żółtek,jeśli będzie za rzadkie dodać więcej)

Wyrobić ciasto,wybić wałkiem na blacie,wałkować,wykrawać faworki,formować (ciasto kruche,więc trzeba uważać bo się łamie)
Piec w 180 st do zrumienienia.
Posypać słodzikiem w pudrze.

Dzisiaj na obiad śledzie smażone w zalewie octowej.Rodzinka ma to samo,tylko oni zjedzą śledziki z ziemniakami w mundurkach,a ja z chlebkiem dukanowym.
Na kolację zrobię pastę z makreli z jajkiem,szczypiorkiem i jogurtem.

Wszystkim mężczyznom w dniu ich święta życzę szczęścia,miłości i spełnienia marzeń!!!!
Szczególne życzenia dla Władycha-jedynego ujawniajacego sie mężczyzny na moim blogu.

Corrinko,u nas tych dziur na drogach tyle że koła można pogubić.Nie ma u nas asfaltów(taka wiocha)droga jest żwirowa i zawsze po zimie trzeba jeździć slalomem,ale i tak wpada się w dziury.Mąż jako sołtys stara się żeby gmina równała te drogi,ale oni pałę kładą na prośby...I autobus szkolny zasuwa slalomem między dziurami...Eh,nasza polska rzeczywistość...

Ewela,trzymam za Ciebie kciuki bardzo mocno!!!!! Musi Ci się udac!!!!

Pozdrawiam wszystkich gorąco i życze miłego dnia.

poniedziałek, 08 marca 2010

Witam w słoneczny i mroźny poniedziałek.

Na rozgrzewkę gorąca kawusia

Ja juz chcę wiosny...A za oknem mróz -13 stopni ...

WSZYSTKIM KOBIETOM WSZYSTKIEGO DOBREGO W DNIU NASZEGO ŚWIĘTA!

I troszkę wiosny ...

Ewo,szkoda że nie idzie Ci dietowanie...Tarczyca ma jakiś wpływ na dietę,ja też mam problemy z tarczycą,a moja mama jest po operacji wycięcia tarczycy i radzi sobie dobrze...Myślę że takie powroty do diety po obżarstwie maja zgubny wpływ na diete.Ja mam problem od 2 miesięcy z wagą,coś nie zabardzo chce spadać...Ale mam nadzieję że ruszy w końcu.Ja się nie poddaję,białeczka mi smakują i traktuję tą dietę jak sposób na życie...Gratuluję siostrze i synkowi.

Władych,dziękuję za życzenia,to bardzo miłe że mężczyźni pamiętają o nas :))))Kwiatki na Twoim blogu śliczne,bardzo dziękuję.

Mąż pojechał na zakupy,bo troszkę pusto zrobiło sie w lodówce.
Dzisiaj na obiad zrobię sobie coś z kurczaka (jeszcze nie wiem co),a dla rodzinki może jakiś gulasz...Nie mam pomysłu na gotowanie,straciłam wenę :)))))Najchętniej bym powiedziała że każdy ma zajrzeć do lodówki i zjeść cokolwiek...Ale muszę coś ugotować bo jakby mi 6 osób wpadło do lodówki to w jeden dzień opróżnią mi półki :)))))

Miłego dnia życzę.

piątek, 05 marca 2010

Witam w piątkowy poranek.

No i zima wróciła...Wczoraj sypał śnieg,a dzisiaj 10 stopni mrozu..Eh...

Wczoraj były imieniny mojego męża,obeszło się bez alkoholu,ale ciasteczko mnie skusiło :)
Trudno,trzeba się wziąść za siebie ,bo do lata muszę jeszcze sporo schudnąć...

Dzisiaj piątek,czyli u mnie w domu dzień bezmięsny.Na obiad będą rybki smażone-śledziki i tołpyga.Do tego jakaś suróweczka,może z selera...

Wczoraj byłam na większych zakupach,znalazłam w auchan ketchup dietetyczny co bardzo mnie cieszy,bo ten robiony własnoręcznie już mi zbrzydł :) Nareszcie będę mogła zjeść kanapkę z wędlinką i ketchupem :) No i do sosu azjatyckiego będę miała pyszny ketchupik :)

Szukałam też wczoraj niskotłuszczowych serków i jogurtów i powiem szczerze że niewiele znalazłam,a wszystkie te serki są strasznie drogie.Serek naturalny z Ostrowii ,którego w pudełeczku jest dosłownie 1łyżka ,kosztuje ponad 1 zł...Kurcze,sporo kosztuje mnie ta dieta...Dobrze że mleko i twaróg mam swój,bo naprawdę byśmy zbankrutowali :))))Ciężko jest sie utrzymywac z jednej wypłaty mając czworo dzieci ,troje w wieku szkolnym i jedno na prywatnym,zaocznym studium...A z pracą kiepsko...A na diecie jestem od ponad roku...Ale czego się nie robi dla zdrowia :))))) A mąż też zachwycony,bo odzyskał dawną żonkę :)I nie żałuje pieniędzy na moją dietę,bo jak twierdzi -wyglądam coraz ładniej :))))

Jutro mój mąż idzie na cały dzień do pracy,więc cała trzódka będzie na mojej głowie.Jak ja nie lubię uprawiać się kiedy na dworze mróz...Wodę trzeba z domu nosić,wszystko zamarza...Oj...
Ja chcę wiosny!!!!!

Miłego piątku życzę.

wtorek, 02 marca 2010

Dzień dobry we wtorek!

Na powitanie kawusia

Ale dzisiaj wieje...Światło mruga,a chwilami nie ma wogóle prądu.Na podwórku głowę urywa ten wiatr...
Troszkę podsuszyło się to okropne błoto.Dobrze że latem przywieźliśmy na podwórko żwir,bo kiedy zakładali nam wodę (do tej pory mieliśmy w kranach wodę ze studni) to rozkopali podwórko i wszędzie było pełno gliny...Latem ziemia pękała jak na pustyni,a podczas mokrych dni robiła się straszna,gliniasta breja...Teraz kiedy jest żwir lepiej woda wsiąka,ale tej wody jest za dużo w tym roku.Boję się żeby nam te roztopy piwnicy nie zalały,bo już się takie rzeczy działy...

Wczoraj nie skusiłam się nawet na kawałeczek ciasta :)Jestem z siebie dumna! Bo do tej pory zawsze mnie skusił choć malutki kawałeczek.No ale w tłusty czwartek nie skusiłam się na żadnego pączka,więc już wtedy osiągnęłam sukces w opieraniu sie słodyczom :))))

Maragretko dziękuję,mam nadzieję że moja waga w końcu się poddała i dalej będzie już tylko lepiej.
Ja równiez uwielbiam pływac i do tej pory zawsze latem pływałam nad jeziorkiem oddalonym ok.2 km od mojego domu,ale zimą nie było gdzie popływać,a na basen wstydziłam się chodzić,bo 140  kg hipopotam na basenie byłby nie lada atrakcją :)))) Przez rok kiedy chudłam tez nie odważyłam się rozebrać na basenie...Ale teraz kiedy ważę 90kg z kawałkiem nie jest już tak strasznie.Wystarczy że raz się odważyłam i teraz będzie mi już łatwiej.
Córcia bardzo dziękuje za życzenia,czyta mój blog i była mile zaskoczona życzeniami od protalowej Cioci Małgosi :))))

Dzisiaj na obiad pulpeciki z sosikiem i korniszonkiem.A na kolację ser żółty (czeka zasypany sodą)Uwielbiam go i zapewne pochłonę całą miskę :)))

Życzę miłego dnia.

poniedziałek, 01 marca 2010

Witam w ciepły,słoneczny poniedziałek.

Moja waga leciutko spadła w dół,co po prawie dwumiesięcznym zastoju bardzo mnie cieszy :)

Wczoraj z całą rodzinką byłam na basenie i nie siedziałam na ławeczce partrząc jak rodzinka bryka w wodzie,ale też weszłam do wody!!!! Od tak dawna nie byłam na basenie...Było świetnie! Nie chciałam jechać...Rodzinka mnie namawiała i namawiała...Mąż powiedział że beze mnie nie pojedzie...Musiałam jechać :) Przymierzyłam strój kąpielowy i wszyscy zaczęli mówić jak to dobrze wyglądam w stroju (ściemniali,wiem...ale niech im będzie )No i się odważyłam...I nie żałuję,bo na basenie były grubsze osoby ode mnie :)))) A bawiłam się świetnie,nawet nie wiedziałam że z moją formą nie jest aż tak źle :) Będę częściej odwiedzać basen :)

Dzisiaj już jestem po wizycie u dentysty,jakoś to przeżyłam :)

Na obiadek mam filet z tołpygi ,nie mam tylko pomysłu co z nim zrobić :) Dzieci chciały na obiad placuszki z jabłkami,a mąż ma zamarynowaną w tłustym,ochydnym oleju z przyprawami karkówkę :) (też bym zjadła,mimo tego ochydnego oleju hihi)

Moja czternastolatka Klaudia ma dzisiaj urodziny,muszę upiec jakieś ciasto,bo tortu nie będe robić (za bardzo kusi) Wzięła całą torbę cukierków do szkoły,eh...Te słodycze...Zgubią mnie kiedyś...

Popijam zieloną herbatkę i będę szukać przepisu na jakies ciacho ,no i sobie muszę upiec serniczek.

Miłego poniedziałku życzę wszystkim moim gościom.

piątek, 26 lutego 2010

Witam piątkowo.

Mgła opanowała Podlasie...Jest ciepło i mokro.Wszędzie zwały brudnego śniegu,woda z roztopów i błoto...A fe z taką pogodą! A od środy zapowiadają powrót zimy - mrozu i sniegu...A miała być wiosna...

Dzisiaj piątek,więc u mnie dzień bezmięsny.Na obiadek rybka,a rodzinka zamówiła sobie nalesniki z twarogiem zasmażane.

Mam dzisiaj wizytę u ginekologa,a w poniedziałek dentysta...Eh,to moi ulubieni lekarze :)))))Ale badać się trzeba :)

Siostrzyczka pojechała,zrobiło sie tak codziennie,zwyczajnie...

Malgonek,kochana...Wcale się nie dziwię że zaczynasz dzień protalowym śniadaniem,a potem nie dotrzymujesz diety.Ja często sobie obiecuję że dzisiaj napewno niczym nie zgrzeszę,a potem wygląda to różnie...Najgorsze są wieczory,wtedy mam największy apetyt i często coś tam skubnę.
Mam nadzieję że niedługo moja waga zacznie spadać,bo już prawie marzec,a ja od stycznia ciągle w miejscu.Już mnie zaczyna denerwować moja waga stojąca w łazience...I zemszczę sięna niej jak waga nie spadnie :)

Magdalenko,ja również uwielbiam słodkie,ale ja czesto robię sobie mleczną galaretkę np.kawową i zajadam ,bo to deser typowo protalowy i łatwy do zrobienia.Często piekę serniki ,bo to też lepsze niż ciasta ze skrobią kukurydzianą.Ostatnio robiłam sobie sernik na zimno z galaretką z herbaty owocowej.Taka galaretka jest pyszna. W sklepach nie ma niestety galaretek bez cukru,a szkoda,bo w Anglii i Niemczech są takie galaretki.My jak zwykle zacofani jesteśmy...

Idę gotować otrębiankę,myć włosy i szykować się pomalutku do wyjazdu do miasta.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

Miłego dnia życzę wszystkim moim gościom.

wtorek, 23 lutego 2010

Witam we wtorkowe popołudnie.

Odebrałam dzisiaj wyniki badań morfologii,mocznika i keratyniny i wszystkie są w granicach normy,więc dalej mogę spokojnie Dukanować :)
Cieszę się że wszystko ze mną ok,szczególnie martwiłam się o wyniki nerkowe bo wiadomo...białko zakwasza organizm,ale starałam sie przez cały okres diety bardzo dużo pić ,więc okazało się że duże ilości płynów pomagaja w tej diecie.I jeszcze jedno:na Dukanie można być bardzo długo i mieć świetne wyniki.A tyle się naczytałam na różnych forach o tym jak białko wyniszcza organizm,a szczególnie nerki...No więc dużo pijcie i Dukanujcie na zdrowie :)

Kupiłam sobie dzisiaj dwie pary spodni dresowych,takich do chodzenia po domu,bo jedne stare już ze mnie spadały :) I kupiłam też adidasy...Pierwsze od około 20 lat adidasy...Bo do tej pory chodziłam w spódnicach,a do spódnicy raczej adidasy nie pasuja :) A teraz chodze w spodniach :) Do jeansów założę adidaski:)Och,jak się cieszę :)

Życzę miłego dnia moim gościom.

poniedziałek, 22 lutego 2010

Witam w poniedziałek!

Zaczął sie kolejny tydzień,ale ten czas leci...

Moja waga zwariowała...Nie chce drgnąć...A mnie już wkurza...Chciałam w lipcu przejść na 3 fazę,a tu kicha...Już drugi miesiąc waga płata mi figle.Jak się nie podda to ja ją siłą pokonam :)Bo przecież mam  jeszcze troszkę kilogramów za dużo.

Asienko,Ty na zdjęciu w paszporcie wyglądasz strasznie?Toż to nie możliwe!!! Taka laseczka z Ciebie!!!! Napewno wyglądasz ładnie na zdjęciu,tak jak na NK-świetne zdjęcia!

Witaj Małgosiu!
Z tym alkoholem to ja zawsze mam problem,bo nie piłam przed dietą zbyt często,piwka wogóle nie lubię,ale winko albo drink...:) A teraz jak tylko troszkę wypiję to waga automatycznie idzie w górę.Kiedyś nawet skoczyła o 2 kilogramy! Więc wolę nie pić wcale,ale czasem trafi się okazja...I lipa,waga rośnie.
Ja też Cię pozdrawiam i ciesze się że się odezwałaś na moim blogu.

Nie mam zabardzo czasu na blog bo mam gościa,i nie wypada siedzieć przed komputerem :)Niestety w środę siostra wraca do domu.

Jutro odbieram wyniki badań,ciekawe czy po tak długim dietowaniu wszystko ze mną w porządku :)

Ostatnio słyszę że mam przestać już się odchudzać i nikt mi nie wierzy że ważę 91kg,wszyscy twierdzą że nie wyglądam na tyle i że napewno warzę mniej.Kurcze,gadają tak z zazdrości czy co?

Pozdrawiam wszystkich gości.

Życzę miłego dnia.

 

czwartek, 18 lutego 2010

Witam czwartkowo.

Moja waga odstawiona na bok,boję się na nią wejść po ostatkowym wypitym alkoholu :)

Wczoraj na obiad najadłam się pysznych smażonych śledzików w zalewie octowej.A dzisiaj na obiad placuszki serowe w sosie cynamonowym.

Dziękuję za miłe słowa dotyczące zdolności mojej czternastolatki :)

Magdalenko,ja rzuciłam palenie 5 lat temu,po prostu razem z mężem postanowiliśmy nie palić w poście (takie postanowienie postne) ,ale już po skończonym poście nie wzięliśmy do ust papierosa.Nie potrzebowałam plasterków,ani innych wynalazków,po prostu silna wola...
A paliłam ponad paczkę dziennie...Na początku ręcę mi sie trzęsły okropnie,delirium papierosowe normalnie :) Ale przeszło i teraz papierosy mi śmierdzą :)
Oczywiście cały czas trzymam kciuki za Ciebie.

Bardzo dziękuję za pozdrowienia,Czeremcha również bardzo Wam dziękuje.

Ona to ma dobrze...Dzisiaj znowu będzie zajadać makaron z twarogiem,jogurtem i truskawkami...I kanapeczki zjada...Eh...

Corrino,jazda na gapę jest super,o ile nas konduktor nie złapie :)))))))

Dzisiaj upiekę sobie serniczek do wieczornej kawki,strasznie chce mi się słodkiego.

Pozdrawiam wszystkich moich gości.

Życze miłego dnia.

poniedziałek, 15 lutego 2010

Witam w poniedziałkowe popołudnie.

Po wczorajszych walentynkach strach wejśc na wagę...2 lampki winka sie wypiło :) No mówi się trudno i jedzie się dalej :)))
Mąz nie zapomniał o walentynkach...Piękne róże dostałam....

Dzisiaj na obiad tortilla dla mnie protalowa,dla rodzinki "prawdziwa".

Moja siostra,która jest u mnie od środy zajada sobie kopytka na królewski posiłek,makaron z truskawkami,chlebuś,jabłuszko...Eh ta 3 faza...Daleko mi do niej...

Strasznie mnie bola nogi bo codziennie chodzimy z siostrą na dłuuuugie spacery.Wczoraj byłyśmy w mieście (Sokółka) na zakupach,jechałyśmy pociagiem,a do dworca mam z domu 1,5 km.Droga powrotna z dworca to razem 3 kilometry.W Sokółce też do sklepu jest 1,5 km,wiec razem zrobiłyśmy 6 km piechotką :)Ale jeszcze lepiej załatwiłyśmy się przedwczoraj,poszłyśmy sobie spacerkiem po moją córkę która wracała ze szkoły i w jedna stronę jest ponad 5 km :) W dwie strony 10...No to ledwo szłyśmy już pod koniec drogi,a nogi ciągnęłyśmy za sobą...A jeszcze ten śnieg,drogi słabo odśnieżone,nogi uciekają na boki...Oj nałaziłyśmy się trochę...Wczoraj nie mogłam założyć nogi na nogę tak mnie wszystko bolało :)Ale dzisiaj już jest lepiej i siostra już rano pytała gdzie dzisiaj wieczorkiem wyruszamy :)

Moja zdolna córcia Klaudia przerobiła na styl komiksowy parę zdjęć z moich wypadów z siostrą.Uśmiałyśmy sie okropnie z tych zdjęć :) Wstawię kilka:

No to tyle :)

Życzę wszystkim moim gościom miłego dnia.

czwartek, 11 lutego 2010

Witajcie czwartkowo!

Wpadłam tylko na chwilke,podzielić się z Wami pączkami :)))

Moje już się smażą,zrobiłam 74 sztuki.Mam nadzieję że mnie nie skuszą...

Miłego,bezgrzesznego tłustego czwartku życzę!!!!!

Godzina 17.15

No ja się nie dałam pączusiom :) Nie skusił mnie ani jeden.Upiekłam sobie pyszny cytrynowy sernik i zjadłam połowe :) Ale pączki mi nie straszne jak brzusio zapełniony serniczkiem :)))

Moja rodzinka się zajadała paczkami,no ale sporo zostało bo 74 sztuki nie tak łatwo zjeść mimo tego że rodzinka duża ,a i siostrzyczka podjadła...Ale brzuchy juz ich bolą,muszą troszke odpocząć :)

Kończę wieczorną kawkę,zaraz wyprawie mężusia do pracy na nocną zmianę.

Życze miłego wieczorka.

środa, 10 lutego 2010

Witam w środę.

Mróz trzyma,a zapowiadają zamiecie i zawieje śnieżne...No ładnie...
Ale chyba wiosna coraz bliżej bo moje niektóre kwiaty doniczkowe (których mam bardzo dużo)zaczeły wypuszczać młode listki.Oby to znaczyło że wiosna już blisko...:))))

Mąż w pracy,dzieci w szkole...Laba :) Ale nie tak do końca,ponieważ nie ominie mnie gotowanie i sprzątanie :)

Dzisiaj na obiad mielone z indyka dla mnie,a wieprzowe dla rodzinki.

Wieczorkiem przyjedzie do mnie siostra,już sie nie mogę doczekać...Ale poplotkujemy;) Musze przygotować dla niej coś do jedzenia,bo ona mięsa nie je,więc może jakąś rybkę jej usmażę.

Jutro tłusty czwartek...Eh...Ciekawe jak sobie poradzę.Juz się boje,bo wiem że pączki bedą pyszne...I jak się nie skusić...Siostra ma o tyle lepiej że jest w 3 fazie...Więc sobie zje kilka sztuk jako deser do królewskiej uczty...A ja? Ja bede patrzeć i ślinę przełykać...No trudno,oby tylko nie zgrzeszyć zbyt mocno.Ale w przyszłym roku to nie bedę sobie żałować :))))))

Corrinko,ja uwielbiam zakupy,ale jak mam je robić z moją Klaudią-14-to latką to mnie skręca...Ona to dopiero wymyśla...

Esperantinko,nie przejmuj się tymi 2 kilogramami,napewno szybko je zgubisz.A moja waga jakaś oporna jest ostatnio,jak spada to tak troszeczkę,ale raczej nie spada tylko stoi...A ja od lipca chciałam przejść na 3 faze,ale widze że chyba mi się nie uda.

Władych,pewnie że fajnie być dziadkami ,ja jeszcze jestem "za młoda" na babcię,ale gdyby trafił się wnuk lub wnuczka,to byłabym przeszczęśliwa :) Narazie jednak wolałabym żeby moja pierworodna 20-to latka skończyła szkołę,wiec poczekam na wnuki :) Paczka zawsze cieszy,do mnie często przysyłają paczki moi rodzice,a raczej nie do mnie,a dla moich dzieci.Ostatnio siostra mojego męża przysłała nam paczkę z Ameryki,dzieci się cieszyły z każdego drobiazgu.

Mallinko,dziękuję Ci bardzo za życzenia.Miło że czasem mnie odwiedzasz.

Zaparzyłam sobie półtora litra herbatki zielonej,kupiłam pyszną zieloną sagę z malinami,bardzo mi smakuje,malinki w taki zimny dzień...Pyszne!

Ostatnio często łapią mnie skurcze łydek,kupiłam sobie magnez w tabletkach i mleczko do kawy skondensowane light z magnezem,może troszkę pomoże.

Życze miłego dnia wszystkim moim gościom.

 

poniedziałek, 08 lutego 2010

Witam w poniedziałek!

Kolejny ponury dzień...Mróz - 12 stopni i słoneczka brak.

Zwierzęta dopatrzone,pranie nastawione,kawka zrobiona więc mam chwileczkę zanim zacznę szykowac śniadanko i obiad dla siebie i rodzinki.
A na obiadek dzisiaj kurczak zfrytkami a dla mnie kurczę pieczone w rękawie i surówka z pekinki.
Wczoraj zrobiłam tatar,nawcinałam się...Pyyyszny był.
Dzieci wczoraj smażyły na kolację placuszki serowe z bitą śmietaną...Eh...Tak pachniało....No cóż...

Dzieci dzisiaj pierwszy dzień po feriach poszły do szkoły,nareszcie troche ciszy...:)))

W piątek sprzedamy naszego małego Emila,bo wypija nam całe mleko :) Nie ma mleka,nie ma twarożku,a sernik by się zjadło...

Moja najmłodsza pociecha zaczyna chyba dojrzewać :) Wymyśla że to już nie modne,a to stare,a to nie taki kolor  jej...A było tak pieknie...No czternastolatka wymysla od dawna,ale ta dziesięciolatka jeszcze niedawno nie zwracała uwagi na ubiór ,a teraz tragedia! Dobrze że syn dwunastoletni nie wymyśla,jemu to wszystko pasuje :))

Ide gotowac otrębiankę.

Pozdrawiam wszystkich moich gości.

Życzę miłego dnia.

sobota, 06 lutego 2010

Witam z kawką.

Dziękuję Wam bardzo za życzenia,to bardzo miłe :)

Wczoraj na małym przyjęciu imieninowym za bardzo nie zgrzeszyłam,zjadłam tylko mały kawałeczek ciasta :))

Dzisiaj znowu mroźno,oj zimo,zimo...Daj nam już spokój...

Dzisiaj na obiadek będę robić pizzę z patelni,bo szybciej się robi niż normalną pizzę :)A dzieci i mąż będą mieli na obiad żurek na białej kiełbasce

Zaraz biorę sie za sprzątanie i gotowanie.

Jeszcze raz dziękuję za pamięć.

Życzę miłego dnia.

 

czwartek, 04 lutego 2010

Witam w czwartek.

Jak zawsze rano zaparzam kawkę:

Zapraszam.

Na początek wierszyk znaleziony w internecie:

Nasza Ela - Prezeska, babka z krwi i kości
nagle za złe uznała - ciała swego krągłości.
Jako więc przystało na prawdziwą kobietę
zafundowała sobie odpowiednią dietę.


Na zawsze odrzuciła cukier, torty, ciasta,
znikła z jej talerza wszelka, tlusta omasta.
Lody, kremy a także zawiesiste zupy
złe były, bo wpływały na objętość ....pupy.


Stąd też zaczęła stosować pewną dietę - cud,
która bezkarnie pozwala zjadać mięcha w bród.
Chleby, bułki i kluchy należy znielubić
jeśli pragnie się szybko "kilogramy zgubić"


Je więc teraz Ela same szynki i schaby,
jaja, sery, kiełbasy - miast drożdżowej baby.
golonki, kotlety w pracy czy w podróży,
bowiem tylko BIAŁKO ponoć zdrowiu służy.


Wcina więc to BIAŁKO pod każda postacią
zagryzając niekiedy sałatą lub nacią.
Raz w tygodniu zezwala sobie na jarzyny
aby uzupełnić dietę w witaminy.


Kiedyś podczas próby coś huknęło ! - słuchamy?
a to z Eli spadają "zbędne kilogramy".
Raz z bioder, raz z biustu a najczęściej z brzuszka
tak z "kawałka kobiety" została dziewuszka !


Inne panie-chórzystki zielone z zazdrości
porzuciły także wszelakie słodkości,
patrząc na ponętne, teraz, Eli ciałko
równiez z apetytem pożerają BIAŁKO.


Tylko zamiast "na siłę" katować sie dietą
może lepiej zostać, taką jak dotąd, kobietą.
Często bowiem panowie oznajmiają śmiele,
że "kochanego ciała" nigdy nie za wiele.


Skoro więc panowie maja takie zdanie
i wolą puszyste od zbyt szczupłych - panie,
spytajmy ich zanim zaczniemy swe diety

jakie lubią najbardziej kształty u kobiety,
bo po co te wszystkie katusze i męki
skoro się im nasze podobają wdzięki.


Gdy pomimo tego nadal schudnąć chcesz,
to od dzisiaj dziarsko za dietę się bierz,
bo oczywiście znaczenie ma duże
jak dobrze się czujesz we własnej skórze.

Moja waga lekko w dół :)

Władych,współczuję choroby żony,to straszne....Życzę Twojej żonie zdrowia,mam nadzieję że wszystko będzie dobrze.
Gratuluję wejścia w trzecią fazę.Ja niestety jeszcze trochę muszę się potrudzić.Ale mam nadzieję że wytrwam i kiedyś też będę mogła powiedzieć "waga stop".
Dziękuję za miłe słowa dotyczace zdjęć.
Śmieszna historia z tą fotką,ja też już się śmiałam że na moim zdjęciu w dowodzie jest jakaś starsza,otyła pani :))) Chyba trzeba będzie dowód wymienić...:)

Dzisiaj rodzinka bedzie miała na obiad bigos,a ja...Pewnie kurczak w jakimś sosie.
Jurto będę miała gości,mała imprezka,kilka osób więc trzeba troszkę sie przyszykować.

Nie mogę doczekać się dziesiątego lutego,bo przyjeżdża do mnie siostra,nie widziana od września.Chociaż piszę z nią na gadu i rozmawiam przez telefon to jednak nie to samo co rozmawiać na żywo.Jedno wiem napewno...Nie będę się z nią fotografować :)))) Ona teraz wygląda jak laska ,a ja przy niej jak gruuuubas :))) Wolę się fotografować z osobami "przy kości" ,a nie z osobami którym tylko kości zostały :))))

Jutro będzie 400 dni jak jestem na diecie,mogę powiedzieć że jestem zadowolona ze swoich osiagnięć ,rozmiar zmniejszył się z rozmiaru 60 do 46.Kiedy patrzę na moje ubrania z przed diety to jestem przerażona...Namioty poprostu...
Już nie pamiętam co to jest ból kregosłupa i zadyszka...Cieszę się jak dziecko :) A jak zaczynałam to miałam nadzieję że schudnę chociaż 10 kg...A tu niespodzianka! 10 razy 5 udało się zgubić :)

Moja czternastolatka Klaudia jedzie dzisiaj na warsztaty aktorskie.Jej,aktorki jeszcze w mojej rodzinie nie było hehe.Każde zajęcie jest dobre żeby się nie nudzić podczas ferii.

Zapowiadali śnieżyce w całej Polsce,a do nas na szczęście nie doszła.Na zachodzie sypało i wiało,a u nas na Podlasiu spokój i cisza...

Pozdrawiam serdecznie wszystkich moich gości.

Życzę miłego dnia.

wtorek, 02 lutego 2010

Witam w pochmurny wtorek.

Kawa, kawusia - najlepsza na świecie,
pomaga mężczyźnie - pomaga kobiecie.
Wstajesz raniutko taka rozbita,
a po wypiciu? - nie ta kobieta..
Żwawa, radosna, pełna humoru -
uciecha wielka, bo tyle wyboru.
Och, bez tej kawy?
- nie ma obawy,
Kawusia była jest i zostanie,
Kawusię każdy zawsze dostanie..

Pogoda brzydka,pochmurna choć mróz niewielki.A na jutro zapowiadaja śnieżyce...Eh...

Ale ja mam od rana świetny humor,bo moja waga nareszcie spadła troszke w dół...

A co jeszcze u mnie? Nic ciekawego się nie dzieje...

Mąż w pracy,chociaż przyjmuje antybiotyk,bo paluszek mu spuchł i ropa się zbiera.Sierotka...:) Ale tak to już jest że męża boli palec,a zachowuje sie tak jakby zostały mu trzy dni do śmierci :)))) Dobrze że dzieci zdrowe...

Julka i Mateusz byli wczoraj na górce,żeby pozjeżdżać na workach z sianem.No i nieżle się natrudzili zanim doszli na górę bo nawiało po pas śniegu .Zjechali dwa razy i mieli dosyc :) A wrócili do domu zmoczeni jak po kąpieli.

Moja czternastolatka Klaudia była wczoraj w kinie na filmie "Avatar" i niezbyt sie jej podobał...Wszyscy chwalą ten film,a ona stwierdziła:może być,ale żadna rewelacja :)

Dzieci właśnie zajadają popcorn karmelowy (pozostałość po kinie) i zachwycają się smakiem,a ja spróbowałam jednego i mnie zemdliło...Ależ to słodkie :)))

Dzisiaj na obiad będę jadła rosół z kluseczkami lanymi i kurczakiem.Wczoraj miałam ochotę na słodkie,ale nic nie miałam,wiec dzisiaj rano przygotowałam sobie galaretkę kawową,właśnie stoi w lodówce i na mnie czeka :))

Zamieszczę tu jeszcze jedno moje zdjęcie porównawcze,na górze jest Śliweczka rok temu ( byłam już wtedy prawie miesiąc na diecie) i Śliweczka dzisiaj.
To tak dla zwiększenia motywacji :)))

Wszystkim do mnie zaglądającym życzę miłego dnia.

 

piątek, 29 stycznia 2010

Witam w piątek!

No to nas zasypałooooooo i ciągle pada.Na termometrze -3 stopnie,ale ten śnieg zasypał wszystko.Jeszcze trochę śniegu i będziemy kopac tunele żeby dostać się do naszych zwierzątek :))) Mąż pojechał do pracy samochodem z szuflą do odśnieżania,bo w razie by sie gdzieś zakopał...

Władych,otrębianka to owsianka z otrębów,którą gotuje sie szybciutko i jeśli lubisz zupki mleczne to polecam.Gotuję mleko (ilość zależy od tego czy lubisz gęste czy rzadsze zupki) Do gotujacego się mleka wrzucam otręby,zagotowuję i wyłączam.Zostawiamna kilka minut żeby otręby napęczniały.Ja lubię otrębianke na słodko więc dodaję słodzik ,a czasem dodaję odrobinkę cynamonu.

Nie wiem czy znasz tą stronkę na forum Smaczny.pl,tam jest sporo przepisów,ja często z nich korzystam i kilka z nich jest moich (znalezione na innych forach,ale wiekszość wymyślona przeze mnie).Polecam : http://www.smaczny.pl/forum/index.php?showtopic=7437 .

Dzisiaj na obiad rybka ,nie wiem tylko w jakim stanie wyląduje na talerzu:) Dla rodzinki smażona,a dla mnie może w jakimś sosie...A może upiekę na kapuście kiszonej...Tyle kapustki stoi w piwnicy...Jeszcze mam czas to się zastanowię.

Wczoraj robiłam mufinki serowe,nie zdążyłam pstryknąć zdjęcia,bo zniknęły w ekspresowym tempie :) Udało mi sie jedną spróbować...Eh te moje dzieci...Protalowe jedzonko im smakuje :)

Oto przepis na te mufinki:
3 jajka
250 g.serka homogenizowanego
2 płaskie łyżki skrobii kukurydzianej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
aromat waniliowy
słodzik (ok.1,5 łyżki)
trochę kakao

Składniki oprócz kakao zmiksować.Część ciasta wymieszać z kakao.Wyłożyć białe ciasto do foremek,na wierzchu zrobić kleksy z ciasta kakaowego.Piec w 180 stopniach ok.25 minut.
PYSZNE!

Może jak zrobię następnym razem to wkleję fotkę.

Waga dzisiaj bez zmian,ale wczoraj dorwałam się do warzyw,więc nic dziwnego :)

Pozdrawiam wszystkich do mnie zaglądających.
Kawkę podano...

W kominku rozpalone,zapraszam.

Miłego dnia życzę.

 

Godzina 14.20


Byłam na śnieżku z dziećmi i takie oto foteczki mam z tego wypadu :)


 

 

Śnieg sypał...

czwartek, 28 stycznia 2010

Dzień doberek w czwartek!

Na powitanie kawka:

No to zasypało nas ...Mróz dzisiaj tylko 10 stopniowy,ale śnieg pada i pada,pozatym strasznie drogi zawiewa,bo wiatr okropny...Oj...zimo,pani już dziękujemy...Chcemy wiosny!

Wczoraj na obiad zrobiłam kurczaka w sosie azjatyckim.Był tak pyszny że dzisiaj zrobię powtórkę :)

Wkleję tu przepis,może ktoś skorzysta:

Piersi z kurczaka obtoczyć w skrobii kukurydzianej (ja pokroiłam na mniejsze kawałki)Obsmażyć na gorącym teflonie na 3 kroplach oliwy po 3-5 minut z każdej strony.
sos: 1/3 szkl.wody
2 łyżki keczupu
1 łyżka soku z cytryny
trochę słodzika
2 łyżeczki sosu sojowego
1/2 ząbka czosnku
1/2 łyżeczki imbiru

Sos zagotować 2-3 minuty do lekkiego zgęstnienia.Polać sosem piersi,posypać szczypiorkiem.

Polecam bo jest pyszne.

Dzisiaj zaczynam warzywka,to zrobię sobie dotego sałatkę z pekinki,papryki,pomidora i koperku.Ale będzie uczta :))))

Dla rodzinki dzisiaj kotlety mielone z ziemniaczkami i surówka z marchewki i jabłka.

Moja waga nareszcie ruszyła.Mam jeszcze pół kilograma "zaległości" poświątecznych.Już niedługo będzie waga suwaczkowa:) A potem dalej w dół...

Jeszcze nie jadłam śniadania,więc lecę do kuchni gotować otrębiankę.

Życzę miłego dnia wszystkim.

wtorek, 26 stycznia 2010

Witam we wtorek!

Kawka czeka,w kominku się pali...Zapraszam do mnie.

Dzisiaj troszkę lżejszy mróz,rano  było tylko -20 .Teraz jest -15 i posypuje delikatny śnieżek.
Przez ten mróz dzieci mimo ferii siedzą w domu,a moja głowa tego długo nie wytrzyma :))))

Esperantinko,ja też mam problem z poświątecznym powrotem do diety,teraz prawie miesiąc waga stoi i już mnie wkurza,bo chcę zgubić moje kiloski do lipca,a jak dłużej będzie stała to do Bożego Narodzenia nie zgubię tych 20 kilosów :)))

Ewela,cieszę się że idzie Ci dobrze mimo małej wpadki.Cieszę się również że Twojemu synowi dieta odpowiada i że sobie radzi.Oby tak dalej,a już niedługo bedziecie szczupli.A z chudnięciem wiąże się też odmłodzenie...Ja nie tylko psychicznie czuję sie młodsza,ale również fizycznie no i z wyglądu młodsza o jakieś 15 lat:))))

Corrinko,w imieniu córci dziękuję za życzenia.Ja mam cerkie prawosławne na każdym kroku,bo tu na Podlasiu jest dużo prawosławnych.Ale przyznaję się że nie byłam nigdy na żadnej modlitwie w cerkwi,słyszałam tylko że strasznie długo trwają te modlitwy...
Dziękuję za ciepełko,chyba doszło bo mróz coraz mniejszy :)))

Dzisiaj będę kombinować z piersią kurczaka na obiad,jeszcze nie wiem co z tego kombinowania wyjdzie...

Pozdrawiam cieplutko wszystkich moich gości.

Życzę miłego dnia.

1 ... 6 , 7 , 8 , 9 , 10