Podrzuć czasem do kominka...
ministat liczniki.org
Kategorie: Wszystkie | EFEKTY DIETY | Jak chudnę i tyję | PRZEPISY DUKANA
RSS

Jak chudnę i tyję

środa, 25 lipca 2012

Witajcie.

Nadal jestem w krainie białek,mam za sobą 9 i pół kilograma.Pomalutku leci waga w dół i bardzo mnie to cieszy :)

Beatko,dziękuję za pozdrowienia i ciepłe słowa.Miło się czyta słowa "byłaś dla mnie inspiracją"...Cieszę się bardzo.Gorzej z moją wagą,bo nie doprowadziłam wszystkiego do końca,trwałam jeszcze w II fazie kiedy zaczęłam jeść normalnie.Nie utrwaliłam wagi i kilogramy zaczęły wracać.Wróciło ich naprawdę dużo,ale o tym ile dokładnie wróciło napiszę dopiero jak uda mi się osiągnąc wagę zbliżoną do tej jaką osiągnęłam dwa lata temu.Po prostu mi wstyd że taka silna i zawzięta baba jak ja nie dała sobie rady...Ale teraz już za późno żeby płakać nad rozlanym mlekiem.Trzeba brać się ostro za siebie bo został mi rok do ślubu córki.

Komarko,dziękuję :)

Mallinko,jak fajnie,będziesz babcią!A moja córka wyjechała z Podlasia na Pomorze i tam będzie mieszkać,więc jak pojawią się wnuki to będę je rzadko widywać :( Och,jak ja bym chciała być taka szczupła jak ty :)

OluB,kruszynko...:) Ja trwam i się nie poddaję choć pokus czyha wiele.Waga nie spada już tak szybko jak wtedy gdy pierwszy raz byłam na Dukanie,ale spada i to jest najważniejsze.Też trzymam kciuki za Ciebie.

Lusiaczek,kochana...trzymaj się dzielnie.Co do przepisów to różnie to bywa z tym gotowaniem.Wolę ugotować coś co znam i mieć spokój.Ale jak coś nowego uda mi się upichcić to oczywiście dodam przepis.Trzymam kciuki za Ciebie i innych dietujących.

Fajnie że zaglądają do mnie stare znajome :)))I cieszą odwiedziny nowych osób.Każdy komentarz dodaje mi sił i jest super wsparciem,bo strach zawieść tyle osób :))))

W niedzielę będę miała gości.Przyjeżdża córcia Karolina i moja siostra.Oj,nagadam się za wszystkie czasy...

Wszystkim dietującym życzę wytrwałości i jak najmniej grzeszków,a wszystkim zaglądającym do mnie zdrówka :)

Buziaczki.Pa.

czwartek, 19 lipca 2012

Witajcie po długiej nieobecności...

Z moją dietą bywało różnie...Niestety blog nie daje mi takiego wsparcia jak kiedyś i ciężko jest się podnieść po upadku...Miałam już tu nie pisać,ale widzę że nadal jest sporo wejść na ten blog,pewnie niektórzy korzystają z przepisów więc postanowiłam dać znak że jeszcze żyję.

Nie wiem czy nadal ktoś się odchudza dietą proteinową,ja niestety wciąż tkwię wśród białek i nie wygląda na to żebym szybko z tych białek zrezygnowała.
Postanowiłam że bedę chuda i ten cel osiągnę,choć kłód pod nogami pełno...

Wiele się u mnie zmieniło.Zwolniłam się z pracy.To co sie tam dzieje,w jaki sposób pracownicy są wykorzystywani i jaka panuje atmosfera kiedy szef-gestapowiec przyjeżdża nie pozwoliło mi tam dłużej tkwić.A tak ładnie to wszystko wyglądało...
Ale to już za mną.

Kiedy ostatnio tu pisałam schudłam 13 kg.Potem przestałam dietować i od niedawna znów dukam z Dukanem i mam na minusie 8 kg.Dlaczego nie wytrwałam?W pracy nie było czasu na jedzenie,a tym bardziej na serwowanie sobie wymyślnych proteinowych dań.Pracowałam w gastronomii,jedzenie pachniało a ja w biegu łykałam co popadło...I tak się to skończyło.

W maju moja córka Klaudia miała bierzmowanie,przyjechała Karolina ,moja najstarsza córka która mieszka u dziadków w Gdyni.Pokarzę Wam kilka zdjęc:

Czarnulka to najstarsza Karolina,a blondynka to Klaudia.
A niżej zdjęcie Karoliny i Klaudii z chłopakami Mariuszem i Grzesiem:

A tu cała czwórka moich pociech,dołączył Mateusz i Julka:

Teraz mam motywację,bo moja najstarsza córcia Karolina na sierpień 2013 roku zaplanowała ślub i ja muszę do tego czasu być laską :)Moja wymarzona waga to 70 kg,mam troszkę nadbagażu który muszę zgubić i tym razem musi mi się udać,bo na weselu mojej córci muszę wyglądać jak antylopa a nie jak słoń :))

Czy mi w tym pomożecie? Nie wiem ,ale bardzo by mi się przydała pomoc i wsparcie takie jakie miałam na początku mojej przygody z blogiem.

Będę Was informować o postępach w chudnięciu i o tym co w moim życiu się zmienia.Może jeszcze ktoś to czyta...

Pa kochani.