Podrzuć czasem do kominka...
ministat liczniki.org
Kategorie: Wszystkie | EFEKTY DIETY | Jak chudnę i tyję | PRZEPISY DUKANA
RSS

Jak chudnę i tyję

poniedziałek, 28 czerwca 2010

Witam w słoneczny i gorący poniedziałek.

Nareszcie doczekałam się lata!!!!! Gorąco,słonecznie i tak przyjemnie powiewa lekki wiaterek...Aż chce się żyć !

Niedawno wstałam :) Ale ze mnie leń,prawda? No ale wstałam o 6.30 żeby nakarmić trzódkę ,a potem z powrotem do łóżeczka.A powód tego lenieuchowania to piknik rodzinny niedaleko od nas w małym miasteczku (hm...miasteczku? prawa miejskie Kuźnica straciła,więc to duża wioska raczej :))) )Ale było fajnie...Jak to na Podlasiu,disco polo :))) ,ale i inna muzyka też była :)Na początku tylko słuchaliśmy,ale potem nogi same zaczęły się ruszać.Wszyscy dookoła tańczyli.Ja z racji funkcji kierowcy zero alkoholu w organiźmie,za to mąż po piwku i nie dał mi długo stać w miejscu.Nogi bolą mnie jeszcze dzisiaj :) Ale warto było,dawno się tak dobrze nie bawiłam.Dzieci na początku miały zajęcie bo były dla nich różne konkursy,moja Julia brała udział w przeciąganiu liny i choć nie zdobyła nagrody to ubawiła się strasznie :) Potem dzieciaki szalały na świetnie przygotowanym placu zabaw,nawet nie wiedziałam że są ze mną dzieci tak dobrze się bawiły że nie marudziły,tylko co jakiś czas podchodziły do nas ze słowami-"mama,tata,dajcie kasę na popcorn,watę cukrową albo frytki" :) Kupa znajomych i świetna zabawa.Starsza córka już nie bawiła się na placu zabaw,ale za to kawalerów dookoła było mnóstwo :))) Każdy miał jakieś zajęcie.A starsi poszli w tany! Troszkę kalorii spaliłam :) Polecam taniec wszystkim którzy są na diecie,naprawdę dobrze Wam to zrobi :)

Dzisiaj na obiadek będą kopytka dla rodzinki,a sobie jeszcze coś wymyślę bo na razie brak pomysłu.

Imasumak,nie poddam się choćby mi bronią grożono hehe :)Za dużo już osiągnęłam żeby teraz to stracić.A wczoraj znowu nasłuchałam się ochów i achów na temat mojego obecnego wyglądu :)
Z pracą na gospodarstwie to jest tak że pracy dużo a zyski marne.Chciałabym stać się finansowo niezależna od męża (choć do tej pory nie narzekam na skąpstwo drugiej połówki,ale zawsze swoje to swoje)

Asienko,no rzeczywiście miałaś pechowy dzień.Ja w sobotę o mały włos pieska nie rozjechałam,a wczoraj w nocy jak wracaliśmy z pikniku to jeż mi się pod koła pakował,ale udało mi się go ominąć...Zwierzęta mi się pod koła pchają...A ja tak się wystraszyłam że serce do gardła mi skoczyło.Mam nadzieję że już będzie wszystko dobrze i że nic więcej złego się nie przytrafi.

Lusiaczku,u mnie waga spada ale pomaleńku,mam 1,3 kg mniej.Ale dobre i to.

Witaj Neo.Dziękuję za miłe słowa.Trzymam kciuki za dalszą dietę.

Witam również Ewelinę.Gratuluję tych 4 kilogramów i życzę dalszych sukcesów w diecie.Dziękuję za gratulacje.

Ansherai,waga na pewno ruszy ,tylko się nie poddawaj.Czasem takie zastoje się zdarzają.

Życzę wszystkim miłego poniedziałku.

piątek, 25 czerwca 2010

Witam w słoneczny piątek.

W środę Maragretko miałaś urodziny,a ja nie pisałam na blogu,więc teraz przyjmij ode mnie szczere choć spóźnione życzenia szczęścia,zdrowia,spełnienia marzeń i dojścia do wszystkich postawionych sobie celów.

Nareszcie odebrałam prawo jazdy!!!!!!!! Już od wczoraj jeżdżę legalnie :))) Zdążyłam już sama pojechać do fryzjera :) I odebrałam syna ze szkoły :) A wieczorkiem moim dzieciom zachciało się lodów,więc wsiedliśmy do autka i za chwilkę zajadali zimne lody...Oj,jak dobrze jest być niezależną od męża-kierowcy...
Teraz trzeba szukać pracy,a to chyba gorsza sprawa niż zdanie egzaminu na prawko...

Dzisiaj wyszło nareszcie słoneczko i tak ma być przez najbliższe dni.Wczoraj lało cały dzień,okropność.Mamy skoszoną trawkę na sianko i dobrze by było żeby w końcu wyschło,a jak będzie padać to na pewno nie wyschnie.Więc słoneczko,świeć mocniej!

Na obiadek dzisiaj rybka (srebrzyk)  pieczona w rękawie z sosem czosnkowym,a dla rodzinki srebrzyk z patelni i suróweczka z młodej kapustki z marchewką,szczypiorkiem,koperkiem i majonezem,do tego młode ziemniaczki z koperkiem...Eh...Kiedy ja zjem taki obiadek bez wyrzutów sumienia :))))

Dzisiaj zakończenie roku szkolnego,więc moje dzieci niedługo wpadną do domu ze świadectwami.A za dwa miesiące będą o jedną klasę wyżej...Najmłodsza Julka już pójdzie do czwartej klasy...Jak ten czas leci...A syn Mateusz już ostatni rok podstawówki-szósta klasa...No i Klaudia-druga gimnazjum...A jeszcze niedawno były takie maleńkie....

Mam w domu zagorzałych kibiców piłki nożnej.Mąż nie ogląda sportu,bo nie lubi,za to Mateusz i Klaudia kibicują codziennie i denerwują się na drużyny które przegrywają mimo tego że oni im kibicują :) Czasami i mnie się atmosfera mistrzostw udziela :) Ale fanką piłki nie jestem:)

Witam na moim blogu Agnesse,miło mi że blog Ci się podoba :) Życzę powodzenia w diecie.

Moja uderzeniówka nie idzie tak sprawnie jak bym chciała,waga spada ale pomalutku.Najgorszy szok przeżyłam kiedy weszłam na wagę w poniedziałek rano,bo od suwaczkowej wagi troszkę się oddaliłam...No cóż,trzeba walczyć dalej.Ale teraz już jest mi łatwiej utrzymać w ryzach moje łakomstwo :) A jak tak Lusiaczek u Ciebie?

Od pięciu dni nie jadłam nic słodkiego (no może prócz jogurtu ze słodzikiem i cynamonem),muszę upiec sobie jakiś sernik,bo chyba oszaleję kiedy widzę jak dzieci wcinają lody,albo jakieś ciastka :) Coś wymyślę żeby zaspokoić głód ciasteczkowego potwora :)

Kończę kawkę,idę do kuchni gotować otrębiankę i mielić ser na sernik:)

Życzę wszystkim moim gościom miłego dnia.

wtorek, 22 czerwca 2010

Humorek mi się poprawił,zapraszam na kawkę :)))

Pogoda do d..y...A wczoraj zaczęło się astronomiczne lato...Gdzie ono jest? Ja widzę jesień,zimno,mokro i wietrznie...Chcę ciepełka,słoneczka,śpiewu ptaszków,ciepłej wody w jeziorze...A kąpałam się już w tym roku w jeziorku,woda była cudna...A teraz znowu zimno i zanim ta woda się nagrzeje sporo czasu minie.Lato,przyjdź wreszcie na Podlasie!!!!!!!

Wczoraj moje pociechy narwały wiaderko truskawek,aleeee pachniały :) Skusiłam się tylko na jedną,żeby nie zapomnieć jak smakuje truskawka :)))

Byłam wczoraj w wydziale komunikacji w starostwie żeby zapytać o prawo jazdy i jeszcze go nie ma...Ma być w tym tygodniu,ale ja chcę już!!!! To jest głupie,zdałam egzamin a jeździć nie mogę...Jutro minie 2 tygodnie jak zdałam,a prawka jak nie ma, tak nie ma.A chcę już wsiąść do autka i pojechać...

Imasumak i Turkaweczko,dziękuję za słowa pocieszenia :) Już mi lepiej :)

Ewela,przykro mi z powodu utraty pracy przez syna...Eh...Mam nadzieję że te rozmowy dały pozytywny rezultat.
Szkoda też że z tą dietą nieciekawie,ale mam nadzieję że już sobie radzicie? Ja zaczęłam na nowo od wczoraj i narazie się trzymam dzielnie,czego Wam również życzę.Cały czas trzymam za Was kciuki.

Lusiaczek,ja też w niedzielę zgrzeszyłam...Zjadłam musli z owocami i jabłko :) Ale od poniedziałku trzymam się jakoś,całkiem nieźle mi idzie mimo wielu pokus :) Wczoraj zjadłam na śniadanie otrębiankę (otręby jem codziennie,uzależniłam się od nich) ,na drugie śniadanie pół makreli wędzonej,na obiad rosołek z kluseczkami lanymi (i tu niestety dałam łyżkę skrobi kukurydzianej) i gotowaną pałkę z kurczaka bez skóry oczywiście.Podwieczorek to był twarożek polany jogurtem ze słodzikiem i cynamonem,a na kolację tatar.Dzisiaj na obiadek będzie udziec z indyka pieczony w rękawie.
Ja mam też we wrześniu rocznicę ślubu,tylko u mnie troszkę mniejsza rocznica-16.A 25 lat to piękna rocznica.Mam nadzieję że za 9 lat ja też będę mogła taką piękną,okrągłą rocznicę obchodzić.
Kotleciki z tuńczyka możesz sobie zrobić,to spora dawka białka,mimo otrębów.
Trzymam kciuki za Ciebie kochana.

Maragrete,z tym internetem to u mnie komedia...Nie mogę się zalogować na forum,pisałam do moderatorów,ale nic mi nie pomogli.Niby konto jest aktywne i wszystko jest w porządku,a ja zalogować się nie mogę.Ale będę jeszcze próbować.
Kurki mrożę surowe,wyczyszczone i umyte wkładam do woreczków i do zamrażarki.Po rozmrożeniu wrzucam na patelnię,podsmażam z cebulką i do pizzy,zupy albo jajecznicy jak znalazł! 
Pierwszy dzień uderzeniówki poszedł gładko,na razie mnie nie ciągnie do cywilnego jedzenia (nawet do pięknie pachnącego kapuśniaczku :) ) Oby tak dalej. Dzisiaj od rana brak apetytu :) ,a to dlatego że są "te dni" i wszystko mnie boli...Trzymam się dzielnie i mam nadzieję że waga zacznie spadać.Dzisiaj z racji trudnych dni nie wchodziłam na wagę,ale czuję że maleję hehe:)

Życzę Wam miłego wtorku.

 

niedziela, 20 czerwca 2010

Witam w niedzielę.

Oj porobiło się ,nie mogę się zalogować na moje ulubione forum...Już pisałam do moderatorów,ale nic mi nie pomogli...Eh...Wszystko pewnie przez ten nieszczęsny internet...

Byliście głosować? Ja już byłam :) Choć obojętne mi jest kto zostanie prezydentem,bo nie wierzę że będzie lepiej...Polityką się nie interesuję,zawsze tylko kłócą się i kłócą,a Polsce to wcale nie pomaga.Ale zagłosować trzeba,taki jest nasz obywatelski obowiązek :)))

Od jutra staram się na nowo zacząć uderzeniówkę,bo ostatnio mam problemy z chudnięciem,mam nadzieję że mi się uda.Lusiaczek,za Ciebie bardzo mocno trzymam kciuki :)

Dzisiaj na obiadek miałam rosołek z kluseczkami lanymi i kurczę gotowane do tego,a rodzinka zajadała się młodymi ziemniaczkami z koperkiem i schabowym...

Rano na Podlasiu była piękna,słoneczna pogoda,a teraz leje...Co za pogoda...I trąbią coś o czwartej fali powodziowej,że prawdopodobieństwo jej wystąpienia jest na 40 %...O matko,toż to straszne...Ceny już poszły do góry,warzywa drogie jak cholera,owoce też...A co będzie dalej? Strach pomyśleć...

Miałam w planach dzisiaj wypad na grzybki (kurki obrodziły),ale pogoda taka że ochoty nie mam na wystawienie nawet nosa za drzwi...Mam już 3 i pół kilo kurek zamrożonych,ale to troszkę mało na całą zimę.Może pogoda się poprawi w najbliższym tygodniu to wyskoczę do lasu.

W telewizji nic ciekawego nie ma,nudyyyyy.Mimo wszystko miłego dnia Wam życzę.

piątek, 18 czerwca 2010

 

Och,jak mnie długo tu nie było...
Miałam problemy z internetem i nadal do końca nie jest ten problem rozwiązany,ale mam nadzieję że uda mi się wstawić ten wpis.

Dziękuję serdecznie Wam wszystkim za gratulacje.Kochani jesteście...Niestety nie mam jeszcze prawka,trzeba czekać około dwóch tygodni.A ciągnie mnie do autka,oj ciągnie :)

Córcia również dziękuje za gratulacje,nareszcie będzie mogła legalnie śmigać skuterkiem :)

U mnie bez zmian,uderzeniówka nie wypaliła niestety...Od poniedziałku zaczynam raz jeszcze :)Może tym razem się uda.

Maragrete,jestem już :)Nic mi się nie stało :) To tylko ten cholerny internet,ale tak to jest jak się mieszka w lesie i na normalny internet nie ma szans.Z tym bezprzewodowym internetem i z tymi tymi modemami ciągle są jakieś problemy.Teraz jadę na starym modemie,podłączonym do zwykłego komputera,a laptop niestety odpoczywa.Ciężko mi się tu na tym kompie odnaleźć i zdjęć nie mam w nim :((((( Ale trudno,jakoś dam sobie radę.
Jej,50 lat razem...Ale piękna rocznica...A grzeszkami się nie przejmuj,skończy się czerwiec zaczniesz na nowo :) Co do gonienia Ciebie to mi też jakoś nie wychodzi ostatnio chudnięcie,ale w końcu wezmę się za siebie bo jeszcze troszkę muszę schudnąć.

Ansherai,jogurtu owocowe jadłam sporadycznie,parę ich wciągnęłąm przez czas mojej diety,ale naprawdę niewiele.Nie przekonują mnie jakoś te jogurty...A szynka z kurczaka owszem,zajadam ją,do jajeczniczki daję...I nie szukam żadnej light,kupuję taką krojoną z biedronki ,pakowaną. Co do soli to oczywiście solę tylko mniej,duuuużo mniej i kupiłam sobie sól morską,używałąm też dietetycznej soli.Raczej używam większe ilości pieprzu i papryki oraz dużo ziół (nauczyłam się ich używać dopiero na diecie) np.prowansalskich,bazylii,oregano,estragonu...

Balbinko kochana!!!!!! Jak dobrze że jesteś...Martwiłam się o Ciebie.Od poniedziałku miałaś zacząć,więc jak Ci idzie? Ja zaczynam też od poniedziałku :)

Ewela,co tam u Ciebie i syna??? Nadal dietujecie???

Magdalenko,fajnie że się odezwałaś.Lubię kiedy "starzy" znajomi mnie odwiedzają :))))

Magdo witaj!
Przepisy niektóre wymyślam sama,niektóre to przerobione zwykłe przepisy,a niektóre znalazłąm na różnych forach internetowych i udoskonaliłam wg swoich potrzeb.Co do zdjęć to nie bardzo mam co wstawić,ponieważ moja waga od dłuższego czasu stoi jak zaklęta.Troszkę od zimy ubyło więc jak coś sobie pstryknę to na pewno wstawię.

Dzisiaj na obiadek smażone śledziki,a dla rodzinki racuszki z rabarbarem...I znów pokusa :)

Mam sporo pracy dzisiaj,muszę korzystać ze słoneczka i ciepła żeby skosić trawnik,bo od jutra ma padać dłuższy czas...

Zaparzyłam sobie zieloną herbatkę z płatkami jaśminu,ale pachnie...

Pozdrawiam wszystkich do mnie zaglądających i życzę Wam miłego dnia.

 

 

czwartek, 10 czerwca 2010

Witam w słoneczny,gorący czwartek.

Tak jak obiecałam,dzisiaj napisze troszkę wiecej.
Wczoraj wypiłam kilka drinków z colą zero,z tej radości że nareszcie mam to za sobą...
Tak strasznie się cieszyłam kiedy egzaminator powiedział - egzamin z wynikiem pozytywnym że odetchnełam mocno i powiedziałam do egzaminatora "wielkie dzięki" :))) Kiedy wyszłam na plac,nogi mi się ugjęły i poplątały,czułam się tak jakbym pierwszy raz w życiu stanęła na nogi i nie wiedziała jak iść żeby nie upaśc :)))) Przeżyłam szok i nie mogłam w to uwierzyć.Po dwóch wcześniej oblanych egzaminach nie miałam nawet złudzeń...A tu taka niespodzianka.Jeździło mi sie świetnie,egzaminator super,rozmawiał ze mną i dwa razy podpowiedział mi że mam włączyć kierunkowskaz :)))) Jeżdziłam prawie 50 minut,mąż mało zawału nie dostał czekajac na mnie i myślał że nie ma mnie tak długo bo pewnie wypadek miałam hehe i czekał kiedy karetka mnie powiezie do szpitala :)))Ja miałam wrażenie że jeździłam jakieś 10 minut,tak szybko czas mi zleciał.Kiedy dostałam już kartkę z egzaminu z wynikiem i kiedy doszłam przed WORD i pokazałam wynik mężowi,on mnie przytulił i pocałował,a ja sie rozbeczałam jak dziecko...To chyba wszystkie nerwy puściły,a mój mąż tez miał łzy w oczach,bo liczyliśmy na to że zdam,ale nie wcześniej niż za 10 razem :) A tu niespodzianka!!!!!!!!!!!!!!!! Jeszcze dwa tygodnie i będę mogła legalnie jeździć!!!! Marzą mi się zakupy bez męża hihi :)
I jeszcze jedno- wiecie co powiedział mi na koniec egzaminator? Że jest ze mnie dobry materiał na kierowcę,mam tylko jak najwięcej jeździć.I miałam problem z zaparkowaniem autka na chodniku,ale powtórzyłam i wyszło dobrze,a egzaminator mi mówi że żeby nie to parkowanie to pochwaliłby mnie za to jak jeźdźę,bo bardzo mu się moja jazda podobała.A ja dumna jak paw dziękowałam i dziękowałam :)))))))))))

Wczoraj był szczęśliwy dzień dla Śliweczek...Moja czternastoletnia córka Klaudia miała wczoraj egzamin praktyczny na kartę motorowerową i zdała!!!! Śliweczki małe i duże stają się zmotoryzowane :))))))))))))

Od dzisiaj ostra dietka,taka mała uderzeniówka,bo ostatnio z tą dietą nie było najlepiej.Koniec stresów więc czas wziąść się za siebie.

Dzisiaj na obiad pieczone w rękawie udo z kurczaka,a dla rodzinki gulasz z ziemniaczkami i ogórkiem małosolnym.

Mam troszkę pracy dzisiaj-prasowanie,gotowanie,sprzątanie (wczoraj z racji egzaminu cały dzień poza domem,egzamin miałam na 11.30,a wezwali mnie dopiero o 12.42,egzamin w Białymstoku czyli podad 50 km od domu i troszkę czasu nam zajął dojazd i małe zakupy po drodze)

Gabisiu,drinków było więcej niż dwa :)))Dziękuję.

Turkaweczko,Ty jak zwykle radosna :) Dziękuję.

Antess,ja wiem że mi alkohol szkodzi niestety :( Nie mogę pić,bo zawsze waga rośnie.Ale wczoraj miałam święto więc wypiłam i nie żałuję :) Dziękuję.

Kaska,dziękuję.Mam nadzieję że będe jeździć tak żeby wracać za każdym razem...

Imasumak-dziękuję.

Bogi,fajnie że się odezwałaś.Niestety z dietą nie idę już jak burza,ale najważniejsze że waga wacha się w granicach przyzwoitości i zbytnio nie urosła.Teraz już będzie tylko lepiej :) Dziękuję.

Dyrdymalki-wielkie dzięki!

Wszystkich Was pozdrawiam i życzę miłego dnia.

środa, 09 czerwca 2010

Witajcie kochani Protalowicze!

Śpieszę z informacją że jednak to prawda że do trzech razy sztuka.ZDAŁAM EGZAMIN NA PRAWO JAZDY!!!!!!!! Trafił mi sie super egzaminator,bardzo miły i fajnie mi się jeździło.Poszłam na egzamin z nastawieniem na "NIE",nie liczyłam na to że zdam i udało się!!!!!! Tak się cieszyłam że kiedy wysiadłam z samochodu egzaminacyjnego ze świstkiem w ręku z napisem "WYNIK EGZAMINU POZYTYWNY" to nogi mi się pokreciły i o mało nie wyrżnęłam na chodniku :) Kiedy zobaczyłam męża to się popłakałam,a mąż wiedząc ile dla mnie znaczy to prawo jazdy tez miał łzy w oczach...Ale się cieszę...Jak dziecko...Będę jeździć!!!!!!!! Dzisiaj opijam prawko,z premedytacją popijam drinka :) Od jutra ostra dieta hehe:)

Dziękuję Wam wszystkim za kciuki,POMOGŁY!!!!!!!!!

 

Ansherai,cały czas dietuję.Jeśli tylko moge pomóc to bardzo chętnie.Pytaj,a odpowiem!

Pozdrawiam wszystkich odwiedzających mój blog.

Jutro,kiedy ochłonę napisze więcej!

 

niedziela, 06 czerwca 2010

Witajcie niedzielnie!

Dzisiaj piękna pogoda,więc będziemy grilowac :) Przyszykowałam szaszłyki,karkuweczka się marynuje i kurczaczki czekają.Zrobiłam też kilka białych kiełbasek grilowych (mięsko swoje ) to rodzinka będzie miała wyżerkę,a i ja pewnie na jedną się skuszę :)

Byłam wczoraj u kuzynki,która dwa tygodnie temu urodziła bliźniaki.Jakie słodkie są te malutkie dziewczynki-kruszynki...Mają niewiele ponad dwa kilogramy i są śliczne! Zrobiłam im zdjęcie telefonem więc nie najlepszej jakości,ale musze Wam je pokazać:

Są piękne...Mała Oliwka i Natalka dają mamie popalić...Jak nie jedna to druga chce jeść,albo ma niespodziankę w pieluszce...Oj,ciężko jest z jednym maluchem ,a tu od razu dwójka...

Nie wchodzi mi dzisiaj herbata zielona,jakoś wogóle pić mi się nie chce.A czeka na mnie jeszcze litr...Obiadu dzisiaj nie robię bo wcześniej rozpalimy grila,więc mam wolne od kuchni :)

Byłam na strychu i przejrzałam ubrania,znalazłam kilka bluzeczek już "prawie" na mnie dobrych :) Śmieję się że będą na mnie pasowały za jakieś 5 kilogramów :)

Dzieci wreszcie jutro idą do szkoły...Już mam dosyć tego hałasu...A już niedługo wakacje...Eh...

Życzę miłego dnia.

 

piątek, 04 czerwca 2010

Witajcie w piątek!

Jejciu jak wczoraj i przedwczoraj w nocy lało!!! Jakby ktoś lał wodę z wiadra...Tyle wody,aż powymywało piasek na podwórku.Straszny ten deszcz.Polska znów walczy z wielką wodą,Warszawa podtopiona...Koszmarna pogoda.Kiedy to się skończy...

Nie mam dzisiaj pomysłu na obiad.Chyba będę jadła jajka sadzone ze szczypiorkiem,a dla rodzinki dzisiaj ugotuję ziemniaczki w łupinkach i zrobię twarożek ze śmietaną i szczypiorkiem.Wczoraj jadłam pizzę w/g przepisu forumowej koleżanki Juggin,potem wstawię ten przepis do moich przepisów bo pizza smaczna,a robię tą pizzę bardzo często i zawsze zachwycam się jej smakiem :)

Pogoda się poprawia,wychodzi słoneczko.

Mam dzisiaj troszkę roboty,nazbierało sie ubrań do prasowania,mąż przywiózł ubrania z pracy do prania bo wszystko przemoczone po nocnej zmianie w deszczu...Najstarsza córcia przyjechała na długi weekend do domu to mi pomaga w sprzątaniu.Mam też kilka rzeczy do zszycia na maszynie no i oczywiście gotowanie.Mąż planuje świniobicie na wieczór,ale to zależy od pogody,bo jak będzie lało to nici z tych planów.A przy świniobiciu sporo pracy...

Lecę brać się do roboty,bo samo nic się nie zrobi.

Życzę miłego dnia.

środa, 02 czerwca 2010

Witam w środę z pochmurnego Podlasia.

Wczoraj nagrzeszyłam...Przyleciała ze Stanów siostra mojego męża i popłynęłam...Kiełbaska z grila,whiski,ciasteczko...Dzisiaj ostra dietka...Ale wszyscy tak smacznie zajadali i popijali...Kusiło,kusiło i w końcu skusiło :)

Dzisiaj na obiad dzieci zażyczyły sobie spaghetti,a ja dla siebie będę piekła udziec z indyka.Musze znowu upiec chałkę dzieciom,bo jutro święto to będą miały coś do przegryzania.Ostatnio upieczone 2 chałki zniknęły w tempie błyskawicy :)Dzisiaj dodatkowo dodam do ciasta rodzynki.I weź tu nie grzesz :)

Ooooo,właśnie wyszło słoneczko! Może będzie ładny dzień...

Turkaweczko,dziękuję :)

Asienko,tym razem stres zrobił swoje...Zaparkowałam pięknie,zawróciłam na trzy i z tej radości nie zauważyłam schowanego w krzakach znaku stopu :))))) No cóż...Z nerwów nie mogłam wyjąć z kieszeni dowodu osobistego,a jeszcze kazali mi samochodem jechac hehe.Nie rozumiem po co egzaminatorzy każą jeździć po małych,wąskich uliczkach...A może wiem? Egzaminatorzy dobrze wiedzą gdzie najwięcej ludzi oblewa egzamin i tam najczęściej każą jeździć.A dla mnie to głupota...Ale niestety żeby zdać trzeba ich słuchać i mieć oczy dookoła głowy :)

Mąż w pracy,dzieci w szkole-najmłodsza Julcia dzisiaj na wycieczce (zabrała cały plecak różności do jedzenia) ,a ja rano pogrzebałam w ogródku bo fasolka szparagowa zarosła okropnie.Nic nie rośnie w tym ogródku,jak wzeszło tak stoi...Zimny i mokry był maj w tym roku i chyba nie będzie urodzaju warzyw.Co gorsze zboże na polach żółknie od nadmiaru wody.Ziemniaki gniją...Będzie drożyzna w sklepach,bo część Polski zalana,a w częsci nie zalanej przez powódź też pogoda nie szczędzi opadów i to co w ziemi to gnije od wielkich ilości wody.Ciekawe czy bedą chociaż owoce.Wiśni na Podlasiu nie będzie,bo mimo tego że pięknie wiśnie kwitły to żaden kwiat na drzewach sie nie zawiązał w owoc,wszystko wyschło...Nie wiem czy to jakaś zaraza czy jest jakiś inny powód.A szkoda ,bo wisienki smaczne...Dobrze że w zeszłym roku narobiłam soków,dżemów,wisienek w syropie i zamroziłam sporą ilość.Truskawki też pewnie zgniją od nadmiaru wilgoci.No chyba że cos w pogodzie sie zmieni,bo truskawki teraz pieknie kwitną.

Idę wstawić udziec do piekarnika.

Życzę miłego dnia i słonecznej pogody wszystkim do mnie zaglądającym.

wtorek, 01 czerwca 2010

No i powtórka z rozrywki...NIE ZDAŁAM!!!

Ale to nic...Teraz już jestem spokojniejsza.Widziałam co się dzieje w wordzie w Białymstoku,samochody wyjeżdżają i wjeżdżają za chwilkę spowrotem.Ludzie oblewają bez przerwy.Ja dopiero drugi raz,a ludzie po 6-10 razy podchodzą do egzaminu.Koszmar...Dzisiaj wiem że zdam jak przyjdzie mój czas...Mój mąz powiedział że pierwszy raz widział taki cyrk :)

Trzymam sie dzielnie :) Dziękuję Wam za kciuki.

Pozdrawiam.