Podrzuć czasem do kominka...
ministat liczniki.org
Kategorie: Wszystkie | EFEKTY DIETY | Jak chudnę i tyję | PRZEPISY DUKANA
RSS

Jak chudnę i tyję

niedziela, 28 sierpnia 2016

Witajcie wszyscy którzy jeszcze mnie czytacie.

Zacznę od początku...
Operację miałam mieć 13 lipca w szpitalu USK w Białymstoku,dzień wcześniej miałam zgłosić się do szpitala.Miała być ostatnia uczta,jedzenie wszystkiego na co miałam ochotę i co? I nie było uczty :)
7 lipca około godziny 14.00 zadzwonił do mnie mój chirurg i powiedział że zwolniło się miejsce i czy nie chciałabym przyjechać wieczorem do szpitala i na drugi dzień byłaby operacja.I cóż miałam odpowiedzieć...Zgodziłam się :) Kiedy się rozłączyłam łzy poleciały mi same,nie wiem czy z nerwów,czy z radości że to już,czy ze strachu...
Szybciutko się spakowałam i mąż zawiózł mnie do szpitala.Na miejscu byłam o godzinie 19.30,mam do szpitala ok 60 km.Pożegnałam się z mężem i cała trzęsąca się ze strachu poszłam na oddział.
Tam pobrano mi krew i zrobiono ekg.Dostałam łóżko na dwuosobowej sali z telewizorem i łazienką :) Potem zastrzyk przeciwzakrzepowy w brzuch i zrobiono mi lewatywę (bleeeeeee,najgorsza rzecz jaka mogła mi się przytrafić ).
Noc nie przespana,a ja ze strachu nie poszłam do pielęgniarek po jakiś specyfik na sen :)
Rano o godzinie 5.00 kolejna lewatywa (o matko) ,potem kąpiel w specjalnym żelu antybakteryjnym i kroplówki.Dostałam seksi koszulkę jednorazową tak krótką że pół mojego wielkiego dupska było widać :) i zajebistą niebieską tabletkę po której było mi wszystko jedno co ze mną zrobią :)
Operowana byłam jako druga tego dnia,więc o godz.11.00 przyjechało po mnie łóżko tak wysokie że ledwo się wdrapałam,a sąsiadka z łóżka obok miała pewnie niezłe widoki bo wdrapując się na tego jeżdżącego stwora widać mi było tą część ciała którą nie koniecznie chciałam pokazywać,a na którą niektórzy mówią muszelka ha ha ha.
Udało mi się wdrapać na to łóżko i pojechałam na salę operacyjną.Tam przeszłam na łóżko operacyjne,dostałam jakiś zastrzyk w wenflon (sama nie wiem jaki),owinięto mi nogi bandażami elastycznymi,nałożono mi czepek,pani anestezjolog podała mi tlen przez maseczkę.Powiedziano mi że za chwilę podadzą mi narkozę i zasnę...i już nic nie pamiętam :)
Obudziłam się na sali pooperacyjnej podłączona do monitorów i do ciśnieniomierza.Słyszałam jak mówili że mam niskie ciśnienie.Brzuch bolał,ale co chwilę podchodził wybawca i podawał lek przeciwbólowy.
Na swoją salę wróciłam o 15.40.Mnóstwo kroplówek nawadniających i przeciwbólowych.Nie bolało jakoś strasznie,ból do wytrzymania.Mąż był chwilkę,ale byłam śpiąca strasznie więc kazałam mu jechać do domu,bo bez sensu było żeby siedział przy śpiącej królewnie :)
Do łazienki wstałam o godz.19.00,podpierałam się stojakiem od kroplówki i pomalutku doczłapałam.Troszkę się obmyłam i zmieniłam koszulę na swoją.Spanie na plecach mnie wykończyło,kocham spać na brzuchu,a niestety nie mogłam.
Na drugi dzień wyszłam do domu.Miałam 5 dziurek w brzuchu,bo operacja oczywiście odbyła się laparoskopowo.
Z dnia na dzień czułam się coraz lepiej,choć szwy ciągnęły i wstawanie z łóżka to była tragedia,ale po 9 dniach zdjęto mi szwy i było dużo lepiej.

Jak wyglądało moje jedzenie w pierwszych dniach po operacji? Dieta płynna czyli czysty,chudy bulionik,czysty barszczyk,maślanka,rzadki budyń bez cukru,kisiel.Po tygodniu zaczęłam jeść papki,czyli zblendowane zupki,jogurt naturalny,serek homogenizowany naturalny.Po ok 3 tygodniach zaczęłam jeść stałe,miękkie potrawy np. piure ziemniaczane.Porcje mojego jedzenia były maleńkie,bo bulionu dałam radę na raz wypić 120 ml,a serka homogenizowanego tylko 80-90 g. Woda słabo wchodziła,ale z czasem piłam coraz więcej.
W pierwszym tygodniu zgubiłam 8 kg.Potem waga się zatrzymała.Myślałam że zwariuję,jem jak ptaszek,a waga nie spada.Co się okazało? Obliczyłam ilość zjadanych kalorii i wyszło mi że zjadam 400-450 kal.To stanowczo za mało.Trzeba zjadać ok 700 kal.Zaczęłam jeść bardziej kaloryczne potrawy i waga po trzech tygodniach zastoju ruszyła.
Jestem po operacji 7 tygodni i dwa dni,mam na minusie 16 kg.Jem prawie wszystko,unikam jedynie słodyczy i smażonego, na jeden posiłek zjadam 90-100 g i jestem najedzona.Piję ok 2 litrów,nie czuję głodu,jem co 3 godz,5 posiłków dziennie.Czasem muszę się zmuszać żeby coś zjeść.Dokładnie gryzę jedzenie,bo czasem większy kawałek potrafi mnie zatkać na amen,muszę wtedy popić lub kilka razy podskoczyć :))) i przechodzi,ale uczucie nieprzyjemne.
Na brzuchu śpię od drugiego tygodnia po operacji,ale męczyłam się na plecach strasznie.Teraz już jest wszystko dobrze,choć czasem bywam słaba.Robiłam badania,ale wyniki i kontrola dopiero w poniedziałek 5 września.Od pierwszego dnia po operacji biorę witaminy centrum ona i tak już do końca życia.Zapewne będę musiała brać też zastrzyki z witaminy B12,bo wiem że po operacji gastric bypass są niedobory tej witaminy.Zobaczymy co mi powie doktorek.Na razie czuję się dobrze,już lżej mi się poruszać i wiele czynności łatwiej mi wykonywać,a to dopiero początek :)

Jeśli wśród Was są osoby z BMI powyżej 40 lub 35 i chorobami współtoważyszącymi takimi jak cukrzyca,nadciśnienie,zwyrodnienia stawów,choroby kręgosłupa,insulinoodporność, policystyczne jajniki to szczerze polecam operację zmniejszenia żołądka,można żyć piękniej, lżej i zdrowiej.Moje nadciśnienie się cofnęło i stawy mniej bolą,ale jeszcze przede mną długa droga do wymarzonej wagi.

Pozdrawiam czytających.