Podrzuć czasem do kominka...
ministat liczniki.org
Kategorie: Wszystkie | EFEKTY DIETY | Jak chudnę i tyję | PRZEPISY DUKANA
RSS

Jak chudnę i tyję

poniedziałek, 03 stycznia 2011

Witam poniedziałkowo.

No i się udało!
Początek za mną i 1,5 kg mniej!!!!! Oby tak dalej!
Zakupy zrobione i walka trwa!
Na śniadanko otrębianka,na obiadek rosołek i kawałek uda kurzęcego bez skóry.Co dalej nie wiem,bo przede mną nocna zmiana i zapewne wezmę sobie do pracy jogurt i serek wiejski żeby z głodu nie umrzeć :) Przed wyjściem do pracy zjem jeszcze coś-może tatar?
Cieszę się że drugi dzień udało mi się przeżyć bez ciasta,cukierków i świeżych bułeczek :)))))

Pozdrawiam z zasypanego Podlasia.Śliweczka

sobota, 01 stycznia 2011

Oj,dłuuuugo mnie tu nie było...

Witam wszystkich stęsknionych :) Niestety czasu wolnego mam niewiele i pisanie bloga zaniedbałam...Przed świętami miałam złożyć Wam życzenia i nic z tego nie wyszło.W ostatniej chwili dojechała do nas na święta moja córcia,której nie widziałam 4 miesiące i rozmowom nie było końca...
Poza tym praca trzyzmianowa nie pozostawia dużo wolnego czasu,a jeszcze do tego mam inne obowiązki - mąż i dzieci,zwierzaczki...No i tak się porobiło że nie starczyło mi czasu na blog.
No i z moją dietą ostatnio nie było dobrze...Przybyło mi tu i tam kilka kilogramów,które od dzisiaj znowu będę gubić :) Taka syzyfowa praca...Zgubiłam,przybyło,znowu gubię i pewnie znów przybędzie :)))) Tylko że ostatnio to ja już przesadziłam,słodkościom i tłuszczykowi nie potrafiłam się oprzeć...Jadłam cukiereczki,ciasteczka,fryteczki...Eh...No i mam czego chciałam-kilogramy urosły.
Ale z tym już koniec!!!!!!Od dzisiaj postanawiam poprawę i biorę się ostro za dukanie!!!! Mam nadzieję że nadal będziecie mnie wspierać?Bo bez Was nie będzie mi tak łatwo...

Przepraszam Was że nie odpisywałam na komentarze.Ewaklari,już po świętach więc nie pomogę niestety...Gratuluję Tobie i Oliwii sukcesów w odchudzaniu,mam nadzieję że zabardzo nie nagrzeszyłyście w święta?Bo ja to pojechałam ostro....!!!!! :))))) Cóż...Za błędy trzeba płacić...

Dzisiaj szumi mi w głowie jeszcze wczorajszy alkohol...Najgorzej jak wymiesza się drinki i szampana...Oj,główka boli...Ale przeżyję :) A jak minęły Wam święta i sylwester? Ja spędzałam świeta i witałm Nowy Rok w domu z dziećmi i mężem.Jak już pisałam,na święta przyjechała moja córcia najstarsza,która mieszka teraz w Gdyni.Była kilka dni i cieszę się strasznie mocno że w święta rodzinka była w komplecie.
Niestety Karolina musiała wracać do Gdyni i w sylwestra życzenia składaliśmy sobie telefonicznie.Ona bawiła się tam,a my tu :) Klaudia-moja czternastolatka (już niedługo skończy piętnaście lat)bawiła się u koleżanki na imprezie,a moje najmłodsze pociechy,Mateusz i Julka byli w domu.Petardy strzelały,korki szampanów też :) Po podwórku biegali do godziny pierwszej,ledwo się ich do domu dowołałam.Ale było bardzo fajnie jak na "domówkę".

A i zima do nas piękna zawitała,śniegu po uda,wszędzie biało...Najgorzej z dojazdami do pracy,bo odkąd autobus szkolny przestał jeździć to pługi też przestały odśnieżać.Ktoś mądry uważa że skoro dzieci mają wolne to wszyscy siedzą na tyłkach w domu...Taka jest niestety polska rzeczywistość...

Życzę Wam by Nowy Rok przyniósł Wam radość,miłość,pomyślność i spełnienie wszystkich marzeń.A gdy się one już spełnią,niech dorzuci garść nowych marzeń,bo tylko one nadają życiu sens.W Nowym Roku wielu szczęśliwych chwil!!!!

Obiecuję że będę tu częściej zaglądać i informować Was o tym jak mi idzie powrót na łono Dukana.

Pozdrawiam Was serdecznie i mocno ściskam.Buziaczki.Śliweczka.

czwartek, 28 października 2010

Witajcie czwartkowo.

Dziękuję Wam za wszystkie rady dotyczące moich rąk,wypróbuję napewno.Moje ręce zrobiły się szorstkie i popękane...Muszę coś z nimi zrobić.

Wczoraj byłam na zakupach i nakupiłam zniczy i kwiatów.Wszystkich Świętych już tuż,tuż.Dzisiaj pojadę na cmentarz zrobić porządki.Bardzo lubię atmosferę tego święta,wszyscy spotykają się nad grobami,potem obiad u teściowej,a wieczorkiem różaniec na cmentarzu,ciemno i tylko pełno palących się zniczy dookoła...

Kupiłam ciasto francuskie i mak w puszce(poszłam na łatwiznę),będę robić na święto ciasteczka francuskie z makiem,tak szybciutko się je robi ,a są przepyszne!!!! Ale jak ja się im oprę?!.....

Elu dziękuję,już czuję się lepiej.W Twojej grupie na NK jest już 12 osób :) Rozwija się!

Z tym rytmem praca-dom Maragretko to prawda,tylko że ja byłam przyzwyczajona do ciągłego przebywania w domu,zawsze wszystko zrobione na czas,ugotowane,posprzątane...A teraz czasu mi brakuje na ogarnięcie wszystkiego.Ale radzę sobie jakoś.

Ojeek,jogurt z tesco ma takie parametry:
białko 4g
węglowodany 6g
tłuszcz 0,1g
Dostępne są w 4 smakach:truskawkowym,jagodowym,wiśniowym i brzoskwiniowym.
Jogurt ten nie zawiera cukru,a jogobella light jest niestety słodzona cukrem,dlatego ma strasznie dużo węgli.Oczywiście nie znalazłam jeszcze jogurtu który miałby więcej białka niż węgli i tłuszczu razem,ale ten z tesco jest chyba parametrowo najlepszy jaki znalazłam.

Dzisiaj pochmurno na podwórku i tak jakoś smutno...Jak świeci słoneczko to jakoś inaczej człowiek patrzy na świat...

Dzieci czekają na śnieg,a ja mam nadzieję że spadnie ten biały puszek jak najpuźniej...Nie lubię śniegu i zimy...Zapowiadają długą i mroźną zimę...Ja nie chcę!!!!!

Wczoraj pojechałam do miasta z zamiarem kupienia zniczy i kwiatów na cmentarz oraz butów zimowych dla najmłodszej Julki.No i tu był problem...Mimo tylko 10-ciu lat Julka ma dużą nogę-rozmiar 38 (syn 12 letni ma nogę nr.42!),a numery dziecięce kończą się na numerze 35...I weź tu kup dziecku buty,skoro damskie numery są za szerokie ,bo stópka długa ale wąska,a do tego prawie wszystkie buty damskie mają obcas...Duuuuuży obcas...Po prawie dwugodzinnych poszukiwaniach znalazłyśmy buty w dobrym rozmiarze,o młodzieżowym wyglądzie,bez obcasa i w dość przystępnej cenie.Naprawdę problem jest z tymi butami dla dzieci.Czy tylko ja mam dzieci z takimi dużymi,nie standardowymi stopami? :))))

Pozdrówka dla wszystkich odwiedzających mój blog.Buziaczki.

Protalinka Śliweczka.

 

poniedziałek, 25 października 2010

Witajcie wieczorową porą.

Zima gdzieś odeszła,wróciła piękna polska jesień.Zrobiło się cieplej i słoneczko w dzień ładnie świeci.A ja lubię taką pogodę,nie nawidzę ciemnych,deszczowych i ponurych dni,oraz porannych przymrozków i skrobania szyb w samochodzie :)

U mnie nic ciekawego ostatnio się nie wydażyło,wciąż ten sam rytm-praca ,dom,praca,dom i tak w kółko.Niewiele mam czasu dla siebie.W wolnych chwilach gotuję i robię miliony rzeczy żeby dzieci i mąż mieli wszystko gotowe,czyste i posprzątane.

Dzisiaj mam dzień wolny bo jestem po nocnej zmianie.Byłam rano na zakupach,a potem spałam,spałam,spałam...A teraz piję kawkę i mam chwilkę wolnego...Tylko ja i laptop :)

Na "Naszej Klasie"znalazłam grupę "Fani Dukana" i zapisałam się.Ciekawią mnie historie ludzi którzy tak jak ja przeżyli ciekaą przygodę z dietą.Ta grupa dopiero raczkuje,ale mam nadzieję że się rozkręci-http://nk.pl/grupy/51368.

Nie wiem co mam zrobić z dłońmi,strasznie pęka mi na nich skóra i wyglądają jak dłonie staruszki...To chyba to że ciągle są mokre...Jak nie w tłuszczu to w wodzie...Eh..Już krem do rąk nie pomaga...A może macie jakiś swój sprawdzony środek na takie problemy?Chętnie wypróbuję.

Jutro miniemy się z mężem-on będzie po nocnej zmianie,a ja mam na zmianę dzienną...Czasami wcale się nie widujemy...

Jestem chora...Mam okropny katar i gardło mnie boli...Czuję się okropnie...I mnie dopadło to okropne choróbsko...

W tesco znalazłam dzisiaj jogurty owocowe bez cukru i tłuszczu-NARESZCIE!!!!! Ale chyba nie tylko ja czekałam na takie jogurty,bo zabrałam z półki ostatnie 4 sztuki :))))

Już czuję smak naleśników polanych jogurtem wiśniowym...

Widzę Azillo że tostobułeczki Katkasiek królują u Ciebie w pracy.To dobrze że takie proste pomysły na smaczne jedzenie piszecie na moim blogu.Wielkie dzięki Katkasiek!

Chyba czas już na mnie...Jutro wczesnym rankiem pobudka...Jeszcze kąpiel mnie czeka i ciepłe łóżeczko...Jeszcze łyknę tabletki i wypiję rozgrzewającą saszetkę z apteki i będę się wygrzewać.

Pozdrawiam Was moi mili i buziaki przesyłam.

Protalinka Śliweczka.

 

 

sobota, 16 października 2010

Witam w sobotnie popołudnie.

Piękna pogoda dzisiaj na Podlasiu,chociaż rano było mroźnie,bo kiedy wracałam z nocnej zmiany z pracy to musiałam rozgrzewać samochód bo szyby mimo skrobania zachodziły szronem...Mróz malował na nich kwiaty...

Na podwórku,rano było biało od mrozu,a teraz świeci piękne słoneczko i okolica wokół mojego domu wygląda pięknie:

Na spacerze po lesie towarzyszył mi mój kochany Snupcio :)))

A i kotek Leoś próbował mnie zaczepić,miałczał żeby go chociaż przez chwilkę pogłaskać :)

Spacerek udany...Odpoczęłam i pooddychałam jesiennym,czystym powietrzem...

Dziękuję Katkasiek za pomysł na tostobułeczki.Wypróbuję napewno,bo zapowiadają się smakowicie.

Maragrete,zapomniałam całkiem o galarecie z kurczaka,to też świetny pomysł na jedzenie do pracy.A sałatki to owszem biorę,ale gorzej jak mam dni białkowe...

Xena,Tobie również dziękuję za pomysły na jedzonko do pracy.

Madziula,mam możliwość podgrzania jedzenia w pracy,ale nie zawsze mam czas zjeść ciepłe więc wolę coś na zimno :)
Wspólne gotowanie w kuchni to świetna sprawa,ja też lubię kiedy razem z mężem coś pichcimy,choć ostatnio nie mamy na to zbyt wiele czasu.A mąż ostatnio wykazał się znowu...Zakisił kapustę na zimę:)))))))No zdolna bestia z tego mojego małża...:))))

Dzisiaj zrobiłam sobie naleśniki z serkiem homo i polałam je sokiem malinowym bez cukru z lidla...Allllle  pychota...

Tak się najadłam że ruszać się nie mogłam :)))

No ale czas juz na mnie bo krówki i reszta trzódki czeka na jedzenie.

Pozdrawiam Was gorąco i buziaki przesyłam.

Protalinka Śliweczka.

wtorek, 12 października 2010

Witam w słoneczny,mroźny dzień.

Zimę czuć w powietrzu...Codziennie rano trzeba skrobać szyby w samochodzie bo mróz zamalowuje je na biało...Oj,tęsknię za latem...

Dzisiaj idę do pracy na nocną zmianę,więc cały dzień mam wolny.Muszę ugotować bigos (prośba męża).Mam 25 kg kapusty którą muszę ukisić,ale to chyba nie dzisiaj...Czeka mnie jeszcze pranie,prasowanie,sprzątanie i naprawa krawiecka kilku rzeczy,na kapustę czasu brak :) A jutro wyjazd na Białystok,mamy kilka spraw do załatwienia.

Jestem dzisiaj sama w domku-mąż w pracy,dzieci w szkole.Czasem lubię taką samotność...Nikt za mną nie łazi i nie marudzi:mamo zrób to,mamo podaj mi to,mamo pomóż,mamo popatrz...No i nie słyszę:Agata co zrobić z tym,a co z tamtym...Bo mój mąż nigdy nie wie co gdzie powinno stać :)A teraz cisza i spokój.Z kuchni dobiega muzyka z włączonego radia,gdzieś przy mojej nodze leży Snupi,kawka gorąca na stole i laptopik tylko dla mnie :)To jest to co Śliweczka lubi najbardziej :))))

Kwiatki musze podlać,bo zapomniałam ostatnio o nich.A jak ja ich nie podleje to nikt tego nie zrobi.Już słyszałam że mam za dużo kwiatów i że nie sposób ogarnąć ich wszystkich,ale ja jakoś daję radę.No cóż...Są rzeczy zbyt trudne dla niektórych facetów...:)

Wczoraj na kolację czekał na mnie kurczaczek upieczony własnoręcznie przez małżonka,no no no...Coraz lepiej zaczyna sobie mój małż radzić w kuchni.Powiem szczerze...Dobre było :)

Zawsze mam problem z jedzeniem w pracy.Nie jem pieczywa i nie wiem co zabierać do pracy.Piekę sobie czasem chlebek dukanowski i robię kanapkę z serem.Biorę też jogurt ale na 12 godzin to troszkę mało...Nie mam pomysłu na jedzenie do pracy,cholercia...

Waga nadal bez zmian,chyba się na mnie obraziła :(

Zrobiłam sobie do pracy dzisiaj znalezioną na jakimś blogu (nie pamiętam jakim) kinder mleczną kanapkę :) Dałam może zbyt dużo serka,ale moim zdaniem pyyychota :) Jedną już zjadłam na śniadanko :) Zaraz wstawię przepis.

Xena,bardzo,bardzo dziękuję :)

Izuniap-witam i życzę spadków.A możesz powiedzieć ile udało Ci się już zgubić?

Turkaweczko,spokojnie...Z Ciebie to już niezła laseczka jest!Waga spadnie,tylko bez nerwów...Spokój i jeszcze raz spokój...A efekty będą.Trzymaj się dzielnie.Buziaki :*

Witaj Beatko na moim blogu!25 kg!!! No nieźle!!!!!!!! Gratuluję i życze jeszcze więcej!!!!!

Katkasiek,też nieźle!!!!! 11 kg w ciągu 1,5 miesiąca!!!!! Jak ja bym chciała chudnąc w takim tempie ....Skończyły się dobre czasy dla mnie kiedy waga leciała na łeb na szyję...Ale ja się nie poddam!!!!!

Vilemko-Ewo :) Dziękuję.

Jeszcze powrócę do mojego męża...No nie mogę...Kompletnie zwariował...W pozytywnym znaczeniu oczywiście :) Ciągle chce się przytulać i szepcze miłe słówka :))))Normalnie taki stęskniony że szok!!!!!!! Już dawno się tak nie zachowywał ( ostatnio chyba przed ślubem hi hi)
Jak to dobrze czasem robią stałym związkom takie krótkie rozstania...On nie przyzwyczajony jest do tego że mnie nie ma,zawsze byłam-kiedy się kładł do łóżka i kiedy wstawał,kiedy wracał z pracy i kiedy wychodził...A tu nagle nie ma mnie wieczorem,nie ma mnie rano,nie ma kiedy wraca z pracy...I tęsknota go ogarnęła :)))))) No cieszę się z tej pracy jeszcze bardziej,bo nasze małżeństwo z szesnastoletnim stażem przeżywa drugą młodość :)Oby to trwało jak najdłużej...

Życzę Wam miłego dnia,samych uśmiechów i słoneczka w te jesienne,chłodne dni.

Pozdrawiam i trzymajcie się cieplutko.

Protalinka Śliweczka.

środa, 06 października 2010

Jestem,jestem,nie zapomniałam o Was...

Witam gorąco wszystkich moich gości.
Od razu napiszę że nie zamierzam usuwać bloga,choć takie myśli chodziły mi po głowie...Ale rok prowadzenia,pisania tego bloga nie może iść na marne.Czasem wracam sobie do starszych wpisów i czytam co to wtedy działo się w moim życiu...Szkoda tego usuwać.A i przepisów szkoda,bo sama korzystam z bloga gdy chcę coś upichcić,bo nie mam wszystkich przepisów spisanych :)

Mam dzisiaj wolny dzień w pracy więc chwilka czasu na blog się znalazła.
A pracuje się super! Na początku było mi ciężko się przyzwyczaić,szczególnie do nocnych zmian,ale teraz już wszystko jest ok.Radzę sobie coraz lepiej i już nie stresują mnie kolejki ludzi chcących szybko i smacznie zjeść :))))) Najważniejsze jest to że dziewczyny są bardzo miłe i w każdej sytuacji pomocne.Cieszę się że tam trafiłam...

A co w domu? Ach,mam wolne to posprzątam,wypiorę,ugotuję...Rzadko bywam w domu :)A jak już mam wolne to robię zakupy i gotuję większą ilość jedzenia żeby mi rodzinka nie wychudła :) Choć mąż kiedy jest w domu to gotuje,np.wczoraj na obiad były ziemniaczki gotowane w mundurkach i śledziki smażone w zalewie octowej.Śledziki co prawda przygotowane przeze mnie,ale niektórym facetom zagotowanie wody w czajniku sprawia trudności (znam takich),a mój małż gotuje :)Robił już kiełbaskę z ziemniaczkami i pomidorkiem w śmietanie,gotował zupę...Dobrze że radzi sobie w kuchni ,bo inaczej kiedy mnie nie ma to dzieci żyły by na kanapkach :)

Dzisiaj jadę do miasta,bo teściową muszę zawieźć jakieś sprawy załatwić.Przy okazji zrobię zakupy.Mój małżonek dzisiaj cały dzień w pracy,dzieci w szkole,więc jestem w domku sama.No może nie całkiem sama bo gdzieś tu mój Snupcio-piesek się szwęda.

Pogoda niby ładna,bo słoneczko świeci i jest tak jasno i słonecznie...Ale wiatr zimny i mróz,rano trzeba szyby skrobać w samochodzie...Ajć...Zima coraz bliżej...Jak ja nie cierpię zimy...Tego palenia w piecu żeby ogrzać dom,ubierania się w kilka warstw żeby nie zmarznąć i tego śniegu...Znowu będą zasypane drogi i zaspy...I tego boję się najbardziej bom młodym kierowcą jest :) Eh...

Ale jesienny krajobraz jest ładny,a

wygląda tak:

I jeszcze taki gość zawitał na podwórko:

Dziękuję Wam kochane za życzenia z okazji rocznicy ślubu.
Turkaweczko,no jak to nie wyglądam na taki staż?Toż ja już nie taka młoda :)))) Szesnaście lat minęło,lalalala :))))Zdaje się że tak niedawno powiedzieliśmy sobie "tak",a ten czas tak szybko leci...
Normalnie wystraszyłaś mnie tym laniem i z obawy przed Twoją wizytą i laniem składam obietnicę że bloga nie usunę!!!! :))))

Katkasiek,naprawdę chcesz czytać to wszystko co nabazgrałam przez ten rok???? Daj spokój,zanudzisz się i zaśniesz :) Ale dziękuję Ci bardzo.

Nitko,Quit,Xena,Vilemka,Juchasek,Azilla-dziękuję Wam bardzo za miłe słowa.

Wszystkim Dukającym gratuluję utraconych kilogramów i życzę dalszych spadków wagi.

Ojeek,wiem że III faza nie jest łatwa.Mojej mamie tez trafiają się grzeszki,ale trwa jakoś.I radzi sobie całkiem dobrze.Moja siostra która jest już w IV fazie nie tyje i to przekonuje mnie do dalszej walki,bo gdyby trafił mi się efekt jo-jo to chyba bym oszalała...Wiedząc że z efektem jo-jo zawsze dochodzi kilogramów to wyobrażam sobie siebie po takim efekcie...Jakieś 160-200 kilogramów...Ło matko!!!!!!! Więc trzymam kciuki za Twoją III fazę.Skoro udało Ci się schudnąc to III faza to pryszcz...

Maragretko,wiem że z upływem czasu jest coraz trudniej wracać na łono Dukana...Też tak mam...Mimo tego że pracując nie myślę o jedzeniu to moja waga jakoś nie chce spadać.Zawsze coś tam się skubnie...Ostatnio koleżanka z pracy miała imieniny i było ciasto...A ja nie mogłam mu się oprzeć...Dobrze że chociaż waga nie rośnie :)Tobie już niewiele zostało do chudnięcia,ale te ostatnie kilogramy są najgorsze...Trzymam kciukasy żeby udało Ci się wrócić do bezgrzesznego dukania i zgubić te ostatnie kilogramy.

Madziula,znowu problemy z tą III fazą...Kurcze, aż się boję...Chyba ja zostanę do końca życia w II fazie :)

Pozdrawiam wszystkich moich gości.Obiecuję że u mnie zawsze będzie się palił ogień w kominku,więc chętnych zapraszam do ogrzania się przy ogniu i do wypicia ze mną gorącej herbatki.

Buziaczki ślę wszystkim.      Śliweczka

 

piątek, 24 września 2010

Witajcie kochani! Jejciu,nie było mnie tu tak dawno...
Pracuję na 3 zmiany i naprawdę niewiele mam czasu wolnego,a kiedy mam wolne to staram się jak najlepiej wykorzystać ten czas na porządki,gotowanie i takie tam różne prace domowe.W pracy jest dość ciężko,praca 12-to godzinna na trzy zmiany-dzień,noc i dzień wolnego...I tak w kółko...Ale jestem zadowolona,bo mam swój grosz :) Wypłatę dostaję co tydzień,więc zawsze mam świeżą gotówkę :))))
Ale na blog już kompletnie nie mam czasu...Na wymyślanie protalowych dań również...Zastanawiałam się nawet nad usunięciem bloga...Ale chyba będę nadal go prowadzić,choć nie tak często jak do tej pory będą pojawiać się nowe wpisy.
Mam trochę pracy w domu,bo mimo tego że dzieci stały się samodzielne to jednak nie wszystko dadzą radę zrobić.Muszę np.usiąść przy maszynie do szycia bo kilka rzeczy jest do naprawy.Poza tym gotowanie...Sobie musze szykować coś do pracy i dzieciom gotuję więcej żeby miały co jeść jak mnie nie ma.
Co u mnie jeszcze? A kupiłam sobie autko :) Taki 13-to letni opelek,do dojeżdżania do pracy super!No i śmigam sobie do pracy i nie tylko :)
Napisałam że kupiłam sobie...To mąż kupił mi samochód,taki mały prezent na rocznicę ślubu która wypada właśnie dzisiaj :)Powinniśmy dzisiaj świętować,ale niestety ja mam na nocną zmianę do pracy...Jutro będziemy świętować :) A pozatym to z mężem widuję się rzadko,jakoś tak mijamy się...Mąż pracuje na 4 zmiany,ja na 3...I albo on wchodzi a ja wychodzę,albo odwrotnie...No cóż...Ale zauważyłam że to mijanie się w drzwiach dobrze nam robi,bo kiedy się już spotkamy to jest tak ...INACZEJ :)))))Staliśmy się dla siebie milsi i zaczęliśmy za sobą tęsknić :)No po 16 latach małżeństwa to dobry sposób na odświeżenie naszego związku hehe:)
Kilka dni temu minął rok od założenia tego bloga.Planowałam tort protalowy,ale niestety czasu brak na tort...
Co poza tym? A jakoś nic się nie dzieje...Wagowo bez zmian.Oj ta moja waga chyba za bardzo się już przyzwyczaiła i nie chce spaśc niżej.Ale teraz kiedy już pracuję i niedosypiam i jestem w ciągłym ruchu to może coś się zmieni...
Witam na blogu Liskę,Nitkę i Xenę. Xena,świetny wynik!!!!! Gratuluję.
A dlaczego w pracy się z Ciebie nabijają? Ja miałam tak na początku diety,nikt nie wierzył w to że schudnę,ale ja pokazałam im że można i niektórzy jeszcze szczęki z podłogi zbierają :)
Turkawko,nie zapomniałam o Was,nic z tych rzeczy.Po prostu dnia mało na wszystko co sobie zaplanuję...Z podjadaniem to już tak jest,jak raz podjesz to podjadasz częściej...Ale pomyśl o Turkaweczce,maleńkiej,szczuplutkiej w małej czarnej...Ja już Cię widzę,wyglądasz pięknie,więc nie podjadaj kochana tylko chudnij bo warto... Pozdrawiam Was gorąco i buziaczki przesyłam :*

wtorek, 14 września 2010

Hejka!

Oj czasu nie mam na pisanie,a o wymyślaniu nowych dań to już zapomniałam,bo wrzucam na ruszt to co szybciej się przygotowuje :) Dla rodzinki muszę ugotować obiad,na dzisiaj mam spaghetti,a sama zjem jakieś udo kurzęce gotowane i pewnie rosołek z kluseczkami,bo to najszybciej się zrobi.

Wczoraj w pracy podpisałam umowę,czyli już się mnie tak szybko nie pozbędą :))))) Cieszę się że znalazłam pracę,chociaż powiem szczerze zapiernicz tam ostry...Ale już się przyzwyczaiłam do picia kawy w biegu :)Na jedno dobre mi to wychodzi,ruch sprzyja chudnięciu i moja waga zaczęła troszkę spadać (ostatnio trochę wzrosła,więc do suwaczka ciutkę brakuje).Pracuję z fajnymi kobietkami,atmosfera bardzo luźna i przyjazna.Szefostwo też da się lubić :)))))) Jest OK!!!!! No i wypłata co tydzień :)))))) Fajnie mieć co tydzień zastrzyk gotówki.Hm...Tylko z mężem widujemy się rzadziej...Ale może to i dobrze,mniej okazji do kłótni hehe...Bardziej do siebie zatęsknimy :) No i moje dzieci będą się musiały usamodzielnić.Do tej pory mamusia była na każde zawołanie i wszystko było na czas gotowe,a teraz muszą troszkę działać samodzielnie.Moja 14-letnia Klaudia sporo się w ostatnim czasie nauczyła-ciasto z mikrofalówki i kogel-mogel znalazła w internecie :)))) I nawet naleśniki sama smaży,a jak na moją Klaudię to wielki sukces!!!! Bo do tej pory nic jej się nie chciało robić.Dopuki była w domu mama i najstarsza Karolina to Klaudia czekała na gotowe,a teraz gotuje sama.I to mnie bardzo cieszy :)

Wczorajn sprzedaliśmy naszego cielaczka - Szymonka (tak go dzieci nazwały) :)Będzie teraz więcej mleczka,bo do tej pory Szymon wypijał mleczko od swojej mamuśki Marcysi,a dzisiaj już rano nadoiłam całe wiadro mleka.Dawno nie było sera w moim domu,więc trzeba zrobić serek biały i żółty,no i wreszcie serniczek sobie upiekę :)

Pogoda wczoraj była piękna,słoneczko świeciło ,a na termometrze było 23 stopnie.Myślałam że słoneczne lato wróciło na dłużej,a dzisiaj pochmurno i tak jakoś brzydko...Narazie nie pada,ale chyba z tych wiszących nad głową chmur coś kapnie...

Ewel,Dyrdymalki,Eniqa i Anulko dziękuję za gratulacje.

Anulko,dawno Cię u mnie nie było...Oj,Aniu 56-57 kg...Jak ja bym chciała być taka szczuplutka :)))))) Fajnie że waga się utrzymuje w "normalnych"granicach.Również Ciebie pozdrawiam.Zaglądaj do mnie częściej.

Magdo witaj na moim blogu.

Wanilio,dobrze że wróciłaś na ścieżkę Dukana.A ile przybyło Ci w czasie kiedy diety nie stosowałaś?Trzymam kciuki.

To tyle na dzisiaj...Lecę do kuchni bo nie zdążę zrobić obiadu :)

Pozdrawiam Was gorąco i życzę miłego dnia.

Buziaki.Śliweczka.

czwartek, 09 września 2010

Witajcie po dłuższej przerwie.

Nie mam ostatnio na nic czasu...Moja praca dorywcza w zajeździe już mnie nie interesuje :) Znalazłam pracę na stałę,również w gastronomii i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa :) Ale też i z czasem u mnie krucho...Jestem obecnie na takim okresie próbnym,poznaję co i jak.Godziny mojej pracy są narazie różne,więc muszę uszykować w domu jedzenie dla rodzinki,ogarnąć gospodarstwo i myk do pracy :) Za tydzień w czwartek podpisuję umowę na stałę i w piątek zaczynam normalną,zmianową pracę (hura,hura!).

Mrs.Dukanowa,bardzo dziękuję za otagowanie mnie :) Niestety nie mam czasu zająć się tym :( Może jak złapię wolniejszą chwilkę...

Szpilko,wyobrażam sobie Ciebie w tych "antysexach" i dresie ładującą się do łóżka :) Mój mąż by mi kożuch zaproponował :) Ale ostatnio pogoda na Podlasiu się odrobinkę poprawiła i już nie jest tak zimno,chociaż na noc odrobinkę w centralnym przepalamy...Moje dzieci i mąz zaczynają ciągać nosami...

Madziula,gratuluję dojścia do celu.Teraz najważniejsze to utrzymać to co się osiągnęło.Maliny...Eh...

Maragrete,jestem cały czas,sprawdzam czasem komentarze,ale nie mam zbytnio czasu na pisanie.Już dwa razy zabierałam się żeby napisać i nic z tego nie wyszło :)

LaPink dziękuję :)Również pozdrawiam.

Aaq2 dziękuję Ci bardzo i gratuluję tych 5 tygodni walki.Dasz radę! To prawda że czasem jest ciężko,ale kiedy spojrzę wstecz i pomyślę ile kilogramów zbędnego balastu nosiłam to buzia sama mi się uśmiecha,bo wiem że dzięki Dukanowi już nigdy nie będę taka wielka! I mam nadzieję że będę jeszcze mniejsza...

Co jeszcze dzieje się u mnie? W wolnych chwilkach korzystam z dobroci lasu i zbieram grzybki,mrożę,wkładam w słoiczki (szczególnie maślaczki w occie,mmm pycha!)A obrodziły maślaczki...

Pozdrawiam Was gorąco i życzę dalszych sukcesów dietowych.Miłego dnia.

 

środa, 01 września 2010

Aleeeee pogoda!!!!!!! Pada,zimno,ponuro...Pierwszy dzień szkoły i taka wstrętna pogoda...Dzieciaki zmokną...Zrobiło się jesiennie.A przecież mamy jeszcze lato! Czy jeszcze będzie ciepło?

No to dzieci wysłane do szkoły,najmłodsza Julka i starsza Klaudia cieszą się z rozpoczęcia roku szkolnego,ale Mateusz...Oj,niezadowolony :)Dobrze było w domku,ale niestety,wszystko co dobre szybko się kończy :) Czas na naukę :)

Siedzę sama przy komputerze z kawką,mąz w pracy i jutro tez pracuje.Pochorowali się koledzy z pracy i będzie walił nadgodziny,bo nie ma komu pracować...A ja będę sama w domku.Wszystko już uprawione,zwierzątka nakarmione,krówki na łące,więc mam czas na blog :) Wypiję kawkę,zjem śniadanko i trzeba będzie brać się za obiad.A pomysłu nie mam...Dla rodzinki ugotuję ziemniaczki i chyba jaja sadzone usmażę (jajek ci u nas dostatek) ,mam od wczoraj barszczyk więc z głodu nie poumierają :) Na jutro planuję gołąbki.A dla siebie pewnie też jajka i rosołek,bo nie chce mi się dumać nad jakimiś innymi potrawami.

Joan_mj,dzięki wielkie za przepis na to ciasto.Robiłam i jest smaczne,choć z otrębów to wolę zjeść na śniadanie otrębiankę...Ale taka słodka przekąska to coś wspaniałego.Wielkie dzięki raz jeszcze.A tak wygladało moje ciasto:

Polałam je jogurtem żeby nie było zbyt suche (normalnie to bym z bitą śmietaną wszamała :))
Polecam wszystkim ciastożercom :)

Bitelsiaro i Szalicjo...Przepraszam że wywołałam u Was ślinotok wstawiając zdjęcie kiełbaski :) Sama mam ją w lodówce i ciężko mi się jej oprzeć...

Szalicjo,powodzenia w diecie SB.Nie ważne jaka dieta,ważne żeby przynosiła efekty.Ja zaczynając dietę nawet nie pomyślałam przez chwilkę że tyle schudnę i kiedy wszystcy dookoła śmiali się że rozpoczęłam kolejną dietę,ja milczałam,bo nie wierzyłam w swoje możliwości...Ale się udało (co prawda nie do końca,bo wciąz dietuję ,ale już jestem najszczęsliwszą osobą na świecie) i życzę Wam wszystkim żebyście były zadowolone z siebie tak jak ja.

Witaj Asiu! Aleeeeeee długo Cię nie było!!!!! Jak tam urlopik w Polsce? No pojechała dziewczyna na urlop w rodzinne strony i z katarem wróciła :) Ciepłe majty na pupę i wełniane skarpety na nogi.Gorąca herbatka,najlepiej z "odrobiną" spirytusu(sposób mojego męża na postawienie chorego na nogi)Zdrówka Ci życze kochana!

W nocy z niedzieli na poniedziałek tak mi było zimno,że wtawałam się ubierać :)Założyłam skarpety i sweterek bo myślałam że mi zęby powypadają,tak mi szczęki latały :)Normalnie horror,a co to będzie zimą? Będę spała w kożuchu...

Pozdrawiam Was serdecznie i ciepełka w te pochmurne i zimne dni zyczę.Buziaki.

 

sobota, 28 sierpnia 2010

Witam w deszczową,pochmurną sobotę.

Ale się pogoda popsuła....Ale może chociaż grzygki będą rosnąc,bo narazie w lesie pustki (oprócz drzew nic nie ma).

Dzisiaj idę na nocną nocną zmianę do pracy...Ach,jak się nie chce,bo pogoda powoduje u mnie szerokie otwieranie się paszczy (inaczej ziewanie),więc tylko marzy mi się wyrko,a nie praca...A w nocy spać nie mogłam,jakieś dziwne sny miałam i wierciłam się okropnie.A nad ranem przyszedł sen i teraz jestem zaspana i ziewająca.

Dzisiaj na obiad dla rodzinki będzie żurek na swojskiej białej kiełbasce,a dla siebie zrobię cukinię nadziewaną mięskiem mielonym drobiowym.

Wczoraj wędziliśmy mięsko i kiełbaskę.Mięsko jeszcze dzisiaj musi się wędzić,bo jeden dzień to za mało.A kiełbaska jest już gotowa:

Spróbowałam kawałeczek :) Jest pyszna...A pachneeeeeeeeee!!!!!!!!!Taki jest los grubasa-wszyscy się obżerają a ty uważaj co pchasz do ust...Zastanawiaj się nad każdym kęsem...Jakie to niesprawiedliwe,jeden się objada wszystkim co popadnie i nie tyje (np.mój mąż) ,a drugo cokolwiek zje to mu się w fałdkach odkłada...

Wczoraj wieczorkiem wyskoczyłam sobie na małe zakupy,SAMA! Jak fajnie chodzi się po sklepie nie słysząc z tyłu - "szybciej kupuj".To prawo jazdy jest jedną z najlepszych rzeczy jakie udało mi się zdobyć :)))) Nikt nie marudzi,nie popędza,nie spieszy się...Fajnie tak poszperać w półkach sklepowych...

Moje dzieci ostatnimi dniami mają napad na ciasto z mikrofalówki.Znalazły w internecie przepis i ciągle mieszają i pichcą.Dają do niego:
4 łyżeczki mąki
6 łyżeczek cukru
2 łyżeczki kakao
1 jajko
4 łyżeczki mleka
3 łyżeczki oleju
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
aromat waniliowy
Ciasto robi się w kubku i jest gotowe po 5 minutach.A pachnie nim cały dom...

Ja robiłam takie protalowe,ale wyszedł mi wielki zakalec i zjadły go świnki :))))

No to lecę do kuchni gotować obiadek.

Miłej soboty życzę.

 

 

czwartek, 26 sierpnia 2010

Hej wszystkim w czwartek!

Popijam kawkę z mleczkiem i przeglądam internet.Lubię tak w ciszy poczytać co słychać u koleżanek i kolegów na innych blogach i co się dzieje na forach mnie interesujących.Mąż rano gdzieś wybył :)Pewnie coś robi w polu,nie wiem bo zaspałam :))))) Moja druga połówka sama się obrządziła w gospodarstwie i zniknęła...A ja sobie spałam w najlepsze.Mamy takie chwilowe ciche dni,więc nie będę dzwonić ani sms-ować z pytaniem gdzie jest...Sam się znajdzie ,hehe.A ja mam spokój,bo dzieci jeszcze śpią,korzystają z ostatnich dni wakacji.

Ewela,szkoda że nie dietujesz...Mam nadzieję że noga w końcu odpuści i że wrócisz na Dukanka...A synkowi gratulki że nadal dietuje.A jakie ma efekty?Ile schudł? Trzymam kciuki żeby ta Twoja noga przestała chorować i żebyś przestała tyć z powodu braku ruchu.Trzymaj się kochana.Buziaki :***

Ewel (ale się złożyło,Ewela i Ewel...),ja właśnie robię nalewkę z aronii tą z liśćmi wiśni.Popieram jest pyszna.Jak byś mogła podać mi przepis na tą podbijającą serca nalewkę malinową to byłabym wdzięczna,w przyszłym roku wypróbowałabym ją,bo malin ci u nas dostatek :) Ja zawsze robię wiśniówkę która w moim domu króluje,ale w tym roku niestety w naszej okolicy nie było wiśni i nie mogłam jej zrobić.

Zaraz lecę po rabarbar i buraczki żeby je włożyć do słoiczków.Zrobiłam już ze śliwek nutellę dla dzieci,bo naleśniki najlepiej im smakują z nutellą śliwkową.Zrobię jeszcze nutellę jabłkową,też jest smaczna.Tylko szkoda że jej jeść nie mogę...

Wszystkim czytającym mój blog miłego dnia życzę.

środa, 25 sierpnia 2010

Witajcie wieczorową porą.

Dzień już mija,sporo pracy dzisiaj miałam.Pozmieniałam i wyprałam pościel (szybciutko schło bo wiatr był silny,że aż mi sznurki pozrywało)Zrobiłam rodzince na obiad pyzy z mięsem,a dla siebie rosołek z kluseczkami.Zrobiłam też deserek dukanowy-galaretkę mleczno-kakaową.Pyyyszna była,taka zimna :)
Wybrałam się tez wieczorkiem na spacerek i pstryknęłam kilka zdjęc z okolic mojego domu:

Dookoła las więc na zdjęciach same drzewa :))))

Jutro muszę zrobić buraczki w słoiczkach i ugotowac dżem z rabarbaru na zimę,bo szkoda żeby się zmarnował,a do naleśników lub omletów dukanowych będzie pyszny.W tym roku nie robiłam żadnych przetworów z owoców bo mam tego całą piwnicę-soki,dżemy i inne cuda.Jeszcze tylko aronię będe musiała przerobić ,bo jej mi szkoda :) Napewno zrobię nalewkę,robię ją co roku i chyba resztę zamroże,bo słyszałam że sernik z aronią jest smaczny.Co prawda ja nie będe mogła go jeśc,ale rodzinka sobie podje ;) No i oczywiście czekam na wysyp grzybów :)Bo maślaczki śnią mi się po nocach :)

Zrobiłam sobie kawkę,troszkę późna pora na kawę,ale tak mi się chciało kawusi...Z mleczkiem...

Właśnie siostra z pociągu sms-a przysłała że są w Tczewie i że w Gdyni będa około 22.00.Jezu jak ten pociąg się wlecze...Wyjechały z Białegostoku po 12.00...10 godzin w brudnym,rozklekotanym pociągu...Toż to można szału dostać...A niby w Europie jesteśmy...Chyba w Afryce,cholera!

Dobranoc!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

 

Bardzo Wam kochane dziękuję za miłe życzenia urodzinowe -Turkaweczko,Ewelo,Esperantinko i Maragretko.Fajnie że pamiętacie o mnie...


Esperantinko,przepraszam że przeoczyłam Twój wpis,a może go widziałam,ale zapomniałam odpisać...Czasem mogę coś przegapić...Poprawię się :)

Ewela,a co u Ciebie?Nie piszesz ostatnio? Dalej dietujesz?

Dzisiaj pojechała moja siostra więc będę miała troszkę więcej czasu.Trochę mi smutno bo razem z siostrą pojechała do Gdyni moja najstarsza córka,pojechała tam szukać szczęscia.Tu nie mogła znaleźć pracy,rozstała się z chłopakiem po trzech latach bycia razem i chce z dala od wspomnień zapomnieć...Może tam znajdzie pracę i miłość...Ale mi tak smutno będzie...

Jeszcze raz wielkie podziękowania za życzenia.Buziaczki :*

piątek, 20 sierpnia 2010

Witajcie w piątek.

Po dniach chłodu i deszczu znowu wyszło słoneczko...Już się za nim stęskniłam.

U mnie nic nowego,waga stoi po ostatnich szaleństwach (były urodziny męża,ostatnie trzydzieste...39 :) Mnie stuknie za kilka dni 38...Nie wiem czy cieszyć się czy płakać...Czas leci coraz szybciej...

Wczoraj mieliśmy świniobicie i sporo pracy z mięskiem.Cały dzień w kuchni...A teraz będziemy czekać na wędzoną szyneczkę i kiełbaski,których ja niestety nie będę mogła jeść...Następne czarne prosiaczki rosną :)

Jeszcze są malutkie :) Ale świnki szybko rosną.

Kurcze,byłam z Czeremchą na grzybach i nie znalazłyśmy NIC! Za sucho jest w lesie.Mam nadzieję że po ostatnich deszczach pokażą się grzybki.Marzą mi się maślaczki w occie...Albo sosik grzybowy ze świeżych maślaczków...

Siostra się tu ze mnie nabija że mam brzydką fryzurę :( No może troszkę sterczą mi koguty,ale nie mogę sobie pośmigać z kogutami na głowie? Muszę wybrać się do łazienki i umyć te włosy,bo córki też się śmieją...

Mąż pojechał do miasta na małe zakupy,skończyły mi się kurczaki :) Jutro na obiad będę coś wymyślać,być może z cielęcinki której mam troszkę w zamrażarce.

Roxanne,to trzymaj się nadal dzielnie,bo jak zaczniesz grzeszyć to będziesz grzeszyć częściej.Ja od dawna kupuję do kawy mleczko light z Gostynia,jest pyszne.Kupuję to z magnezem,bo często łapią mnie skurcze łydek.A mleka od początku używam swojego (znaczy od swoich krówek),a takie mleko ma około 4% tłuszczu.Do otrębianki dodaję ciut wody,żeby troszkę mleko odtłuścić :),ale do naleśników albo budyniu daję samo mleczko.

Martiko,właśnie o to chodzi,nie dajmy się zwariować,ale tez za bardzo sobie nie popuszczajmy,bo to gubi...Dziękuję Ci :*Co do majonezu to nie mam pojęcia dlaczego Ci nie wychodzi.A co dokładnie się z nim dzieje?Waży się? Mnie też się kiedyś zważył majonez,rozkręciłam samo żółtko i dolewałam pomalutku ten zważony majonez ucierając i uratowałam go w ten sposób.

Sereno,kciuki się przydadzą :) Dziękuję Ci mocno,mocno,mocno...:*

Madziula,trzymam kciuki żeby te ostatnie kilogramy szybciutko uciekły.

Imasumak,ja wiem że to grzeszenie mi nie pomaga,ale jestem na diecie tak długo....Czasem mam ochotę na niedozwolone żarełko i moja silna wola mnie opuszcza...Ale nie pozwalam wadze rosnąć i to mnie trzyma przy życiu,bo gdyby waga rosła to rzuciłabym w cholerę tą dietę.Ale trwam i tak jak sobie obiecałam dotrwam do końca! A z gotowaniem dla rodzinki jest różne,mój mąż nie zje tego co ja sobie gotuję,on musi mieć wieprzowinkę,ziemniaczki...Więc nie mam możliwości gotowania protalowo dla całej rodzinki.A ciasta...Przyzwyczaiłam rodzinkę do smacznych ciast,bo ich pieczenie to moje hobby i teraz domagają się pyszności...Ale ja wytrzymam,dam sobie radę.Może nie osiągnę tego co zamierzałam w takim czasie jak powinnam,ale i tak kiedyś wejdę w ten rozmiar który chcę! A sukces tak czy inaczej osiągnęłam bo z rozmiaru 60-62 zeszłam na rozmiar 44-42 ,a czasem nawet 40! Więc tak czy inaczej w mojej rodzinie jestem bohaterką!!!!!! Ale lanie od czasu do czasu by sie przydało :)))))

Ewel-święta racja!

Witaj po urlopie Maragrete.Fajnie że na urlopie zgubiłaś kilogram,nas każde deko cieszy :)Dziękuję Ci,troszkę mnie pocieszyłaś i zaczynam mniej bać się tej mojej pracy :) Choć stresuję się troszkę to jednak już nie tak bardzo się boję. Tyle lat siedziałam w domu że teraz każde wyjście do ludzi to dla mnie rozrywka :)

Turkawko,świetnie!!! Oj piątki z przodu to ja nigdy nie zobaczę bo szkielet by ze mnie został :) Ja chciałabym zobaczyć 7...Tak trzymaj kochana!!!!

Gościu,dobrze że odchudzacie się we dwoje,wtedy jest łatwiej.Cieszę się że moje przepisy Wam pomagają.Pozdrawiam.

No to czas szykować obiad.Dzisiaj piątek czyli u mnie dzień bezmięsny.Pewnie na obiad będą jajka :))))

Pozdrawiam gorąco Was wszystkich!

 

 

 

 

wtorek, 17 sierpnia 2010

Witajcie w pochmurny wtorek.

Allllllllllle wczoraj nagrzeszyłam!!!!! Mój mąż miał urodziny i wypiłam trochę alkoholu i zjadłam ciasto...Smaczne było :))))) A od dzisiaj ostra dietka :)))
Słuchaliśmy starych piosenek,takich z lat 80-tych...Dzisiaj gardła nas bolą od śpiewania :)))

Nareszcie pogoda dała choć odrobinkę odetchnąć,bo ostatnie dni były strasznie gorące...Wczoraj na chwilke wyskoczyłam nad wodę żeby sie ochłodzić,bo i moje dzieci tęskniły za jeziorem.Co prawda najmłodsza Julka ma rękę w gipsie (niefortunny skok przez kałużę) i nie mogła się kąpać,tylko troszkę sie pomoczyła z ręką w górze,ale w wodzie jest tak przyjemnie kiedy żar leje się z nieba.

Pisałam już że poszłam do dorywczej pracy w zajeździe (w kuchni) ,byłam tam kilka godzin w sobotę i prawie całą niedzielę.W tą sobotę będzie w zajeździe wesele,więc będe pracowała.Fajnie jest wyrwać się z domu do ludzi:)

Eniqa,może kiedyś się spotkamy.W tej chwili z czasem u mnie kiepsko-dom,dzieci,praca...I jeszcze siostra jest u mnie.Więc na razie chyba nic z tego...

Ninn dziękuję Ci bardzo :* Zdjęć narazie nowych żadnych nie mam,ale może coś pstryknę sobie wkrótce :) Wtedy na pewno coś wstawię.

Sylwio,dziękuję i również pozdrawiam.

Beatas-Beatko witaj.Pewnie że możesz ze mną posiedzieć przy kominku!Gratuluję utraconych kilogramów i trzymam kciuki żeby te kilogramy nie wróciły.Kolejna osóbka z Białegostoku...Chyba trzeba będzie jakiś zlot dukanek-podlasianek zrobić :))) Również pozdrawiam.

Aaaa,jeszcze jedno.Kobitki i mężczyźni...Nie przesadzajmy z tą dietą.Wiele wyżeczeń nas to kosztuje,więc nie dokładajmy sobie problemów.Często w komentarzach do przepisów pojawia się temat czy mleko odtłuszczone czy nie,czy ser biały chudy czy półtłusty,czy ser żółty nadaje się na dietę...Ja powiem tak-Dukan pisze w książkach o chudym nabiale i zapewne chudy nabiał jest lepszy,ale jeśli zjemy sernik z sera półtłustego ( bo z tego sera wychodzi lepszy sernik) to napewno nie przytyjemy,a nasze kubki smakowe podziękują nam za to :)))Pamiętajcie że możemy jeść nabiał zawierający do 5% tłuszczu.Więc nie pijcie mleka 0%,bo to nie jest mleko! Chudnijcie smacznie i zdrowo...

Pozdrawiam serdecznie wszystkich do mnie zaglądających.

sobota, 14 sierpnia 2010

Witajcie w sobotni piękny dzień.

W nocy grzmiało i błyskało,całą noc dyskoteka na niebie :)) Ale nie padało.W lesie sucho i grzyby nie rosną...A ja chcę maślaczków zrobić w słoiczkach :)

Eniqa,ja mieszkam niedaleko Kuźnicy,ale do Białegostoku jeżdżę na zakupy co jakiś czas i moja córka mieszka na stancji w Białymstoku.Nie jest to tak strasznie daleko.Ostatnio bywałam cząstym gościem Białegostoku,bo robiłam prawo jazdy ,a jazdy miałam właśnie w Twoim mieście.Więc troszkę dalsze sąsiadki :)))))

Nie mam pomysłu na obiad...Muszę pomyśleć nad dzisiejszym menu.

Dzisiaj mam na godz.19.00 do pracy i strasznie się stresuję...Trzymajcie za mnie kciuki...Z mężem będę widziała się tylko chwilkę,bo mąż ma dzisiaj dniówkę w pracy,przyjedzie do domu to ja pojadę  na noc...A jutro zapewne prześpię pół dnia :)

Straszny upał na podwórku,przydałoby się jeszcze troszkę opalić,ale nie wytrzymam na tym słońcu zbyt długo.Bo co mówić o siedzeniu na słońcu ,skoro siedzę w domu przy włączonym wentylatorze i się pocę...

Lecę do kuchni myśleć co ugotowac na obiad.

Miłego dnia życzę.

 

piątek, 13 sierpnia 2010

Witajcie w słoneczny i gorący piątek!

Mam nadzieję że piątek trzynastego będzie dla wszystkich szczęśliwy :)))

Wczoraj do 24.00 w nocy oglądałam na niebie deszcz meteorów,ale było pięknie....Tyle gwiazd i co jakiś czas widać było spadający meteor zostawiający za sobą białą smugę.Pięknie...Też widzieliście to zjawisko?

Wczoraj przyjechała do mnie siostrzyczka.Znowu mam towarzystwo :)

Dzisiaj na obiadek będzie rybka pieczona w rękawie,a dla rodzinki smażona na patelni.

Eniqa,witaj.A skąd jesteś dokładnie jeśli można wiedzieć? Może jesteśmy sąsiadkami?! :))))))))

Turkaweczko,oj coś spindoliłaś,bo moja mielonka wychodzi w smaku i konsystencji podobna do tej kupowanej w puszkach :)

Dyrdymalki,dzięki :) Oj,żebyś do tego października zbyt dużo nie przybrała :)

Ella,witaj.Gratuluję zgubionych kilogramów.Życzę dalszych sukcesów dietowych.Mam nadzieję że mąż będzie zachwycony Twoim nowym wyglądem :)

Ewel,mam nadzieję że już się pozbierałaś do kupy i dietujesz.Dziękuję za miłe słowo.

Pozdrawiam gorąco.

środa, 11 sierpnia 2010

Cześć Wam wszystkim!

No i pięknej pogody ciąg dalszy.Według prognoz pogody w radiu i telewizji powinno wczoraj padać i grzmieć,a pogoda była piękna do wieczora.Na dzisiaj tez zapowiadają deszcz...Pewnie nie będzie padało.Dobrze że my już po żniwach.Tata wczoraj zadzwonił z pociągu relacji Białystok-Gdynia i mówił że po drodze stoi strasznie dużo zboża,które aż poczarniało z nadmiaru wody i nie ma jak wjechać na pole bo woda stoi w niektórych miejscach...Straszne...Tyle strat,powodzie,deszcze,wiatry,grad...Oj,koniec świata blisko :)))

Ansherai,to Ty jeszcze ni razu nie zgrzeszyłaś??? No to pięknie...A ja zamiast dawać dobry przykład podjadam i podjadam...:))))Tak trzymaj i nie grzesz,bo po co potem zwalczać na nowo te same kilogramy?!

Szpilka Perlla-super!!! Gratuluję! Masz prawo być z siebie dumna.Każdy zgubiony kilogram to powód do dumy,bo samo sobie nie poszło,trzeba było wielu wyrzeczeń i trudu żeby zgubić te kiloski.

Turkaweczko,moja siostra jest już w IV fazie i je wszystko.Moja mam jest w III fazie i je to samo co na II,tylko że może codziennie jeśc warzywa.Pozatym dodatkowo zjada chleb pełnoziarnisty i makaron też pełnoziarnisty.Czasem gotuje sobie ryż naturalny albo brązowy.Pozatym zawsze cieszy się kiedy może zjeść królweski posiłek :) W niedzielę zażyczyła sobie na obiad kiszkę ziemniaczaną (taka regionalna potrawa z Podlasia) i jadła,jadła,jadła :))))))))))))))))
Pozatym wielkie gratki-15 kilogramów w 3 miesiące...No,no,no...ładnie.
Mój mąż to wogóle jest w szoku,bo miał w łóżku kaszalota,a teraz tylko foczkę :) Stwierdził że nie spodziewał się że odzyska dawną żonę ....A tu niespodzianka hi hi:)

Magdzik,dziękuję.U mnie też była mama i tata,ale właśnie chyba dlatego że oni byli to było mi wstyd że nie chudnę i wzięłam się za siebie :) Mama w III fazie ,a ja ciągle tkwię w II.No ale staram się i mam nadzieję że uda mi się w końcu dotrzeć do tej III fazy i zjeśc placki ziemniaczane z cukrem :))))))))))))))))))

Kasiu-Bitelsiaro,byłam U Ciebie.Ciekawy blog,piękne zdjęcia,ciekawe pomysły na jedzenie...Będę zaglądała częściej.

No i dzisiaj Czeremcha nie przyjedzie,zobaczymy się dopiero jutro wieczorkiem...Trudno.

Zbierają się na niebie ciemne chmury...Pewnie jednak będzie deszcz.Dawno nie byłam nad jeziorkiem,już brakuje mi wody...Staram się jak najwięcej pływać żeby te moje obwisłe ramiona troszkę ujędrnić,ale jakoś efektów nie widzę.A tak bym chciała założyć bluzeczkę bez rękawków...No cóż,jak się dopuściło do wzrostu wagi do 140 kg to co się teraz dziwić.Można mieć pretensje tylko do siebie.

Czas na otrębiankę.

Pozdrawiam Was gorąco i miłego dnia wszystkim życzę.Buziaki :*

wtorek, 10 sierpnia 2010

Witajcie w słoneczny i duszny wtorek.

Oj nazbierało się komentarzy,a ja nie miałam czasu pisac...Już nadrabiam i przepraszam za milczenie.

Mikafi,gratuluję spadków.Każdy nawet najmniejszy spadeczek cieszy-wiem coś o tym :) Kotleciki wg twojego przepisu muszą być świetne,napewno wypróbuję.

Imasumak,protomajonez robię tak:ucieram mikserem żółtko i troszkę musztardy,cały czas miksując dodaję lejąc cieniutkim strumieniem olej parafinowy,ucieram aż zrobi się gęsty majonez.Czasem wychodzi aż za gęsty,wtedy dodaję ciut ciepłej wody.Doprawiam różnie,czasem ziołami prowansalskimi,czasem czosnkiem,a czasem dodaję pieprz i szczypiorek i jem go z jajem gotowanym.Trzeba pamiętać że składniki majonezu muszą mieć taką samą temperaturę,wtedy majonez się nie zwarzy.Nie wszystkim smakuje ten majonez,bo olej parafinowy jest raczej taki bezpłciowy :) ,ale dobrze doprawiony jest naprawde smaczny,a surówka z kapustki młodej z majonezem to pyyyychotka :)

Magdzik,witaj na blogu :) Na forum zaglądam,ale rzadko.Nie udzielam się ,ponieważ nie znam większości dziewczyn i czuje się tam teraz jakoś tak obco...Oczywiście że zaglądaj na bloga kiedy tylko chcesz!!!! Cieszę się że forumowe koleżanki czasem u mnie bywają...

Alunia,ser dodany do gotującego się mleka zawsze się warzy,robi się taki rzadki i wygląda jak zwarzony,ale tak ma być.Potem go odcedzasz i z jajami miksujesz na ogniu,wtedy wychodzi gęsty.

Ansherai,fajny blog,byłam,widziałam,czytałam.Będę zaglądała częściej i jak znajdę chwilkę to będę się udzielała.A odchudzanie idzie mi coraz lepiej i grzeszków coraz mniej i to zaczęło skutkować!!!!!!! Mam mniej na suwaczku!!!!!!!!!!!!HURA!!!

Witam Katrin i dziękuję za miłe słowa.Życzę żeby mężowi udało się zgubić zbędny balast.Również pozdrawiam.

Turkaweczko,nie rządzę z Czeremchą jeszcze.Dzisiaj pożegnałam rodziców,a Czeremcha przyjeżdża jutro wieczorem,więc od jutra będziemy rządzić :))))

No to chyba tyle z odpowiedzi na komentarze.Muszę Wam powiedzieć że dostałam się do dorywczej pracy w zajeździe (taki bar z hotelem i sala bankietowa).Niestety nie ma pracy na stałe,ale dorywczo będzie do mnie szefowa dzwonić jak będzie jakaś większa impreza typu wesele lub stypa.Cieszę się że w końcu wyrwę się z domu.Pierwszy dzień pracy będzie 14 sierpnia,a raczej noc-od 19 do 7 rano.Już się nie mogę doczekać,choć obawy i stres jest :) Mam nadzieję że dam sobie radę.

Byłam dzisiaj na zakupach,oj nakupiłam żarełka...Dusi się udziec z indyka,robi mielonka słoikowa...No a Czeremcha nawet tego nie spróbuje,bo to wegetarianka...Eh...

Lecę coś zjeść bo mi kiszki marsza grają :))))

Pozdrawiam gorąco i serdecznie.Miłego dnia.

czwartek, 05 sierpnia 2010

Witam w czwartek.

Kawka na początek :)
Oj strasznie duszno jest na podwórku,chmurzy się ,ale nie pada.W nocy dosyć mocno padało.Teraz czas żniw,więc dobrze by było żeby ładna pogoda trwala jeszcze czas jakiś,żebyśmy mogli skosić zboże.
Dzisiaj u nas święto,odpust :) Nikt nic nie robi,wszyscy świętują.A dodatkowo wrócił po renowacji do naszej parafii obraz Matki Bożej Śnieżnej który ma 400 lat! Obraz słynie z cudów...Nasza Klimówka ma piękny obraz i piękną historię...

Moi rodzice wyjeżdżają we wtorek,a w środę już przyjedzie moja siostrzyczka-Czeremcha (czemu się siostra nie odzywasz na blogu :( ? )Znowu będzie wesoło :)

Nasz cielaczek nadal ma słabe nóżki,ale coraz częściej próbuje je prostować.Nie zawsze mu to wychodzi,ale jest już lepiej.

Dziękuję Mikafi za kciuki trzymane za nasze maleństwo :)

Wanilio,kapustka młoda duszona...Mniam :) Narobilaś mi smaka,ale niestety mam same białeczka :( Zrobię jak tylko zacznę warzywa.

Imasumak,dobrze że Twoja historia dobrze się skończyła.Ja tez balam się o krówkę,bo to krówka która jest u nas od urodzenia i plakałabym chyba  gdyby coś jej sie stało.
Co do diety to trzymam się narazie,choć waga spada bardzo pomału.Do suwaczka troszkę jeszcze brakuje...Ale mam nadzieję że uda mi się pokonać magiczne 89 kg :)

Alunia,dziękuję :)

Quit,Tobie rownież dziękuję.

Turkaweczko,skutków ubocznych nie zauważyłam u siebie.Słyszałam o wypadaniu wlosów,ale ja tego problemu nie mam.Być może wypadanioe włosów to skutek braku jakiejś witaminy lub innego skladnika.Ja biorę podczas diety multiwitaminę,czyli wszystkie witaminy.O zaburzeniach hormonalnych też mi nic nie wiadomo,a nawet podczas diety uregulowal mi się cykl miesięczny.Więc nie mam pojęcia jak Ci pomóc.Rodzice dziękują za uklony :) i pozdrawiają Cię serdecznie.

Dziękuję Patko za miłe słowa.Ja czasem używam kechupu light,ktory kupuję w auchan,ale on zawiera trochę cukru.Czasem po prostu mieszam koncentrat pomidorowy z wodą i doprawiam przyprawami-sol,pieprz,papryka...Sos czosnkowy można zrobić mieszając jogurt z rozgniecionym czosnkiem i doprawiając go solą i pieprzem,najlepiej bialym.Ja często robię majonez na bazie oleju parafinowego i po dodaniu czosnku mam świetny sos czosnkowy.

Turtaczek,witam na blogu.

Uff...Dotarłam do końca komentarzy.Bałam się żeby kogoś nie pominąć,a jeśli mimo to przegapiłam czyjś komentarz to prosze wybaczcie.

Zjadłam przed chwilą naleśniki i aż brzuch mnie boli,tak się objadlam :) Dla rodzinki na obiad zrobilam dzisiaj gołąbki inaczej (z przepisu na opakowaniu "pomysłu na" który kupilam za namową dzieci (nie jestem zwolenniczką tych torebkowych pomysłów,ale dzieci się uparły i powiem szczerze zajadały się tym jakby nigdy w życiu gołąbkow nie jadły :))))) ).

Jutro piątek,więc u mnie dzień bezmięsny.Nie wiem jeszcze co zrobię na obiad,bo najlepsze pomysły to sa te które wpadaja do mojej głowy w ostatniej chwili :)

Pozdrawiam Was gorąco i miłego popołudnia życzę.

poniedziałek, 02 sierpnia 2010

Witam w poniedziałek.

I znowu jest gorąco i duszno.W sobotę robiliśmy grila,udało nam się,ponieważ późnym wieczorem strasznie się zachmurzyło i lało,a grzmoty takie były że aż prąd wyłączyli.Wczoraj tez trochę grzmiało,ale nie padało.A dzisiaj od nowa grzeje...

Wczoraj ocieliła nam się krówka Marcysia.Było sporo kłopotów z cielaczkiem,ponieważ poród zaczął się,a cielak był źle ułożony.Zaczęły najpierw wychodzić tylnie nóżki (dla nie wtajemniczonych-najpierw powinny iść nóżki przednie :)))) Krówka nie dała rady sama urodzić i trzeba było jej pomóc.Ciągnęliśmy z mężem tego cielaka za nóżki,ale nie było to takie łatwe.Zmęczyliśmy się okropnie,nie chcę myśleć nawet co czuła Marcysia...Cielaczek narazie słaby,ma niesprawne przednie nóżki i do mleczka podchodzi na kolankach (to wróci do normy po jakimś czasie,jak się mały wzmocni)Całe szczęście że nic nie stało się krówce i że cielaczek żyje.A oto nasze małe cudo:

Prawda że śliczny maluch?

Z dietą u mnie niewesoło,ponieważ mam gości i ciągle coś się trafi niedozwolonego,już jak wyjadą to wrócę do dukana.Ale staram się nie jeść żadnych słodkości i nie pić alkoholu (piwko w taki upał to fajna rzecz,ale ja wolę powiedzieć nie:))))

Asienka już w Polsce urlopuje.Żeby tylko pogodę miała ładną.

Lusiaczku,zgodzę się z Imasumak,odchudzam się dla siebie,a że przy okazji uszczęśliwiam innych to super! Tylko że mój mąż nie lubi szczupłych kobiet i nie uważam żeby był zboczony :) Mój małż krzyczy czasem na mnie że tak mało jem i żebym za mocno nie schudła,bo tyle wystarczy i teraz już wyglądam super i nie chce żebym chudła.Ale oczywiście cieszy się że zadbałam o swoje zdrowie i że schudłam te kilogramy ,bo martwił się że rozchoruję się od tej nadwagi.A tego seksuologa to ja bym wyśmiała...

Witam Kingę na moim blogu.Ciesze się że przepisy się podobają i smakują.

Mikafi-już jestem :) Mam gości od kilku dni i zbytnio czasu nie mam na komputer.Ale staram się dawać Wam oznaki życia :)

Dzisiaj na obiad lecho dla rodzinki,a dla siebie usmażyłam naleśniki z serem.

Pozdrawiam moich gości i życze miłego popołudnia.

środa, 28 lipca 2010

Witam w gorącą i słoneczną środę!

No i doczekałam się przyjazdu rodziców.Rozmowom nie było końca...Poszliśmy spać po północy...Światła nie było bo straszna burza przeszła nad nami ,więc przy lampie naftowej i świecach rozmawialiśmy...Mama wygląda świetnie w swojej nowej figurce :) Trochę zazdroszczę jej tej III fazy...

Dzisiaj mam chwilkę,bo rodzice po obiedzie poszli odwiedzić moją babcię,mojej mamy mamę-92- letnią staruszkę.

Maragretko,moja silna wola się znalazła!!!! Od wczoraj mam o 1kg mniej :) Nie wiem na jak długo wróciła,ale mam nadzieję że na stałe.Twoja też się znajdzie,napewno.

Małgosiu,wiem co to znaczy brak silnej woli...Dobrze by było żeby I Twoja silna wola wróciła.

Cotta,gratuluję utratry tylu kilogramów w tak krótkim czasie.Oby tak dalej...

Wanilio,Tobie również gratki wielkie tej 17!!!!!!!!!

Aquarelllo,witam i dziękuję :)

Lusiaczek,to dzięki Twojemu komentarzowi postanowiłam że muszę dac radę i narazie nieźle mi idzie :)Dziękuję Ci bardzo :*

Ansherai,dziękuję za gratulacje.

Mrs.Dukanowa Tobie również gratuluję tej wzmianki w przyjacółce.To było bardzo miłe :)

Turkawko,nie będę Cię kopać w cztery litery,ale nagana murowana jeśli do stycznia nie schudniesz tych 18 kg :) Weź się w garść i do boju!!!!!Ja już zaczęłam walkę na nowo!
I masz rację-w kupie siła!!!!

Imasumak gratuluję III fazy!!!! No pięknie,następna dukanowiczka osiągnęła wymarzoną wagę.To piękne...Motywujesz do dalszej walki i ja już się ogarnęłam :)))))

Jestem uziemiona w domku,bo autko się zepsuło...Eh,gracik stary więc ciągle coś się sypie.Czas chyba na wymianę autka.Muszę się troszkę ogarnąc,bo na pazurkach lakier pozłaził i brwi zarosły krzaczorami...A tak mi się nie chce...Ale trzeba jakoś wyglądać ,no nie?

Na obiad dzisiaj botwinka i mielone z fasolką szparagową i bułeczką na masełku dla rodzinki,a kurczę gotowane dla mnie.Bez rewelacji...

Na kolację mam jeszcze słoiczek mielonki własnoręcznie zrobionej z mięska drobiowego.Jest przepyszna.Przepisik wstawię w dziale z przepisami.

Pozdrawiam Was gorąco,życzę udanej walki z kilogramami,tym którym potrzeba silnej woli to życzę jej powrotu i miłego popołudnia i wieczoru.

poniedziałek, 26 lipca 2010

Witam w pochmurny,chłodny poniedziałek.

No to pogoda nam się troszkę zepsuła.Ale deszcz też się przydaje,tym bardziej że strasznie sucho jest ostatnio.A roślinki potrzebyją wody...

Kupiłam wczoraj gazetę "Przyjaciółka" i czytam sobie artykuł dotyczący naszej dukanowej diety i co widzę? Adres mojego blogu podali!!!!!!!!!! I jeszcze adres Mrs.Dukanowej!!!!!!!!! Ale jazda! Z tego wszystkiego zasnąć nie mogłam :))))))) No,no,no...Mój blog w Przyjaciółce...

Jutro przyjeżdżają do mnie moi rodzice,dawno ich nie widziałam,zawsze tylko kontaktujemy się telefonicznie.Jestem ciekawa jak mama wygląda,bo schudła na dukanie sporo i jest już w III fazie.Za to tata nie da się przekonać do białek i robi się coraz szerszy :)))) A szkoda,bo w jego wieku przydało by się zadbać o zdrowie...

Wczoraj do późna siedziałam na blogu i uzupełniałam zdjęcia w przepisach,bo durnowata wzięłam i usunęłam z zasobów blogu część zdjęć i się nie otwierały :) Tak to jest jak się baba ze wsi weźmie za bardziej skomlikowane rzeczy :) Ale teraz powinno być już wszystko ok.

Mam sporo cukinii i muszę coś z tym zrobić,tylko zastanawiam się co,bo pomysłów mam sporo :) Będę myśleć i może z tego myślenia coś wyniknie.

Nie mam pomysłu na obiad,może ta cukinia się przyda?! A rodzinka co będzie jeść? Hm...Wczoraj objadali się babką ziemniaczaną,a dzisiaj może jakieś mięsko? Oj,ciężko jest gotować obiady kiedy jedno je białkowo,inni lubią mięso,a jeszcze inni na widok schabowego mają odruchy wymiotne...Eh...

Kurcze,codziennie rano mówię sobie:od dzisiaj nie podjadam-a kończy sie to tym że coś skubnę...Gdzie się podziała moja silna wola? Może Wy ją widzieliście?Gdybyście ją spotkali przypadkiem to powiedzcie jej że czekam na nią,ok?????

Pozdrawiam gorąco wszystkich tu zaglądających.

Godzina 15.59

Witaj Mikafi na moim blogu.Dziękuję Ci za gratulacje i bardzo miłe słowa dotyczące blogu.Staram się pisac o wszystkim :) Nie przejmuj się zastojem,waga w końcu ruszy,trzeba troszkę cierpliwości.Ja życzę Ci żeby waga zaczęła znowu spadać.


Witam też Cottę.12 kg to świetny wynik!!! GRATULUJĘ! I życzę następnych 10 kg :)Ja też nie potrafię zjeść już tyle co przed dietą i to bardzo mnie cieszy,bo nie objadam się już jak prosię :)

Imasumak,myślałam już o przejściu chwilowym na III fazę,ale postanowiłam że wezmę się za siebie jeszcze w lipcu i musi mi się udać ! Dziękuję Ci kochana za troskę,wiem że moja waga powinna być już taka jaką sobie wymarzyłam ,a wciąż tkwię w miejscu,ale wiem też że to tylko chwilowe :) MUSZĘ BYĆ LASKĄ I WIEM ŻE BĘDĘ!!!!!! A widziałaś może gdzieś moją silną wolę???Jeśli tak to powiedz żeby wracała bo ja mam chęć chudnąć dalej!

Buziaczki :*

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10