Podrzuć czasem do kominka...
ministat liczniki.org
Kategorie: Wszystkie | EFEKTY DIETY | Jak chudnę i tyję | PRZEPISY DUKANA
RSS

Jak chudnę i tyję

sobota, 28 sierpnia 2010

Witam w deszczową,pochmurną sobotę.

Ale się pogoda popsuła....Ale może chociaż grzygki będą rosnąc,bo narazie w lesie pustki (oprócz drzew nic nie ma).

Dzisiaj idę na nocną nocną zmianę do pracy...Ach,jak się nie chce,bo pogoda powoduje u mnie szerokie otwieranie się paszczy (inaczej ziewanie),więc tylko marzy mi się wyrko,a nie praca...A w nocy spać nie mogłam,jakieś dziwne sny miałam i wierciłam się okropnie.A nad ranem przyszedł sen i teraz jestem zaspana i ziewająca.

Dzisiaj na obiad dla rodzinki będzie żurek na swojskiej białej kiełbasce,a dla siebie zrobię cukinię nadziewaną mięskiem mielonym drobiowym.

Wczoraj wędziliśmy mięsko i kiełbaskę.Mięsko jeszcze dzisiaj musi się wędzić,bo jeden dzień to za mało.A kiełbaska jest już gotowa:

Spróbowałam kawałeczek :) Jest pyszna...A pachneeeeeeeeee!!!!!!!!!Taki jest los grubasa-wszyscy się obżerają a ty uważaj co pchasz do ust...Zastanawiaj się nad każdym kęsem...Jakie to niesprawiedliwe,jeden się objada wszystkim co popadnie i nie tyje (np.mój mąż) ,a drugo cokolwiek zje to mu się w fałdkach odkłada...

Wczoraj wieczorkiem wyskoczyłam sobie na małe zakupy,SAMA! Jak fajnie chodzi się po sklepie nie słysząc z tyłu - "szybciej kupuj".To prawo jazdy jest jedną z najlepszych rzeczy jakie udało mi się zdobyć :)))) Nikt nie marudzi,nie popędza,nie spieszy się...Fajnie tak poszperać w półkach sklepowych...

Moje dzieci ostatnimi dniami mają napad na ciasto z mikrofalówki.Znalazły w internecie przepis i ciągle mieszają i pichcą.Dają do niego:
4 łyżeczki mąki
6 łyżeczek cukru
2 łyżeczki kakao
1 jajko
4 łyżeczki mleka
3 łyżeczki oleju
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
aromat waniliowy
Ciasto robi się w kubku i jest gotowe po 5 minutach.A pachnie nim cały dom...

Ja robiłam takie protalowe,ale wyszedł mi wielki zakalec i zjadły go świnki :))))

No to lecę do kuchni gotować obiadek.

Miłej soboty życzę.

 

 

czwartek, 26 sierpnia 2010

Hej wszystkim w czwartek!

Popijam kawkę z mleczkiem i przeglądam internet.Lubię tak w ciszy poczytać co słychać u koleżanek i kolegów na innych blogach i co się dzieje na forach mnie interesujących.Mąż rano gdzieś wybył :)Pewnie coś robi w polu,nie wiem bo zaspałam :))))) Moja druga połówka sama się obrządziła w gospodarstwie i zniknęła...A ja sobie spałam w najlepsze.Mamy takie chwilowe ciche dni,więc nie będę dzwonić ani sms-ować z pytaniem gdzie jest...Sam się znajdzie ,hehe.A ja mam spokój,bo dzieci jeszcze śpią,korzystają z ostatnich dni wakacji.

Ewela,szkoda że nie dietujesz...Mam nadzieję że noga w końcu odpuści i że wrócisz na Dukanka...A synkowi gratulki że nadal dietuje.A jakie ma efekty?Ile schudł? Trzymam kciuki żeby ta Twoja noga przestała chorować i żebyś przestała tyć z powodu braku ruchu.Trzymaj się kochana.Buziaki :***

Ewel (ale się złożyło,Ewela i Ewel...),ja właśnie robię nalewkę z aronii tą z liśćmi wiśni.Popieram jest pyszna.Jak byś mogła podać mi przepis na tą podbijającą serca nalewkę malinową to byłabym wdzięczna,w przyszłym roku wypróbowałabym ją,bo malin ci u nas dostatek :) Ja zawsze robię wiśniówkę która w moim domu króluje,ale w tym roku niestety w naszej okolicy nie było wiśni i nie mogłam jej zrobić.

Zaraz lecę po rabarbar i buraczki żeby je włożyć do słoiczków.Zrobiłam już ze śliwek nutellę dla dzieci,bo naleśniki najlepiej im smakują z nutellą śliwkową.Zrobię jeszcze nutellę jabłkową,też jest smaczna.Tylko szkoda że jej jeść nie mogę...

Wszystkim czytającym mój blog miłego dnia życzę.

środa, 25 sierpnia 2010

Witajcie wieczorową porą.

Dzień już mija,sporo pracy dzisiaj miałam.Pozmieniałam i wyprałam pościel (szybciutko schło bo wiatr był silny,że aż mi sznurki pozrywało)Zrobiłam rodzince na obiad pyzy z mięsem,a dla siebie rosołek z kluseczkami.Zrobiłam też deserek dukanowy-galaretkę mleczno-kakaową.Pyyyszna była,taka zimna :)
Wybrałam się tez wieczorkiem na spacerek i pstryknęłam kilka zdjęc z okolic mojego domu:

Dookoła las więc na zdjęciach same drzewa :))))

Jutro muszę zrobić buraczki w słoiczkach i ugotowac dżem z rabarbaru na zimę,bo szkoda żeby się zmarnował,a do naleśników lub omletów dukanowych będzie pyszny.W tym roku nie robiłam żadnych przetworów z owoców bo mam tego całą piwnicę-soki,dżemy i inne cuda.Jeszcze tylko aronię będe musiała przerobić ,bo jej mi szkoda :) Napewno zrobię nalewkę,robię ją co roku i chyba resztę zamroże,bo słyszałam że sernik z aronią jest smaczny.Co prawda ja nie będe mogła go jeśc,ale rodzinka sobie podje ;) No i oczywiście czekam na wysyp grzybów :)Bo maślaczki śnią mi się po nocach :)

Zrobiłam sobie kawkę,troszkę późna pora na kawę,ale tak mi się chciało kawusi...Z mleczkiem...

Właśnie siostra z pociągu sms-a przysłała że są w Tczewie i że w Gdyni będa około 22.00.Jezu jak ten pociąg się wlecze...Wyjechały z Białegostoku po 12.00...10 godzin w brudnym,rozklekotanym pociągu...Toż to można szału dostać...A niby w Europie jesteśmy...Chyba w Afryce,cholera!

Dobranoc!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

 

Bardzo Wam kochane dziękuję za miłe życzenia urodzinowe -Turkaweczko,Ewelo,Esperantinko i Maragretko.Fajnie że pamiętacie o mnie...


Esperantinko,przepraszam że przeoczyłam Twój wpis,a może go widziałam,ale zapomniałam odpisać...Czasem mogę coś przegapić...Poprawię się :)

Ewela,a co u Ciebie?Nie piszesz ostatnio? Dalej dietujesz?

Dzisiaj pojechała moja siostra więc będę miała troszkę więcej czasu.Trochę mi smutno bo razem z siostrą pojechała do Gdyni moja najstarsza córka,pojechała tam szukać szczęscia.Tu nie mogła znaleźć pracy,rozstała się z chłopakiem po trzech latach bycia razem i chce z dala od wspomnień zapomnieć...Może tam znajdzie pracę i miłość...Ale mi tak smutno będzie...

Jeszcze raz wielkie podziękowania za życzenia.Buziaczki :*

piątek, 20 sierpnia 2010

Witajcie w piątek.

Po dniach chłodu i deszczu znowu wyszło słoneczko...Już się za nim stęskniłam.

U mnie nic nowego,waga stoi po ostatnich szaleństwach (były urodziny męża,ostatnie trzydzieste...39 :) Mnie stuknie za kilka dni 38...Nie wiem czy cieszyć się czy płakać...Czas leci coraz szybciej...

Wczoraj mieliśmy świniobicie i sporo pracy z mięskiem.Cały dzień w kuchni...A teraz będziemy czekać na wędzoną szyneczkę i kiełbaski,których ja niestety nie będę mogła jeść...Następne czarne prosiaczki rosną :)

Jeszcze są malutkie :) Ale świnki szybko rosną.

Kurcze,byłam z Czeremchą na grzybach i nie znalazłyśmy NIC! Za sucho jest w lesie.Mam nadzieję że po ostatnich deszczach pokażą się grzybki.Marzą mi się maślaczki w occie...Albo sosik grzybowy ze świeżych maślaczków...

Siostra się tu ze mnie nabija że mam brzydką fryzurę :( No może troszkę sterczą mi koguty,ale nie mogę sobie pośmigać z kogutami na głowie? Muszę wybrać się do łazienki i umyć te włosy,bo córki też się śmieją...

Mąż pojechał do miasta na małe zakupy,skończyły mi się kurczaki :) Jutro na obiad będę coś wymyślać,być może z cielęcinki której mam troszkę w zamrażarce.

Roxanne,to trzymaj się nadal dzielnie,bo jak zaczniesz grzeszyć to będziesz grzeszyć częściej.Ja od dawna kupuję do kawy mleczko light z Gostynia,jest pyszne.Kupuję to z magnezem,bo często łapią mnie skurcze łydek.A mleka od początku używam swojego (znaczy od swoich krówek),a takie mleko ma około 4% tłuszczu.Do otrębianki dodaję ciut wody,żeby troszkę mleko odtłuścić :),ale do naleśników albo budyniu daję samo mleczko.

Martiko,właśnie o to chodzi,nie dajmy się zwariować,ale tez za bardzo sobie nie popuszczajmy,bo to gubi...Dziękuję Ci :*Co do majonezu to nie mam pojęcia dlaczego Ci nie wychodzi.A co dokładnie się z nim dzieje?Waży się? Mnie też się kiedyś zważył majonez,rozkręciłam samo żółtko i dolewałam pomalutku ten zważony majonez ucierając i uratowałam go w ten sposób.

Sereno,kciuki się przydadzą :) Dziękuję Ci mocno,mocno,mocno...:*

Madziula,trzymam kciuki żeby te ostatnie kilogramy szybciutko uciekły.

Imasumak,ja wiem że to grzeszenie mi nie pomaga,ale jestem na diecie tak długo....Czasem mam ochotę na niedozwolone żarełko i moja silna wola mnie opuszcza...Ale nie pozwalam wadze rosnąć i to mnie trzyma przy życiu,bo gdyby waga rosła to rzuciłabym w cholerę tą dietę.Ale trwam i tak jak sobie obiecałam dotrwam do końca! A z gotowaniem dla rodzinki jest różne,mój mąż nie zje tego co ja sobie gotuję,on musi mieć wieprzowinkę,ziemniaczki...Więc nie mam możliwości gotowania protalowo dla całej rodzinki.A ciasta...Przyzwyczaiłam rodzinkę do smacznych ciast,bo ich pieczenie to moje hobby i teraz domagają się pyszności...Ale ja wytrzymam,dam sobie radę.Może nie osiągnę tego co zamierzałam w takim czasie jak powinnam,ale i tak kiedyś wejdę w ten rozmiar który chcę! A sukces tak czy inaczej osiągnęłam bo z rozmiaru 60-62 zeszłam na rozmiar 44-42 ,a czasem nawet 40! Więc tak czy inaczej w mojej rodzinie jestem bohaterką!!!!!! Ale lanie od czasu do czasu by sie przydało :)))))

Ewel-święta racja!

Witaj po urlopie Maragrete.Fajnie że na urlopie zgubiłaś kilogram,nas każde deko cieszy :)Dziękuję Ci,troszkę mnie pocieszyłaś i zaczynam mniej bać się tej mojej pracy :) Choć stresuję się troszkę to jednak już nie tak bardzo się boję. Tyle lat siedziałam w domu że teraz każde wyjście do ludzi to dla mnie rozrywka :)

Turkawko,świetnie!!! Oj piątki z przodu to ja nigdy nie zobaczę bo szkielet by ze mnie został :) Ja chciałabym zobaczyć 7...Tak trzymaj kochana!!!!

Gościu,dobrze że odchudzacie się we dwoje,wtedy jest łatwiej.Cieszę się że moje przepisy Wam pomagają.Pozdrawiam.

No to czas szykować obiad.Dzisiaj piątek czyli u mnie dzień bezmięsny.Pewnie na obiad będą jajka :))))

Pozdrawiam gorąco Was wszystkich!

 

 

 

 

wtorek, 17 sierpnia 2010

Witajcie w pochmurny wtorek.

Allllllllllle wczoraj nagrzeszyłam!!!!! Mój mąż miał urodziny i wypiłam trochę alkoholu i zjadłam ciasto...Smaczne było :))))) A od dzisiaj ostra dietka :)))
Słuchaliśmy starych piosenek,takich z lat 80-tych...Dzisiaj gardła nas bolą od śpiewania :)))

Nareszcie pogoda dała choć odrobinkę odetchnąć,bo ostatnie dni były strasznie gorące...Wczoraj na chwilke wyskoczyłam nad wodę żeby sie ochłodzić,bo i moje dzieci tęskniły za jeziorem.Co prawda najmłodsza Julka ma rękę w gipsie (niefortunny skok przez kałużę) i nie mogła się kąpać,tylko troszkę sie pomoczyła z ręką w górze,ale w wodzie jest tak przyjemnie kiedy żar leje się z nieba.

Pisałam już że poszłam do dorywczej pracy w zajeździe (w kuchni) ,byłam tam kilka godzin w sobotę i prawie całą niedzielę.W tą sobotę będzie w zajeździe wesele,więc będe pracowała.Fajnie jest wyrwać się z domu do ludzi:)

Eniqa,może kiedyś się spotkamy.W tej chwili z czasem u mnie kiepsko-dom,dzieci,praca...I jeszcze siostra jest u mnie.Więc na razie chyba nic z tego...

Ninn dziękuję Ci bardzo :* Zdjęć narazie nowych żadnych nie mam,ale może coś pstryknę sobie wkrótce :) Wtedy na pewno coś wstawię.

Sylwio,dziękuję i również pozdrawiam.

Beatas-Beatko witaj.Pewnie że możesz ze mną posiedzieć przy kominku!Gratuluję utraconych kilogramów i trzymam kciuki żeby te kilogramy nie wróciły.Kolejna osóbka z Białegostoku...Chyba trzeba będzie jakiś zlot dukanek-podlasianek zrobić :))) Również pozdrawiam.

Aaaa,jeszcze jedno.Kobitki i mężczyźni...Nie przesadzajmy z tą dietą.Wiele wyżeczeń nas to kosztuje,więc nie dokładajmy sobie problemów.Często w komentarzach do przepisów pojawia się temat czy mleko odtłuszczone czy nie,czy ser biały chudy czy półtłusty,czy ser żółty nadaje się na dietę...Ja powiem tak-Dukan pisze w książkach o chudym nabiale i zapewne chudy nabiał jest lepszy,ale jeśli zjemy sernik z sera półtłustego ( bo z tego sera wychodzi lepszy sernik) to napewno nie przytyjemy,a nasze kubki smakowe podziękują nam za to :)))Pamiętajcie że możemy jeść nabiał zawierający do 5% tłuszczu.Więc nie pijcie mleka 0%,bo to nie jest mleko! Chudnijcie smacznie i zdrowo...

Pozdrawiam serdecznie wszystkich do mnie zaglądających.

sobota, 14 sierpnia 2010

Witajcie w sobotni piękny dzień.

W nocy grzmiało i błyskało,całą noc dyskoteka na niebie :)) Ale nie padało.W lesie sucho i grzyby nie rosną...A ja chcę maślaczków zrobić w słoiczkach :)

Eniqa,ja mieszkam niedaleko Kuźnicy,ale do Białegostoku jeżdżę na zakupy co jakiś czas i moja córka mieszka na stancji w Białymstoku.Nie jest to tak strasznie daleko.Ostatnio bywałam cząstym gościem Białegostoku,bo robiłam prawo jazdy ,a jazdy miałam właśnie w Twoim mieście.Więc troszkę dalsze sąsiadki :)))))

Nie mam pomysłu na obiad...Muszę pomyśleć nad dzisiejszym menu.

Dzisiaj mam na godz.19.00 do pracy i strasznie się stresuję...Trzymajcie za mnie kciuki...Z mężem będę widziała się tylko chwilkę,bo mąż ma dzisiaj dniówkę w pracy,przyjedzie do domu to ja pojadę  na noc...A jutro zapewne prześpię pół dnia :)

Straszny upał na podwórku,przydałoby się jeszcze troszkę opalić,ale nie wytrzymam na tym słońcu zbyt długo.Bo co mówić o siedzeniu na słońcu ,skoro siedzę w domu przy włączonym wentylatorze i się pocę...

Lecę do kuchni myśleć co ugotowac na obiad.

Miłego dnia życzę.

 

piątek, 13 sierpnia 2010

Witajcie w słoneczny i gorący piątek!

Mam nadzieję że piątek trzynastego będzie dla wszystkich szczęśliwy :)))

Wczoraj do 24.00 w nocy oglądałam na niebie deszcz meteorów,ale było pięknie....Tyle gwiazd i co jakiś czas widać było spadający meteor zostawiający za sobą białą smugę.Pięknie...Też widzieliście to zjawisko?

Wczoraj przyjechała do mnie siostrzyczka.Znowu mam towarzystwo :)

Dzisiaj na obiadek będzie rybka pieczona w rękawie,a dla rodzinki smażona na patelni.

Eniqa,witaj.A skąd jesteś dokładnie jeśli można wiedzieć? Może jesteśmy sąsiadkami?! :))))))))

Turkaweczko,oj coś spindoliłaś,bo moja mielonka wychodzi w smaku i konsystencji podobna do tej kupowanej w puszkach :)

Dyrdymalki,dzięki :) Oj,żebyś do tego października zbyt dużo nie przybrała :)

Ella,witaj.Gratuluję zgubionych kilogramów.Życzę dalszych sukcesów dietowych.Mam nadzieję że mąż będzie zachwycony Twoim nowym wyglądem :)

Ewel,mam nadzieję że już się pozbierałaś do kupy i dietujesz.Dziękuję za miłe słowo.

Pozdrawiam gorąco.

środa, 11 sierpnia 2010

Cześć Wam wszystkim!

No i pięknej pogody ciąg dalszy.Według prognoz pogody w radiu i telewizji powinno wczoraj padać i grzmieć,a pogoda była piękna do wieczora.Na dzisiaj tez zapowiadają deszcz...Pewnie nie będzie padało.Dobrze że my już po żniwach.Tata wczoraj zadzwonił z pociągu relacji Białystok-Gdynia i mówił że po drodze stoi strasznie dużo zboża,które aż poczarniało z nadmiaru wody i nie ma jak wjechać na pole bo woda stoi w niektórych miejscach...Straszne...Tyle strat,powodzie,deszcze,wiatry,grad...Oj,koniec świata blisko :)))

Ansherai,to Ty jeszcze ni razu nie zgrzeszyłaś??? No to pięknie...A ja zamiast dawać dobry przykład podjadam i podjadam...:))))Tak trzymaj i nie grzesz,bo po co potem zwalczać na nowo te same kilogramy?!

Szpilka Perlla-super!!! Gratuluję! Masz prawo być z siebie dumna.Każdy zgubiony kilogram to powód do dumy,bo samo sobie nie poszło,trzeba było wielu wyrzeczeń i trudu żeby zgubić te kiloski.

Turkaweczko,moja siostra jest już w IV fazie i je wszystko.Moja mam jest w III fazie i je to samo co na II,tylko że może codziennie jeśc warzywa.Pozatym dodatkowo zjada chleb pełnoziarnisty i makaron też pełnoziarnisty.Czasem gotuje sobie ryż naturalny albo brązowy.Pozatym zawsze cieszy się kiedy może zjeść królweski posiłek :) W niedzielę zażyczyła sobie na obiad kiszkę ziemniaczaną (taka regionalna potrawa z Podlasia) i jadła,jadła,jadła :))))))))))))))))
Pozatym wielkie gratki-15 kilogramów w 3 miesiące...No,no,no...ładnie.
Mój mąż to wogóle jest w szoku,bo miał w łóżku kaszalota,a teraz tylko foczkę :) Stwierdził że nie spodziewał się że odzyska dawną żonę ....A tu niespodzianka hi hi:)

Magdzik,dziękuję.U mnie też była mama i tata,ale właśnie chyba dlatego że oni byli to było mi wstyd że nie chudnę i wzięłam się za siebie :) Mama w III fazie ,a ja ciągle tkwię w II.No ale staram się i mam nadzieję że uda mi się w końcu dotrzeć do tej III fazy i zjeśc placki ziemniaczane z cukrem :))))))))))))))))))

Kasiu-Bitelsiaro,byłam U Ciebie.Ciekawy blog,piękne zdjęcia,ciekawe pomysły na jedzenie...Będę zaglądała częściej.

No i dzisiaj Czeremcha nie przyjedzie,zobaczymy się dopiero jutro wieczorkiem...Trudno.

Zbierają się na niebie ciemne chmury...Pewnie jednak będzie deszcz.Dawno nie byłam nad jeziorkiem,już brakuje mi wody...Staram się jak najwięcej pływać żeby te moje obwisłe ramiona troszkę ujędrnić,ale jakoś efektów nie widzę.A tak bym chciała założyć bluzeczkę bez rękawków...No cóż,jak się dopuściło do wzrostu wagi do 140 kg to co się teraz dziwić.Można mieć pretensje tylko do siebie.

Czas na otrębiankę.

Pozdrawiam Was gorąco i miłego dnia wszystkim życzę.Buziaki :*

wtorek, 10 sierpnia 2010

Witajcie w słoneczny i duszny wtorek.

Oj nazbierało się komentarzy,a ja nie miałam czasu pisac...Już nadrabiam i przepraszam za milczenie.

Mikafi,gratuluję spadków.Każdy nawet najmniejszy spadeczek cieszy-wiem coś o tym :) Kotleciki wg twojego przepisu muszą być świetne,napewno wypróbuję.

Imasumak,protomajonez robię tak:ucieram mikserem żółtko i troszkę musztardy,cały czas miksując dodaję lejąc cieniutkim strumieniem olej parafinowy,ucieram aż zrobi się gęsty majonez.Czasem wychodzi aż za gęsty,wtedy dodaję ciut ciepłej wody.Doprawiam różnie,czasem ziołami prowansalskimi,czasem czosnkiem,a czasem dodaję pieprz i szczypiorek i jem go z jajem gotowanym.Trzeba pamiętać że składniki majonezu muszą mieć taką samą temperaturę,wtedy majonez się nie zwarzy.Nie wszystkim smakuje ten majonez,bo olej parafinowy jest raczej taki bezpłciowy :) ,ale dobrze doprawiony jest naprawde smaczny,a surówka z kapustki młodej z majonezem to pyyyychotka :)

Magdzik,witaj na blogu :) Na forum zaglądam,ale rzadko.Nie udzielam się ,ponieważ nie znam większości dziewczyn i czuje się tam teraz jakoś tak obco...Oczywiście że zaglądaj na bloga kiedy tylko chcesz!!!! Cieszę się że forumowe koleżanki czasem u mnie bywają...

Alunia,ser dodany do gotującego się mleka zawsze się warzy,robi się taki rzadki i wygląda jak zwarzony,ale tak ma być.Potem go odcedzasz i z jajami miksujesz na ogniu,wtedy wychodzi gęsty.

Ansherai,fajny blog,byłam,widziałam,czytałam.Będę zaglądała częściej i jak znajdę chwilkę to będę się udzielała.A odchudzanie idzie mi coraz lepiej i grzeszków coraz mniej i to zaczęło skutkować!!!!!!! Mam mniej na suwaczku!!!!!!!!!!!!HURA!!!

Witam Katrin i dziękuję za miłe słowa.Życzę żeby mężowi udało się zgubić zbędny balast.Również pozdrawiam.

Turkaweczko,nie rządzę z Czeremchą jeszcze.Dzisiaj pożegnałam rodziców,a Czeremcha przyjeżdża jutro wieczorem,więc od jutra będziemy rządzić :))))

No to chyba tyle z odpowiedzi na komentarze.Muszę Wam powiedzieć że dostałam się do dorywczej pracy w zajeździe (taki bar z hotelem i sala bankietowa).Niestety nie ma pracy na stałe,ale dorywczo będzie do mnie szefowa dzwonić jak będzie jakaś większa impreza typu wesele lub stypa.Cieszę się że w końcu wyrwę się z domu.Pierwszy dzień pracy będzie 14 sierpnia,a raczej noc-od 19 do 7 rano.Już się nie mogę doczekać,choć obawy i stres jest :) Mam nadzieję że dam sobie radę.

Byłam dzisiaj na zakupach,oj nakupiłam żarełka...Dusi się udziec z indyka,robi mielonka słoikowa...No a Czeremcha nawet tego nie spróbuje,bo to wegetarianka...Eh...

Lecę coś zjeść bo mi kiszki marsza grają :))))

Pozdrawiam gorąco i serdecznie.Miłego dnia.

czwartek, 05 sierpnia 2010

Witam w czwartek.

Kawka na początek :)
Oj strasznie duszno jest na podwórku,chmurzy się ,ale nie pada.W nocy dosyć mocno padało.Teraz czas żniw,więc dobrze by było żeby ładna pogoda trwala jeszcze czas jakiś,żebyśmy mogli skosić zboże.
Dzisiaj u nas święto,odpust :) Nikt nic nie robi,wszyscy świętują.A dodatkowo wrócił po renowacji do naszej parafii obraz Matki Bożej Śnieżnej który ma 400 lat! Obraz słynie z cudów...Nasza Klimówka ma piękny obraz i piękną historię...

Moi rodzice wyjeżdżają we wtorek,a w środę już przyjedzie moja siostrzyczka-Czeremcha (czemu się siostra nie odzywasz na blogu :( ? )Znowu będzie wesoło :)

Nasz cielaczek nadal ma słabe nóżki,ale coraz częściej próbuje je prostować.Nie zawsze mu to wychodzi,ale jest już lepiej.

Dziękuję Mikafi za kciuki trzymane za nasze maleństwo :)

Wanilio,kapustka młoda duszona...Mniam :) Narobilaś mi smaka,ale niestety mam same białeczka :( Zrobię jak tylko zacznę warzywa.

Imasumak,dobrze że Twoja historia dobrze się skończyła.Ja tez balam się o krówkę,bo to krówka która jest u nas od urodzenia i plakałabym chyba  gdyby coś jej sie stało.
Co do diety to trzymam się narazie,choć waga spada bardzo pomału.Do suwaczka troszkę jeszcze brakuje...Ale mam nadzieję że uda mi się pokonać magiczne 89 kg :)

Alunia,dziękuję :)

Quit,Tobie rownież dziękuję.

Turkaweczko,skutków ubocznych nie zauważyłam u siebie.Słyszałam o wypadaniu wlosów,ale ja tego problemu nie mam.Być może wypadanioe włosów to skutek braku jakiejś witaminy lub innego skladnika.Ja biorę podczas diety multiwitaminę,czyli wszystkie witaminy.O zaburzeniach hormonalnych też mi nic nie wiadomo,a nawet podczas diety uregulowal mi się cykl miesięczny.Więc nie mam pojęcia jak Ci pomóc.Rodzice dziękują za uklony :) i pozdrawiają Cię serdecznie.

Dziękuję Patko za miłe słowa.Ja czasem używam kechupu light,ktory kupuję w auchan,ale on zawiera trochę cukru.Czasem po prostu mieszam koncentrat pomidorowy z wodą i doprawiam przyprawami-sol,pieprz,papryka...Sos czosnkowy można zrobić mieszając jogurt z rozgniecionym czosnkiem i doprawiając go solą i pieprzem,najlepiej bialym.Ja często robię majonez na bazie oleju parafinowego i po dodaniu czosnku mam świetny sos czosnkowy.

Turtaczek,witam na blogu.

Uff...Dotarłam do końca komentarzy.Bałam się żeby kogoś nie pominąć,a jeśli mimo to przegapiłam czyjś komentarz to prosze wybaczcie.

Zjadłam przed chwilą naleśniki i aż brzuch mnie boli,tak się objadlam :) Dla rodzinki na obiad zrobilam dzisiaj gołąbki inaczej (z przepisu na opakowaniu "pomysłu na" który kupilam za namową dzieci (nie jestem zwolenniczką tych torebkowych pomysłów,ale dzieci się uparły i powiem szczerze zajadały się tym jakby nigdy w życiu gołąbkow nie jadły :))))) ).

Jutro piątek,więc u mnie dzień bezmięsny.Nie wiem jeszcze co zrobię na obiad,bo najlepsze pomysły to sa te które wpadaja do mojej głowy w ostatniej chwili :)

Pozdrawiam Was gorąco i miłego popołudnia życzę.

poniedziałek, 02 sierpnia 2010

Witam w poniedziałek.

I znowu jest gorąco i duszno.W sobotę robiliśmy grila,udało nam się,ponieważ późnym wieczorem strasznie się zachmurzyło i lało,a grzmoty takie były że aż prąd wyłączyli.Wczoraj tez trochę grzmiało,ale nie padało.A dzisiaj od nowa grzeje...

Wczoraj ocieliła nam się krówka Marcysia.Było sporo kłopotów z cielaczkiem,ponieważ poród zaczął się,a cielak był źle ułożony.Zaczęły najpierw wychodzić tylnie nóżki (dla nie wtajemniczonych-najpierw powinny iść nóżki przednie :)))) Krówka nie dała rady sama urodzić i trzeba było jej pomóc.Ciągnęliśmy z mężem tego cielaka za nóżki,ale nie było to takie łatwe.Zmęczyliśmy się okropnie,nie chcę myśleć nawet co czuła Marcysia...Cielaczek narazie słaby,ma niesprawne przednie nóżki i do mleczka podchodzi na kolankach (to wróci do normy po jakimś czasie,jak się mały wzmocni)Całe szczęście że nic nie stało się krówce i że cielaczek żyje.A oto nasze małe cudo:

Prawda że śliczny maluch?

Z dietą u mnie niewesoło,ponieważ mam gości i ciągle coś się trafi niedozwolonego,już jak wyjadą to wrócę do dukana.Ale staram się nie jeść żadnych słodkości i nie pić alkoholu (piwko w taki upał to fajna rzecz,ale ja wolę powiedzieć nie:))))

Asienka już w Polsce urlopuje.Żeby tylko pogodę miała ładną.

Lusiaczku,zgodzę się z Imasumak,odchudzam się dla siebie,a że przy okazji uszczęśliwiam innych to super! Tylko że mój mąż nie lubi szczupłych kobiet i nie uważam żeby był zboczony :) Mój małż krzyczy czasem na mnie że tak mało jem i żebym za mocno nie schudła,bo tyle wystarczy i teraz już wyglądam super i nie chce żebym chudła.Ale oczywiście cieszy się że zadbałam o swoje zdrowie i że schudłam te kilogramy ,bo martwił się że rozchoruję się od tej nadwagi.A tego seksuologa to ja bym wyśmiała...

Witam Kingę na moim blogu.Ciesze się że przepisy się podobają i smakują.

Mikafi-już jestem :) Mam gości od kilku dni i zbytnio czasu nie mam na komputer.Ale staram się dawać Wam oznaki życia :)

Dzisiaj na obiad lecho dla rodzinki,a dla siebie usmażyłam naleśniki z serem.

Pozdrawiam moich gości i życze miłego popołudnia.