Podrzuć czasem do kominka...
ministat liczniki.org
Kategorie: Wszystkie | EFEKTY DIETY | Jak chudnę i tyję | PRZEPISY DUKANA
RSS

Jak chudnę i tyję

sobota, 24 lipca 2010

Witajcie w gorącą sobotę.


Na termometrze w cieniu 28 stopni i duszno...Zanosiło się wczoraj na deszcz i burzę i nie spadła nawet kropelka...Znowu praży słońce...

Wczoraj wieczorem wyskoczyłam na godzinkę nad jeziorko ochłodzić się i popływać (mam nadzieję że moje wiszące ramiona troszkę się wchłoną :) )Dzieci nie chciały wracać do domu tak pięknie jest w wodzie...

Maragretko,przeczytałam o zupie wiśniowej z młodymi ziemniakami i zastanawiam się nad smakiem :) Ja często gotuję zupę owocową,najczęściej z wiśni i truskawek,ale zawsze podaję ją z makaronem,więc ziemniaki mnie troszkę zdziwiły :) Ale taka wytrawna z ziemniaczkami musi być pyszna.Może wyprubuję kiedyś ten przepis.Ja też jem owoce,w zeszłym roku nawet nie próbowałam owoców i strasznie za nimi tęskniłam.W tym roku troszke sobie odpuściłam i kiedy zrobi się chłodniej wracam na łono Dukana.

Dzisiaj spaliśmy z mężem na podwórku pod namiotem :) W domu jest tak gorąco że mimo pootwieranych okien nie czuć chłodu.W namiocie było super,nie za gorąco i księżyc pięknie świecił...

Nie mam dzisiaj pomysłu na obiad.Chyba jakieś kurczę rozmrożę i coś z niego skombinuję.

Moja krówka Marcysia miała termin porodu na czwartek i jeszcze nic...Musimy jej pilnować żeby broń Boże coś się nie stało,jakieś komplikacje czasem się zdarzają.A ona nie chce się cielić i już! Mam nadzieję że wkrótce zobaczymy małego cielaczka :)

Pozdrawiam z gorącego Podlasia i miłego dnia życze.

piątek, 23 lipca 2010

Witam w piątek!

I znowu słońce przygrzewa...Ale duszno i gorąco...Można by się poopalać,ale ja na słońcu nie uleżę,zbyt mocno praży.A co robić w taki upał? Jeziorko dzisiaj zaliczę napewno,ale wieczorkiem bo teraz spaliłabym się na węgielek :) A już mam podpieczone ramiona i plecy.

Mój mąż wrócił z pracy z nocnej zmiany i sobie śpi,a ja wypiłam kawkę,zjadłam śniadanko - jak zwykle otrębiankę i teraz chwilka przy komputerze ,zanim zacznę szykować obiadek.A dzisiaj dla rodzinki pierogi z owocami polane śmietanką :) A ja co dzisiaj zjem? Może jajka? Moje młode kurki zaczęły się nieść i zasypują mnie jajkami więc dzisiaj na obiadek jajka.Tylko jeszcze nie wiem pod jaką postacią...

Czeka mnie dzisiaj wyjazd do miasta,bo zakupy na sobotę i niedzielę trzeba zrobić.Tak gorąco że nie chce się wsiadać do samochodu,bo w środku jest jak w saunie,momo tego że nie stoi na słońcu.Ale w lodówce zostało już tylko światło :) więc na zakupy wyruszyć czas!

Moje pociechy zajadają drożdżówkę z dżemem,a ja mogę tylko ślinkę przełykać :))))))

Witam na blogu Roxanne,byłam u Ciebie i zostawiłam komentarze :) Życzę powodzenia w walce z kilogramami.

Asienko,fajnie że mimo tego że od dawna jesteś szczupłą laseczką zaglądasz do mnie :) Urlop w Polsce...A ja bym chciała pojechać gdzieś dalej...Egipt,Turcja...Chociaż temperatury ostatnio w Polsce mamy afykańskie :)Fajnie że planujecie ślub kościelny i wesele.Ja nigdy nie zapomnę swojego wesela...I choć było ono w garażu (taki duuuuży garaż na maszyny rolnicze),to było bardzo fajnie.Grał zespół i było ponad sto osób.Ale to dawne czasy były :)Czasem wracam do kasety z wesela i śmiejemy się z mężem z siebie :)Fajnie tak czasem powspominać...

Turkaweczko u Ciebie pada?Oj ,jak masz fajnie...A u mnie jest jak na patelni - w cieniu 30 stopni...

Ktoś pstryknął mi zdjęcie nad jeziorkiem,nawet nie wiem kto...Ktoś z rodzinki,ale nikt się nie przyznaje :)

Ale to nic...Nie widać mnie prawie :))))

Wczoraj przez ten upał wypiłam tyle wody że całą noc biegałam do łazienki.I weź tu się wyśpij ,jak pęcherz na to nie pozwala :)))Dzisiaj będzie to samo ,bo już wypiłam litr zielonej herbaty i kawę...A do wieczora daleko.Kupiłam sobie ostatnio w biedronce zieloną herbatę ze skórką grejpfruta.Super orzeźwia i jest pyyyyszna.

Pozdrawiam wszystkich zaglądających na mój blog i życzę Wam miłego dnia.

środa, 21 lipca 2010

Witam w gorące i słoneczne popołudnie.

Och,jak gorąco...Nie ma czym oddychać...Kocham lato,ale te upały są nie do wytrzymania!

Turkaweczko,ja też grzesze...Ale trzymam wagę w ryzach i nie daję jej zbytnio podskoczyć.A gorącą jagodziankę to i ja bym wszamała hihi :) Ciesze się że załamanie minęło i tak trzymaj!Kiedy będziesz już laseczką to wszyscy będą Cię podziwiać i  dopiero wtedy pokażesz im jaka jesteś silna!

Aniu,widze kilka błędów w Twoim menu.Przede wszystkim kiedy masz dni białkowe zjadasz ogórka kiszonego co nie jest dozwolone,ponieważ możemy używać w małych ilościach (jako przyprawy)ogórka konserwowego,czyli takiego z octu.Pozatym mozarella light jest mimo wszystko chyba zbyt tłusta,możemy jeść nabiał do 5% tłuszczu,ale im chudszy tym lepszy.Z tego co widze to jesz niewiele,a w diecie Dukana chodzi o to żeby najadać się do syta ,a nie głodować.Nie napisałaś nic o tym ile płynów wypijasz,bo musisz pamiętać że trzeba wypijać bardzo dużo,conajmniej 1/2-2 litry dziennie.Ja wypijam dużo więcej bo 2 kawy,2 litry zielonej herbaty i litr wody mineralnej,a czasem nawet więcej.Jeśli nie będziesz piła to waga nie będzie spadać.Myślę że to tyle z tego jadłospisu co napisałaś.Mężczyźni chudną szybciej,a my kobiety zatrzymujemy wodę w organiźmie kiedy zliżają się "te dni" i wtedy nawet waga może rosnąć...Tak to już jest na tym świecie że kobieta ma zawsze pod górkę...

Byłam dzisiaj na zakupach,o skończyły mi się już moje jogurty i lodówka świeciła pustkami.Ze świeżego rabararu ugotowałam chłodnik z makaronem (choć co niektórzy mówią że rabarbar po kwitnieniu nie nadaje się do jedzenia,ja tam jem go tak długo jak rośnie w ogródku)Chłodnik był naprawdę pyszny.Później wstawię przepis.Na takie upały kwaskowaty,zimny chłodnik był pyyyyycha!!!!!

Życzę Wam miłego wieczorka.

wtorek, 20 lipca 2010

Kochani...

Bardzo przepraszam za moją nieobecność na blogu,ale mój internet kompletnie sfiksował...Musiałam zastąpić mój modem routerem bezprzewodowym i teraz mój internet działa tak szybciutko że aż nie chce mi się wierzyć że to prawda :)

Pozatym teraz jest czas sianokosów i czasu nie było zbyt wiele...A upały spowodowały że siedzę wieczorami nad jeziorkiem,a w niedzielę spędziłam z rodzinką nad wodą prawie cały dzień.

Mój mąż miał urlop więc wolny czas poświęcałam jemu i dzieciom,bo dzieci też teraz pełno w domu bo są wakacje :) Ale teraz już postaram się Was nie opuszczać na dłużej niż kilka dni :) OBIECUJĘ!!!!!

Turkaweczko kochana,przepraszam że nie byłam w stanie Ci pomóc w trudnych chwilach.Mam nadzieję że poradziłaś sobie i że wszystko u Ciebie ok?

Wanilio,ja też mam "za dużo" skóry tu i ówdzie,ale najwięcej na brzuchu i ramionach (niestety króciutki rękawek i bluzeczki na ramiączkach nie dla mnie) Myślę że można by było spróbować ćwiczyć trochę ten brzuch i ręce,ale ja nie mam na to czasu.Pozostaje operacja...Ale na to na razie mnie nie stać :) Nie wiem co poradzić Twojej koleżance,niech stara się masować ten brzuch i ćwiczyć (wystarczy poszukać w internecie ćwiczeń na mięśnie brzucha) ,a na ramiona to słyszałam że zwykła plastikowa butelka po napoju wypełniona wodą podnoszona podczas np.oglądania telewizji może trochę pomóc.No i oczywiście pływanie...Ja pływam często i mam nadzieję że moje ramiona choć troszkę się wchłoną.

Perlla Szpilka-dziękuję za kciuki i za miłe słowa.Gratuluję utraty kilogramów i również pozdrawiam.

Aniu,nie mam pojęcia dlaczego Twoja waga nie spada.Musisz przeanalizować wszystko od początku-czy nie jesz zbyt dużo skrobii kukurydzianej lub innych tolerowanych produktów,czy dużo pijesz itd.Twój mąż ładnie chudnie (gratulacje),ale mężczyźni na Dukanie chudną szybciej (tacy szczęściarze )Przemyśl  wszystko i napisz coś więcej ,np.co zjadasz w ciągu dnia,może to mi coś podpowie.

Maragretko kochana,tak to Czeremcha była u mnie na początku lipca.Ona jest już w IV fazie i może jeść wszystko,ale tak przyzwyczaiła się do naszej diety że nie używa już pszennej mąki tylko żytnią,nie je wszystkiego tego co wcześniej (choć piwkiem nie gardzi hehe),ale najważniejsze że nie tyje i rzeczywiście straszna z niej chudzinka :) Dziękuję za pozdrowienia,Czeremcha również dziękuje i Ciebie pozdrawia.

Muszę sporo rzeczy przeczytać i nadrobić żeby być na czasie :) Odezwę się wkrótce :)

Miłego wieczorka życzę.

wtorek, 06 lipca 2010

Witam wszystkich serdecznie!!!!

Stęskniłam się za Wami...Miałam okropne problemy z internetem,ale zapomniałam też troszkę o internecie ponieważ była u mnie siostra i nie miałam czasu zająć się tym problemem.Ale już wszystko w porządku i mam nadzieję że internet będzie działał bez zarzutów.

Widzę że coraz więcej osób zagląda do mnie i to mnie bardzo cieszy.Witam Jukejkę,Moniaczka,Agatę (ja też mam na imię Agata ),Ulę,Optymi-stkę,Edytę,Elenę...Jeśli kogoś pominęłąm to przepraszam,ale troszkę nowych osób się ujawniło i nie spamiętam wszystkich :) Cieszę się że czytacie moje wypociny i że przepisy Wam się podobają.A jeśli Wam się blog podoba i chcecie iść w moje ślady to znaczy że powstanie tego bloga było dobrym pomysłem :) Nie wiedziałąm że tyle chętnych do odchudzania osób się znajdzie :)))Cieszę się że swoimi przepisami mogę Wam czasem osłodzić dietę :)

Imasumak,niestety nie mam co zaznaczać na suwaczku,ponieważ waga z suwaczka stała się troszkę nieaktualna przez moje wybryki :) Troszkę mi przybyło i po zgubieniu 1,3 kg jeszcze nie wróciło na miejsce wagi suwaczkowej :)Wstyd...

Moja siostrzyczka pojechała dzisiaj do domu,szkoda że tak krótko u mnie była...Teraz przyjedzie w sierpniu więc już niedługo się zobaczymy.Pod koniec lipca przyjadą do mnie moi rodzice,już się nie mogę doczekać.

Asienko,w autku zastępczym Ci się źle jeździło powiadasz...Ja teraz zasuwam swoim autkiem już wszędzie,już minął pierwszy strach jazdy bez instruktora :) Mąż czasem marudzi,ale wiadomo...On ma prawko od 20 lat,a ja od kilku dni więc czasem coś mi nie wyjdzie...A on się denerwuje :) Ale powiedziałam mu ostatnio że jeszcze raz zwróci mi uwagę to go wysadzę i dalej pójdzie pieszo :) Bo ja jeszcze przecież nabieram wprawy,uczę się...A on nerwusek jeden mnie denerwuje...

Ale u mnie upał...Siedzę,przeciąg zrobiony,a nawet firanka się nie rusza...Nie ma czym oddychać.Do tej pory nie kupowałam sobie żadnych spódnic,ani krótkich spodenek bo wychodziłam z założenia że na razie będę chodzić w tym co mam,a jak jeszcze schudnę to sobie kupię.Ale dosyć już zakrywania się w długich spodniach,kupiłam sobie dzisiaj krótkie spodenki :))))

Dzisiaj na obiadek rosołek z kluseczkami i udko gotowane.Dla rodzinki żurek z białą kiełbaską i ziemniaczkami.Zjadłabym żurek...Może kiedyś :))))

Pozdrawiam Was gorąco i dziękuję że jesteście...

poniedziałek, 05 lipca 2010
Witajcie kochani. Niestety nie mogę zaglądać na bloga z powodu problemów natury technicznej.Jak tylko się z nimi uporam to się odezwę. Witam oczywiście wszystkie nowe osoby,zapraszam do wspólnego dietowania i życzę powodzenia.Śliweczka.
poniedziałek, 28 czerwca 2010

Witam w słoneczny i gorący poniedziałek.

Nareszcie doczekałam się lata!!!!! Gorąco,słonecznie i tak przyjemnie powiewa lekki wiaterek...Aż chce się żyć !

Niedawno wstałam :) Ale ze mnie leń,prawda? No ale wstałam o 6.30 żeby nakarmić trzódkę ,a potem z powrotem do łóżeczka.A powód tego lenieuchowania to piknik rodzinny niedaleko od nas w małym miasteczku (hm...miasteczku? prawa miejskie Kuźnica straciła,więc to duża wioska raczej :))) )Ale było fajnie...Jak to na Podlasiu,disco polo :))) ,ale i inna muzyka też była :)Na początku tylko słuchaliśmy,ale potem nogi same zaczęły się ruszać.Wszyscy dookoła tańczyli.Ja z racji funkcji kierowcy zero alkoholu w organiźmie,za to mąż po piwku i nie dał mi długo stać w miejscu.Nogi bolą mnie jeszcze dzisiaj :) Ale warto było,dawno się tak dobrze nie bawiłam.Dzieci na początku miały zajęcie bo były dla nich różne konkursy,moja Julia brała udział w przeciąganiu liny i choć nie zdobyła nagrody to ubawiła się strasznie :) Potem dzieciaki szalały na świetnie przygotowanym placu zabaw,nawet nie wiedziałam że są ze mną dzieci tak dobrze się bawiły że nie marudziły,tylko co jakiś czas podchodziły do nas ze słowami-"mama,tata,dajcie kasę na popcorn,watę cukrową albo frytki" :) Kupa znajomych i świetna zabawa.Starsza córka już nie bawiła się na placu zabaw,ale za to kawalerów dookoła było mnóstwo :))) Każdy miał jakieś zajęcie.A starsi poszli w tany! Troszkę kalorii spaliłam :) Polecam taniec wszystkim którzy są na diecie,naprawdę dobrze Wam to zrobi :)

Dzisiaj na obiadek będą kopytka dla rodzinki,a sobie jeszcze coś wymyślę bo na razie brak pomysłu.

Imasumak,nie poddam się choćby mi bronią grożono hehe :)Za dużo już osiągnęłam żeby teraz to stracić.A wczoraj znowu nasłuchałam się ochów i achów na temat mojego obecnego wyglądu :)
Z pracą na gospodarstwie to jest tak że pracy dużo a zyski marne.Chciałabym stać się finansowo niezależna od męża (choć do tej pory nie narzekam na skąpstwo drugiej połówki,ale zawsze swoje to swoje)

Asienko,no rzeczywiście miałaś pechowy dzień.Ja w sobotę o mały włos pieska nie rozjechałam,a wczoraj w nocy jak wracaliśmy z pikniku to jeż mi się pod koła pakował,ale udało mi się go ominąć...Zwierzęta mi się pod koła pchają...A ja tak się wystraszyłam że serce do gardła mi skoczyło.Mam nadzieję że już będzie wszystko dobrze i że nic więcej złego się nie przytrafi.

Lusiaczku,u mnie waga spada ale pomaleńku,mam 1,3 kg mniej.Ale dobre i to.

Witaj Neo.Dziękuję za miłe słowa.Trzymam kciuki za dalszą dietę.

Witam również Ewelinę.Gratuluję tych 4 kilogramów i życzę dalszych sukcesów w diecie.Dziękuję za gratulacje.

Ansherai,waga na pewno ruszy ,tylko się nie poddawaj.Czasem takie zastoje się zdarzają.

Życzę wszystkim miłego poniedziałku.

piątek, 25 czerwca 2010

Witam w słoneczny piątek.

W środę Maragretko miałaś urodziny,a ja nie pisałam na blogu,więc teraz przyjmij ode mnie szczere choć spóźnione życzenia szczęścia,zdrowia,spełnienia marzeń i dojścia do wszystkich postawionych sobie celów.

Nareszcie odebrałam prawo jazdy!!!!!!!! Już od wczoraj jeżdżę legalnie :))) Zdążyłam już sama pojechać do fryzjera :) I odebrałam syna ze szkoły :) A wieczorkiem moim dzieciom zachciało się lodów,więc wsiedliśmy do autka i za chwilkę zajadali zimne lody...Oj,jak dobrze jest być niezależną od męża-kierowcy...
Teraz trzeba szukać pracy,a to chyba gorsza sprawa niż zdanie egzaminu na prawko...

Dzisiaj wyszło nareszcie słoneczko i tak ma być przez najbliższe dni.Wczoraj lało cały dzień,okropność.Mamy skoszoną trawkę na sianko i dobrze by było żeby w końcu wyschło,a jak będzie padać to na pewno nie wyschnie.Więc słoneczko,świeć mocniej!

Na obiadek dzisiaj rybka (srebrzyk)  pieczona w rękawie z sosem czosnkowym,a dla rodzinki srebrzyk z patelni i suróweczka z młodej kapustki z marchewką,szczypiorkiem,koperkiem i majonezem,do tego młode ziemniaczki z koperkiem...Eh...Kiedy ja zjem taki obiadek bez wyrzutów sumienia :))))

Dzisiaj zakończenie roku szkolnego,więc moje dzieci niedługo wpadną do domu ze świadectwami.A za dwa miesiące będą o jedną klasę wyżej...Najmłodsza Julka już pójdzie do czwartej klasy...Jak ten czas leci...A syn Mateusz już ostatni rok podstawówki-szósta klasa...No i Klaudia-druga gimnazjum...A jeszcze niedawno były takie maleńkie....

Mam w domu zagorzałych kibiców piłki nożnej.Mąż nie ogląda sportu,bo nie lubi,za to Mateusz i Klaudia kibicują codziennie i denerwują się na drużyny które przegrywają mimo tego że oni im kibicują :) Czasami i mnie się atmosfera mistrzostw udziela :) Ale fanką piłki nie jestem:)

Witam na moim blogu Agnesse,miło mi że blog Ci się podoba :) Życzę powodzenia w diecie.

Moja uderzeniówka nie idzie tak sprawnie jak bym chciała,waga spada ale pomalutku.Najgorszy szok przeżyłam kiedy weszłam na wagę w poniedziałek rano,bo od suwaczkowej wagi troszkę się oddaliłam...No cóż,trzeba walczyć dalej.Ale teraz już jest mi łatwiej utrzymać w ryzach moje łakomstwo :) A jak tak Lusiaczek u Ciebie?

Od pięciu dni nie jadłam nic słodkiego (no może prócz jogurtu ze słodzikiem i cynamonem),muszę upiec sobie jakiś sernik,bo chyba oszaleję kiedy widzę jak dzieci wcinają lody,albo jakieś ciastka :) Coś wymyślę żeby zaspokoić głód ciasteczkowego potwora :)

Kończę kawkę,idę do kuchni gotować otrębiankę i mielić ser na sernik:)

Życzę wszystkim moim gościom miłego dnia.

wtorek, 22 czerwca 2010

Humorek mi się poprawił,zapraszam na kawkę :)))

Pogoda do d..y...A wczoraj zaczęło się astronomiczne lato...Gdzie ono jest? Ja widzę jesień,zimno,mokro i wietrznie...Chcę ciepełka,słoneczka,śpiewu ptaszków,ciepłej wody w jeziorze...A kąpałam się już w tym roku w jeziorku,woda była cudna...A teraz znowu zimno i zanim ta woda się nagrzeje sporo czasu minie.Lato,przyjdź wreszcie na Podlasie!!!!!!!

Wczoraj moje pociechy narwały wiaderko truskawek,aleeee pachniały :) Skusiłam się tylko na jedną,żeby nie zapomnieć jak smakuje truskawka :)))

Byłam wczoraj w wydziale komunikacji w starostwie żeby zapytać o prawo jazdy i jeszcze go nie ma...Ma być w tym tygodniu,ale ja chcę już!!!! To jest głupie,zdałam egzamin a jeździć nie mogę...Jutro minie 2 tygodnie jak zdałam,a prawka jak nie ma, tak nie ma.A chcę już wsiąść do autka i pojechać...

Imasumak i Turkaweczko,dziękuję za słowa pocieszenia :) Już mi lepiej :)

Ewela,przykro mi z powodu utraty pracy przez syna...Eh...Mam nadzieję że te rozmowy dały pozytywny rezultat.
Szkoda też że z tą dietą nieciekawie,ale mam nadzieję że już sobie radzicie? Ja zaczęłam na nowo od wczoraj i narazie się trzymam dzielnie,czego Wam również życzę.Cały czas trzymam za Was kciuki.

Lusiaczek,ja też w niedzielę zgrzeszyłam...Zjadłam musli z owocami i jabłko :) Ale od poniedziałku trzymam się jakoś,całkiem nieźle mi idzie mimo wielu pokus :) Wczoraj zjadłam na śniadanie otrębiankę (otręby jem codziennie,uzależniłam się od nich) ,na drugie śniadanie pół makreli wędzonej,na obiad rosołek z kluseczkami lanymi (i tu niestety dałam łyżkę skrobi kukurydzianej) i gotowaną pałkę z kurczaka bez skóry oczywiście.Podwieczorek to był twarożek polany jogurtem ze słodzikiem i cynamonem,a na kolację tatar.Dzisiaj na obiadek będzie udziec z indyka pieczony w rękawie.
Ja mam też we wrześniu rocznicę ślubu,tylko u mnie troszkę mniejsza rocznica-16.A 25 lat to piękna rocznica.Mam nadzieję że za 9 lat ja też będę mogła taką piękną,okrągłą rocznicę obchodzić.
Kotleciki z tuńczyka możesz sobie zrobić,to spora dawka białka,mimo otrębów.
Trzymam kciuki za Ciebie kochana.

Maragrete,z tym internetem to u mnie komedia...Nie mogę się zalogować na forum,pisałam do moderatorów,ale nic mi nie pomogli.Niby konto jest aktywne i wszystko jest w porządku,a ja zalogować się nie mogę.Ale będę jeszcze próbować.
Kurki mrożę surowe,wyczyszczone i umyte wkładam do woreczków i do zamrażarki.Po rozmrożeniu wrzucam na patelnię,podsmażam z cebulką i do pizzy,zupy albo jajecznicy jak znalazł! 
Pierwszy dzień uderzeniówki poszedł gładko,na razie mnie nie ciągnie do cywilnego jedzenia (nawet do pięknie pachnącego kapuśniaczku :) ) Oby tak dalej. Dzisiaj od rana brak apetytu :) ,a to dlatego że są "te dni" i wszystko mnie boli...Trzymam się dzielnie i mam nadzieję że waga zacznie spadać.Dzisiaj z racji trudnych dni nie wchodziłam na wagę,ale czuję że maleję hehe:)

Życzę Wam miłego wtorku.

 

niedziela, 20 czerwca 2010

Witam w niedzielę.

Oj porobiło się ,nie mogę się zalogować na moje ulubione forum...Już pisałam do moderatorów,ale nic mi nie pomogli...Eh...Wszystko pewnie przez ten nieszczęsny internet...

Byliście głosować? Ja już byłam :) Choć obojętne mi jest kto zostanie prezydentem,bo nie wierzę że będzie lepiej...Polityką się nie interesuję,zawsze tylko kłócą się i kłócą,a Polsce to wcale nie pomaga.Ale zagłosować trzeba,taki jest nasz obywatelski obowiązek :)))

Od jutra staram się na nowo zacząć uderzeniówkę,bo ostatnio mam problemy z chudnięciem,mam nadzieję że mi się uda.Lusiaczek,za Ciebie bardzo mocno trzymam kciuki :)

Dzisiaj na obiadek miałam rosołek z kluseczkami lanymi i kurczę gotowane do tego,a rodzinka zajadała się młodymi ziemniaczkami z koperkiem i schabowym...

Rano na Podlasiu była piękna,słoneczna pogoda,a teraz leje...Co za pogoda...I trąbią coś o czwartej fali powodziowej,że prawdopodobieństwo jej wystąpienia jest na 40 %...O matko,toż to straszne...Ceny już poszły do góry,warzywa drogie jak cholera,owoce też...A co będzie dalej? Strach pomyśleć...

Miałam w planach dzisiaj wypad na grzybki (kurki obrodziły),ale pogoda taka że ochoty nie mam na wystawienie nawet nosa za drzwi...Mam już 3 i pół kilo kurek zamrożonych,ale to troszkę mało na całą zimę.Może pogoda się poprawi w najbliższym tygodniu to wyskoczę do lasu.

W telewizji nic ciekawego nie ma,nudyyyyy.Mimo wszystko miłego dnia Wam życzę.

piątek, 18 czerwca 2010

 

Och,jak mnie długo tu nie było...
Miałam problemy z internetem i nadal do końca nie jest ten problem rozwiązany,ale mam nadzieję że uda mi się wstawić ten wpis.

Dziękuję serdecznie Wam wszystkim za gratulacje.Kochani jesteście...Niestety nie mam jeszcze prawka,trzeba czekać około dwóch tygodni.A ciągnie mnie do autka,oj ciągnie :)

Córcia również dziękuje za gratulacje,nareszcie będzie mogła legalnie śmigać skuterkiem :)

U mnie bez zmian,uderzeniówka nie wypaliła niestety...Od poniedziałku zaczynam raz jeszcze :)Może tym razem się uda.

Maragrete,jestem już :)Nic mi się nie stało :) To tylko ten cholerny internet,ale tak to jest jak się mieszka w lesie i na normalny internet nie ma szans.Z tym bezprzewodowym internetem i z tymi tymi modemami ciągle są jakieś problemy.Teraz jadę na starym modemie,podłączonym do zwykłego komputera,a laptop niestety odpoczywa.Ciężko mi się tu na tym kompie odnaleźć i zdjęć nie mam w nim :((((( Ale trudno,jakoś dam sobie radę.
Jej,50 lat razem...Ale piękna rocznica...A grzeszkami się nie przejmuj,skończy się czerwiec zaczniesz na nowo :) Co do gonienia Ciebie to mi też jakoś nie wychodzi ostatnio chudnięcie,ale w końcu wezmę się za siebie bo jeszcze troszkę muszę schudnąć.

Ansherai,jogurtu owocowe jadłam sporadycznie,parę ich wciągnęłąm przez czas mojej diety,ale naprawdę niewiele.Nie przekonują mnie jakoś te jogurty...A szynka z kurczaka owszem,zajadam ją,do jajeczniczki daję...I nie szukam żadnej light,kupuję taką krojoną z biedronki ,pakowaną. Co do soli to oczywiście solę tylko mniej,duuuużo mniej i kupiłam sobie sól morską,używałąm też dietetycznej soli.Raczej używam większe ilości pieprzu i papryki oraz dużo ziół (nauczyłam się ich używać dopiero na diecie) np.prowansalskich,bazylii,oregano,estragonu...

Balbinko kochana!!!!!! Jak dobrze że jesteś...Martwiłam się o Ciebie.Od poniedziałku miałaś zacząć,więc jak Ci idzie? Ja zaczynam też od poniedziałku :)

Ewela,co tam u Ciebie i syna??? Nadal dietujecie???

Magdalenko,fajnie że się odezwałaś.Lubię kiedy "starzy" znajomi mnie odwiedzają :))))

Magdo witaj!
Przepisy niektóre wymyślam sama,niektóre to przerobione zwykłe przepisy,a niektóre znalazłąm na różnych forach internetowych i udoskonaliłam wg swoich potrzeb.Co do zdjęć to nie bardzo mam co wstawić,ponieważ moja waga od dłuższego czasu stoi jak zaklęta.Troszkę od zimy ubyło więc jak coś sobie pstryknę to na pewno wstawię.

Dzisiaj na obiadek smażone śledziki,a dla rodzinki racuszki z rabarbarem...I znów pokusa :)

Mam sporo pracy dzisiaj,muszę korzystać ze słoneczka i ciepła żeby skosić trawnik,bo od jutra ma padać dłuższy czas...

Zaparzyłam sobie zieloną herbatkę z płatkami jaśminu,ale pachnie...

Pozdrawiam wszystkich do mnie zaglądających i życzę Wam miłego dnia.

 

 

czwartek, 10 czerwca 2010

Witam w słoneczny,gorący czwartek.

Tak jak obiecałam,dzisiaj napisze troszkę wiecej.
Wczoraj wypiłam kilka drinków z colą zero,z tej radości że nareszcie mam to za sobą...
Tak strasznie się cieszyłam kiedy egzaminator powiedział - egzamin z wynikiem pozytywnym że odetchnełam mocno i powiedziałam do egzaminatora "wielkie dzięki" :))) Kiedy wyszłam na plac,nogi mi się ugjęły i poplątały,czułam się tak jakbym pierwszy raz w życiu stanęła na nogi i nie wiedziała jak iść żeby nie upaśc :)))) Przeżyłam szok i nie mogłam w to uwierzyć.Po dwóch wcześniej oblanych egzaminach nie miałam nawet złudzeń...A tu taka niespodzianka.Jeździło mi sie świetnie,egzaminator super,rozmawiał ze mną i dwa razy podpowiedział mi że mam włączyć kierunkowskaz :)))) Jeżdziłam prawie 50 minut,mąż mało zawału nie dostał czekajac na mnie i myślał że nie ma mnie tak długo bo pewnie wypadek miałam hehe i czekał kiedy karetka mnie powiezie do szpitala :)))Ja miałam wrażenie że jeździłam jakieś 10 minut,tak szybko czas mi zleciał.Kiedy dostałam już kartkę z egzaminu z wynikiem i kiedy doszłam przed WORD i pokazałam wynik mężowi,on mnie przytulił i pocałował,a ja sie rozbeczałam jak dziecko...To chyba wszystkie nerwy puściły,a mój mąż tez miał łzy w oczach,bo liczyliśmy na to że zdam,ale nie wcześniej niż za 10 razem :) A tu niespodzianka!!!!!!!!!!!!!!!! Jeszcze dwa tygodnie i będę mogła legalnie jeździć!!!! Marzą mi się zakupy bez męża hihi :)
I jeszcze jedno- wiecie co powiedział mi na koniec egzaminator? Że jest ze mnie dobry materiał na kierowcę,mam tylko jak najwięcej jeździć.I miałam problem z zaparkowaniem autka na chodniku,ale powtórzyłam i wyszło dobrze,a egzaminator mi mówi że żeby nie to parkowanie to pochwaliłby mnie za to jak jeźdźę,bo bardzo mu się moja jazda podobała.A ja dumna jak paw dziękowałam i dziękowałam :)))))))))))

Wczoraj był szczęśliwy dzień dla Śliweczek...Moja czternastoletnia córka Klaudia miała wczoraj egzamin praktyczny na kartę motorowerową i zdała!!!! Śliweczki małe i duże stają się zmotoryzowane :))))))))))))

Od dzisiaj ostra dietka,taka mała uderzeniówka,bo ostatnio z tą dietą nie było najlepiej.Koniec stresów więc czas wziąść się za siebie.

Dzisiaj na obiad pieczone w rękawie udo z kurczaka,a dla rodzinki gulasz z ziemniaczkami i ogórkiem małosolnym.

Mam troszkę pracy dzisiaj-prasowanie,gotowanie,sprzątanie (wczoraj z racji egzaminu cały dzień poza domem,egzamin miałam na 11.30,a wezwali mnie dopiero o 12.42,egzamin w Białymstoku czyli podad 50 km od domu i troszkę czasu nam zajął dojazd i małe zakupy po drodze)

Gabisiu,drinków było więcej niż dwa :)))Dziękuję.

Turkaweczko,Ty jak zwykle radosna :) Dziękuję.

Antess,ja wiem że mi alkohol szkodzi niestety :( Nie mogę pić,bo zawsze waga rośnie.Ale wczoraj miałam święto więc wypiłam i nie żałuję :) Dziękuję.

Kaska,dziękuję.Mam nadzieję że będe jeździć tak żeby wracać za każdym razem...

Imasumak-dziękuję.

Bogi,fajnie że się odezwałaś.Niestety z dietą nie idę już jak burza,ale najważniejsze że waga wacha się w granicach przyzwoitości i zbytnio nie urosła.Teraz już będzie tylko lepiej :) Dziękuję.

Dyrdymalki-wielkie dzięki!

Wszystkich Was pozdrawiam i życzę miłego dnia.

środa, 09 czerwca 2010

Witajcie kochani Protalowicze!

Śpieszę z informacją że jednak to prawda że do trzech razy sztuka.ZDAŁAM EGZAMIN NA PRAWO JAZDY!!!!!!!! Trafił mi sie super egzaminator,bardzo miły i fajnie mi się jeździło.Poszłam na egzamin z nastawieniem na "NIE",nie liczyłam na to że zdam i udało się!!!!!! Tak się cieszyłam że kiedy wysiadłam z samochodu egzaminacyjnego ze świstkiem w ręku z napisem "WYNIK EGZAMINU POZYTYWNY" to nogi mi się pokreciły i o mało nie wyrżnęłam na chodniku :) Kiedy zobaczyłam męża to się popłakałam,a mąż wiedząc ile dla mnie znaczy to prawo jazdy tez miał łzy w oczach...Ale się cieszę...Jak dziecko...Będę jeździć!!!!!!!! Dzisiaj opijam prawko,z premedytacją popijam drinka :) Od jutra ostra dieta hehe:)

Dziękuję Wam wszystkim za kciuki,POMOGŁY!!!!!!!!!

 

Ansherai,cały czas dietuję.Jeśli tylko moge pomóc to bardzo chętnie.Pytaj,a odpowiem!

Pozdrawiam wszystkich odwiedzających mój blog.

Jutro,kiedy ochłonę napisze więcej!

 

niedziela, 06 czerwca 2010

Witajcie niedzielnie!

Dzisiaj piękna pogoda,więc będziemy grilowac :) Przyszykowałam szaszłyki,karkuweczka się marynuje i kurczaczki czekają.Zrobiłam też kilka białych kiełbasek grilowych (mięsko swoje ) to rodzinka będzie miała wyżerkę,a i ja pewnie na jedną się skuszę :)

Byłam wczoraj u kuzynki,która dwa tygodnie temu urodziła bliźniaki.Jakie słodkie są te malutkie dziewczynki-kruszynki...Mają niewiele ponad dwa kilogramy i są śliczne! Zrobiłam im zdjęcie telefonem więc nie najlepszej jakości,ale musze Wam je pokazać:

Są piękne...Mała Oliwka i Natalka dają mamie popalić...Jak nie jedna to druga chce jeść,albo ma niespodziankę w pieluszce...Oj,ciężko jest z jednym maluchem ,a tu od razu dwójka...

Nie wchodzi mi dzisiaj herbata zielona,jakoś wogóle pić mi się nie chce.A czeka na mnie jeszcze litr...Obiadu dzisiaj nie robię bo wcześniej rozpalimy grila,więc mam wolne od kuchni :)

Byłam na strychu i przejrzałam ubrania,znalazłam kilka bluzeczek już "prawie" na mnie dobrych :) Śmieję się że będą na mnie pasowały za jakieś 5 kilogramów :)

Dzieci wreszcie jutro idą do szkoły...Już mam dosyć tego hałasu...A już niedługo wakacje...Eh...

Życzę miłego dnia.

 

piątek, 04 czerwca 2010

Witajcie w piątek!

Jejciu jak wczoraj i przedwczoraj w nocy lało!!! Jakby ktoś lał wodę z wiadra...Tyle wody,aż powymywało piasek na podwórku.Straszny ten deszcz.Polska znów walczy z wielką wodą,Warszawa podtopiona...Koszmarna pogoda.Kiedy to się skończy...

Nie mam dzisiaj pomysłu na obiad.Chyba będę jadła jajka sadzone ze szczypiorkiem,a dla rodzinki dzisiaj ugotuję ziemniaczki w łupinkach i zrobię twarożek ze śmietaną i szczypiorkiem.Wczoraj jadłam pizzę w/g przepisu forumowej koleżanki Juggin,potem wstawię ten przepis do moich przepisów bo pizza smaczna,a robię tą pizzę bardzo często i zawsze zachwycam się jej smakiem :)

Pogoda się poprawia,wychodzi słoneczko.

Mam dzisiaj troszkę roboty,nazbierało sie ubrań do prasowania,mąż przywiózł ubrania z pracy do prania bo wszystko przemoczone po nocnej zmianie w deszczu...Najstarsza córcia przyjechała na długi weekend do domu to mi pomaga w sprzątaniu.Mam też kilka rzeczy do zszycia na maszynie no i oczywiście gotowanie.Mąż planuje świniobicie na wieczór,ale to zależy od pogody,bo jak będzie lało to nici z tych planów.A przy świniobiciu sporo pracy...

Lecę brać się do roboty,bo samo nic się nie zrobi.

Życzę miłego dnia.

środa, 02 czerwca 2010

Witam w środę z pochmurnego Podlasia.

Wczoraj nagrzeszyłam...Przyleciała ze Stanów siostra mojego męża i popłynęłam...Kiełbaska z grila,whiski,ciasteczko...Dzisiaj ostra dietka...Ale wszyscy tak smacznie zajadali i popijali...Kusiło,kusiło i w końcu skusiło :)

Dzisiaj na obiad dzieci zażyczyły sobie spaghetti,a ja dla siebie będę piekła udziec z indyka.Musze znowu upiec chałkę dzieciom,bo jutro święto to będą miały coś do przegryzania.Ostatnio upieczone 2 chałki zniknęły w tempie błyskawicy :)Dzisiaj dodatkowo dodam do ciasta rodzynki.I weź tu nie grzesz :)

Ooooo,właśnie wyszło słoneczko! Może będzie ładny dzień...

Turkaweczko,dziękuję :)

Asienko,tym razem stres zrobił swoje...Zaparkowałam pięknie,zawróciłam na trzy i z tej radości nie zauważyłam schowanego w krzakach znaku stopu :))))) No cóż...Z nerwów nie mogłam wyjąć z kieszeni dowodu osobistego,a jeszcze kazali mi samochodem jechac hehe.Nie rozumiem po co egzaminatorzy każą jeździć po małych,wąskich uliczkach...A może wiem? Egzaminatorzy dobrze wiedzą gdzie najwięcej ludzi oblewa egzamin i tam najczęściej każą jeździć.A dla mnie to głupota...Ale niestety żeby zdać trzeba ich słuchać i mieć oczy dookoła głowy :)

Mąż w pracy,dzieci w szkole-najmłodsza Julcia dzisiaj na wycieczce (zabrała cały plecak różności do jedzenia) ,a ja rano pogrzebałam w ogródku bo fasolka szparagowa zarosła okropnie.Nic nie rośnie w tym ogródku,jak wzeszło tak stoi...Zimny i mokry był maj w tym roku i chyba nie będzie urodzaju warzyw.Co gorsze zboże na polach żółknie od nadmiaru wody.Ziemniaki gniją...Będzie drożyzna w sklepach,bo część Polski zalana,a w częsci nie zalanej przez powódź też pogoda nie szczędzi opadów i to co w ziemi to gnije od wielkich ilości wody.Ciekawe czy bedą chociaż owoce.Wiśni na Podlasiu nie będzie,bo mimo tego że pięknie wiśnie kwitły to żaden kwiat na drzewach sie nie zawiązał w owoc,wszystko wyschło...Nie wiem czy to jakaś zaraza czy jest jakiś inny powód.A szkoda ,bo wisienki smaczne...Dobrze że w zeszłym roku narobiłam soków,dżemów,wisienek w syropie i zamroziłam sporą ilość.Truskawki też pewnie zgniją od nadmiaru wilgoci.No chyba że cos w pogodzie sie zmieni,bo truskawki teraz pieknie kwitną.

Idę wstawić udziec do piekarnika.

Życzę miłego dnia i słonecznej pogody wszystkim do mnie zaglądającym.

wtorek, 01 czerwca 2010

No i powtórka z rozrywki...NIE ZDAŁAM!!!

Ale to nic...Teraz już jestem spokojniejsza.Widziałam co się dzieje w wordzie w Białymstoku,samochody wyjeżdżają i wjeżdżają za chwilkę spowrotem.Ludzie oblewają bez przerwy.Ja dopiero drugi raz,a ludzie po 6-10 razy podchodzą do egzaminu.Koszmar...Dzisiaj wiem że zdam jak przyjdzie mój czas...Mój mąz powiedział że pierwszy raz widział taki cyrk :)

Trzymam sie dzielnie :) Dziękuję Wam za kciuki.

Pozdrawiam.

poniedziałek, 31 maja 2010

Witam z deszczowego Podlasia.

Ale leje...Boże ,gdzie jest lato? Ja chcę ciepła,chcę słońca...Chcę pływać w jeziorze,opalać się...A tu ciągle deszcz i deszcz.Kiedy przyjdzie lato?Chyba o nas zapomniało...

Byłam dzisiaj na małych zakupach (małych hehe,poszło 300 zł) Jogurty,udziec z indora,warzywa i takie tam duperele...Rano upiekłam sobie roladę z mielonego mięsa na obiad,ale niewiele juz zostało,bo wróciły moje głodomory ze szkoły i tak im smakowała...
A moje głodomory na kolację będa szamać dzisiaj chałkę którą upiekłam.Powiem Wam że jeszcze nigdy tak dobra i tak pulchna chałka mi nie wyszła! Aż wstawię zdjęcie :)

Aż zjadłam kawałeczek...

Asienko,dziękuję :) 6 razy podchodziłaś do egzaminu powiadasz...No ładnie...To juz wiem co mnie czeka hehe.
Eurowizji już kilka lat nie oglądam,Polacy jakoś nie potrafią zaśpiewać tak żeby sie podobało :)))
Złóż urodzinowe życzonka mężusiowi ode mnie :)

Antess,ja tez jeżdżę bez prawa jazdy,ale na egzaminie mam problemy.No tak to właśnie jest ,wydaje mi sie że umiem jeździć,a egzaminatorzy przyczepiaja sie różnych bzdetów i dupereli i za byle co oblewają.Kobiety napewno są uważniejszymi i bardziej trzymającymi się zasad kierowcami,a czy lepszymi...No nie wiem...Pewnie tak! Mój mąż ma prawo jazdy od ponad dwudziestu lat ,a zasad wogóle nie zna...Zawsze go poprawiam jak z nim jadę,a on sie denerwuje :) Bo jeździ dobrze,ale zasady...Oj lepiej nie mówić.Na rondzie by się zgubił :)

Mam strasznie wrednego koguta :) Zawsze kiedy wybieram z kurnika jajka to rzuca sie na mnie :) Dzieci wogóle nie wchodzą do kurnika bo strasznie sie go boją.Ja kiedy wchodzę po jajka to biorę kija do ręki,ale już i kija się nie boi.Dzisiaj zrobił mi dziobem dziure w nodze,skubany :) Lubię zwierzęta,ale ten kogut już mnie tak denerwuje że chyba skończy w rosole :) Pozatym strasznie uzdolniony z niego śpiewak.Zaczyna o 3 rano...Koszmar.

Popijam zieloną herbatkę (drugi litr :)) Trzeba chyba wypić popołudniową kawkę i koło 18.00 czas na obrządek-karmienie,dojenie...Mąż dzisiaj w domu to będzie szybciej bo mi pomoże.

Pozdrawiam i miłego wieczoru życzę.

sobota, 29 maja 2010

Witam w sobotę!

Całą noc nie spałam...Nie mogę przestać myśleć o tym cholernym egzaminie...Bałam się że nie zdam bo wymusze pierwszeństwo i to był mój największy problem,zawsze bałam sie że czegoś lub kogoś na drodze nie zauważę...A tu głupie parkowanie i Śliweczka skończyła egzamin...Za dużo o tym myślę...Zastanawiam się czy ja sie do tego nadaję...Ja za bardzo to wszystko przeżywam.Czekała razem ze mną na egzamin dziewczyna która zdawała 14 raz!Niestety nie wiem czy zdała,ale była spokojna,mówiła że jak nie teraz to następnym razem :)Ja bym chyba zrezygnowała na jej miejscu.Kiedy tak popatrzysz i posłuchasz jak ludzie opowiadają ile razy nie zdali i w jakich sytuacjach popełnili błąd to ja mam już dosyc...Kurcze,nie wiem jak ja to przeżyję :) Następny egzamin we wtorek o godz.12.30.Chyba padnę trupem jak zobaczę egzaminatora :)))

Moja waga która ostatnio szalała i poszła troszkę w górę ,po ostatnim stresie związanym z egzaminem troche spadła w dół.Jeszcze kilka egzaminów i osiągnę wymarzone 70 kg :))))

Dzisiaj na obiadek gołąbki.Dla rodzinki wieprzowe z ryżem,a dla mnie wołowe z pieczarkami.

Dziękuję Wam za słowa pocieszenia.Bardzo mi pomagacie.A nie chce któraś z Was zdać egzaminu za mnie?:))))))) Byłabym baaaaaardzo wdzięczna hehe.

Turkaweczko,Twoje komentarze tryskaja humorkiem :) Strasznie mnie rozbawiłaś :) Dzięki wielkie Wam za ciepłe słowa.

Aga,nie poddam się...Jeszcze nie :)

Pozdrawiam i miłego weekendu życzę.

piątek, 28 maja 2010

Smutno mi dzisiaj...Nie zdałam egzaminu na prawko...Oblałam na głupim parkowaniu...Nie zmieściłam się między samochodami...Było wąsko,a egzaminator pan Leon (chyba zmienię imię mojemu kotu Leosiowi) to jeden z wredniejszych egzaminatorów...I chciał żebym się wcisnęła akurat tam gdzie było najmniej miejsca...Trudno...

Jakoś to przeżyję :) Być może następnym razem...

 

wtorek, 25 maja 2010

Witam we wtorek rano.

Dziękuję Wam za gratulacje,Gabisiu,Turkawko,Antess,Ago,Władychu i Lusiaczku...Kochani jesteście...

Cieszę się też że będziecie w piątek trzymać za mnie kciuki...Strasznie się denerwuję tym egzaminem,ale wiem że jak nie za pierwszym razem to za drugim,albo trzecim i kiedyś napewno będę jeździć!!! Skoro dałam radę kilogramom to dam radę na egzaminie.To Wy mnie przekonujecie że dam radę i zaczynam wierzyć w swoje możliwości...Cieszę się że jesteście ze mną...

Mój mąż jest ze mnie strasznie dumny :) Mam nadzieję że kiedy nie zdam egzaminu praktycznego nadal dumny będzie:)))))

Turkaweczko,jeśli zgrzeszyłaś to nie ważne jakie teraz masz dni-samo białko czy warzywa,zacznij same białka od początku,czyli jeśli masz rytm 5/5 to od początku 5 dni białek.Mam nadzieję że strasznie nie podskoczy waga po tych grzeszkach.

Władych,trzymam kciuki za prawko syna-wiem ile nerwów to kosztuje :)))

Dzisiaj na obiadek zrobię kurczaka tylko jeszcze nie wiem w jakiej postaci:) Dla rodzinki szczawiowa ze świeżego leśnego szczawiu i spaghetti.Będę robić spaghetti chyba z zamkniętymi oczami żeby mnie nie kusiło :)

Mam chęć na jakieś ciasto,ale nie wiem jakie...Musze przejrzeć przepisy i pomyśleć.Najszybciej by było upiec coś z rabarbarem,ale mam same białka i rabarbar odpada...

Dzisiaj w nocy strasznie lało,teraz jest pochmurno,choć przez chmury próbuje świecić słoneczko.Jest zimno...Koniec maja,a pogoda jak w listopadzie...

W niedzielę będzie rocznica pierwszej komunii najmłodszej córci,codziennie na osiemnastą trzeba być w kościele.Jakieś próby ksiądz zrobi bo jak zawsze dzieci będą czytać i mówić wierszyki.A że dzieci było sporo,bo aż 11 :))) (w tym roku było do komunii troje dzieci)to każdemu coś trzeba przydzielić do mówienia lub czytania.

Musze zacząć grzebać w ogródku bo juz zaczyna zarastać.Ale teraz znowu pada...A w taką pogodę nie chce się siedzieć między zagonkami.Wolałabym słoneczko,wtedy mogłabym się przy okazji opalić...Choć w niedzielę trochę przesadziłam ze słońcem i wszystko mnie piecze :) Ale plecy blade,więc słoneczko wracaj!!!

Życzę miłego dnia.

Godzina 14.06

No i tak właśnie znika mój protalowy,tęczowy sernik...

poniedziałek, 24 maja 2010

ZDAŁAM,ZDAŁAM,ZDAŁAM!!!!!
TEORIA JUŻ ZA MNĄ!!!!!!!

Dziękuję Wam wszystkim za kciuki,pomogły:)

Teraz w piątek będe miała egzamin praktyczny,więc znowu proszę o trzymanie kciuków.Choć wiem że za pierwszym razem ciężko jest zdać,to jednak czuję się pewniej kiedy wiem że ktoś trzyma za mnie kciuki :)) Liczę na Was o 9.30 w piątek :)

 

 

sobota, 22 maja 2010

Witajcie kochani w sobotni wieczór.

Dzisiaj na Podlasiu piękna pogoda,jest gorąco i słoneczko pięknie świeci...A woda nadal zalewa Polskę...

Władych,miło że do mnie zaglądasz.Rzeczywiście czasu wciąż mamy mało,a Ty nie próżnujesz.Czekam na link do Twojej stronki www.
Dziękuję za życzenia dla córki,już jej przekazałam i również bardzo Ci dziękuje.Powiedziała że fajni ludzie zaglądaja na mój blog :)
Wiadomożś o katastrofie samolotu pod Smoleńskiem chyba nas wszystkich strasznie dotknęła,a do Ciebie jeszcze dodatkowo dotarła na drugi dzień po opreacji,nie dziwię się że miałeś problemy z pozbieraniem się...Na początku straszny żal i smutek opanował całą Polskę,ale dziennikarze strasznie to wszystko rozdrapywali i po kilku dniach miałam dosyć...
Cieszę się że czujesz się dobrze.Zawsze operacja kojarzy mi sie z czymś strasznym,nigdy nie byłam operowana i oprócz 4 razy kiedy rodziłam dzieci to nie byłam w szpitalu,więc dla mnie operacja strasznie brzmi...
Czekam na obiecane szpitalne przygody.
Dziękuję za pozdrowienia i również pozdrawiam Ciebie i Twoją rodzinę.

Jutro jadę do kościółka prosić i modlić sie za zdanie egzaminu...Strasznie sie boję że obleję...

Antess,wyczytałam że Ty i Twój synek macie urodziny 16 sierpnia?Tak jak mój mąż...To jak będziemy obchodzić 39 urodzinu męża w tym roku to pomyślę o Was :)))Ale jazda...:))))

Uciekam zrobić kawusię i będe uczyć się testów.

Pozdrawiam wszystkich gorąco.

Życze Wam miłego wieczoru i słonecznej niedzieli.

środa, 19 maja 2010

Hejka :)

Wieczorna kawusia zaparzona...

Dzisiaj u nas lepsza pogoda,było słoneczko i cieplutko,choć pod wieczór troszkę popadało.Ale to już nie te ulewy które były przez ostatnie dni.Oglądam właśnie na TVN-ie FAKTY,Boże co tam na południu się dzieje...Straszne jest to wszystko...Woda tak potrzebna do życia potrafi tak strasznie niszczyć...

Asiu,dzieci z najstarszą córką do kina mówisz :) Najstarsza córka wyprowadziła się z domu i mieszka dosyć daleko,około 50 km.od rodzinnego domu :) Wynajmuje z chłopakiem pokój,nie ma możliwości wziąść ich do siebie,a do kina ich zabrać to nie ma czym wrócić do domu,bo nasze kochane koleje państwowe pozabierały nam pociągi i nie ma czym dojechać.Tak to już jest jak sie mieszka na zadupiu :) W mieście jest inaczej,a na wsi życie toczy się troszkę inaczej,wolniej...Żeby jeszcze było czym dojechać do tego miasta...Dlatego właśnie muszę zrobić prawko bo nie mogę sie nigdzie ruszyć.
Co do wypadków,to niedawno dzwoniła moja mama i powiedziała że tata miał wypadek,jechał rowerem na ryby i potrącił go samochód.Ma złamany obojczyk.Dobrze że tylko tak to się skończyło...

Mallinko,ja wiem że tęskni sie za dziećmi kiedy wyprowadzą się z domu,bo strasznie tęsknię za najstarszą córką...Ale czasem przydałoby się pobyć tylko z mężem,a to niestety nie realne...

Cześć Gabi :) Pewnie że Ci się uda!!!! Trzeba tylko mocno wierzyć w to że się uda i starać się nie łamać zbytnio zasad diety,a zgubisz wszystko co masz do zgubienia.
Jesteś ze Śląska...Oj to współczuję Wam mieszkającym na zalanych lub zagrożonych zalaniem terenach.Myślami jestem z ludźmi skrzywdzonymi przez los.

Witam Turkaweczko :)Strasznie sie ciesze że trafiają do mnie nowe osoby "zarażone Dukanem".Cieszę się również że moje przepisy są Wam pomocne w chudnięciu.
Zaglądajcie do mnie kiedy tylko macie ochotę i odzywajcie się,piszcie o sukcesach i porażkach jeśli takowe sie Wam przytrafią (życzę żeby wpadek było jak najmniej).

Dziękuję Wam za kciuki,przydadzą się napewno.Na jednym z blogów wyczytałam że dziewczyna chce rzucić kurs na prawko,bo już 3 razy nie zdała.Ja się nie poddam :)Wykupiłam dwie dodatkowe godziny jazdy żeby poćwiczyć więcej parkowania,bo to jakoś cienko mi wychodzi.

Jutro musze przygotować jedzenie na piątek,bo w piatek bede miała jazdę,a taki wyjazd na jazdę do Białegostoku zaczyna się o 6.30,a wracam do domu o 13.30.

Dzisiaj na obiad był kurczak w sosie azjatyckim i zupa szczawiowa.Na kolację usmażyłam dzieciom i sobie naleśniki,dzieciom zwykłe z serem i polewą czekoladową,a sobie naleśniki budyniowe (z budyniem karmelowym)nadziewane twarożkiem waniliowym.Pyyychota :)

Jeszcze kąpiel,wmasowanie balsamu zwalczającego celulit :) i położę się w łóżeczku i obejrzę "YOU CAN DANCE" ,potem będę lulkać,bo rano znów pobudka o 6.00.Najpierw wypuścic pieska,potem łazienka,następnie herbata i śniadanie dla dzieci,budzenie dzieci,czesanie najmłodszej Julki,wyprawienie trójki pociech do szkoły (jutro Mateusz ma wycieczkę więc kanapki trzeba zrobić),następnie czas na zwierzaczki-dojenie,karmienie i takie tam...Potem trzeba się przebrać,zrobić kawkę i około 9.00 mam chwilkę czasu na wypicie tej kawki.A potem śniadanko,gotowanie,pranie,sprzątanie...W ogródku juz trzeba zacząć walczyć z zielskiem,bo zaczęło się juz pokazywać...No to jak zwykle dzień będe miała zajęty i nie bedzie czasu na nudę :)A jeszcze testów musze się uczyć,bo do poniedziałku niewiele już zostało czasu...

Życze miłej,spokojnej nocy.

wtorek, 18 maja 2010

Witam w deszczowy,ponury wtorek.

Rano byłam na jeździe,potem szybko obiad,ogarnęłam domek i chciałam napisać na blogu,ale coś nie tak było z serwerem i nic mi nie wychodziło.To chyba wina tej wstrętnej jesiennej pogody.

Na obiad dzisiaj jajecznica :) bo nie miałam czasu gotować,a jak wróciłam z jazdy to byłam głodna jak wilk :)
Rodzinka jadła placuszki z rabarbarem.

Asienko,znowu pobiłas mnie w puzzlach :))))))Egzamin wewnętrzny zdany.Teraz proszę trzymajcie kciuki za mnie w poniedziałek o godz.9.00 bo będę zdawała egzamin teoretyczny państwowy...Strasznie się denerwuję...A co to będzie w poniedziałek...
Urodziny męża,no to trzeba coś fajnego wymyślić na prezent i kolację przy świecach :))))))Ja bardzo bym chciała zrobić taką romantyczną kolację,ale ze względu na dzieci nie mam jak i gdzie...A dzieci wysłać tez nie mam gdzie,bo babcia jedna daleko,a druga (teściowa)...nigdy bym jej nie oddała dzieci pod opiekę :)))A u nas miesiąc urodzin to sierpień -mój mąż ma urodziny 16,a ja 24 :)Więc można by było zrobić taka kolacyjkę z okazji moich i jego urodzin...Eh...Chyba dopiero jak dzieci pójdą na swoje...A to jeszcze kupa czasu :))))

Witam Cię Gościu :) Dziękuje za miłe słowa.Wpadaj do mnie kiedy chcesz,wszyscy są mile widziani i bardzo cieszy mnie każdy komentarz.Dziękuję za kciuki,przydadzą się napewno.A ja trzymam kciuki za Twoją dietkę,żeby udało Ci się dotrwać do końca i osiągnąć wymarzone "wymiary".

Wczoraj wieczorem strasznie grzmiało i błyskało się,były efekty świetlne jak w dyskotece :)))A ja się bałam...Zawsze się boję...

Jutro musze jechać na zakupy,syn w czwartek jedzie na wycieczkę do między innymiTykocina i Choroszczy,musze go na tą okoliczność zaopatrzyć w jakieś przekąski słodkie i nie tylko :) Potem 2 czerwca kolejna wycieczka,tym razem najmłodsza córcia pojedzie zwiedzać skansen w Jurowcach.Już bardzo się cieszą że nie będzie lekcji :)))) Ale pogoda brzydka,mam nadzieję że do czwartku przestanie padać.

A co do pogody i opadów deszczu to chyba naprawdę nadchodzi koniec świata...Południe Polski zalane...Co Ci ludzie tam przeżywają...To straszne,dorobek całego życia spływa wraz z wodą...Co to się dzieje w tej pogodzie...Aż strach włączać radio lub telewizor,bo to co pokazują i mówią mrozi krew w żyłach...

Życzę miłego,spokojnego wieczoru i nocy.

 

 

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10