Podrzuć czasem do kominka...
ministat liczniki.org
Kategorie: Wszystkie | EFEKTY DIETY | Jak chudnę i tyję | PRZEPISY DUKANA
RSS

Jak chudnę i tyję

środa, 26 września 2012

Witam w ten piękny,słoneczny dzionek!

Długo mnie nie było,ale sporo się działo i nie miałam zbytnio czasu.
Moja waga wariuje...Raz spada,potem rośnie i tak w kółko,ale trzyma się w granicach minus 13-14 kg,więc jest ok.
W poniedziałek nagrzeszyłam znowu...Mieliśmy z mężem 18 rocznicę ślubu-taki pełnoletni związek he he,no i się pojadło i popiło...Kurcze,teraz juz koniec z rocznicami i innymi świętami to może waga zacznie spadać.

Wczoraj byłam na wywiadówce u Klaudii-pierwszy rok nauki w technikum więc obowiązkowo trzeba było być.Chyba u nas w rodzinie gotowanie to jakaś pasja-moja mama mistrz kucharz,ja z zamiłowania kucharz,a moja córka w przyszłości technik żywienia :))) A najstarsza córka pracuje w cukierni...Wszystkie mają coś wspólnego z gotowaniem.
Jeszcze muszę dodać że Klaudia jest na diecie :)Ma troszkę kilogramów nadprogramowych i postanowiła je zgubić.Je wszystko to co ja ugotuję dukanowo,z tym że codziennie je owoce i warzywa,ma 16 lat i Dukan jest dla niej zbyt ostry.Schudła już 6 kg i widać że gubi kilogramy.

Katia - dziękuję za inspirację-gotowałam dźem z aronii,jabłek i śliwek węgierek...Dzieci robiły z nim naleśniki,mówiły że jest przepyszny!

Mallinko,wyobrażam sobie jaka to radośc taka wnusia kochana.U mnie na razie nic nie słychać,wiem że córka planuje ślub.No chyba że zamiast ślubu trzeba by było chrzciny robić :) Ale na razie cisza,nic sie nie dzieje.Trzymam kciuki za Ciebie kochana.Mam nadzieję że zobaczę zdjęcia wnusi gdzieś w internecie.np.na forum?

Sakurakiss - ogórki ma kto jeśc,rodzina duża :)

Witaj Władych!Dawno Cie u mnie nie było.Podać adres piwniczki powiadasz? No cóż,tu Cię rozczaruję,adresu nie podam,bo mi wszystkie zapasy wyniosą :)))))
Co do grzybów,to ja wolę np.podgrzybki albo maślaki niż opieńki,ale zbieram co się da,bo zima długa :) Ja mam las pod nosem,więc to chyba dlatego mam tych grzybów tak dużo,gdybym miała jeździć po nie gdzieś dalej to pewnie nie chciało by mi się :)

Byłam w lesie zobaczyć jak tam grzybki,są czy nie ma.Na razie opieńków nie ma,z podgrzybkami tez cienko...Jest za sucho,może dlatego grzyby nie rosną.

Ale zrobiłam kilka zdjęć okolic mojego domku:

mój Maksio:

Maksio i Snupi:

droga od mojego domu:

mrowisko nie daleko mojego domu:

Tak jesiennie...

Teraz już zmykam gotować obiadki-dla siebie i Klaudii i osobny dla rodzinki.

Pozdrawiam serdecznie odwiedzających mój blog,a szczególnie tych co się ujawniają i skrobną komentarz :)

Pa.Protalinka-Śliweczka

sobota, 08 września 2012

Ja chyba nie wyjdę tej jesieni z kuchni...Znowu marynuję grzybki i moje późne ogórki znowu do robienia-całe wielkie wiadro i jeszcze trochę co do wiadra nie weszło...
Dzisiaj robiłam:

ogórki po kanadyjsku
ogórki z rodzynkami
ogórki w musztardzie
ogórki z chili,

a mam w piwnicy już coś ponad 60 słoików ogórków z przyprawą do grilla,12 słoików ogórków w musztardzie,42 kiszonych,20 korniszonów i 36 słoików pikli z ogórków.

Grzybków jest 53 słoiczki,do tego sos do spaghetti,sos słodko-kwaśny,nutella ze śliwek -11 słoiczków,paprykarz i mnóstwo dżemów i kompotów.Ostatnio robiłam kompot z gruszek z goździkami,taki jak lubimy najbardziej w zimowe,chłodne dni.
Już słoiczki się kończą,a grzybków w lesie jeszcze dużo...

Jeszcze czeka aronia,ale nie mam pojęcia co z nią zrobić...Mam w piwnicy jeszcze soki z aronii z zeszłego roku.Myślałam nad dżemem,ale nie wiem czy wyjdzie dobry,może któraś z Was robiła dżem z tego owocu?No i nalewka z aronii-jak co roku musi być zrobiona na mroźne wieczorki -tak na rozgrzewkę :) Oczywiście dla męża i gości bo Dukan niestety alkoholu zabrania :((((((((

Znając moje zamiłowanie do chomikowania to jeszcze jabłka przerobię co by się nie marnowały :) A mój kochany mąż mówi że pułk wojska można by wykarmić tymi przetworami :) Ale jak to mówią "Od przybytku głowa nie boli".

A co!Jak jest co pchać do słoików to trza korzystać!

piątek, 07 września 2012

Dzień dobry wszystkim zaglądającym na mój blog.

Oj jesień za oknem...Liście spadają z drzew,pokryły podwórko żółtym dywanem...Zimno,wietrznie,deszczowo...I już grzybki typowo jesienne pokazały się w lesie-moje pierwsze w tym roku opieńki:

Codziennie idę do lasu na grzybki,mam niedaleko,mieszkam przy samym lesie :) A jest co zbierać w tym roku,grzybów naprawdę jest mnóstwo.Nasuszyłam,narobiłam w słoiczki,mroziłam i dalej przerabiam to co znajdę.
Dzisiaj mam oprócz grzybów inną robotę.Mąż zażyczył sobie żebym zrobiła mu mięsko w słoiczkach,takie do pracy do chlebka by sobie brał.Więc narobiłam 14 słoiczków i teraz muszę je gotowac 3 godziny :)

Dzieci poszły do szkoły.Klaudia pierwszy rok do technikum-dojeżdża pociągiem.Z tymi dojazdami jest ciężko.Zabrali nam pociągi i weź dojedź do miasta do szkoły.Dwa pociągi na krzyż jeżdżą...Tak to jest mieszkać na wsi.
A do tego mój samochodzik pobity...Mąz miał stłuczkę i teraz nie mam czym jeździć.Czekamy na pieniądze z ubezpieczenia (to nie była męża wina,jakiś dziadek go nie zauważył i wjechał mu w przednie drzwi).
Mateusz jest teraz w drugiej klasie gimnazjum,a Julia w szóstej klasie podstawówki.Ale ten czas leci...A niedawno biegały takie małe brzdące...

Turkaweczko,Ty zapewne wiesz bardzo dużo o kwiatkach.Ja mam w domu ponad 30 roślinek i o niektórych niewiele wiem,nawet nie wiem jak się nazywają :( Ale chyba im odpowiada mieszkanie ze mna bo nie mam z nimi problemów.

Oliwko,dziękuję za komentarze.Życzę powodzenia.

Lecę smażyć naleśniki dzieciom na obiadek,bo za godzinkę będą w domu.A na obiad zażyczyły sobie nalesniki z serem podsmażane...Mniam...

Do następnego.

Buziaki.Pa

Protalinka-Śliweczka

niedziela, 26 sierpnia 2012

Witam serdecznie w zimną,deszczową niedzielę.

 OluB,Turkaweczko,Beato i Ciemnanocko -bardzo Wam dziękuję za życzenia urodzinowe.

Wiedziałam że nie obędzie się bez grzeszków i tak też było,ale to takie okrągłe urodziny...Już jednak jestem z powrotem na Dukanie i dukam pomalutku.

Tak jak się spodziewałam dostałam na urodziny ksiązkę:

Ależ ja się zaczytałam...Książka super!!!Zupełnie inna od poprzednich książek Magdy,ale jakże prawdziwa...Co prawda mój mąż jest zupełnie inny niż ten z książki,ale wiele kobiet ma ten sam problem co bohaterka książki Ewa.Wielu jest takich Maćków na świecie,dbających tylko o swój tyłek i o kasę,a kobieta zostaje sama i to samotnośc popycha je w ramiona innych mężczyzn.
Książka napisana jest prostym językiem,dobra na niepogodę :) Polecam ją każdej kobiecie i nie tylko :) Mężczyźni po przeczytaniu "NIEWIERNEJ" pewnie zastanowili się czy nie zaniedbują swoich kobiet :)
Moja prawie 17-to letnia Klaudia przeczytała jednym tchem "Milaczka" i "Panny roztropne".Teraz czyta "Opowieść niewiernej" i jest zachwycona.
Pamiętam że kiedy Magda pisała tą książkę to wysłała mi mejlem kilka jej stron,juz wtedy mnie zaciekawiła,długo musiałam czekać żeby to dzieło przeczytać w całości.
Polecam każdemu,naprawdę świetna lektura.Magdo-dziękuję za wspaniałą książkę i czekam z niecierpliwością na następną,bo zapowiada się bardzo ciekawie :)

Dostałam też kwiatki:


Nie mam pojęcia co to za kwiatek,wygląda trochę jak polny,ale jest śliczny :)

A ten w doniczce to od męża-on zawsze kupuje kwiatek w doniczce ,bo wie że ja kocham kwiaty :)Mam już sporą ich kolekcję.Ostatnio dostałam kasztan ozdobny ,Nie chciał mi rosnąc,a w tym roku zaczął piąć się w góre jak szalony.Na imieniny dostałam palmę królewską...Jak ja kocham palmy!Mam w domu dżunglę-tak mówią moje dzieci :) Ale ja nie wyobrażam sobie domu bez kwiatów.

Turkaweczko,zjazd rodzinny w święta więc musisz im pokazać się piękna :)Podoba mi się to co napisałaś-JAK LASECZKA ,A NIE JAK KLUSECZKA  he he,super!

Agatko-moja imienniczko :) Skoro waga wróciła z nawiazka to czas się jej pozbyć.Ja też wracam jak córka marnotrawna,ale nie ma lepszej diety niż Dukan,ja próbowałam wszystkiego i tylko na Dukanie straciłam tak duzo.Co prawda po przerwaniu diety kilogramy zaczęły wracać,ale sama jestem sobie winna,bo zamiast przejść na III fazę to ja zaczęłam żreć wszystko jak świnia :) I mam tego efekty...Dać Ci kopa?W jaki sposób?:))))Chyba każda kobieta chce wyglądać ładnie i szczupło,a skoro udało Ci sie juz kiedyś to dlaczego miałoby nie udac sie teraz?Do roboty kochana!!!!

Adrijah,dziękuję za link,jak będę miała więcej czasu to popróbuję z tym linkowaniem.A swoją drogą,kochana masz świetne przepisy.Często z nich korzystam.

Wiecie co?Sezon grzybowy w pełni! Grzyby obrodziły jak nigdy.Jest ich masa! Prawdziwków jest tyle że nasuszyłam ich na kilka lat :) A maślaczki robię w słoiczki,w zalewie ostowej


ale pycha będzie zimą...

To tyle na dzisiaj.Idę zrobić sobie kawusię z mleczkiem i zasiądę w fotelu na resztę dnia.

POZDRAWIAM WSZYSTKICH CZYTAJĄCYCH.

Pa.

Protalinka-Śliweczka

czwartek, 23 sierpnia 2012

Witam wszystkich do mnie zaglądających.

Jestem wciąż na diecie choć moja waga na razie nie spada.Troszkę nagrzeszyłam bo mój mężuś miał urodziny 16 sierpnia i troszkę się podjadło i popiło niedozwolonych rzeczy...
Ale już jestem posłuszna choć nie wiem jak długo bo jutro szykuje sie kolejne święto tym razem moje...Jutro stuknie mi czterdziecha...Eh...I nie wiem czy sie cieszyc czy płakać...

Kiedy dzieci pytały co chce dostać na urodziny (zawsze pytają ,bo wiedzą że ja mam zawsze jakies specjalne zyczenia) odpowiedziałam że ksiązkę.Już dawno miałam chętkę na książkę 'OPOWIEŚĆ NIEWIERNEJ' Magdy Witkiewicz...Mam jej poprzednie dwie ksiązki "MILACZEK" i "PANNY ROZTROPNE" i powiem Wam że dawno sie tak nie ubawiłam czytając te książki,a ostatnio nawet moja córka ,16-to letnia Klaudia czytała te ksiązki i jej sie podobały.Słyszałam o "NIEWIERNEJ" że to zupełnie inna książka,więc bardzo jestem jej ciekawa.

A co poza tym u mnie? Nic ciekawego się nie dzieje.No może poza tym że kupiłam sobie nową wagę i jakie było moje zdziwienie kiedy po wejściu na nią zobaczyłam 6 kg.więcej!!!!!! Ale to wina wagi ,nie moja :) Ta waga pokazuje dokładnie o 6 kg więcej.Więc ile warzę? Nie wiem!!!!! :))))))))))))))))))

Juz niedługo początek roku szkolnego ,a moje dzieci jeszcze nic nie mają do szkoły>Musimy wybrać się na duuuuuże zakupy.

Wczoraj nad Podlasiem przeszły burze,wiecie jak wiało?Ło matko i córko jaki był duży wiatr,a jakie pioruny waliły.Zdawało się że gdzieś nad nami wali,aż szyby w oknach trzeszczały i lało że przez podwórko rzeka płynęła.W tym roku te burze sa straszne...Co roku jest gorzej,ja się boję że w końcu nam się chałupka rozwali :))))

Turkaweczko,ja nie wiem co Ci poradzić.Jak widzisz sama jestem w czarnej d...e,ciągle jakieś grzeszki .Pan Dukan spada na dalszy plan...Ale ja potrafię się podnieśc i z podwójną mocą wracam na łono doktorka.Ja mam cel-wesele córki.Muszę wyglądać jak laska,a nie jak balonik :) W łeb Ci nie dam,nie przełożę przez kolano bo wirtualnie sie nie da...Więc co ja mogę?Bardzo bym chciała żeby udało Ci się rozpocząć i trwać w diecie.Życzę Ci tego z całego serducha.

Pozdrawiam wszystkich czytających.

Buziaki.Papa

czwartek, 09 sierpnia 2012

Witajcie!

Kolejne dni diety za mną i mam minus 12 kg!Dzisiaj zaczęłam warzywka więc waga stanie,albo skoczy w górę,to u mnie normalne.

Pogoda na Podlasiu do d..y,chmury i deszcz...Zimno,brr...Albo upał 40 st,albo jesienna pogoda...A gdzie normalne lato?

Kochana Turkaweczko!Dobrze Cię rozumiem,gości tłumy,trzeba ich czymś ugościć.A kiedy się juz tak pichci dla gości to jak samemu nie spróbować...:)
Mi też jest ciężko,byłam szczupła (88 kg),a teraz znów mam trzycyfrówkę...Ech...I trzeba walczyć,nic innego mi nie zostało...

Napiszcie co u Was,jak dieta i czy dajecie sobie radę.A może macie jakieś sposoby na szybsze gubienie kilogramów?

Pozdrawiam serdecznie wszystkich tu zaglądających.

Śliweczka

niedziela, 05 sierpnia 2012

Hej!

Dzisiaj mija miesiąc mojego kolejnego powrotu do dukania i mam 10,5 kg za sobą.

Ostatnio zaniedbałam dietę...Miałam gości z wybrzeża-moja córcia i siostra wpadły na kilka dni na urlop.Wiadomo-gril,piwko,kiełbaska z ogniska i inne niedozwolone rzeczy się zdarzały.

Ale juz jestem posłuszna naszemu doktorkowi :)

Dziękuję dziewczyny za wsparcie i ciepłe słowa,jak ma się takie dobre duszki to łatwiej łyka się białeczka :)

Dzisiaj jest gorąco,idę poleżeć w wodzie w basenie ogrodowym :)

Pozdrawiam wszystkich odwiedzających mój blog.

Papatki!!!

środa, 25 lipca 2012

Witajcie.

Nadal jestem w krainie białek,mam za sobą 9 i pół kilograma.Pomalutku leci waga w dół i bardzo mnie to cieszy :)

Beatko,dziękuję za pozdrowienia i ciepłe słowa.Miło się czyta słowa "byłaś dla mnie inspiracją"...Cieszę się bardzo.Gorzej z moją wagą,bo nie doprowadziłam wszystkiego do końca,trwałam jeszcze w II fazie kiedy zaczęłam jeść normalnie.Nie utrwaliłam wagi i kilogramy zaczęły wracać.Wróciło ich naprawdę dużo,ale o tym ile dokładnie wróciło napiszę dopiero jak uda mi się osiągnąc wagę zbliżoną do tej jaką osiągnęłam dwa lata temu.Po prostu mi wstyd że taka silna i zawzięta baba jak ja nie dała sobie rady...Ale teraz już za późno żeby płakać nad rozlanym mlekiem.Trzeba brać się ostro za siebie bo został mi rok do ślubu córki.

Komarko,dziękuję :)

Mallinko,jak fajnie,będziesz babcią!A moja córka wyjechała z Podlasia na Pomorze i tam będzie mieszkać,więc jak pojawią się wnuki to będę je rzadko widywać :( Och,jak ja bym chciała być taka szczupła jak ty :)

OluB,kruszynko...:) Ja trwam i się nie poddaję choć pokus czyha wiele.Waga nie spada już tak szybko jak wtedy gdy pierwszy raz byłam na Dukanie,ale spada i to jest najważniejsze.Też trzymam kciuki za Ciebie.

Lusiaczek,kochana...trzymaj się dzielnie.Co do przepisów to różnie to bywa z tym gotowaniem.Wolę ugotować coś co znam i mieć spokój.Ale jak coś nowego uda mi się upichcić to oczywiście dodam przepis.Trzymam kciuki za Ciebie i innych dietujących.

Fajnie że zaglądają do mnie stare znajome :)))I cieszą odwiedziny nowych osób.Każdy komentarz dodaje mi sił i jest super wsparciem,bo strach zawieść tyle osób :))))

W niedzielę będę miała gości.Przyjeżdża córcia Karolina i moja siostra.Oj,nagadam się za wszystkie czasy...

Wszystkim dietującym życzę wytrwałości i jak najmniej grzeszków,a wszystkim zaglądającym do mnie zdrówka :)

Buziaczki.Pa.

czwartek, 19 lipca 2012

Witajcie po długiej nieobecności...

Z moją dietą bywało różnie...Niestety blog nie daje mi takiego wsparcia jak kiedyś i ciężko jest się podnieść po upadku...Miałam już tu nie pisać,ale widzę że nadal jest sporo wejść na ten blog,pewnie niektórzy korzystają z przepisów więc postanowiłam dać znak że jeszcze żyję.

Nie wiem czy nadal ktoś się odchudza dietą proteinową,ja niestety wciąż tkwię wśród białek i nie wygląda na to żebym szybko z tych białek zrezygnowała.
Postanowiłam że bedę chuda i ten cel osiągnę,choć kłód pod nogami pełno...

Wiele się u mnie zmieniło.Zwolniłam się z pracy.To co sie tam dzieje,w jaki sposób pracownicy są wykorzystywani i jaka panuje atmosfera kiedy szef-gestapowiec przyjeżdża nie pozwoliło mi tam dłużej tkwić.A tak ładnie to wszystko wyglądało...
Ale to już za mną.

Kiedy ostatnio tu pisałam schudłam 13 kg.Potem przestałam dietować i od niedawna znów dukam z Dukanem i mam na minusie 8 kg.Dlaczego nie wytrwałam?W pracy nie było czasu na jedzenie,a tym bardziej na serwowanie sobie wymyślnych proteinowych dań.Pracowałam w gastronomii,jedzenie pachniało a ja w biegu łykałam co popadło...I tak się to skończyło.

W maju moja córka Klaudia miała bierzmowanie,przyjechała Karolina ,moja najstarsza córka która mieszka u dziadków w Gdyni.Pokarzę Wam kilka zdjęc:

Czarnulka to najstarsza Karolina,a blondynka to Klaudia.
A niżej zdjęcie Karoliny i Klaudii z chłopakami Mariuszem i Grzesiem:

A tu cała czwórka moich pociech,dołączył Mateusz i Julka:

Teraz mam motywację,bo moja najstarsza córcia Karolina na sierpień 2013 roku zaplanowała ślub i ja muszę do tego czasu być laską :)Moja wymarzona waga to 70 kg,mam troszkę nadbagażu który muszę zgubić i tym razem musi mi się udać,bo na weselu mojej córci muszę wyglądać jak antylopa a nie jak słoń :))

Czy mi w tym pomożecie? Nie wiem ,ale bardzo by mi się przydała pomoc i wsparcie takie jakie miałam na początku mojej przygody z blogiem.

Będę Was informować o postępach w chudnięciu i o tym co w moim życiu się zmienia.Może jeszcze ktoś to czyta...

Pa kochani.

sobota, 17 marca 2012

Minus 13 kg!!!

piątek, 02 marca 2012

Hej,hej...Jestem tu!

Wstawiłam przepis na pasztet bo bardzo mi smakował.Jest naprawdę dobry!A myślałam że protalowy pasztet bedzie do d... :) Ale nie! Okazał się bardzo smaczny.

Dana,dziękuję że zaglądasz do mnie.Z tym pichceniem to teraz bywa różnie,wolę ugotowac coś sprawdzonego niż pichcić nowości bo czasu na gotowanie mam niewiele.Dawno nie robiłam nic słodkiego,ale nie mam na słodycze ochoty.A jak mnie najdzie chęc na słodkości to zjadam budyń albo deser "satino",najlepiej wymieszany z małym jogurtem naturalnym albo serkiem wiejskim (wtedy jest większa porcja słodkości do zjedzenia) i gotowe.
Z powrotem na Dukana u mnie było tez ciężko,najgorzej jest zaczać.ja zaczynałam dwa razy i nic mi z tego nie wyszło,ale teraz się trzymam i nie odpuszczam,choć grzeszki się zdarzają (np.wczoraj kawałek okropnie słodkiego tortu) :)))))))

OluB-gratulacje !!! Po wczorajszym torcie dzisiaj ostro trzymam się białeczek i na wagę nie wchodzę żeby się nie dołować,bo i po co :) Zważę się po kilku dniach białkowych :)A co!

Turkaweczko kochana...Nie mogę krzyczeć na Ciebie bo sama jestem grzesznicą :) Ale nie rozumiem co ma weekendowa nauka wspólnego ze słabym spadkiem kilogramów hehe :) No cóż,zawalasz dietę i tyle.A ja Cię postraszę i masz się bać i nie grzeszyć bo :

Działa? :)))))))))

Buniu,jestem Śliweczka,a nie żadna pani :) Dziękuję że jesteś ze mną.Waga napewno ruszy,potrzeba cierpliwości.Wiem że to trudne kiedy codziennie wchodzisz na wagę,a ta cholera pokazuje ciągle to samo,ale uwierz mi ,waga zacznie spadać.
I wcale nie zanudzasz kochana,uwielbiam czytać to co piszecie i cieszy mnie każde słowo.Ja też potrzebuję wsparcia i kazdy dowód na to że jesteście ze mną dodaje mi sił do dalszej walki.Więc pisz,pisz i pisz :)))))))

Jestem zmęczona i czuje się jakby rozjechał mnie walec (pracowałam 12 godzin)Moje stawy ciągle jeszcze dają mi o sobie znać.Wypiłam kawkę z małżonkiem i on już chrapie (ma jutro dzienną zmianę),a ja mam chwilkę na laptopa :)
Mój kochany małż odkrył swoje nowe zdolności ( ma ich całe mnóstwo,to taka złota rączka) i sam robi balustrady na tarasie i na balkonie.A wychodzi mu to tak:



I co o tym sądzicie? Zdolna bestia?! :))))))

Jeszcze sporo przed nim pracy,ale spodobało mu się to i z checią łapie się za spawarkę :))))

To na dzisiaj tyle.Trzeba iść spać,wyciągnąc nogi żeby odpoczywały :)

Życze wytrwałości wszystkim dietującym.

Buziaczki.Pa pa.Wasza Protalinka-Śliweczka


czwartek, 01 marca 2012

Witajcie.

Jakiś czas mnie nie było,ale nie odpuściłam,wciąż jestem na diecie.Moja waga ostatnio stanęła na minus 11,5 kg i stoi.

Dzisiaj są urodziny córci,a w niedzielę imieniny męża,więc nie wiem czy waga ciut nie wzrośnie,ale to bedzie tylko chwilowe,bo zaraz po szaleństwach wracam do proteinek :)

Robię dzisiaj po raz pierwszy odkąd dietuję pasztet.Jak mi wyjdzie dam Wam znać jak się zrobi i jak spróbuję czy wart jest uwagi :)Mam nadzieję że wyjdzie pyszny,bo mam na niego od dawna ochotę.

Coś ucichło tu,zginęli gdzieś  goście,chyba już zbrzydło Wam czytanie nowości z życia Śliweczki?

Ja tu nadal jestem i może nie za często,ale będę co jakiś czas wpadać żeby dać Wam znak że jeszcze żyję i że dietuję.

Pozdrawiam cierpliwie czytających mój blog.

Protalinka-Śliweczka

piątek, 17 lutego 2012

Witam w piątkowy wieczór.

No tych pączków zostało tyle że mogłabym jeszcze drużynę piłkarską nakarmić.Wszyscy się najedli (objedli) i maja dosyć.Resztę zamroziłam na czarną godzinę,a może czasem nie będzie nic do kawy to wyjme te pączusie i słodkości do kawy gotowe :)

Ja nie mogłam nie spróbować pączka,smażyłam takie mniejsze żeby przy zjedzeniu większej ilości nie były aż tak wielkie te wyrzuty sumienia :) Zjadłam 3 sztuki (wstyd) przyznaję się bez bicia ...były pyyyyszne :) I o dziwo...Dzisiaj rano na wadze zobaczyłam 600 g mniej! Czyżby te pączki były odchudzające? No napewno nie jeśli zawierały cukier i były smażone na tłuszczu,a moje takie właśnie były.Waga drgnęła i to w dobrą stronę więc jak się nie cieszyć !!!!! Kiedy powiedziałam o tym córce to stwierdziła że na takiej pączkowej diecie to i ona mogłaby byc :))))

Obiecałam zdjęcie pączusiów?Proszę bardzo:

Wiem,wiem...Nie powinnam...A jednak jak je widzę to tak mi słodko w ustach i wcale nie mam na nie ochoty...Były stanowczo za słodkie i bolał mnie po nich brzuch.Dobrze ci babo,sama tego chciałas!Ale widzę że nie tylko ja się skusiłam...

Turkawko-gratulacje!!!!! Waga ruszyła to teraz już będzie spadac.

Sasetko,pewnie że damy radę!!!!!

Olu,ser i wino...Ja też uwielbiam róznego rodzaju sery,a najbardziej brie .Znalazłam w biedronce taki brie z orzechami,pyyyszny jest i obliczyłam sobie że w 1/5 tego sera jest tylko 8g tłuszczu (wiem,to i tak dużo),ale od czasu do czasu zjadam kawałek i jestem w niebie :)A winko mam cały czas w domu i białe i czerwone ale narazie skusiłam się tylko na lampkę białego.Chociaż nie wiem czy mała lampka wina to aż taki ciężki grzech?Ja nie chcę być jak suszona śliweczka (hehe,podoba mi się to),chcę być jędrną i kształtną śliweczką :)))))

Zima znów dała znać o sobie,znowu 21 stopni na minusie...Dobrze że to już ostatnie takie mrozy.Dzionek był juz cieplejszy ale taki ponury strasznie...

Moje dzieci dopadł wirus grypy żołądkowej,jak co roku zresztą.Klaudia miała ten problem,teraz Julka,jeszcze tylko Mateusz zdrowy,ale pewnie i jego dopadnie.Siedząc w domu nudzi im sie i postanowili bawić sie z pieskiem jakby był niemowlakiem :) Nawet czapeczkę mu załozyli i pieluchę...Moje dzieci mają dziwne pomysły,a piesek sie denerwuje jak mu ktoś szmaty jakieś zakłada.
:))))))

To wszystko na dzisiaj.Jak zwykle trzymam kciuki za wszystkich dietujących,na Dukanie czy tez na innej diecie.Nie ważne jak,wazne że kilogramy spadają!

Trzymajcie się cieplutko i aby do wiosny!

Wasza Protalinka-Śliweczka

czwartek, 16 lutego 2012

Piekę pączki...Właśnie rosną-86 sztuk...I jak tu nie spróbować pięknie wyrośniętych,nadzianych,lukrowanych pączusiów?Chyba im się nie oprę.Moja waga po walentynkowych szaleństwach stoi,a po dzisiejszych pączkach co będzie? Pewnie pójdzie w górę...Jak się usmażą to pokażę Wam jak mi wyszły moje pączusie i dam Wam znać ile ich pożarłam :) Za te pączki to lanie będzie mi się należało,ale wiem że nie dam rady im się oprzeć...One tak ładnie na mnie patrzą :)

Turkaweczko,mam siłę,ale tylko wtedy gdy nie ma w pobliżu pączków...Ja jestem ciasteczkowy potwór i ciężko mi się oprzeć wszelkiego rodzaju słodkościom,a pączkom w szczególności.Wiem,najlepszym wyjściem było by ich nie robić,ale rodzinka nie jest na diecie ,więc musiałabym kupić pączki,a raz w roku w tłusty czwartek zawsze robię swoje i rodzinka na nie czeka...Eh...Trudny jest żywot grubasa :)

Ewo,dziękuję.Teraz po tych pączkach następną okazją do grzeszków będą imieniny męża 4 marca,ale będę starac się nie zgrzeszyć zbyt mocno.Potem święta...Chciałabym jak najwięcej schudnąc do końca kwietnia bo córka Klaudia bedzie miała bierzmowanie i chciałabym jakoś wyglądać :)A tu takie okazje do grzechów...Moja silna wola wystawiana jest na ciężką próbę.

Pozdrawiam serdecznie,nie bierzcie dzisiaj przykładu ze mnie i nie grzeszcie pączkami,tymi bombami kalorycznymi :)

Pa.

sobota, 11 lutego 2012

Witam kochani.

Troszkę ostatnio nagrzeszyłam,miałam imieninki i bez drinka i ciasta się nie obeszło :) Ale waga już spada i mam już za sobą 10 kg !!!!!!

Od razu odpowiem na komentarz FFI.ONY która napisała że puryny powstałe z rozkładu białek odkładają się w stawach i je niszczą i że Ducan nie jest dla mnie.Hm...Ja byłam na diecie ponad rok i wszystko było dobrze,nie miałam problemów ze stawami.A moje problemy zaczęły się kiedy zbyt szybko przytyłam i moje stawy zostały zbyt gwałtownie obciążone.Pierwszym zaleceniem lekarza było schudnąć więc wróciłam na dietę.Zapalenie stawów nie dotyczy w żaden sposób diety.

Dzisiaj moja Julka piekła ciasteczka pieczarki.Sama zrobiła ciasto ,ja pomogłam jej tylko w pieczeniu.A tak wyglądała jej praca :


I już na blaszce:



A tu już upieczone pieczarki:

Zdolną mam córcię :))))

Mamy w domu dwóch nowych mieszkańców,dwa małe chomiczki pandy :) Mój mąz się śmieje że niedługo będziemy mieli zoo :)



Co ja poradzę że kocham zwierzęta :)

A co poza tym? Zima nie odpuszcza,mrozi strasznie.W nocy temperatura spadła do minus 25 stopni.Moje autko znowu nie odpaliło...

Dzisiaj zaczęlam dni warzywne i znowu ten sam problem...Jak wcisnąć w siebie warzywa?Zrobiłam rybę po grecku i wcinam bo w surowym stanie wcale mi nie smakują...Jak się do nich zmusić?

Mam chęć na coś słodkiego,ale nie mam chęci na pieczenie ciasta.Oj,leń mnie ogarnął straszny :)))) Zjem budyń i po kłopocie.To lecę do kuchni gotować budyń :)

Pozdrawiam serdecznie czytelników moich wypocin i wszystkich którzy tak dzielnie trzymają za mnie kciuki :) Ja trzymam za Was bo wiem że bez wsparcia nic by nam się nie udało.

Papatki kochani :)

środa, 01 lutego 2012

Witam Was serdecznie i gorąco mimo prawdziwej,mroźnej zimy za oknem!

No to doczekaliśmy się zimy.Rano było u mnie na termometrze -20 st,brrr....
Czekaliśmy na zimę i mysleliśmy że może już do nas nie przyjdzie,a tu niespodzianka!!!
Jak już przyszła to najpierw sypnęła śniegiem,a potem zmroziła nas okropnie.Mój samochód ledwo dyszy gdy próbuję go rano odpalić.Eh...Zimo odejdź,niech już przyjdzie wiosna!!!

Minął miesiąc od kiedy dietuję i po podsumowaniu mam mniej o 7 kilosów i nadal mam chęć przyjaźnić się z naszym doktorkiem Dukanem :)

Pisałam Wam że 21 stycznia moja najmłodsza córcia Julka miała urodziny.Zrobiłam jej torcik i sama zjadłam mały kawałeczek,nie mogłam się oprzeć temu wstrętnemu kusicielowi i go spróbowałam :)))Był pyyyyszny!A tak wyglądał :


Wszystkim tort smakował.Następny tort będę robić za miesiąc bo kolejna córka-Klaudia będzie 1 marca kończyć 16 lat :)

Turkaweczko,Julka dziękuje Ci za buziaki :)

Mirko,trzymam kciuki!

MagDee,ja też mam czasem ochotę na makaron,ryż i inne takie kluchy,ale mówię sobie wtedy że nie warto i apetyt przechodzi :) Za Ciebie tez trzymam kciuki.

Marudko,pewnie że Ciebie pamiętam! Czasem odwiedzam nasze stare forum żeby poczytać,ale nie jest to już to forum jakie było kiedyś...
Widziałam na NK zdjęcia Wojtusia,ślicznego masz synka.Zawsze na forum odbierałam Ciebie jako taką naszą mała Marudkę,a tu z małej Marudki zrobiła się kobietka :)Gratuluję Ci synka i mam nadzieję że wszystko u Ciebie w porządku.Trzymam kciuki za Twoje dietowanie!

Na koniec zdjęcie Maksia z bałwankiem :)

Na dzisiaj to tyle.
Do następnego...

Trzymajcie się cieplutko.

Wasza Protalinka-Śliweczka

wtorek, 17 stycznia 2012

Witajcie moje dobre duszki!

Miło wiedzieć że w tej walce nie jestem sama,dziękuję za słowa wsparcia i resztę miłych komentarzy.
Dzisiaj pierwszy raz po zwolnieniu lekarskim idę do pracy,mam nocną zmianę.Troszkę odzwyczaiłam się od pracy :)Znowu było w domu wysprzątane,wyprane i ugotowane,a kiedy pracuję to na nic nie wystarcza mi czasu.Nie wiem jak będzie z pisaniem bloga,ale mam nadzieję że znajdę czas żeby od czasu do czasu się odezwać.

Moja waga spada choć pomalutku,zgubiłam już 4 kg i bardzo się z tego cieszę.

Nasze Podlasie zasypane śniegiem,dzieci się cieszą bo zaraz ferie :) A dla kierowców to udręka bo drogi śliskie,chlapa...Ale i tak zima w tym roku łaskawa.Ja strasznie nie lubię zimy,mrozów i śniegu dlatego taka zima mnie cieszy,choć czasem przydałoby się troszkę mrozu to może te choróbska wstrętne nie tak by atakowały nasze gardła.

Kurcze,wiecie że mam problem z jedzeniem warzyw? Nie mam na nie ochoty,a wiem że muszę je jeść w dniach warzywnych.Zmuszam się do połknięcia jakiegoś warzywa,nie brak mi ich wcale,mogłabym wciąż być na samych białkach.

W sobotę moja najmłodsza córcia Julka skończy 12 lat (ale ten czas leci,moja maleńka Julcia ma już 12 lat!),muszę zrobić jej jakiś torcik,tylko ciekawe jak ja mu się oprę...

No i w sobotę jest Dzień Babci.Ja jeszcze babcią nie jestem :) Ale moje dzieci muszą babcię odwiedzić.

To tyle na dzisiaj.
Pozdrawiam,trzymajcie się cieplutko.
pa,pa

czwartek, 12 stycznia 2012

Witam w czwartkowy wieczór.

Moje nogi juz czuja się lepiej,choć jeszcze czasem bolą (szczególnie w nocy),ale to już nie jest ten ból co był i da się już wytrzymać.
Dziękuję Wam kochane,juz czuję się lepiej.

Olu,fajnie że jesteś.Wsiadaj ze mną do tego pociągu i jedźmy dalej,gubmy nasze tłuszczyki.Masz juz świetne wyniki,GRATULUJĘ!!!

Ewo,dzięki za całuski :)))

No to tak...Nadal dietuję,powiem szczerze liczyłam na większe spadki,ale jak sie nie ma co się lubi to się lubi co się ma :)Dobrze że i tak waga spada,bo w zeszłym roku kiedy powtórnie zaczynałam walkę to zniechęciłam się bardzo szybko,nie mogłam się zmobilizować,a teraz trwam i moja silna wola na razie mnie nie opuszcza.

Nie pisałam Wam jeszcze że mam nowych domowników - rybkę -czerwonego bojownika i małego pieska Maksia,taki mały kundelek którego kupiłam na rynku od człowieka który miał kilka takich szczeniaków-zapchlonych i zarobaczonych,a feee...Wyglądał jak siedem nieszczęść i zaglądał mi w oczy...Musiałam go mieć.Najchętniej wzięłabym wszystkie te kundelki ale mąż by mnie chyba z domu wygonił :)Teraz Maksio śpi na fotelu na kocyku i nikogo nie chce na ten fotel wpuścić :))
Zdjęcie Maksia jest w puzlach,wstawię jeszcze kilka zdjęc:

Śliczny prawda? :)Taki mały łobuziak.Tak więc mam dwa pieski w domu-Maksio i Snupi i jeden na podwórku-Cygan.W sumie trzy kochane kudłacze :)

To na dzisiaj tyle.

Pozdrawiam wszystkich odwiedzających mój blog,a odchudzającym się życzę wielu zgubionych kilogramów.

wtorek, 10 stycznia 2012

Witam protalowe bractwo.

Dziękuję wszystkim za ciepłe słowa i życzenia powrotu do zdrowia.
Odebrałam wyniki badania na boreliozę i wynik jest ujemny.Byłam tez u reumatologa,powykręcała mi pani doktor nogi na wszystkie strony i stwierdziła że to zapalenie stawów i problemy z krążeniem (pojawiają się żylaki),zapisała leki i kazała wrócić na kontrolne badanie za 3 tygodnie.Mój lekarz rodzinny też leczył mnie na zapalenie stawów,ale zapisywał leki na widok których reumatolog dostała wytrzeszczu :) Powiedziała że za te leki to tylko zabić lekarza,bo zapalenie stawów leczył sterydami...No to już wiem że muszę zmienić lekarza rodzinnego,bo po miesięcznym leczeniu było coraz gorzej zamiast być lepiej.

To na razie tyle na temat zdrowia.Zobaczymy jak moje stawy zareagują na leki.

Teraz coś o diecie.Cały czas trwam i się nie poddaję.Na wagę nie wchodzę bo się boję :) Na widok wagi mam lęki (chyba czas udać się po poradę do poradni zdrowia psychicznego) :)))
Kupuję serki,jogurty,znowu moje zakupy kręcą się wokół nabiału :) Coraz więcej produktów w naszych sklepach odpowiada dukanowemu jedzeniu.Pamiętam że jak zaczynałam dietować w 2009 roku to w sklepach było tylko kilka jogurtów naturalnych i twarożek chudy,a teraz jest raj dla dukających.Skrobia kukurydziana kiedyś była nie do kupienia,a teraz w auchanie znalazłam aż 2 rodzaje.Tylko galaretek mi brakuje,ale można je kupić w internecie.
Znalazłam w sklepie serek homogenizowany naturalny który ma super parametry.Serek jest z Bakomy ,0%tłuszczu,0% cukru.Ma aż 8,6 g białka!Węglowodanów ma 4,2 g więc jest wprost idealny!A tak wygląda ten serek:

Ja wcinam go prosto z kubeczka,daję do naleśnkiów lub dodaję do niego słodzik i np.odrobinę kakao.Myślałam że po tak długim jedzeniu nabiału bedę miała odruchy wymiotne na widok serków,ale nie! Stęskniłam się za nabiałem...:))))

No to chyba tyle na dzisiaj.Przesyłam Wam pozdrowionka i wirtualnie ściskam.

czwartek, 05 stycznia 2012

Witajcie kochani.

Jeszcze trwam na diecie,na razie nieźle mi idzie,choć jest ciężko.Oprócz tego że dietuję to jeszcze choruję...
Na zwolnieniu jestem od 12 grudnia.Po świętach wyszłam do pracy dwa razy i ledwo wróciłam do domu,a w nocy płakałam z bólu.Bolą mnie stawy skokowe,mam spuchniete kostki i ból jest okropny.Robiłam badania-morfologia,ob,hormony i badania na dnę moczanową w normie.Zaczęły się już bóle kolan i prawego biodra,mam tez skurcze łydek i drętwieją mi palce prawej ręki.Lekarz nie ma pojęcia co mi jest.W poniedziałek odbieram jeszcze wynik badania na boreliozę,bo jest podejrzenie boreliozy...Na poniedziałek mam też umówioną wizytę u reumatologa.Może w końcu zaczną mnie leczyć,a nie zastanawiać się co mi jest.
Ale na razie zamiast coraz lepiej jest coraz gorzej.Mam nadzieję że wyzdrowieję bo zwolnią mnie z pracy...

Teraz o czymś innym...
Znalazłam w internecie stronę sklepu Dukana,są tam do kupienia budynie,galaretki,majonez i keczup oraz wiele innych dukanowych produktów.Zajrzyjcie-www.sklepdukana.pl.

Trzymam za Was kciuki i pozdrawiam Was serdecznie.

wtorek, 03 stycznia 2012

Witam Was serdecznie.

Ja jeszcze żyję i chociaż na chwilę wypadłam z Dukanowego pociągu to już odnalazłam stacyjkę z której ten pociąg odjeżdża,już jestem w tym pociągu i pierwszą klasą jadę dalej.

Czy dopadło mnie jojo? Być może tak,a może to tylko zaniedbanie...Już teraz wiem (przekonałam się na własnej skórze)że powrót do normalnego jedzenia to zguba.


Wielu we mnie uwierzyło,tak Koloratko,ale czy to że się pogubiłam znaczy że nie warto się starać? BZDURA! Warto,bo to jak postąpicie po skończeniu diety to Wasza indywidualna sprawa,ale ja pokazałam że można schudnąć,że można być szczuplejszą jeśli bardzo się tego pragnie.Jedyna rzecz  o której trzeba pamiętac to to że my "grubasy" musimy być na diecie do końca życia,bo zgubią nas ziemniaczki z sosikiem,ciasta,bułeczki...

Próbowałam dwa razy i mi się nie udało wrócić na łono Dukana,teraz musi mi sie udac bo do trzech razy sztuka :)

Suwaczka nie zmieniam,niech jest sobie nadal z tą piękna sumą zgubionych kilogramów,a co! Bedzie dla mnie motywacją.

Wszystkim nadal zaglądającym na mój blog życzę szczęścia w Nowym Roku.

niedziela, 08 maja 2011

No i zaczęło się od nowa...Walka trwa od kilku dni i są postępy.Mam tylko nadzieję że moja silna wola mnie nie opuści jak wcześniej się zdażało.

Trzymajcie kciuki za mnie,bo jest mi strasznie ciężko,waga nie spada tak szybko jak wcześniej i to mnie troszkę zniechęca...

Na spacerze zrobiłam kilka zdjęć starego wiatraka i kapliczki przydrożnej,podzielę się z Wami tymi widokami,bo takie wiatraki na Podlasiu to już rzadkość:

No,to już wszystko co chciałam Wam pokazać.Szkoda że te stare zabytki Podlasia tak się marnują,że nikt o nie nie dba...

To tyle na dzisiaj,na 15.00 idę do pracy więc trzeba przyszykować coś do jedzenia i niedługo w drogę!

Do następnego.

Miłego dnia życzę i trzymam kciuki za walczących z kilogramami.

sobota, 23 kwietnia 2011

Oj,nie odzywałam się tu długo,ale prawde mówiąc nie było o czym pisać.Jak dieta?Hm...poległam...Po świętach zaczynam od nowa.Nie mam już tyle siły i chęci jak wtedy kiedy zaczynałam.Wszystko jest inaczej niż chciałam,ale trudno sie mówi i żyje się dalej.
Przepraszam że się nie odzywałam,ale z czasem u mnie naprawdę krucho.Nie mam czasu na nic poza pracą i obowiązkami domowymi,a teraz przed świętami mam ostry zapiernicz w kuchni :)Obiecałam że będę się częściej odzywać i nie dotrzymałam słowa i za to należy mi się kopniak w tyłek,no ale cóż...Praca na trzy zmiany nie pozostawia wiele wolnego czasu,a dla rodzinki tez już czasu brak.Więc każdą wolną chwilkę poświęcam dzieciom i mężowi.

Wpadłam tu na chwilkę żeby złożyć Wam serdeczne życzenia świąteczne,dużo zdrówka i miłości,oraz dotarcia do wszystkich postawionych sobie celów.

Pozdrawiam Was gorąco i ściskam wszystkich za mną tęsknących :) Trzymam nadal za Was kciuki,nie poddawajcie się i walczcie o lepszych siebie,bo warto!

WESOŁYCH ŚWIĄT!!!!!!

środa, 02 lutego 2011

Witajcie kochani w pochmurną środę z płaczącego marznącym deszczem Podlasia!

Po styczniowym odchudzaniu mam 5 kg mniej,więcej nie udało mi się zrzucić.Zaczął się luty i trwa moja walka o szczuplejszą Śliweczkę :) Czy wytrwam? Nadzieja jest i chęci są,ale czy wystarczy silnej woli?

Kilka słów do Judyty:
Kiedy ja zaczynałam dietę Dukana ,nie było tylku przepisów,tylu for i blogów,byłam praktycznie zdana tylko na książkę Dukana.Zaczęłam udzielać się na pewnym forum i tam luksusem i smakołykiem na początku był sernik z samego praktycznie sera,słodzika i jajek...A jaki był pyszny!!!! potem zaczęliśmy ulepszać to ciasto,wymyslać nowe przepisy na różne dania i słodkości.Teraz to już naprawdę jest tyle możliwości i przepisów że dieta nie może się znudzić.Trzeba tylko trochę popracować w kuchni :)Czasem zastanawiam się jak ja wytrwałam na kurczakach,jogutrach i twarogu...I na Twoje pytanie o nabiał jedzony wieczorem odpowiem tak:jeśli masz ochotę na twarożek lub jogurt o 22.00 to smacznego!Ja nigdy nie pilnowałam godzin jedzenia ostatniego posiłku jak i nie zwracałam uwagi na to co jem i nie było różnicy w spadaniu wagi po zjedzeniu nabiału lub mięsa.Jakie to różne dziwne rzeczy wymyślają ludzie...Chudy nabiał zjedzony wieczorem napewno Ci nie zaszkodzi.

Michalinko-dziękuję!

Władych,ciekawe rzeczy piszesz.Poszperałam trochę w internecie i zaciekawił mnie temat przeciwutleniaczy.Czekam na Twoje materiały związane z tym tematem.

Doronia,cieszę się że moje zdjęcia zmotywowały Cię do walki z tłuszczykiem.

Również Katce dziękuję i trzymam kciuki za te 17 kg.Jestem z Wami!!!

Znalazłam niedawno w sklepie sieci "Jaskółka" deser odpowiadający naszej diecie:

To budyń dostępny w dwóch smakach-czekoladowym i waniliowym.Zawiera skrobię kukurydzianą więc jest jak najbardziej dukanowy :)Polecam ,bo to świetny deser do zabrania np.do pracy.Widziałam ten budyń tez w sklepach tesco.

Pozdrawiam Was serdecznie i mocno trzymam kciuki za wszystkich dietujących.

Buziaki.Protalinka-Śliweczka

 

wtorek, 25 stycznia 2011

Witajcie kochani!

Moja dieta trwa nadal ,choć zdarzały się już wpadki :)Narazie mam 5 kg mniej.Waga spada pomalutku,jest ciężko...Ale mam nadzieję że wytrwam.Do wagi suwaczkowej jeszcze sporo zostało...Ale jestem dzielna i wytrwała :))))

A co jeszcze u mnie? Nic ciekawego się nie dzieje,praca-dom i tak w kółko.Kupiłam nowe mebelki do domu i nie moge się w nie pomieścić :) Jej,ile niepotrzebnych rzeczy człowiek trzyma w szafach bo może kiedyś sie przydadzą...Połowę z tych gratów trzeba wyrzucić.No ale jak to zrobić kiedy człowiek sie przywiązuje do staroci...:)))

Tula-a,bardzo Ci dziękuję za miłe słowa dotyczące koloru moich włosów i nie tylko :) I jak Ci idzie odchudzanie na Dukanie?:) Ja wiem jak ciężko jest kiedy zgubione kilogramy wracają z nadwyżką,efekt jojo dopadł mnie nie raz,ale dieta białkowa jest o tyle dobra że można do niej wrócić w każdej chwili i nie ma problemu z głodzeniem się.Jemy ile chcemy i chudniemy i to jest wieeeeelki plus tej diety! Również będę Ci kibicować.Dotrwamy do końca i będziemy laseczkami!!!!

Marzeniaw,pewnie że Cię pamiętam!!! Pamiętam Twoją marchewkę suwaczkową :)Witam Cię serdecznie i dziękuję za życzenia Noworoczne.Błądzić to bardzo ludzkie ,może zdarzyć się każdemu.Niestety kilogramy poświąteczne spadają bardzo wolno,ale ja się nie poddam i będę walczyć o chudszą Śliweczkę :)
Co do forum to masz niestety rację,nie odnajduję się tam...Jest kilka dziewczyn ze "starej" kadry,ale to już nie to samo forum na którym zaczynałam przygodę z Dukanem prawie dwa lata temu...Zresztą są tam osoby którym moja obecność przeszkadzała,więc postanowiłam zrezygnować z pisania na forum.Zresztą nie mam czasu żeby pisać na blogu,a jeszcze forum...Nie ma szans :))))) Czytam czasem forum i kibicuję koleżankom.
Trzymam kciuki za Ciebie!

Judyto,jeśli Twoja waga wyjściowa nie jest zbyt duża to waga może spadać wolniej.Nie wiem o Tobie nic,więc nie wiem co Ci doradzić.Napisz co jesz i ile ważysz to może coś poradzimy.

Witaj Władych! Dawno Cię u mnie nie było...Ale dobrze że czasem zaglądasz do mnie i skrobniesz kilka słów.Bardzo zainteresowałeś mnie tymi przeciwutleniaczami.Bardzo proszę ,jeśli możesz przesłać mi informacje na ten temat na adres agatasliwa@interia.pl.Z góry dziękuję.Również Ciebie pozdrawiam.Przekaż odemnie pozdrowienia dla żony.Cieszę się że z Waszym zdrowiem lepiej.

Ms.blond,witam przy moim kominku :) Cieszę się że moje przepisy pomagają Wam w "wytrwaniu w dukaniu" :) Trzymam kciuki!

Właśnie wcinam kolację,nalesniki z pieczarkami,cebulką i wędzoną piersią z kurczaka (kupiłam w biedronce-super wędlinka!!!)

Na Podlasie wróciła zima,dosypało śniegu i mrozi...Marzy mi się słoneczko,zielona trawka i ciepła woda w jeziorze...Ale niestety na takie luksusy trzeba jeszcze trochę poczekać.

Strasznie się cieszę że nowe osoby czytają i piszą mój blog.Ja niestety zawalam z pisaniem,ale kiedy mam wolne od pracy to staram się nadrabiać zaległości w domu-pranie,gotowanie,prasowanie...Dzieci mają teraz ferie więc chociaż sprzątanie mnie omija bo dzieci sprzątają :)

Pozdrawiam Wszystkich,dziękuję że zaglądacie do mnie,że odzywacie się od czasu do czasu i cierpliwie czekacie na nowe wpisy :)

Za Was wszystkich trzymam kciuki.

Buziaki.Śliweczka

Aaaa,zapomniałam Wam powiedzieć że moja krówka Zyta się ocieliła i mamy ślicznego cielaczka Bronka :)

A to Bronek tuż po urodzeniu:

Śliczny...

Papapa!!!!

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10