Podrzuć czasem do kominka...
ministat liczniki.org
Kategorie: Wszystkie | EFEKTY DIETY | Jak chudnę i tyję | PRZEPISY DUKANA
RSS

Jak chudnę i tyję

piątek, 24 września 2010

Witajcie kochani! Jejciu,nie było mnie tu tak dawno...
Pracuję na 3 zmiany i naprawdę niewiele mam czasu wolnego,a kiedy mam wolne to staram się jak najlepiej wykorzystać ten czas na porządki,gotowanie i takie tam różne prace domowe.W pracy jest dość ciężko,praca 12-to godzinna na trzy zmiany-dzień,noc i dzień wolnego...I tak w kółko...Ale jestem zadowolona,bo mam swój grosz :) Wypłatę dostaję co tydzień,więc zawsze mam świeżą gotówkę :))))
Ale na blog już kompletnie nie mam czasu...Na wymyślanie protalowych dań również...Zastanawiałam się nawet nad usunięciem bloga...Ale chyba będę nadal go prowadzić,choć nie tak często jak do tej pory będą pojawiać się nowe wpisy.
Mam trochę pracy w domu,bo mimo tego że dzieci stały się samodzielne to jednak nie wszystko dadzą radę zrobić.Muszę np.usiąść przy maszynie do szycia bo kilka rzeczy jest do naprawy.Poza tym gotowanie...Sobie musze szykować coś do pracy i dzieciom gotuję więcej żeby miały co jeść jak mnie nie ma.
Co u mnie jeszcze? A kupiłam sobie autko :) Taki 13-to letni opelek,do dojeżdżania do pracy super!No i śmigam sobie do pracy i nie tylko :)
Napisałam że kupiłam sobie...To mąż kupił mi samochód,taki mały prezent na rocznicę ślubu która wypada właśnie dzisiaj :)Powinniśmy dzisiaj świętować,ale niestety ja mam na nocną zmianę do pracy...Jutro będziemy świętować :) A pozatym to z mężem widuję się rzadko,jakoś tak mijamy się...Mąż pracuje na 4 zmiany,ja na 3...I albo on wchodzi a ja wychodzę,albo odwrotnie...No cóż...Ale zauważyłam że to mijanie się w drzwiach dobrze nam robi,bo kiedy się już spotkamy to jest tak ...INACZEJ :)))))Staliśmy się dla siebie milsi i zaczęliśmy za sobą tęsknić :)No po 16 latach małżeństwa to dobry sposób na odświeżenie naszego związku hehe:)
Kilka dni temu minął rok od założenia tego bloga.Planowałam tort protalowy,ale niestety czasu brak na tort...
Co poza tym? A jakoś nic się nie dzieje...Wagowo bez zmian.Oj ta moja waga chyba za bardzo się już przyzwyczaiła i nie chce spaśc niżej.Ale teraz kiedy już pracuję i niedosypiam i jestem w ciągłym ruchu to może coś się zmieni...
Witam na blogu Liskę,Nitkę i Xenę. Xena,świetny wynik!!!!! Gratuluję.
A dlaczego w pracy się z Ciebie nabijają? Ja miałam tak na początku diety,nikt nie wierzył w to że schudnę,ale ja pokazałam im że można i niektórzy jeszcze szczęki z podłogi zbierają :)
Turkawko,nie zapomniałam o Was,nic z tych rzeczy.Po prostu dnia mało na wszystko co sobie zaplanuję...Z podjadaniem to już tak jest,jak raz podjesz to podjadasz częściej...Ale pomyśl o Turkaweczce,maleńkiej,szczuplutkiej w małej czarnej...Ja już Cię widzę,wyglądasz pięknie,więc nie podjadaj kochana tylko chudnij bo warto... Pozdrawiam Was gorąco i buziaczki przesyłam :*

wtorek, 14 września 2010

Hejka!

Oj czasu nie mam na pisanie,a o wymyślaniu nowych dań to już zapomniałam,bo wrzucam na ruszt to co szybciej się przygotowuje :) Dla rodzinki muszę ugotować obiad,na dzisiaj mam spaghetti,a sama zjem jakieś udo kurzęce gotowane i pewnie rosołek z kluseczkami,bo to najszybciej się zrobi.

Wczoraj w pracy podpisałam umowę,czyli już się mnie tak szybko nie pozbędą :))))) Cieszę się że znalazłam pracę,chociaż powiem szczerze zapiernicz tam ostry...Ale już się przyzwyczaiłam do picia kawy w biegu :)Na jedno dobre mi to wychodzi,ruch sprzyja chudnięciu i moja waga zaczęła troszkę spadać (ostatnio trochę wzrosła,więc do suwaczka ciutkę brakuje).Pracuję z fajnymi kobietkami,atmosfera bardzo luźna i przyjazna.Szefostwo też da się lubić :)))))) Jest OK!!!!! No i wypłata co tydzień :)))))) Fajnie mieć co tydzień zastrzyk gotówki.Hm...Tylko z mężem widujemy się rzadziej...Ale może to i dobrze,mniej okazji do kłótni hehe...Bardziej do siebie zatęsknimy :) No i moje dzieci będą się musiały usamodzielnić.Do tej pory mamusia była na każde zawołanie i wszystko było na czas gotowe,a teraz muszą troszkę działać samodzielnie.Moja 14-letnia Klaudia sporo się w ostatnim czasie nauczyła-ciasto z mikrofalówki i kogel-mogel znalazła w internecie :)))) I nawet naleśniki sama smaży,a jak na moją Klaudię to wielki sukces!!!! Bo do tej pory nic jej się nie chciało robić.Dopuki była w domu mama i najstarsza Karolina to Klaudia czekała na gotowe,a teraz gotuje sama.I to mnie bardzo cieszy :)

Wczorajn sprzedaliśmy naszego cielaczka - Szymonka (tak go dzieci nazwały) :)Będzie teraz więcej mleczka,bo do tej pory Szymon wypijał mleczko od swojej mamuśki Marcysi,a dzisiaj już rano nadoiłam całe wiadro mleka.Dawno nie było sera w moim domu,więc trzeba zrobić serek biały i żółty,no i wreszcie serniczek sobie upiekę :)

Pogoda wczoraj była piękna,słoneczko świeciło ,a na termometrze było 23 stopnie.Myślałam że słoneczne lato wróciło na dłużej,a dzisiaj pochmurno i tak jakoś brzydko...Narazie nie pada,ale chyba z tych wiszących nad głową chmur coś kapnie...

Ewel,Dyrdymalki,Eniqa i Anulko dziękuję za gratulacje.

Anulko,dawno Cię u mnie nie było...Oj,Aniu 56-57 kg...Jak ja bym chciała być taka szczuplutka :)))))) Fajnie że waga się utrzymuje w "normalnych"granicach.Również Ciebie pozdrawiam.Zaglądaj do mnie częściej.

Magdo witaj na moim blogu.

Wanilio,dobrze że wróciłaś na ścieżkę Dukana.A ile przybyło Ci w czasie kiedy diety nie stosowałaś?Trzymam kciuki.

To tyle na dzisiaj...Lecę do kuchni bo nie zdążę zrobić obiadu :)

Pozdrawiam Was gorąco i życzę miłego dnia.

Buziaki.Śliweczka.

czwartek, 09 września 2010

Witajcie po dłuższej przerwie.

Nie mam ostatnio na nic czasu...Moja praca dorywcza w zajeździe już mnie nie interesuje :) Znalazłam pracę na stałę,również w gastronomii i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa :) Ale też i z czasem u mnie krucho...Jestem obecnie na takim okresie próbnym,poznaję co i jak.Godziny mojej pracy są narazie różne,więc muszę uszykować w domu jedzenie dla rodzinki,ogarnąć gospodarstwo i myk do pracy :) Za tydzień w czwartek podpisuję umowę na stałę i w piątek zaczynam normalną,zmianową pracę (hura,hura!).

Mrs.Dukanowa,bardzo dziękuję za otagowanie mnie :) Niestety nie mam czasu zająć się tym :( Może jak złapię wolniejszą chwilkę...

Szpilko,wyobrażam sobie Ciebie w tych "antysexach" i dresie ładującą się do łóżka :) Mój mąż by mi kożuch zaproponował :) Ale ostatnio pogoda na Podlasiu się odrobinkę poprawiła i już nie jest tak zimno,chociaż na noc odrobinkę w centralnym przepalamy...Moje dzieci i mąz zaczynają ciągać nosami...

Madziula,gratuluję dojścia do celu.Teraz najważniejsze to utrzymać to co się osiągnęło.Maliny...Eh...

Maragrete,jestem cały czas,sprawdzam czasem komentarze,ale nie mam zbytnio czasu na pisanie.Już dwa razy zabierałam się żeby napisać i nic z tego nie wyszło :)

LaPink dziękuję :)Również pozdrawiam.

Aaq2 dziękuję Ci bardzo i gratuluję tych 5 tygodni walki.Dasz radę! To prawda że czasem jest ciężko,ale kiedy spojrzę wstecz i pomyślę ile kilogramów zbędnego balastu nosiłam to buzia sama mi się uśmiecha,bo wiem że dzięki Dukanowi już nigdy nie będę taka wielka! I mam nadzieję że będę jeszcze mniejsza...

Co jeszcze dzieje się u mnie? W wolnych chwilkach korzystam z dobroci lasu i zbieram grzybki,mrożę,wkładam w słoiczki (szczególnie maślaczki w occie,mmm pycha!)A obrodziły maślaczki...

Pozdrawiam Was gorąco i życzę dalszych sukcesów dietowych.Miłego dnia.

 

środa, 01 września 2010

Aleeeee pogoda!!!!!!! Pada,zimno,ponuro...Pierwszy dzień szkoły i taka wstrętna pogoda...Dzieciaki zmokną...Zrobiło się jesiennie.A przecież mamy jeszcze lato! Czy jeszcze będzie ciepło?

No to dzieci wysłane do szkoły,najmłodsza Julka i starsza Klaudia cieszą się z rozpoczęcia roku szkolnego,ale Mateusz...Oj,niezadowolony :)Dobrze było w domku,ale niestety,wszystko co dobre szybko się kończy :) Czas na naukę :)

Siedzę sama przy komputerze z kawką,mąz w pracy i jutro tez pracuje.Pochorowali się koledzy z pracy i będzie walił nadgodziny,bo nie ma komu pracować...A ja będę sama w domku.Wszystko już uprawione,zwierzątka nakarmione,krówki na łące,więc mam czas na blog :) Wypiję kawkę,zjem śniadanko i trzeba będzie brać się za obiad.A pomysłu nie mam...Dla rodzinki ugotuję ziemniaczki i chyba jaja sadzone usmażę (jajek ci u nas dostatek) ,mam od wczoraj barszczyk więc z głodu nie poumierają :) Na jutro planuję gołąbki.A dla siebie pewnie też jajka i rosołek,bo nie chce mi się dumać nad jakimiś innymi potrawami.

Joan_mj,dzięki wielkie za przepis na to ciasto.Robiłam i jest smaczne,choć z otrębów to wolę zjeść na śniadanie otrębiankę...Ale taka słodka przekąska to coś wspaniałego.Wielkie dzięki raz jeszcze.A tak wygladało moje ciasto:

Polałam je jogurtem żeby nie było zbyt suche (normalnie to bym z bitą śmietaną wszamała :))
Polecam wszystkim ciastożercom :)

Bitelsiaro i Szalicjo...Przepraszam że wywołałam u Was ślinotok wstawiając zdjęcie kiełbaski :) Sama mam ją w lodówce i ciężko mi się jej oprzeć...

Szalicjo,powodzenia w diecie SB.Nie ważne jaka dieta,ważne żeby przynosiła efekty.Ja zaczynając dietę nawet nie pomyślałam przez chwilkę że tyle schudnę i kiedy wszystcy dookoła śmiali się że rozpoczęłam kolejną dietę,ja milczałam,bo nie wierzyłam w swoje możliwości...Ale się udało (co prawda nie do końca,bo wciąz dietuję ,ale już jestem najszczęsliwszą osobą na świecie) i życzę Wam wszystkim żebyście były zadowolone z siebie tak jak ja.

Witaj Asiu! Aleeeeeee długo Cię nie było!!!!! Jak tam urlopik w Polsce? No pojechała dziewczyna na urlop w rodzinne strony i z katarem wróciła :) Ciepłe majty na pupę i wełniane skarpety na nogi.Gorąca herbatka,najlepiej z "odrobiną" spirytusu(sposób mojego męża na postawienie chorego na nogi)Zdrówka Ci życze kochana!

W nocy z niedzieli na poniedziałek tak mi było zimno,że wtawałam się ubierać :)Założyłam skarpety i sweterek bo myślałam że mi zęby powypadają,tak mi szczęki latały :)Normalnie horror,a co to będzie zimą? Będę spała w kożuchu...

Pozdrawiam Was serdecznie i ciepełka w te pochmurne i zimne dni zyczę.Buziaki.