Podrzuć czasem do kominka...
ministat liczniki.org
Kategorie: Wszystkie | EFEKTY DIETY | Jak chudnę i tyję | PRZEPISY DUKANA
RSS

Jak chudnę i tyję

środa, 30 września 2009

Słowami ciepłymi

rozpoczynam

dzień każdy,

by nie pozwolić

smutkom

zasnuć nieba.

Na przekór

codzienności

i szarości życia,

garść promieni słońca

rzucam pod nogi...

Witam w środę!

Kończę kawkę i zaraz zabieram się do pracy.Trzeba robić pranie,ugotować obiad dla siebie i rodzinki (czyli dwa obiady ),wyprasować zdjęte ze sznurków poprzednie pranie,poodkurzać...Zawsze jest coś do roboty kiedy ma się 6-cio osobową rodzinę.

Dzisiaj rano było biało od mrozu,zima coraz bliżej...Nie chciało mi się wychodzić rano na podwórko tak było zimno...Mróz,normalny mróz...A teraz świeci słoneczko,chociaż chłód pozostał.

Moja waga po wczorajszym bigosie spadła,ale tylko 100 gram.A ja się cieszę bo 100 g to też spadek,byle bliżej 99...

Muszę sobie dzisiaj upiec jakieś ciasto,bo wczoraj wieczorem miałam  taką chęć na słodkie ,że nawet jogurt z kawą ,cynamonem i słodzikiem mi nie pomógł...Boję się że złapię coś niedozwolonego,więc lepiej coś upichcę.Może spróbuję zrobić ciasto marchewkowe z przepisu  na piernik?! Z cukinią już piekłam i było dobre (nawet Czeremcha mówiła że smaczne),teraz czas na marchewkę...Wypróbuję czy da się to jeść :)

A na obiad kurczak gotowany z sosem jogurtowo-czosnkowo-korniszonowym,PYCHA!!!

Mąż po nocnej zmianie nakupił mi jogurtów,więc z głodu dzisiaj nie umrę napewno :) Muszę zrobić swojski jogurt,bo ostatnio jem jego litrami :) tak smakuje mi z kawą i cynamonem na słodko... Chciałam wsypać do jogurtu kawy rozpuszczalnej,takiej jak pije moja dorosła córcia,pół na pół naturalna ze zbożową,ale jak przeczytałam skład...Ilość węglowodanów z nóg mnie zwaliła...Więcej jej pić nie będę...Ani dodawać do jogurtu.Wolę zwykłą naturalną kawusię.

Idę gotować otrębiankę ,zjem i biorę się do pracy bo wieczór mnie zastanie przy tym komputerze ,a w domu nic nie będzie zrobione :)

Pozdrawiam Wszystkich i miłego dnia życzę.

 

Godzina 13.00

Kochane,śpieszę podzielić się z Wami przepisem na pyszne ciasto marchewkowe.Jest pyszne,wilgotne i znika w mig z talerza :)

CIASTO MARCHEWKOWE

5 jajek

3 łyżki mąki kukurydzianej

4 łyżki słodzika

2 łyżeczki kakao

2 łyżki oleju parafinowego

1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

1/2 łyżeczki sody

1 łyżeczka cynamonu

1 duża,pełna szklanka surowej marchwi startej na drobnych oczkach tarki

Ubić białka na sztywno ze szczyptą soli,wsypać słodzik,miksować.Dodać żółtka i resztę składników.Wymieszać.Na koniec dodać startą marchew.Wymieszać mikserem.Wyłożyć do tortownicy,wstawić do zimnego piekarnika i piec w 180 st.ok 1/2 godziny.

Jest pyyyyyszne!!!!! Polecam.

Godzina 21.25

No to następny dzień za nami...Troszkę bieganiny,troszkę pracy...

Jutrzejszy dzień będzie ciężki...jutro nasze wędzone mięsko będzie gotowe i ciężko będzie się powstrzymać  przed spróbowaniem...

Dzisiaj już czas na kąpiel i do łóżeczka bo rano znowu pobudka,dzieci do szkoły,karmienie,dojenie,gotowanie,sprzątanie...i walka ze słabościami...

Życzę wszystkim spokojnej nocy.

wtorek, 29 września 2009

>'< >'< >'< >'< >'< >'< >'< >'< >'< >'< >'< >'< >'< >'< >'< >'< >'< >'< >'< >'< >'<

Witam z Podlasia w ten zimny i deszczowy ranek!

Piję kawkę i zapraszam do wypicia razem ze mną porannej kawusi z mleczkiem:

Dzisiaj taki trochę rozregulowany dzień będzie ponieważ mamy zebranie wioskowe :) które organizuje sołtys,a że mój mąż jest sołtysem to nie wypada na zebraniu nie być :) Nie może zabraknąć tam sołtysowej hehe...

Leje i leje cały czas...Fajnie że w końcu popadało,bo grzybki będą rosnąć,ale ja nie lubię takiej pogody...Jestem wtedy śpiąca i nic mi się nie chce... No trudno,teraz jesień i pogoda będzie jeszcze gorsza...

Zaraz będę gotować otrębiankę,a narazie dokończę kawę i przejrzę pocztę.

Wszystkim odwiedzającym tą stronkę życzę miłego dnia.Spadków wagi życzę tym którzy się odchudzają.

Corrino jak Ci idzie powrót do diety? Czeremcha dzisiaj w pracy więc pewnie się nie odezwie.

Trzymajcie się cieplutko! Pozdrowionka.

Godzina 14.50

Wróciłam z zebrania,obiadek zjedzony,mąż pojechał zawieźć mięsko do wędzenia (nie chce się wędzić samemu...lenistwo) 20 kg mięsa...A ja nie będę mogła jeść

Znalazłam taki obrazek:

śmiałam się z niego sama do siebie...Wyobraziłam sobie siebie ćwiczącą silną wolę z kawałkiem pysznego tortu na nosie hihihi...Czy ja kiedykolwiek dotrwam do takich czasów kiedy będę mogła zjeść kawałek tortu?Bez wyrzutów sumienia?

Słoneczko wyszło,ale wychodzi na chwilkę,żeby za momencik schować się za chmurą z której pada deszcz...Jesień moi drodzy...

Życzę wszystkim miłego popołudnia i wieczoru.

Wieczór...

Dzisiaj zjadłam trochę bigosiku nieprotalowego...Eh...Mam nadzieję że za dużo mojej wadze nie zaszkodzi...

Życzę wszystkim miłej nocki i samych pięknych snów.Do jutra .

 

 

poniedziałek, 28 września 2009

"Przywitaj dzień uśmiechem dając innym szczęście. Nie żałuj tego, co bezpowrotnie minęło, lecz raduj się życiem i korzystaj z chwili, gdyż każdy dzień jest niepowtarzalny i jedyny. Słuchaj głosu serca i zrób wszystko, aby było radosne, szczęśliwe i by spełniły się Twoje marzenia. Wykorzystaj piękną pogodę i grzej się w słoneczku, gdyż krótkie są chwile, kiedy daje tyle ciepła."

Następny dzień dietowania rozpoczęty!

Witam wszystkich serdecznie w poniedziałkowy poranek.Słoneczko nadal świeci,choć Pogodynka w tv nie zapowiedziała słoneczka na dzisiaj...Jak widać nie zawsze udaje się przewidzieć pogodę.

Waga znowu w dół,ale spodziewałam się spadku,ponieważ nic a nic nie skubnęłam wczoraj :)

Czeremcho ,ciekawa jestem jak Twoja waga?

Corrino,narazie mam słoneczko,ale jak nadejdą chmury to liczę na Twoją pomoc :)

Nie wiem co dzisiaj zrobić na obiad,pomysły mi się skończyły...Dla siebie mam kurczaka,tylko jeszcze nie wiem co z nim zrobić :) A dla rodzinki...I tu mam problem :) Muszę pomyśleć.

Kawkę już wypiłam,teraz czas na otrębiankę.Lecę (raczej idę) do kuchni gotować śniadanko.Pozdrawiam Wszystkich.

Godzina 19.40

No i pogoda zepsuła się na dobre,deszcz pada...Corrino te zakłucenia to chyba poważniejsza sprawa...Ale grzybki będą rosnąć...:) Miłego wieczorka życzę i spokojnej nocki.

niedziela, 27 września 2009

 

Witam niedzielnie!

Kawka już wypita z mężem :) ,otrębianka zjedzona.Pogoda na Podlasiu piękna,nareszcie słoneczko...Wczoraj było tak brzydko...A dzisiaj aż chciało się wstać.

Waga znowu trochę w dół,więc dzień dobrze się zaczął :)

Dzisiaj na obiad piekę kurczaczka dla siebie i rodzinki,pozatym mam wątróbkę gyros z papryką i ogórkiem kiszonym,pyyyycha...Myślałam żeby upiec mufinki,albo jakieś inne ciacho,ale leń jakiś mnie ogarnął i chęć na pieczenie mi przeszła :) Będę całą niedzielę leniuchować...Potem może przejdę się na spacer z dziećmi i psem do lasu ,ale narazie laba...

Znalazłam na innym forum przepis na naleśniki :

na 1 naleśnik: 1 jajo

2 łyżki odtłuszczonego mleka w proszku

1 łyżeczka mleka w płynie

Jajo ubić jak na omlet,dodać mleko w proszku.Jeśli jest odpowiedniej konsystencji to nie dodawać mleka w płynie.Mleko w proszku nie powinno się całkiem rozpuścić,to trzyma ciasto.Patelnię mocno rozgrzać ,posmarować kroplą oleju i usmażyć naleśnik.

Muszę ten przepis wypróbować,bo do tej pory robiłam naleśniki z mąką kukurydzianą,a ta mąka daje taką goryczkę,więc może ten naleśnik będzie lepszy?

Pozdrawiam Poznań i Rumię i Kujawy :) Miłej niedzieli życzę!!!!

protalinka Śliweczka

Godzina 19.00

Niedziela już prawie za nami...Spacerek udany,podjadania nie było :) więc waga powinna jutro mnie za to nagrodzić :) Jadłam dzisiaj dużo,ale tylko dozwolone,protalowe jedzonko.

Pozdrawiam i miłego wieczoru oraz spokojnej nocy życzę Czeremsze,Corrinie,Dodo,Anuli i innym odwiedzającym mój blog ale nie ujawniającym się :) Dobranoc.Do jutra.

Śliweczka

sobota, 26 września 2009

Witam w sobotę!!!

Zapraszam na kawkę lub herbatkę,jak kto woli...

Dzień pochmurny i deszczowy,wstać mi się nie chciało...

Za godzinkę pojadę na zakupy,a narazie kawka wypita i otrębianka zjedzona :)Muszę wymyślić co robić na obiad dla siebie i dla rodzinki,pomysły mi się skończyły.

Moja waga pokazała dzisiaj 100 gram mniej,nie dużo,a cieszy... Tym bardziej że troszkę ostatnio grzeszyłam...No i jak widać na suwaczku rozpoczęłam kolejną połówkę :)

Przedemną sprzątanie,gotowanie,prasowanie...Jak to w sobotę...

Pozdrawiam i miłego dnia życzę.

protalinka Śliweczka

piątek, 25 września 2009

Godzina 14.50

Dzisiaj od rana nie mam czasu,ciągle jest coś do roboty...Po wczorajszym wieczorze i małym podsumowaniu naszego małżeństwa czuję się świetnie.Porozmawialiśmy z mężem,pośmialiśmy się z kilku chwil z naszego wspólnego życia.Powspominaliśmy nasze wesele...

Wczorajszego wieczora nie byliśmy sami...Wpadli do nas goście,nieoczekiwani goście,którzy nie mieli nawet pojęcia że było to nasze święto.Ale długo nie siedzieli,więc mieliśmy z mężem czas na pogaduchy.

Waga stoi,ale wczoraj wypiłam 2 drinki,w końcu rocznicę ślubu obchodzi się raz w roku...

Wkleiłam swój suwaczek ,żeby mieć podgląd na swoją wagę. Brakowało mi tego bałwanka...

Smażyłam dzisiaj placki ziemniaczane dla rodzinki i strasznie musiałam się powstrzymywać żeby nie wszamać jednego...Ale udało mi się narazie nie zjeść żadnego,choć powiem szczerze, kuszą...Tak posypać cukrem placuszka i zjeść ich cały talerz...Kiedy to będzie możliwe? Już chyba nigdy nie będę mogła zjeść całego talerza placków ziemniaczanych...Szkoda...

Teraz piję zieloną herbatę i czuję zapach placuszków dobiegający z kuchni...Zamiast placuszka zjadłam kawałek sernika,jak dobrze że mogę upiec sobie ciasto,bo bez tego to napewno bym nie wytrzymała.

Pozdrawiam wszystkich czytających moje wypociny.

Godzina 20.30

Nareszcie wieczór...Dzień minął w bieganinie,ciągle trzeba coś robić...A teraz chwilka czasu na komputer i niedługo trzeba kłaść się spać,bo jutro znowu rano pobudka,tym razem o 5.00, córka do szkoły jedzie,więc muszę (raczej nie muszę,ale chcę)zrobić jej rano herbatę i śniadanie. Potem karmienie zwierzątek,mąż wróci z pracy z nocnej zmiany,wypijemy kawkę i od nowa codzienna bieganina...Muszę zrobić jutro jakieś zakupy,bo w lodówce z protalowych rzeczy to tylko jeden jogurt został i kilka jajek :)

Córka Klaudia mi się rozchorowała,jakaś grypa ją dopadła... Niedawno wyleczyła przeziębienie,a teraz dopadło ją na dobre...Jak ja nie lubię kiedy dzieci chorują...

To tyle na dzisiaj,spokojnej nocki życzę czytającym ten blog.

czwartek, 24 września 2009

No...Na wadze lekko w dół, ale żadna rewelacja,a czego można się spodziewać po jednym dniu ostrej diety skoro wcześniej jadło się dużo i trafiały się rzeczy nieprotalowe...

Piję kawkę z mleczkiem własnoręcznie wydobytym z krowy :) i jak codzień przeglądam pocztę i interesujące mnie strony.Fiu,fiu...sypią się  wiadomości...

Godzina ósma,a ja dopiero wyrobiłam się z moimi zwierzątkami i zdążyłam zrobić kawę.

Wczoraj się chmurzyło,ale nie padało.Dzisiaj od rana pochmurno i wiatr wieje,ale zaczyna przez chmury przebijać się słonko.Może wiatr rozwieje chmury...

Dzisiaj mam małe święto...rocznica ślubu...Mąż raniutko poszedł do pracy...Co by tu wymyślić żeby go zaskoczyć...Obwiązanie się czerwoną wstążką i zawiązanie kokardy na piersiach odpada,w pasmanterii nie mają tyle wstążki żeby mnie całą owinąć :) Może za rok,jak zgubię jeszcze parę kilo... Coś wymyślę...

Miłego dnia życzę wszystkim którzy tu zaglądają.

 

Godzina 16.00

I nic nie wymyśliłam w sprawie męża i rocznicy... Upiekłam serniczek protalowy i piernik dla reszty rodzinki.Sernik pyszny,ale piernik tak pachnie...Zjem sobie jogurt z przyprawą do piernika,może ochota na to pyszne ciacho mi przejdzie... No i z chmur zbierających się nad Podlasiem padało,wręcz lało...Teraz już nie pada i mam nadzieję że kiedy będę musiała iść karmić zwierzątka to nie będzie padać,bo nie mam ochoty moknąć.

Miłego wieczora wszystkim życzę.

środa, 23 września 2009

Zaczął się kolejny dzień mojego dietkowania.Piję kawusię i przeglądam interesujące mnie strony w internecie.Dzisiaj pierwszy dzień samych białek,po wczorajszym dniu przyda mi się odpoczynek od warzyw,bo jadłam je w nieograniczonych ilościach...Jakaś chętka na nie mnie dopadła :)Trafiło się nawet jabłko...a to przecież nie warzywo :) Od dzisiaj ściśle stosuję Dukana :)

Myślę co zrobić na obiadek,jakoś brak mi pomysłów...Dla siebie ugotuję kuraka,a dla rodzinki...Pewnie przy okazji ugotuję rosół... :) Jeszcze nad tym pomyślę...

Zaraz pójdę gotować otrębiankę,bo bez niej dzień jest stracony... :) Uzależnienie cholera jakieś :) Ale dobrze że tylko takie uzależnienie się przypałętało ;) Na inne nie mam ochoty :) Kawa i otrębianka to jest to co musi być każdego ranka,inaczej moja głowa przestanie pracować...

Pogoda za oknem ładna,słoneczko świeci ,ale czuć już jesienny chłód ...Dobrze że mam kominek :)

Mam nadzieję że dzień będzie udany,mój dzień i wszystkich którzy tu zaglądają.

Buziaki wszystkim którzy wpadają do mnie.

 

Godzina 12.00

Zjadłam pyszny jogurcik z odrobiną słodzika,kakao i kawą naturalną ...Pyyyyszny! To było 2drugie śniadanko :) Rosołek się gotuje,a w rosołku mój kurczaczek :) Zjem go na obiad z sosem czosnkowo-korniszonkowym :)

Pogoda się psuje (a ja powiesiłam pranie,mam nadzieję że deszcz poczeka z padaniem aż pranie wyschnie :)) Zerwał się wiatr,który podczas wieszania prania potargał mnie i wyglądałam jakbym miała lecieć na Łysą Górę na zlot czarownic :) Ale już poukładałam moją strzechę na głowie i usiadłam żeby wypić szklaneczkę zielonej herbatki. Nie ma to jak zimna zielona herbata...

Godzina 15.00

Obiadek zjedzony.Chmurzy się coraz mocniej...Przydałby się deszczyk,bo grzybki w lesie nie rosną :) Zaraz dzieci przyjdą ze szkoły,trzeba odgrzać im zupkę.

Pranie wyschło...Już może padać :)  Zaraz wieczór i jak codzień kawka i Brzydula w telewizji :)

Narazie nie grzeszyłam niczym niedozwolonym i mam nadzieję że wytrzymam do wieczora...

wtorek, 22 września 2009

1 stycznia 2009 roku...Ta data to początek mojej walki z nadwagą...Z wielką nadwagą...Ważyłam wtedy 140 kg...Postanowieniem noworocznym było schudnięcie...Moim celem jest 70 kg.Siedziałam rano przy komputerze popijając kawkę i przeglądając opisy różnych diet i tak trafiłam na Protal,dietę proteinową francuskiego lekarza Pierre Dukana.

Teraz jestem na półmetku...Schudłam 35 kg,moim celem jest zgubić następne 35...Mam nadzieję że mi się uda,ponieważ otyłość sprawiła że miałam problemy z kręgosłupem i stawami,a jestem jeszcze zbyt młoda by przestać aktywnie żyć i być szczęśliwą...Nie poddam się!!! Czeka mnie jeszcze długa walka,ale  wiem że wszystko jest możliwe.

A oto efekty mojego odchudzania :

Ja przed dietą i na półmetku