Podrzuć czasem do kominka...
ministat liczniki.org
Kategorie: Wszystkie | EFEKTY DIETY | Jak chudnę i tyję | PRZEPISY DUKANA
RSS

Jak chudnę i tyję

czwartek, 28 października 2010

Witajcie czwartkowo.

Dziękuję Wam za wszystkie rady dotyczące moich rąk,wypróbuję napewno.Moje ręce zrobiły się szorstkie i popękane...Muszę coś z nimi zrobić.

Wczoraj byłam na zakupach i nakupiłam zniczy i kwiatów.Wszystkich Świętych już tuż,tuż.Dzisiaj pojadę na cmentarz zrobić porządki.Bardzo lubię atmosferę tego święta,wszyscy spotykają się nad grobami,potem obiad u teściowej,a wieczorkiem różaniec na cmentarzu,ciemno i tylko pełno palących się zniczy dookoła...

Kupiłam ciasto francuskie i mak w puszce(poszłam na łatwiznę),będę robić na święto ciasteczka francuskie z makiem,tak szybciutko się je robi ,a są przepyszne!!!! Ale jak ja się im oprę?!.....

Elu dziękuję,już czuję się lepiej.W Twojej grupie na NK jest już 12 osób :) Rozwija się!

Z tym rytmem praca-dom Maragretko to prawda,tylko że ja byłam przyzwyczajona do ciągłego przebywania w domu,zawsze wszystko zrobione na czas,ugotowane,posprzątane...A teraz czasu mi brakuje na ogarnięcie wszystkiego.Ale radzę sobie jakoś.

Ojeek,jogurt z tesco ma takie parametry:
białko 4g
węglowodany 6g
tłuszcz 0,1g
Dostępne są w 4 smakach:truskawkowym,jagodowym,wiśniowym i brzoskwiniowym.
Jogurt ten nie zawiera cukru,a jogobella light jest niestety słodzona cukrem,dlatego ma strasznie dużo węgli.Oczywiście nie znalazłam jeszcze jogurtu który miałby więcej białka niż węgli i tłuszczu razem,ale ten z tesco jest chyba parametrowo najlepszy jaki znalazłam.

Dzisiaj pochmurno na podwórku i tak jakoś smutno...Jak świeci słoneczko to jakoś inaczej człowiek patrzy na świat...

Dzieci czekają na śnieg,a ja mam nadzieję że spadnie ten biały puszek jak najpuźniej...Nie lubię śniegu i zimy...Zapowiadają długą i mroźną zimę...Ja nie chcę!!!!!

Wczoraj pojechałam do miasta z zamiarem kupienia zniczy i kwiatów na cmentarz oraz butów zimowych dla najmłodszej Julki.No i tu był problem...Mimo tylko 10-ciu lat Julka ma dużą nogę-rozmiar 38 (syn 12 letni ma nogę nr.42!),a numery dziecięce kończą się na numerze 35...I weź tu kup dziecku buty,skoro damskie numery są za szerokie ,bo stópka długa ale wąska,a do tego prawie wszystkie buty damskie mają obcas...Duuuuuży obcas...Po prawie dwugodzinnych poszukiwaniach znalazłyśmy buty w dobrym rozmiarze,o młodzieżowym wyglądzie,bez obcasa i w dość przystępnej cenie.Naprawdę problem jest z tymi butami dla dzieci.Czy tylko ja mam dzieci z takimi dużymi,nie standardowymi stopami? :))))

Pozdrówka dla wszystkich odwiedzających mój blog.Buziaczki.

Protalinka Śliweczka.

 

poniedziałek, 25 października 2010

Witajcie wieczorową porą.

Zima gdzieś odeszła,wróciła piękna polska jesień.Zrobiło się cieplej i słoneczko w dzień ładnie świeci.A ja lubię taką pogodę,nie nawidzę ciemnych,deszczowych i ponurych dni,oraz porannych przymrozków i skrobania szyb w samochodzie :)

U mnie nic ciekawego ostatnio się nie wydażyło,wciąż ten sam rytm-praca ,dom,praca,dom i tak w kółko.Niewiele mam czasu dla siebie.W wolnych chwilach gotuję i robię miliony rzeczy żeby dzieci i mąż mieli wszystko gotowe,czyste i posprzątane.

Dzisiaj mam dzień wolny bo jestem po nocnej zmianie.Byłam rano na zakupach,a potem spałam,spałam,spałam...A teraz piję kawkę i mam chwilkę wolnego...Tylko ja i laptop :)

Na "Naszej Klasie"znalazłam grupę "Fani Dukana" i zapisałam się.Ciekawią mnie historie ludzi którzy tak jak ja przeżyli ciekaą przygodę z dietą.Ta grupa dopiero raczkuje,ale mam nadzieję że się rozkręci-http://nk.pl/grupy/51368.

Nie wiem co mam zrobić z dłońmi,strasznie pęka mi na nich skóra i wyglądają jak dłonie staruszki...To chyba to że ciągle są mokre...Jak nie w tłuszczu to w wodzie...Eh..Już krem do rąk nie pomaga...A może macie jakiś swój sprawdzony środek na takie problemy?Chętnie wypróbuję.

Jutro miniemy się z mężem-on będzie po nocnej zmianie,a ja mam na zmianę dzienną...Czasami wcale się nie widujemy...

Jestem chora...Mam okropny katar i gardło mnie boli...Czuję się okropnie...I mnie dopadło to okropne choróbsko...

W tesco znalazłam dzisiaj jogurty owocowe bez cukru i tłuszczu-NARESZCIE!!!!! Ale chyba nie tylko ja czekałam na takie jogurty,bo zabrałam z półki ostatnie 4 sztuki :))))

Już czuję smak naleśników polanych jogurtem wiśniowym...

Widzę Azillo że tostobułeczki Katkasiek królują u Ciebie w pracy.To dobrze że takie proste pomysły na smaczne jedzenie piszecie na moim blogu.Wielkie dzięki Katkasiek!

Chyba czas już na mnie...Jutro wczesnym rankiem pobudka...Jeszcze kąpiel mnie czeka i ciepłe łóżeczko...Jeszcze łyknę tabletki i wypiję rozgrzewającą saszetkę z apteki i będę się wygrzewać.

Pozdrawiam Was moi mili i buziaki przesyłam.

Protalinka Śliweczka.

 

 

sobota, 16 października 2010

Witam w sobotnie popołudnie.

Piękna pogoda dzisiaj na Podlasiu,chociaż rano było mroźnie,bo kiedy wracałam z nocnej zmiany z pracy to musiałam rozgrzewać samochód bo szyby mimo skrobania zachodziły szronem...Mróz malował na nich kwiaty...

Na podwórku,rano było biało od mrozu,a teraz świeci piękne słoneczko i okolica wokół mojego domu wygląda pięknie:

Na spacerze po lesie towarzyszył mi mój kochany Snupcio :)))

A i kotek Leoś próbował mnie zaczepić,miałczał żeby go chociaż przez chwilkę pogłaskać :)

Spacerek udany...Odpoczęłam i pooddychałam jesiennym,czystym powietrzem...

Dziękuję Katkasiek za pomysł na tostobułeczki.Wypróbuję napewno,bo zapowiadają się smakowicie.

Maragrete,zapomniałam całkiem o galarecie z kurczaka,to też świetny pomysł na jedzenie do pracy.A sałatki to owszem biorę,ale gorzej jak mam dni białkowe...

Xena,Tobie również dziękuję za pomysły na jedzonko do pracy.

Madziula,mam możliwość podgrzania jedzenia w pracy,ale nie zawsze mam czas zjeść ciepłe więc wolę coś na zimno :)
Wspólne gotowanie w kuchni to świetna sprawa,ja też lubię kiedy razem z mężem coś pichcimy,choć ostatnio nie mamy na to zbyt wiele czasu.A mąż ostatnio wykazał się znowu...Zakisił kapustę na zimę:)))))))No zdolna bestia z tego mojego małża...:))))

Dzisiaj zrobiłam sobie naleśniki z serkiem homo i polałam je sokiem malinowym bez cukru z lidla...Allllle  pychota...

Tak się najadłam że ruszać się nie mogłam :)))

No ale czas juz na mnie bo krówki i reszta trzódki czeka na jedzenie.

Pozdrawiam Was gorąco i buziaki przesyłam.

Protalinka Śliweczka.

wtorek, 12 października 2010

Witam w słoneczny,mroźny dzień.

Zimę czuć w powietrzu...Codziennie rano trzeba skrobać szyby w samochodzie bo mróz zamalowuje je na biało...Oj,tęsknię za latem...

Dzisiaj idę do pracy na nocną zmianę,więc cały dzień mam wolny.Muszę ugotować bigos (prośba męża).Mam 25 kg kapusty którą muszę ukisić,ale to chyba nie dzisiaj...Czeka mnie jeszcze pranie,prasowanie,sprzątanie i naprawa krawiecka kilku rzeczy,na kapustę czasu brak :) A jutro wyjazd na Białystok,mamy kilka spraw do załatwienia.

Jestem dzisiaj sama w domku-mąż w pracy,dzieci w szkole.Czasem lubię taką samotność...Nikt za mną nie łazi i nie marudzi:mamo zrób to,mamo podaj mi to,mamo pomóż,mamo popatrz...No i nie słyszę:Agata co zrobić z tym,a co z tamtym...Bo mój mąż nigdy nie wie co gdzie powinno stać :)A teraz cisza i spokój.Z kuchni dobiega muzyka z włączonego radia,gdzieś przy mojej nodze leży Snupi,kawka gorąca na stole i laptopik tylko dla mnie :)To jest to co Śliweczka lubi najbardziej :))))

Kwiatki musze podlać,bo zapomniałam ostatnio o nich.A jak ja ich nie podleje to nikt tego nie zrobi.Już słyszałam że mam za dużo kwiatów i że nie sposób ogarnąć ich wszystkich,ale ja jakoś daję radę.No cóż...Są rzeczy zbyt trudne dla niektórych facetów...:)

Wczoraj na kolację czekał na mnie kurczaczek upieczony własnoręcznie przez małżonka,no no no...Coraz lepiej zaczyna sobie mój małż radzić w kuchni.Powiem szczerze...Dobre było :)

Zawsze mam problem z jedzeniem w pracy.Nie jem pieczywa i nie wiem co zabierać do pracy.Piekę sobie czasem chlebek dukanowski i robię kanapkę z serem.Biorę też jogurt ale na 12 godzin to troszkę mało...Nie mam pomysłu na jedzenie do pracy,cholercia...

Waga nadal bez zmian,chyba się na mnie obraziła :(

Zrobiłam sobie do pracy dzisiaj znalezioną na jakimś blogu (nie pamiętam jakim) kinder mleczną kanapkę :) Dałam może zbyt dużo serka,ale moim zdaniem pyyychota :) Jedną już zjadłam na śniadanko :) Zaraz wstawię przepis.

Xena,bardzo,bardzo dziękuję :)

Izuniap-witam i życzę spadków.A możesz powiedzieć ile udało Ci się już zgubić?

Turkaweczko,spokojnie...Z Ciebie to już niezła laseczka jest!Waga spadnie,tylko bez nerwów...Spokój i jeszcze raz spokój...A efekty będą.Trzymaj się dzielnie.Buziaki :*

Witaj Beatko na moim blogu!25 kg!!! No nieźle!!!!!!!! Gratuluję i życze jeszcze więcej!!!!!

Katkasiek,też nieźle!!!!! 11 kg w ciągu 1,5 miesiąca!!!!! Jak ja bym chciała chudnąc w takim tempie ....Skończyły się dobre czasy dla mnie kiedy waga leciała na łeb na szyję...Ale ja się nie poddam!!!!!

Vilemko-Ewo :) Dziękuję.

Jeszcze powrócę do mojego męża...No nie mogę...Kompletnie zwariował...W pozytywnym znaczeniu oczywiście :) Ciągle chce się przytulać i szepcze miłe słówka :))))Normalnie taki stęskniony że szok!!!!!!! Już dawno się tak nie zachowywał ( ostatnio chyba przed ślubem hi hi)
Jak to dobrze czasem robią stałym związkom takie krótkie rozstania...On nie przyzwyczajony jest do tego że mnie nie ma,zawsze byłam-kiedy się kładł do łóżka i kiedy wstawał,kiedy wracał z pracy i kiedy wychodził...A tu nagle nie ma mnie wieczorem,nie ma mnie rano,nie ma kiedy wraca z pracy...I tęsknota go ogarnęła :)))))) No cieszę się z tej pracy jeszcze bardziej,bo nasze małżeństwo z szesnastoletnim stażem przeżywa drugą młodość :)Oby to trwało jak najdłużej...

Życzę Wam miłego dnia,samych uśmiechów i słoneczka w te jesienne,chłodne dni.

Pozdrawiam i trzymajcie się cieplutko.

Protalinka Śliweczka.

środa, 06 października 2010

Jestem,jestem,nie zapomniałam o Was...

Witam gorąco wszystkich moich gości.
Od razu napiszę że nie zamierzam usuwać bloga,choć takie myśli chodziły mi po głowie...Ale rok prowadzenia,pisania tego bloga nie może iść na marne.Czasem wracam sobie do starszych wpisów i czytam co to wtedy działo się w moim życiu...Szkoda tego usuwać.A i przepisów szkoda,bo sama korzystam z bloga gdy chcę coś upichcić,bo nie mam wszystkich przepisów spisanych :)

Mam dzisiaj wolny dzień w pracy więc chwilka czasu na blog się znalazła.
A pracuje się super! Na początku było mi ciężko się przyzwyczaić,szczególnie do nocnych zmian,ale teraz już wszystko jest ok.Radzę sobie coraz lepiej i już nie stresują mnie kolejki ludzi chcących szybko i smacznie zjeść :))))) Najważniejsze jest to że dziewczyny są bardzo miłe i w każdej sytuacji pomocne.Cieszę się że tam trafiłam...

A co w domu? Ach,mam wolne to posprzątam,wypiorę,ugotuję...Rzadko bywam w domu :)A jak już mam wolne to robię zakupy i gotuję większą ilość jedzenia żeby mi rodzinka nie wychudła :) Choć mąż kiedy jest w domu to gotuje,np.wczoraj na obiad były ziemniaczki gotowane w mundurkach i śledziki smażone w zalewie octowej.Śledziki co prawda przygotowane przeze mnie,ale niektórym facetom zagotowanie wody w czajniku sprawia trudności (znam takich),a mój małż gotuje :)Robił już kiełbaskę z ziemniaczkami i pomidorkiem w śmietanie,gotował zupę...Dobrze że radzi sobie w kuchni ,bo inaczej kiedy mnie nie ma to dzieci żyły by na kanapkach :)

Dzisiaj jadę do miasta,bo teściową muszę zawieźć jakieś sprawy załatwić.Przy okazji zrobię zakupy.Mój małżonek dzisiaj cały dzień w pracy,dzieci w szkole,więc jestem w domku sama.No może nie całkiem sama bo gdzieś tu mój Snupcio-piesek się szwęda.

Pogoda niby ładna,bo słoneczko świeci i jest tak jasno i słonecznie...Ale wiatr zimny i mróz,rano trzeba szyby skrobać w samochodzie...Ajć...Zima coraz bliżej...Jak ja nie cierpię zimy...Tego palenia w piecu żeby ogrzać dom,ubierania się w kilka warstw żeby nie zmarznąć i tego śniegu...Znowu będą zasypane drogi i zaspy...I tego boję się najbardziej bom młodym kierowcą jest :) Eh...

Ale jesienny krajobraz jest ładny,a

wygląda tak:

I jeszcze taki gość zawitał na podwórko:

Dziękuję Wam kochane za życzenia z okazji rocznicy ślubu.
Turkaweczko,no jak to nie wyglądam na taki staż?Toż ja już nie taka młoda :)))) Szesnaście lat minęło,lalalala :))))Zdaje się że tak niedawno powiedzieliśmy sobie "tak",a ten czas tak szybko leci...
Normalnie wystraszyłaś mnie tym laniem i z obawy przed Twoją wizytą i laniem składam obietnicę że bloga nie usunę!!!! :))))

Katkasiek,naprawdę chcesz czytać to wszystko co nabazgrałam przez ten rok???? Daj spokój,zanudzisz się i zaśniesz :) Ale dziękuję Ci bardzo.

Nitko,Quit,Xena,Vilemka,Juchasek,Azilla-dziękuję Wam bardzo za miłe słowa.

Wszystkim Dukającym gratuluję utraconych kilogramów i życzę dalszych spadków wagi.

Ojeek,wiem że III faza nie jest łatwa.Mojej mamie tez trafiają się grzeszki,ale trwa jakoś.I radzi sobie całkiem dobrze.Moja siostra która jest już w IV fazie nie tyje i to przekonuje mnie do dalszej walki,bo gdyby trafił mi się efekt jo-jo to chyba bym oszalała...Wiedząc że z efektem jo-jo zawsze dochodzi kilogramów to wyobrażam sobie siebie po takim efekcie...Jakieś 160-200 kilogramów...Ło matko!!!!!!! Więc trzymam kciuki za Twoją III fazę.Skoro udało Ci się schudnąc to III faza to pryszcz...

Maragretko,wiem że z upływem czasu jest coraz trudniej wracać na łono Dukana...Też tak mam...Mimo tego że pracując nie myślę o jedzeniu to moja waga jakoś nie chce spadać.Zawsze coś tam się skubnie...Ostatnio koleżanka z pracy miała imieniny i było ciasto...A ja nie mogłam mu się oprzeć...Dobrze że chociaż waga nie rośnie :)Tobie już niewiele zostało do chudnięcia,ale te ostatnie kilogramy są najgorsze...Trzymam kciukasy żeby udało Ci się wrócić do bezgrzesznego dukania i zgubić te ostatnie kilogramy.

Madziula,znowu problemy z tą III fazą...Kurcze, aż się boję...Chyba ja zostanę do końca życia w II fazie :)

Pozdrawiam wszystkich moich gości.Obiecuję że u mnie zawsze będzie się palił ogień w kominku,więc chętnych zapraszam do ogrzania się przy ogniu i do wypicia ze mną gorącej herbatki.

Buziaczki ślę wszystkim.      Śliweczka