Podrzuć czasem do kominka...
ministat liczniki.org
Kategorie: Wszystkie | EFEKTY DIETY | Jak chudnę i tyję | PRZEPISY DUKANA
RSS

Jak chudnę i tyję

poniedziałek, 31 maja 2010

Witam z deszczowego Podlasia.

Ale leje...Boże ,gdzie jest lato? Ja chcę ciepła,chcę słońca...Chcę pływać w jeziorze,opalać się...A tu ciągle deszcz i deszcz.Kiedy przyjdzie lato?Chyba o nas zapomniało...

Byłam dzisiaj na małych zakupach (małych hehe,poszło 300 zł) Jogurty,udziec z indora,warzywa i takie tam duperele...Rano upiekłam sobie roladę z mielonego mięsa na obiad,ale niewiele juz zostało,bo wróciły moje głodomory ze szkoły i tak im smakowała...
A moje głodomory na kolację będa szamać dzisiaj chałkę którą upiekłam.Powiem Wam że jeszcze nigdy tak dobra i tak pulchna chałka mi nie wyszła! Aż wstawię zdjęcie :)

Aż zjadłam kawałeczek...

Asienko,dziękuję :) 6 razy podchodziłaś do egzaminu powiadasz...No ładnie...To juz wiem co mnie czeka hehe.
Eurowizji już kilka lat nie oglądam,Polacy jakoś nie potrafią zaśpiewać tak żeby sie podobało :)))
Złóż urodzinowe życzonka mężusiowi ode mnie :)

Antess,ja tez jeżdżę bez prawa jazdy,ale na egzaminie mam problemy.No tak to właśnie jest ,wydaje mi sie że umiem jeździć,a egzaminatorzy przyczepiaja sie różnych bzdetów i dupereli i za byle co oblewają.Kobiety napewno są uważniejszymi i bardziej trzymającymi się zasad kierowcami,a czy lepszymi...No nie wiem...Pewnie tak! Mój mąż ma prawo jazdy od ponad dwudziestu lat ,a zasad wogóle nie zna...Zawsze go poprawiam jak z nim jadę,a on sie denerwuje :) Bo jeździ dobrze,ale zasady...Oj lepiej nie mówić.Na rondzie by się zgubił :)

Mam strasznie wrednego koguta :) Zawsze kiedy wybieram z kurnika jajka to rzuca sie na mnie :) Dzieci wogóle nie wchodzą do kurnika bo strasznie sie go boją.Ja kiedy wchodzę po jajka to biorę kija do ręki,ale już i kija się nie boi.Dzisiaj zrobił mi dziobem dziure w nodze,skubany :) Lubię zwierzęta,ale ten kogut już mnie tak denerwuje że chyba skończy w rosole :) Pozatym strasznie uzdolniony z niego śpiewak.Zaczyna o 3 rano...Koszmar.

Popijam zieloną herbatkę (drugi litr :)) Trzeba chyba wypić popołudniową kawkę i koło 18.00 czas na obrządek-karmienie,dojenie...Mąż dzisiaj w domu to będzie szybciej bo mi pomoże.

Pozdrawiam i miłego wieczoru życzę.

sobota, 29 maja 2010

Witam w sobotę!

Całą noc nie spałam...Nie mogę przestać myśleć o tym cholernym egzaminie...Bałam się że nie zdam bo wymusze pierwszeństwo i to był mój największy problem,zawsze bałam sie że czegoś lub kogoś na drodze nie zauważę...A tu głupie parkowanie i Śliweczka skończyła egzamin...Za dużo o tym myślę...Zastanawiam się czy ja sie do tego nadaję...Ja za bardzo to wszystko przeżywam.Czekała razem ze mną na egzamin dziewczyna która zdawała 14 raz!Niestety nie wiem czy zdała,ale była spokojna,mówiła że jak nie teraz to następnym razem :)Ja bym chyba zrezygnowała na jej miejscu.Kiedy tak popatrzysz i posłuchasz jak ludzie opowiadają ile razy nie zdali i w jakich sytuacjach popełnili błąd to ja mam już dosyc...Kurcze,nie wiem jak ja to przeżyję :) Następny egzamin we wtorek o godz.12.30.Chyba padnę trupem jak zobaczę egzaminatora :)))

Moja waga która ostatnio szalała i poszła troszkę w górę ,po ostatnim stresie związanym z egzaminem troche spadła w dół.Jeszcze kilka egzaminów i osiągnę wymarzone 70 kg :))))

Dzisiaj na obiadek gołąbki.Dla rodzinki wieprzowe z ryżem,a dla mnie wołowe z pieczarkami.

Dziękuję Wam za słowa pocieszenia.Bardzo mi pomagacie.A nie chce któraś z Was zdać egzaminu za mnie?:))))))) Byłabym baaaaaardzo wdzięczna hehe.

Turkaweczko,Twoje komentarze tryskaja humorkiem :) Strasznie mnie rozbawiłaś :) Dzięki wielkie Wam za ciepłe słowa.

Aga,nie poddam się...Jeszcze nie :)

Pozdrawiam i miłego weekendu życzę.

piątek, 28 maja 2010

Smutno mi dzisiaj...Nie zdałam egzaminu na prawko...Oblałam na głupim parkowaniu...Nie zmieściłam się między samochodami...Było wąsko,a egzaminator pan Leon (chyba zmienię imię mojemu kotu Leosiowi) to jeden z wredniejszych egzaminatorów...I chciał żebym się wcisnęła akurat tam gdzie było najmniej miejsca...Trudno...

Jakoś to przeżyję :) Być może następnym razem...

 

wtorek, 25 maja 2010

Witam we wtorek rano.

Dziękuję Wam za gratulacje,Gabisiu,Turkawko,Antess,Ago,Władychu i Lusiaczku...Kochani jesteście...

Cieszę się też że będziecie w piątek trzymać za mnie kciuki...Strasznie się denerwuję tym egzaminem,ale wiem że jak nie za pierwszym razem to za drugim,albo trzecim i kiedyś napewno będę jeździć!!! Skoro dałam radę kilogramom to dam radę na egzaminie.To Wy mnie przekonujecie że dam radę i zaczynam wierzyć w swoje możliwości...Cieszę się że jesteście ze mną...

Mój mąż jest ze mnie strasznie dumny :) Mam nadzieję że kiedy nie zdam egzaminu praktycznego nadal dumny będzie:)))))

Turkaweczko,jeśli zgrzeszyłaś to nie ważne jakie teraz masz dni-samo białko czy warzywa,zacznij same białka od początku,czyli jeśli masz rytm 5/5 to od początku 5 dni białek.Mam nadzieję że strasznie nie podskoczy waga po tych grzeszkach.

Władych,trzymam kciuki za prawko syna-wiem ile nerwów to kosztuje :)))

Dzisiaj na obiadek zrobię kurczaka tylko jeszcze nie wiem w jakiej postaci:) Dla rodzinki szczawiowa ze świeżego leśnego szczawiu i spaghetti.Będę robić spaghetti chyba z zamkniętymi oczami żeby mnie nie kusiło :)

Mam chęć na jakieś ciasto,ale nie wiem jakie...Musze przejrzeć przepisy i pomyśleć.Najszybciej by było upiec coś z rabarbarem,ale mam same białka i rabarbar odpada...

Dzisiaj w nocy strasznie lało,teraz jest pochmurno,choć przez chmury próbuje świecić słoneczko.Jest zimno...Koniec maja,a pogoda jak w listopadzie...

W niedzielę będzie rocznica pierwszej komunii najmłodszej córci,codziennie na osiemnastą trzeba być w kościele.Jakieś próby ksiądz zrobi bo jak zawsze dzieci będą czytać i mówić wierszyki.A że dzieci było sporo,bo aż 11 :))) (w tym roku było do komunii troje dzieci)to każdemu coś trzeba przydzielić do mówienia lub czytania.

Musze zacząć grzebać w ogródku bo juz zaczyna zarastać.Ale teraz znowu pada...A w taką pogodę nie chce się siedzieć między zagonkami.Wolałabym słoneczko,wtedy mogłabym się przy okazji opalić...Choć w niedzielę trochę przesadziłam ze słońcem i wszystko mnie piecze :) Ale plecy blade,więc słoneczko wracaj!!!

Życzę miłego dnia.

Godzina 14.06

No i tak właśnie znika mój protalowy,tęczowy sernik...

poniedziałek, 24 maja 2010

ZDAŁAM,ZDAŁAM,ZDAŁAM!!!!!
TEORIA JUŻ ZA MNĄ!!!!!!!

Dziękuję Wam wszystkim za kciuki,pomogły:)

Teraz w piątek będe miała egzamin praktyczny,więc znowu proszę o trzymanie kciuków.Choć wiem że za pierwszym razem ciężko jest zdać,to jednak czuję się pewniej kiedy wiem że ktoś trzyma za mnie kciuki :)) Liczę na Was o 9.30 w piątek :)

 

 

sobota, 22 maja 2010

Witajcie kochani w sobotni wieczór.

Dzisiaj na Podlasiu piękna pogoda,jest gorąco i słoneczko pięknie świeci...A woda nadal zalewa Polskę...

Władych,miło że do mnie zaglądasz.Rzeczywiście czasu wciąż mamy mało,a Ty nie próżnujesz.Czekam na link do Twojej stronki www.
Dziękuję za życzenia dla córki,już jej przekazałam i również bardzo Ci dziękuje.Powiedziała że fajni ludzie zaglądaja na mój blog :)
Wiadomożś o katastrofie samolotu pod Smoleńskiem chyba nas wszystkich strasznie dotknęła,a do Ciebie jeszcze dodatkowo dotarła na drugi dzień po opreacji,nie dziwię się że miałeś problemy z pozbieraniem się...Na początku straszny żal i smutek opanował całą Polskę,ale dziennikarze strasznie to wszystko rozdrapywali i po kilku dniach miałam dosyć...
Cieszę się że czujesz się dobrze.Zawsze operacja kojarzy mi sie z czymś strasznym,nigdy nie byłam operowana i oprócz 4 razy kiedy rodziłam dzieci to nie byłam w szpitalu,więc dla mnie operacja strasznie brzmi...
Czekam na obiecane szpitalne przygody.
Dziękuję za pozdrowienia i również pozdrawiam Ciebie i Twoją rodzinę.

Jutro jadę do kościółka prosić i modlić sie za zdanie egzaminu...Strasznie sie boję że obleję...

Antess,wyczytałam że Ty i Twój synek macie urodziny 16 sierpnia?Tak jak mój mąż...To jak będziemy obchodzić 39 urodzinu męża w tym roku to pomyślę o Was :)))Ale jazda...:))))

Uciekam zrobić kawusię i będe uczyć się testów.

Pozdrawiam wszystkich gorąco.

Życze Wam miłego wieczoru i słonecznej niedzieli.

środa, 19 maja 2010

Hejka :)

Wieczorna kawusia zaparzona...

Dzisiaj u nas lepsza pogoda,było słoneczko i cieplutko,choć pod wieczór troszkę popadało.Ale to już nie te ulewy które były przez ostatnie dni.Oglądam właśnie na TVN-ie FAKTY,Boże co tam na południu się dzieje...Straszne jest to wszystko...Woda tak potrzebna do życia potrafi tak strasznie niszczyć...

Asiu,dzieci z najstarszą córką do kina mówisz :) Najstarsza córka wyprowadziła się z domu i mieszka dosyć daleko,około 50 km.od rodzinnego domu :) Wynajmuje z chłopakiem pokój,nie ma możliwości wziąść ich do siebie,a do kina ich zabrać to nie ma czym wrócić do domu,bo nasze kochane koleje państwowe pozabierały nam pociągi i nie ma czym dojechać.Tak to już jest jak sie mieszka na zadupiu :) W mieście jest inaczej,a na wsi życie toczy się troszkę inaczej,wolniej...Żeby jeszcze było czym dojechać do tego miasta...Dlatego właśnie muszę zrobić prawko bo nie mogę sie nigdzie ruszyć.
Co do wypadków,to niedawno dzwoniła moja mama i powiedziała że tata miał wypadek,jechał rowerem na ryby i potrącił go samochód.Ma złamany obojczyk.Dobrze że tylko tak to się skończyło...

Mallinko,ja wiem że tęskni sie za dziećmi kiedy wyprowadzą się z domu,bo strasznie tęsknię za najstarszą córką...Ale czasem przydałoby się pobyć tylko z mężem,a to niestety nie realne...

Cześć Gabi :) Pewnie że Ci się uda!!!! Trzeba tylko mocno wierzyć w to że się uda i starać się nie łamać zbytnio zasad diety,a zgubisz wszystko co masz do zgubienia.
Jesteś ze Śląska...Oj to współczuję Wam mieszkającym na zalanych lub zagrożonych zalaniem terenach.Myślami jestem z ludźmi skrzywdzonymi przez los.

Witam Turkaweczko :)Strasznie sie ciesze że trafiają do mnie nowe osoby "zarażone Dukanem".Cieszę się również że moje przepisy są Wam pomocne w chudnięciu.
Zaglądajcie do mnie kiedy tylko macie ochotę i odzywajcie się,piszcie o sukcesach i porażkach jeśli takowe sie Wam przytrafią (życzę żeby wpadek było jak najmniej).

Dziękuję Wam za kciuki,przydadzą się napewno.Na jednym z blogów wyczytałam że dziewczyna chce rzucić kurs na prawko,bo już 3 razy nie zdała.Ja się nie poddam :)Wykupiłam dwie dodatkowe godziny jazdy żeby poćwiczyć więcej parkowania,bo to jakoś cienko mi wychodzi.

Jutro musze przygotować jedzenie na piątek,bo w piatek bede miała jazdę,a taki wyjazd na jazdę do Białegostoku zaczyna się o 6.30,a wracam do domu o 13.30.

Dzisiaj na obiad był kurczak w sosie azjatyckim i zupa szczawiowa.Na kolację usmażyłam dzieciom i sobie naleśniki,dzieciom zwykłe z serem i polewą czekoladową,a sobie naleśniki budyniowe (z budyniem karmelowym)nadziewane twarożkiem waniliowym.Pyyychota :)

Jeszcze kąpiel,wmasowanie balsamu zwalczającego celulit :) i położę się w łóżeczku i obejrzę "YOU CAN DANCE" ,potem będę lulkać,bo rano znów pobudka o 6.00.Najpierw wypuścic pieska,potem łazienka,następnie herbata i śniadanie dla dzieci,budzenie dzieci,czesanie najmłodszej Julki,wyprawienie trójki pociech do szkoły (jutro Mateusz ma wycieczkę więc kanapki trzeba zrobić),następnie czas na zwierzaczki-dojenie,karmienie i takie tam...Potem trzeba się przebrać,zrobić kawkę i około 9.00 mam chwilkę czasu na wypicie tej kawki.A potem śniadanko,gotowanie,pranie,sprzątanie...W ogródku juz trzeba zacząć walczyć z zielskiem,bo zaczęło się juz pokazywać...No to jak zwykle dzień będe miała zajęty i nie bedzie czasu na nudę :)A jeszcze testów musze się uczyć,bo do poniedziałku niewiele już zostało czasu...

Życze miłej,spokojnej nocy.

wtorek, 18 maja 2010

Witam w deszczowy,ponury wtorek.

Rano byłam na jeździe,potem szybko obiad,ogarnęłam domek i chciałam napisać na blogu,ale coś nie tak było z serwerem i nic mi nie wychodziło.To chyba wina tej wstrętnej jesiennej pogody.

Na obiad dzisiaj jajecznica :) bo nie miałam czasu gotować,a jak wróciłam z jazdy to byłam głodna jak wilk :)
Rodzinka jadła placuszki z rabarbarem.

Asienko,znowu pobiłas mnie w puzzlach :))))))Egzamin wewnętrzny zdany.Teraz proszę trzymajcie kciuki za mnie w poniedziałek o godz.9.00 bo będę zdawała egzamin teoretyczny państwowy...Strasznie się denerwuję...A co to będzie w poniedziałek...
Urodziny męża,no to trzeba coś fajnego wymyślić na prezent i kolację przy świecach :))))))Ja bardzo bym chciała zrobić taką romantyczną kolację,ale ze względu na dzieci nie mam jak i gdzie...A dzieci wysłać tez nie mam gdzie,bo babcia jedna daleko,a druga (teściowa)...nigdy bym jej nie oddała dzieci pod opiekę :)))A u nas miesiąc urodzin to sierpień -mój mąż ma urodziny 16,a ja 24 :)Więc można by było zrobić taka kolacyjkę z okazji moich i jego urodzin...Eh...Chyba dopiero jak dzieci pójdą na swoje...A to jeszcze kupa czasu :))))

Witam Cię Gościu :) Dziękuje za miłe słowa.Wpadaj do mnie kiedy chcesz,wszyscy są mile widziani i bardzo cieszy mnie każdy komentarz.Dziękuję za kciuki,przydadzą się napewno.A ja trzymam kciuki za Twoją dietkę,żeby udało Ci się dotrwać do końca i osiągnąć wymarzone "wymiary".

Wczoraj wieczorem strasznie grzmiało i błyskało się,były efekty świetlne jak w dyskotece :)))A ja się bałam...Zawsze się boję...

Jutro musze jechać na zakupy,syn w czwartek jedzie na wycieczkę do między innymiTykocina i Choroszczy,musze go na tą okoliczność zaopatrzyć w jakieś przekąski słodkie i nie tylko :) Potem 2 czerwca kolejna wycieczka,tym razem najmłodsza córcia pojedzie zwiedzać skansen w Jurowcach.Już bardzo się cieszą że nie będzie lekcji :)))) Ale pogoda brzydka,mam nadzieję że do czwartku przestanie padać.

A co do pogody i opadów deszczu to chyba naprawdę nadchodzi koniec świata...Południe Polski zalane...Co Ci ludzie tam przeżywają...To straszne,dorobek całego życia spływa wraz z wodą...Co to się dzieje w tej pogodzie...Aż strach włączać radio lub telewizor,bo to co pokazują i mówią mrozi krew w żyłach...

Życzę miłego,spokojnego wieczoru i nocy.

 

 

poniedziałek, 17 maja 2010

Witam w poniedziałek.

No to minęło mi 500 dni na diecie...

Dzisiaj egzamin wewnętrzny na prawko,troszkę się denerwuję...Wyobrażam sobie co bedzie przed egzaminem państwowym...Koszmar :)

Mój piesek wyzdrowiał...uffff

Lusiaczek,nie przejmuj sie zastojem,minie i waga znowu zacznie spadac.Ja wg testu Dukana powinnam być w III fazie już w czerwcu,a tu co?Jeszcze tyle mam do końca...Ale ja się nie przejmuję,chudnę pomały to potem łatwiej będzie mi wagę utrzymać.
Ja jem sporo :) Zjadam 5 posiłków dziennie.Więcej jem kiedy mam warzywa,a na białkach mam mniejszy apetyt,ale i tak sporo zjadam.Też jem sporo nabiału,chyba dlatego że dieta ogólnie nie jest tania,a ja nie moge sobie pozwolić na rozrzutność,a ze względu że mam swoje mleko to nabiał zajadam w hurtowych ilościach (i wcale nie chudy).Na śniadanie otrębianka,po około dwóch-dwóch i pół godzinach zjadam drugie śniadanie-jakiś jogurt,albo serek wiejski,albo placuszki z serka...Na obiad mięsko albo rybka.Podwieczorek to ciasto albo jakiś inny deser.Kolacja to naleśniki,budyń,albo jajka np.jajecznica z 3 jaj z wędlinką drobiową :)
Nie należy ograniczać jedzenia,wręcz przeciwnie,jemy kiedy czujemy głód.Ja staram się jeść co 2-2,5 godziny,ale zawsze staram się najadać.
Co do rabarbaru to u nas też nigdzie nie było i nie mogłam znikąd go zdobyć.Wkurzyłam się bo przed dietą uwielbiałam ciasto kruche z rabarbarem więc kupiłam nasiona,wysiałam do doniczki,potem przesadziłam do ogródka i po dwóch latach miałam piękne ,duże łodygi rabarbaru.A rabarbar to jedyne warzywo które można jeść na słodko :)Więc teraz kiedy mam dni warzywne to sobie rabarbaru nie żałuję,nawet mrożę go żeby mieć na puźniej :)A pozatym widziałam rabarbar w tesco i w sklepach warzywnych za ok.3 zł za kilogram.
Moja waga nie zastrajkowała,nie spada,ale jestem sama temu winna :) Najadłam się babki ziemniaczanej...Oj,ja głupia :)))))

Władych,witaj po dłuższej przerwie.Już po operacji? I jak sie czujesz?
Dziękuję za miłe słowa,egzamin jakoś przeżyję w końcu dałam sobie radę z tyloma kilogramami to co to dla mnie prawko...:))))

Gotuje się pomidorowa dla rodzinki,a ja po wczorajszym obżarstwie babkowym będę jeść same białeczka.Na obiadek kurczę gotowane,bo czasu nie ma na pichcenie.

Pozdrawiam gorąco moich gości.


czwartek, 13 maja 2010

Witam w czwartkowy wieczór.

Oj,pogoda sie nam popsuła...Ciągle pada i grzmi.A rano było tak ładnie i ciepło.Szkoda...Ale deszczyk też jest potrzebny.Oby tylko słoneczko nie zapomniało o nas.

Dzisiaj na obiad miałam jeszcze gołąbki (zrobiłam na kilka dni) ,a rodzinka jadła zapiekankę z parówek,ziemniaków,sera żółtego,groszku i kukurydzy...Pachniała okropnie...:)

Mój piesek coś dziwnie się zachowuje,chyba coś mu zaszkodziło.To trwa już 3 dzień.Pierwszego dnia wymiotował,a następne dwa dni nic nie je...Nie wiem co mam z nim zrobić,jak do jutra nic się nie poprawi to czeka nas wizyta u weterynarza.

Mój syn jutro ma w szkole przedstawienie i gra w nim greckiego Parysa :) Strasznie sie denerwuje...

Jutro jadę na małe zakupy,w lodówce już zostało tylko światło...Trzeba zaopatrzyć się w kurczaki,jogurty i może jakaś wołowinka.Nie mam konkretnych planów co do dań jakie będe sobie przygotowywać w najbliższe dni,ale mam ochotę na kurczaka w sosie azjatyckim i tatara.Pozatym muszę cos zrobić z rabarbaru,bo strasznie sie rozrósł.Planuję troszkę dźemiku i może jakiś deserek rabarbarowy.Upiekę też na niedzielę ciasto z rabarbarem dla rodzinki i dla siebie może jakiś sernik z rabarbarem,albo na zimno z musem rabarbarowym...Jeszcze nad tym pomyslę.
Muszę też zrobić zdjęcie u fotografa,ponieważ w poniedziałek mam egzamin wewnętrzny na prawo jazdy i musze sie na niego zgłosić ze zdjęciem.Kurcze jeszcze trochę i egzamin państwowy...Kupiłam już tabletki ziołowe na uspokojenie :)

W ogródku powyłaził z ziemi szczypiorek,wzeszła też sałata i rzodkiewka.I już niedługo trzeba będzie walczyć z zielskiem...

Wiecie co ostatnio stwierdziłam? Że jest mi tak lekko i mogę skoczyć tu czy tam i nóg nie połamię :) Bez trudu wchodze na strych,z czym wcześniej miałam problemy :) I jak tu sie nie cieszyć że jest mnie mniej o ponad 50 kg!!!!!!Mam problem z podniesieniem worka ze zbożem który zawiera 50 kg zboża,a ja tyle czasu nosiłam to na sobie... To wielka radośc kiedy mogę zrobić coś czego wcześniej zrobić nie mogłam.Dukan jest wspaniały!

Życzę miłego wieczorka i spokojnej nocy.

poniedziałek, 10 maja 2010

Witam w poniedziałek,wieczorową porą ...

Dopiero znalazłam chwilkę żeby skrobnąć co u mnie słychać :)

Wczoraj i dzisiaj na Podlasiu piękna pogoda,świeciło słoneczko,nie padało...Po prostu piękna wiosna! Ludzie porozbierali się i paradowali w krótkich spodenkach i w koszulkach.Ale idzie do nas deszcz...

Dzisiaj rano byłam na rynku,kupiliśmy 26 kurczaków :) Nasze stare kury juz zaczynają powolutku sie "sypać" ,a jajka potrzebne do wszystkiego,więc trzeba było sie w producentki jajek zaopatrzyć.
Pozatym kosiliśmy trawę na podwórku bo już taka wielka wyrosła...

Dzisiaj jak byliśmy w mieście,zaczęło w naszym autku coś stukać.To coś stukało w przednim kole,w którym niedawno w warsztacie mechanicy wymieniali wszystko co sie da wymienić :) No to sie mąż wkurzył...No bo znowu kolejny wydatek...Zajechał do tego samego warsztatu i mówi że niedawno wymieniał łozyska i takie tam inne duperele i znowu cos stuka.I okazało sie że do domu byśmy nie dojechali...Bo...Śruby były nie dokręcone :)))))Ale fuszerka...Naprawiają i nie dokręcą śrub :)))

Jutro robie na obiad gołąbki dla siebie i rodzinki.Aleee będę zajadac,już miałam straszną ochotę na gołębie...

Lusiaczek,spadeczek nieduży,ale każdy nawet ten ostatni 300 gramowy cieszy.Pamiętam o telefonie,ale uwierz mi że z czasem u mnie kiepsko.Jak tylko będę miała wolną chwilke to odezwę się do Ciebie.

Anulko,fajnie że sie odezwałaś.Piwko powiadasz...Ja piwka nie lubię :) Ale jakiś drink z soczkiem jabłkowym by sie wypiło :))))I pewnie zgrzeszę latem drineczkiem wypitym przy grilu :)Ciesze się że waga utrzymuje sie na takim poziomie jak trzeba :)Zaglądaj do mnie częściej.Jesteś jedną z tych które znam "od wieków" i bardzo cenię sobie opisy waszych zmagań z III i IV fazą.

Mój synek Mateusz ma dzisiaj 12-te urodziny.Dostał w prezencie rower i piłkę do nogi :)Na tort nie było czasu,ale kupa słodyczy zamiast tortu tez mu sie podobała :)Ot,raz do roku można podkarmić dzieci słodkościami :)

W środę mam jazdę,już niewiele godzin mi zostało do wyjeżdżenia,a wydaje mi się że jeszcze do egzaminu gotowa nie jestem.Ciekawe jak to będzie...Juz się boję :))))

Narazie to tyle.Trzeba się myć i spać bo jutro znowu rano pobudka.Czeka nas dodatkowo sadzenie ziemniaków...

Miłej,spokojnej nocy.

środa, 05 maja 2010

Witajcie w mokrą,deszczową środę.

Gdzie jest wiosna...? Ciągle chmury i deszcz,a słoneczka nie widać.Pięknie kwitną wiśnie,czereśnie i śliwki ,pachną te drzewa jak diabli i chociaż to pozwala poczuć że to już maj :)
W poniedziałek udało nam się rozpalić grila i nie zmoknąć.Nareszcie...Dzieci cieszyły się strasznie,bo od dawna miały ochotę na kiełbaskę i karkówkę z grila.A ja oczywiście na kurczaczka.

Trochę mi dzisiaj smutno bo moja najstarsza córka wynajęła pokój w Białymstoku i wyprowadziła się z domu.Znalazła pracę,a że nasze PKP niestety pociągi wyrzuca z rozkładu jazdy,więc nie miałaby czym do pracy dojechać...I jakoś tak smutno....Ale to musiało się stać prędzej czy później,tylko że tak strasznie pusto w domu...Eh...

Waga spadła ciut w dół.Czyli wszystko w diecie jest ok :) Dzisiaj na obiad mam gołąbki drobiowe z pieczarkami,oj pyszne są gołąbeczki :))))A na kolację zrobię sobie sałatkę z wędzonym kurczakiem,nawrzucam warzyw (sałata,ogórek,pomidor,rzodkiewka,papryka),wkroję kurczaka,serek wiejski odcedzony ze śmietanki i olej parafinowy wymieszany z wodą i ziołami z paczuszki (sos włoski knorra) Pychotka!

Dziękuję za miłe komentarze Krisu i N_ina do przepisu i zdjęć.

Witaj Czeremcho.Rzadko do mnie zaglądasz.Ty szczęściaro,czwarta faza...Szkoda że impreza z Golcami nie wyszła z powodu pogody.U nas imprezy zaczną się w czerwcu.Będą Dni Sokółki na których zawsze gra jakaś gwiazda.W tym roku prawdopodobnie ma być zespół Golden Life.W zeszłym roku był Danzel,a dwa lata temu Feel.Zawsze grają jakieś zespoły regionalne,co roku jest też koncert Orionu,sokólskiego zespołu disco polo :))))A po koncercie gwiazdy jak co roku pokaz sztucznych ogni,dzieci zawsze czekaja na ten pokaz,bo jest pięknie,całe niebo rozjaśnione światłem petard i muzyka w tle...Nie mogę się doczekać.Zawsze odbrze się bawimy,można zjeść ,wypić piwko.Dzieci mają też kilka atrakcji np.wielką dmuchaną zjeżdżalnię,albo quady.Jesteśmy tam co roku.
Kochana,musisz zacząć brać jakieś środki na poprawę pamięci bo teraz zapomniałaś pinu,a za czas jakiś zapomnisz jak się nazywasz hehe.
Serniczek kawowy zrobię napewno jak wpadniesz do nas.Zjemy po połowie :))))

Annomario,nie przejmuj się tymi stagnacjami,ja też miewam takie zastoje ,ale zawsze potem waga spada.Mój najdłuższy zastój trwał prawie 3 miesiące i wiem że to dołujące,bo nie chce się dietować skoro waga nie spada,ale warto poczekać.Waga w końcu ruszy.Najgorzej jest stracić te kilogramy które wróciły po niedozwolonym jedzeniu...Wiem coś o tym.Gdyby nie te wszystkie świąteczne grzechy to pewnie byłabym już w III fazie,ale niestety trzeba za grzeszki odpokutowac :))))

Życzę wszystkim moim gościom miłego dnia.

niedziela, 02 maja 2010

Witam niedzielnie.

Wczoraj było święto pracy,więc uczciłam to święto pracą:)Cały dzień miałam zajęty,ciągle coś się znalazło do zrobienia.

Przyszykowałam mięsko na grila,ładnie zamarynowane czeka w lodówce,ale niestety pogoda nie dopisała...I trzeba będzie smażyć mięsko na patelni...Wszystkie plany się rypnęły przez brzydką,pochmurną pogodę.A miał być gril rodzinny...

Nasze krówki chodzą już po zielonej łące i od razu są tego efekty-więcej mleczka :) Smakuje naszym mućkom-Zycie i Marcysi  soczysta,zielona ,młoda trawka.

Zrobiłam wczoraj pieczeń rzymską dukanową,zmodyfikowałam swój przepis i poprawiłam już w przepisach,wstawiłam tez zdjęcia bo strasznie mi smakowała.

Upiekłam też w piątek sernik kawowy.Do zwykłego sernika wsypałam zamiast budyniu śmietankowego -budyń karmelowy i 2 łyżki kawy rozpuszczalnej.Na wierzchu powtykałam kawałki rabarbaru.Przepyszny!!!!! Zdjęcia niestety nie mam bo nie zdążyłam pstryknąć.Nie tylko ja byłam chętna na ten sernik,więc zniknął w ekspresowym tempie :) Napewno znowu sobie taki serniczek zafunduję,ale tym razem zaleję go galaretką.

Maleństwo,witaj przy moim kominku :)Staram się prowadzic blog systematycznie,ale nie zawsze mam czas.Jednak czwórka dzieci,maż i zwierzaki zajmują sporo czasu :))) Od dawna nie robiłam nic dla siebie,nie zależało mi na niczym.A teraz zmieniło się moje życie tak bardzo że nawet na prawko zdecydowałam się zapisac :) Kolejnym krokiem (jeśli zdam na prawo jazdy) bedzie szukanie pracy,bo dosyc mam siedzenia w domu,chcę do ludzi!Nie mam gdzie wyjść z domu żeby pogadac,dookoła same  babcie :),młodych (w moim wieku) niewielu jest w naszej wiosce.Stęskniłam się więc za towarzystwem innych ludzi.Czas najwyższy ruszyć dupę i zmienić swoje życie.
Ja też miałam do niedawna problemy z tym blogiem,bo załozyłam go z gazetą w ręku w której była instrukcja-jak założyć bloga :)))A potem to była czarna magia...Ale już troszkę lepiej mi idzie.Więc nie tylko Ty masz problemy :)

Maragretko,na forum dawno nie zagladałam,brakuje mi ostatnio czasu,ale jak napisałaś o zdjęciach to zaraz tam weszłam i sprawdziłam.Widać wielką różnicę kochana!!!! Jakie Ty masz długie nogi!!!! Laska z Ciebie że ho ho.No naprawdę jestem pod wrażeniem.Tak trzymaj,wyglądasz świetnie! I staram się gonić Ciebie i Jusię ,ale narazie "te dni" przystopowały wagę.Ale bedzie dobrze :)

Jutro znowu święto.Ciekawe czy będzie ładna pogoda...Może ten gril sie w końcu zadymi?

Dziękuję wszystkim którzy zaglądają do mnie,a szczególnie tym którzy zostawiają po sobie ślad w postaci komentarza.

Życzę miłego świętowania.