Podrzuć czasem do kominka...
ministat liczniki.org
Kategorie: Wszystkie | EFEKTY DIETY | Jak chudnę i tyję | PRZEPISY DUKANA
RSS

Jak chudnę i tyję

środa, 28 kwietnia 2010

Witam w środę!

No i ciąg dalszy pochmyrnych dni...Mam wielką nadzieję że się wypogodzi bo taka chmurzasta i ponura aura mnie usypia,a mam troszkę pracy i spać nie ma czasu :)

Mąż pojechał na sesję do gminy (obowiązki sołtysa :)) ),a ja popijając kawkę mam chwilkę na przywitanie się z Wami.

Muszę dzisiaj troszkę rzeczy powynosic na strych (zimowe kurtki,ciuszki dla mnie za duże,buty zimowe...)bo zawalają mi szafy.Nie wiem dlaczego,ale boję się wyrzucać moje za duże ubrania...Nie chciałabym nigdy wrócić do starej wagi i każdy mi powtarza żeby wyrzucić te namioty,ale ja wolę spakować je w kartony i wynieśc na strych.Jak osiągnę wymarzoną wagę to poprzymierzam swoje stare ubrania :) Zapewne fanie będe w nich wyglądać :),jak mrówka z ciuchach słonia hehe.

Dzisiaj mam w szkole spotkanie z komitetem rodzicielskim w sprawie zakończenia roku szkolnego najmłodszej córci Julki.To już trzecia klasa i ostatni rok z pierwszą wychowawczynią,zapewne będzie mowa o prezencie pożegnalnym.Wybieram się tez do miasta,jak mąż wróci z sesji.Zabrakło mi herbaty zielonej i musze zaopatrzyc się w kurczaki i mam ochotę na sałatkę z makreli wędzonej.Szkoda tylko że muszę czekać na męża,a nie mogę pojechac do miasta sama...No,może już niedługo :))))

I tu Esperantinko słowo do Ciebie...Nie ważne ile ma sie lat,na zrobienie czegoś dla siebie nigdy nie jest za późno.Ze mną na kurs prawa jazdy chodzi pani Basia która ma 61 lat i jest dumna z siebie.Powiedziała że zawsze marzyła o samochodzie,ale zawsze mogła tylko jeździć na fotelu pasażera obok męża,a teraz kiedy już dzieci na swoim,kiedy wnuki są daleko trzeba by wsiąść w samochód i pojechac do nich,ale nie ma jak.Postanowiła że zda i będzie częściej odwiedzać wnuki.I dobrze sobie radzi.Więc nie ma czegoś takiego że nie warto,bo WARTO!!!

Witam Iwę!!!! No sporo osób zagląda na mój blog,ale niewiele osób się ujawnia,a szkoda.Dlatego cieszę się że się odezwałaś.Pisz częściej o swoich sukcesach i porażkach dietowych,a będzie mi bardzo miło kiedy będziesz się udzielała.Cieszę się że przepisy sie podobają.Narazie nie mam czasu eksperymentować w kuchni,więc nic nowego nie wstawiłam w tym dziale,ale będe się starała coś wykombinować :))

Asiu,dziękuję za ułożenie puzzli,pobiłaś mnie:) Założyłaś konto,fajnie :) Już nie figurujesz jako gość :)

Mój piesek Snupi wczoraj wytarzał się w błocie,a każda kałuża musiała być zaliczona wskoczeniem w nią :)Musiałam go wieczorem wykąpać bo wyglądał jak w pancerzu błotnym :)Polewałam go wodą ,a ściekało z niego czarne błotko...Ledwo go domyłam.
A to mój łobuz jeszcze czysty:

Otrębianka już stygnie więc czas zjeść i brać się do pracy.

Życze miłego dnia wszystkim moim gościom.


Godzina 19.40

Zrobiłam sobie dzisiaj naleśniki z przepisu zamieszczonego w przepisach,tylko zamiast skrobii kukurydzianej dałam zwykły budyń (cały) czekoladowy.Wiem,wiem...To zabronione :)Ale jem od czasu do czasu budyń taki z paczki,ze słodzikiem i jest ok.Więc miałam dzisiaj pyszne naleśniki czekoladowe z serem.Jeśli nie boicie się budyniu to polecam :)Niestety nie mam fotek tych nalesników bo za szybko zniknęły :)))
Następnym razem zrobie nalesniki karmelowe...

wtorek, 27 kwietnia 2010

Witam w deszczowy,chłodny wtorek.

Kawka podana...

Wczoraj było pięknie...Świeciło słoneczko i było bardzo ciepło,a dzisiaj pada deszczyk i jest chłodno...Ale deszczyk też jest potrzebny żeby roślinki rosły.Było już sucho,więc deszczyk się przyda.

Wczoraj na kursie na prawko ćwiczyłam jazdę po łuku,parkowanie i zawracanie i powiem szczerze myślałam że to jest bardziej skomplikowane :) Po dwóch łukach przejechanych z instruktorem,zaczęłam jeździć sama i tylko 2 razy cofnełam tyłem za daleko tak że najechałam na pachołek.A potem szło mi świetnie,do tego stopnia że mój instruktor bił mi brawa :)))) Ruszanie pod górę z ręcznego też bez problemów,parkowanie troszke gorzej,ale jeszcze mam czas na naukę.Zawracanie na 2 sposoby tez poszło mi nieźle.Andrzej-instruktor powiedział że jeżdżę dobrze,nie ma żadnych zastrzeżeń i jeśli niczego nie "spieprzę" to na egzaminie nie będzie problemów.Znając życie napewno cos spieprzę:))))) Ale zaczynam wierzyć w siebie i swoje możliwości...A myślałam że ja nigdy nie nauczę się jeździć...Dlaczego wcześniej nie pomyślałam o zrobieniu prawa jazdy??? Ot,durna baba...

Oooo,właśnie wyszło słoneczko :))))

Dzisiaj na obiadek kurczę pieczone w rękawie z sosem jogurtowo-musztardowym.
Rodzinka dzisiaj będzie miała zupkę ogórkową,a na drugie jeszcze się zastanowię,bo pomysłów mam kilka :)

Lusiaczek,nie wiem co się stało z przepisami u Ciebie,bo u mnie wszystko jest w porządku.Przepisy są na swoim miejscu.

Gościu nieujawniający się :) ,miło że czytasz mój blog codziennie.Szkoda tylko że nie piszesz...Też jesteś na diecie?????

Antess,dziękuję za gratulacje i za ułożenie puzzli :)

Asienko,kochana...Ja zapomniałam złożyć Ci życzeń...W sobotę była pierwsza rocznica Twojego ślubu...Wybacz :) Życzę Wam wszystkiego co najlepsze,miłości,wierności i wielu lat wspólnego,radosnego życia.Troszkę spóźnione,ale szczere.

Esperantinko,nie odzywasz się coś ostatnio,nie wiem co słychac u Ciebie,jak Twoja dieta? Dzisiaj masz urodziny,więc życzę Ci szczęścia,zdrowia 100 lat życia w spokoju i miłości!!!!!

Kawka się kończy,trzeba ugotować otrębiankę,zjeść i zabrać sie do pracy,a czeka mnie troszke roboty dzisiaj : gotowanie,sprzątanie,prasowanie,rozmrażanie lodówki i takie różne inne domowe obowiązki.

Pozdrawiam serdecznie moich gości.

Miłego dnia życzę wszystkim.

niedziela, 25 kwietnia 2010

Witam Was niedzielnie.


Pogoda piekna,choć troszkę chłodno,ale to już prawdziwa wiosna!!!!

Dzisiaj w kościele były obchody 70 rocznicy zbrodni Katyńskiej,czylisadzenie dęba pamięci (jeden z zamordowanych pochodził z naszej  parafii) Troszkę to trwało,równo dwie godziny.Po drodze z kościoła zajechaliśmy do "wioskowego" sklepu na lody,a potem obiadek i laba :) Laba az do 17.00,bo potem trzeba iść karmić zwierzaki.

Jutro na 13.00 kolejna jazda,tym razem będe się uczyła parkować :) Już to widzę hehe...Jazda po prostej nie jest skomplikowana,ale parkowanie i jazda po łuku...No czarno to widze :) Już chyba wolę ronda :) Ja nie wiem jak ten mój instruktor zachowuje spokój kiedy jeżdżą takie tłumoki jak ja :) No taka jego praca,ale żeby od czasu do czasu nie wrzasnąć? Ja bym sie darła na kursantów ile wlezie :) No zapewne długo bym nie popracowała...

Mój mąż uczy sie testów,będzie miał w pracy egzamin ze znajomosci przepisów.Uczy się,ale nic nie umie :)

Asienko,pięknie wygladasz!!!! Widziałam na NK :)

Dzieci biegają po podwórku,a ja mam komputer wolny prawie cały dzień,więc sobie jakieś duperele powstawiałam na blogu :),zapraszam do układania puzzli.Narazie ja i moja córka układałyśmy i powiem szczerze nie jest to takie proste :) Pozatym widze ile osób wchodziło na mój blog,szkoda tylko że sie nie ujawniają...

Mam 3 nowe bluzeczki,powyrzucałam znowu kupę starych rzeczy z szafy,za dużych rzeczy.Nie miałam za bardzo co na siebie włożyć,a szkoda mi było kupować,bo wciąż chudnę...Muszę jeszcze kupić sobie jeansy,bo mam tylko jedną parę.

Popijam zieloną herbatkę,już ponad litr wlałam w siebie,a jeszcze mam colę i wieczorek sobie "posłodzę" colą light.A na kolacje nalesniki z serkiem homo miętowym (moja mięta w ogródku już nadaje się do użycia).

Pozdrawiam serdecznie wszystkich moich gości.

 

 

piątek, 23 kwietnia 2010

Witam,witam w piątek!!!!

Zimno...Brrrr.Dobrze że chociaż słoneczko świeci.

Dzisiaj wieczorem będę miała gości i muszę się przyszykować,upiec ciasto i ugotować cos smacznego.Planuję zrobić makaron smażony z kapustą pekińską i pieczarkami,mam też zrobione wczoraj śledziki w zalewie octowej i przyszykowane krokiety z makrelą.Zrobię też jajka nadziewane ,bo dzisiaj piątek,a u mnie piątki są bezmięsne.Upiekę też ciasto,wiec czasu dzisiaj nie mam zbyt wiele bo robota czeka :)

Wanilio,pytasz kiedy było najtrudniej...Najtrudniejszy dla mnie czas to było Boże Narodzenie.Niby takie rybne święto i można jeśc protalowo lub prawie protalowo :) Ale skusiły mnie ciasta i inne pyszności np.orzechy,mandarynki,cukierki...Eh...
Pozatym źle wspominam początki diety,kiedy organizm sie oczyszczał.Najgorzej było na uderzeniówce.Waga szybko spadała,ale kręciło mi sie w głowie (były chwile że chodziłam po ścianach),bolał mnie brzuch i głowa,miałam okropne skurcze łydek,nie mogłam spać,ogólnie źle się czułam.Potem wszystko przeszło.Trudne są też zastoje wagi,kiedy mimo tego że nie grzeszymy żadnym niedozwolonym jedzeniem nasza waga nie chce spadać.Organizm odpoczywa :) Ostatni mój zastój wydarzył sie po w styczniu i trwał prawie 3 miesiące...Myślałam chwilami że zwariuję,ale wytrwałam i już jest ok.Zastoje zdarzaja się ,ja miałam kilka,różnej długości (tydzień,dwa tygodnie...)W styczniu osiagnęłam wagę którą miałam kiedyś przez dłuższy czas i organizm takie wagi pamieta...Zakodował sobie tą wagę i nie chciał gubić nic więcej.Musiało troszkę czasu minąc żeby mój organizm odpuścił sobie.NARESZCIE! Teraz mam nadzieję będzie już tylko lepiej :)))

Staram się zapuścić troszkę włoski,ale nie wiem czy się nie wkurze i nie obetnę bo żeby wyglądać jak człowiek muszę wylać na siebie tony lakieru :) Nie są ani krótkie,ani długie...Takie nijakie :)I jeszcze sporo trzeba żeby cos z nich ułożyć.Narazie trwam i nie obcinam.

Kawka się skończyła.Biorę się do pracy.

Miłego piątku życzę.

czwartek, 22 kwietnia 2010

Witam w czwartek.

Dzisiaj mam powrót zimy...Śnieg,grad wielkości grochu i duży wiatr...A miała byc juz wiosna...

Malgonek,kochana stałam z tą wagą tyle czasu że teraz ciesze się jak dziecko z każdego spadku.Teraz moim celem najbliższym jest 85 kg,a potem to już do siódemki bede lecieć!
Przepisy na krewetki będa na pewno,nie wiem tylko kiedy :)

Czeremcho,zjawiłas sie wreszcie siostro marnotrawna :)))) Oj Czeremcho słabo chyba wierzysz w moje mozliwości,bo zakładasz że szósteczkę osiagnę dopiero w przyszłym roku :) A ja tak sie zastanawiam czy nie pokusić się o jakieś 68-67 kg :) Ale zobaczę jak szybko dojdę do 70 kilosów,wtedy zobacze jak będę wyglądać i być może...:)Ale do Bożego Narodzenia chcę mieć juz za sobą II fazę.
Pierogi pewnie były smaczne? Wpadaj do mnie częściej :)

Lusiaczek,ja też żałuję że nie moge z Wami pogadac tak na żywo,spotkać sie na kawce przy protalowym serniczku...Wielka szkoda.Ja raczej nie przepadam za rozmowami telefonicznymi,ale jeśli chcesz możemy sie kontaktowac telefonicznie :) Zawsze to wiecej można powiedzieć przez telefon niz tak na blogu.Jeśli będziesz zainteresowana to napisz,podam Ci mój numer telefonu.

Asienko,jak tam nowa fryzurka?

DZIĘKUJĘ WAM SERDECZNIE ZA GRATULACJE,TO BARDZO MIŁE :*

Życzę Wam miłego wieczora.Do jutra.

 

wtorek, 20 kwietnia 2010

Witam popołudniowo.

Właśnie wróciłam z jazdy,zjadłam kawałek uda wędzonego i popijam kawkę.

Cieszę się że kategoria przepisy się podoba.Postaram się regularnie uzupełniać tą kategorię jakimiś przysmakami :)

Lusiaczek,nie słyszałam żeby otręby działały w drugą stronę :)Ja raczej nie mam problemów z zaparciami,a jeśli Ty masz takie problemy to czas kupić jakiś delikatny środek w aptece,najlepiej taki który nie rozleniwia jelit.Popytaj w dobrej aptece,cos powinni Ci doradzić.
JA też postanowiłam do końca życia kożystać z niektórych przepisów,na zdrowsze,beztłuszczowe jedzenie.A szczególnie postanowiłam do minimum ograniczyć cukry.Kiedyś nie wyobrażałm sobie bym mogła wypić nie słodzoną kawe.Słodziłam 2,5 łyżeczki :) A teraz nie słodze i nie używam słodziku.No ,tylko że ciasto mnie strasznie kusi :) I tego chyba od czasu do czasu sobie nie odmówię :)Ja nie mam cukrzycy,ani innej "cholery",ale dopiero jak przeszłam na dietę zrozumiałam jakie świństwa jadłam...Troszkę zmądrzałam od kiedy jem dukanowo :)I chcę pozostać mądrzejsza do końca moich dni :)

Wanilio,pisałas że krewetki nie dla Ciebie.Oj,ja tez tak kiedyś myślałam.Mówiłam że nigdy w życiu nie przełknę tych robali :) Namówiono mnie na spróbowanie...I nie żałuję! Są pyszne i na zawsze weszły do mojego menu.Spróbuj,a zmienisz zdanie na ich temat.

A teraz muszę się Wam pochwalić :)
Moja waga pokazała dzisiaj ósemkę z przodu!!!!!!!! Boziu,jak ja długo na nia czekałam...Myślałam że jej nie złapię,bo uciekała mi ciagle :)Ale mam ja nareszcie i już jej nie zgubię !!!!!!!!!
Ale się ciesze

Pozdrawiam Was gorąco i miłego popołudnia i wieczoru życzę.

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Witajcie kochani.

Dzisiaj wpadłam tylko na chwileczkę powiedzieć Wam że założyłam nową kategorię na moim blogu,kategorię przepisy i będę zamieszczała tam wszystko to co uda mi się wymyślić lub wynaleźć,a będzie się nadawało do jedzenia.Wstawiłam już sporo przepisów.Zapraszam.

niedziela, 18 kwietnia 2010

Witajcie niedzielnie.

Dzisiaj po kościele i obiedzie zasiadłam przed telewizorem żeby obejrzeć transmisje z pogrzebu Pary Prezydenckiej.I tak zleciała cała prawie niedziela...

Lusiaczek,dzisiaj miałam nie pisac blogu,ale Twój komentarz mnie do tego skłonił :))
Naleśniki zawsze mi wychodzą,nie mam pojęcia dlaczego Twoje sie rwały.Zawsze zaczynam przewracanie kiedy całe ciasto się juz zetnie ,a brzegi sie zabrązowią.Może zamiast mleka użyj do nich jogurtu naturalnego,ciasto bedzie gęściejsze.
Kochana,musze zdążyc ze wszystkim.Praca w gospodarstwie nie jest taka straszna,gorzej jest latem,zimą jest zastój :) Ale zwierzaki zawsze trzeba nakarmić ,niezaleznie od pory roku :)Dzieci są już duże (20,14,12 i 10 lat) więc większośc robią same,starałam się je uczyć samodzielności od małego wiec większość potrafią zrobić same.Ale oczywiście nie wszystko,bo przyzwyczaiły sie do tego że mama jest w domu i że zawsze jest wyprane,wyprasowane i ugotowane :)Teraz kiedy poszłam na kurs prawa jazdy i nie zawsze jestem na ich zawołanie to muszą się starać radzić sobie beze mnie.A może jak zdam prawko to znajdę jakąkolwiek pracę i na dłużej zniknę z domu?Piszesz że potrafie sie uśmiechać...Hm...No potrafię :) Jestem raczej uważana za wesołą osobę,choć jak ktos mi nadepnie na odcisk...:) Ale z natury jestem osobą wesołą,szczególnie ostatnio kiedy mój wygląd sie poprawił i kiedy zaczęłam o siebie bardziej dbać :)Ja też czasami miewam doły giganty,Ale wiem że musze sie wziąść w garść i doły staja sie najpierw dołkami,a potem znikają.Jestem silna baba i nic mnie nie złamie.
Dziękuję za całuski dla mnie i rodzinki.

Chcesz przepisik? Proszę bardzo :)

PLACKI  Z  KALAFIORA

1 opakowanie mrożonych kalafiorów (450g)
6 pieczarek
średnia cebula
2 jajka
3 łyżki zmielonych otrębów
1 łyżka skrobi
sól
oregano
bazylia
majeranek

Kalafior wrzucić do wrzątku i gotować 5min. Odcedzić i wystudzić. Pieczarki zetrzeć na tarce na dużych oczkach, podsmażyć, dorzucić pokrojoną w kosteczkę cebulkę i podsmażyć. Ostudzić. Wymieszać kalafior, pieczarki, dodać otręby i skrobię kukurydzianą, dodać 2 jajka i przyprawy. Wszystko wymieszać, potraktować blenderem,aby uzyskać gładką masę. Smażyć na mocno rozgrzanej patelni małe placuszki. Przewracać w momencie, kiedy brzegi placków dobrze się przyrumienią bo lubią się rozpadać podczas przewracania.

Podawać z różnymi sosami,ja jadłam je z jogurtem wymieszanym ze szczypiorkiem.

 

I jeszcze coś słodkiego:

SERNIK  Z  GALARETKĄ  MLECZNĄ

0,5 kg sera 3x mielonego
mały jogurt naturalny
budyń śmietankowy lub waniliowy
2 łyżki parafiny
ok.30 tabletek słodzika (rozgniecionych)
4 jaja
szczypta soli
aromat cytrynowy
starta skórka z jednej wyszorowanej cytryny

Białka ubić na sztywno ze szczyptą soli,dodać żółtka,ser,słodzik,budyń,jogurt,parafinę,aromat.W dniach z warzywami daję startą na tarce jarzynowej surową marchewkę (jest wtedy kolorowy i bardziej mokry).W sezonie robiłam ten sernik z rabarbarem,(pokrojony w kawałki rabarbar wtykałam w ser).
Składniki wymieszać.Piec ok.40 min na lekko-brązowo.

Galaretka:

0,5 litra mleka
4 łyżeczki żelatyny
sok z 1/2 cytryny
3 krople aromatu cytrynowego
kilka tabletek słodzika (do smaku)

Mleko zagotować ze słodzikiem.Żelatynę namoczyć w zimnej wodzie,wrzucić do gorącego mleka (nie gotować!)Dokładnie wymieszać,do rozpuszczenia żelatyny.Zostawić do wystudzenia.Do chłodnego mleka dodac sok z cytryny i aromat,wymieszać,zostawić w zimnym miejscu aż zacznie tężeć.Sernik zawsze po wyjęciu z piekarnika "siada" i powstają naturalne brzegi nie pozwalające wycieknąć galaretce,wylać galaretkę na zimny sernik i wstawić do lodówki do zastygnięcia.

Można użyć innego aromatu,np.pomarańczowego i startej skórki z pomarańczy.

I jeszcze cos takiego:

DUKANOWE  CINI  MINIS

2 łyżki otrębów pszennych
4 łyżki otrębów owsianych
1 jajko
łyżka oleju parafinowego
słodzik do smaku
łyżeczka cynamonu
ewentualnie pół łyżeczki kakao

Wszystkie składniki wymieszać,toczyć w palcach małe kuleczki (dla cierpliwych ),ułożyć na blaszce wyścielonej papierem do pieczenia.Piec w temp.160 st ok 10 minut.Po wystudzeniu wrzucić do mleka i zajadać.
Można tez zamiast kuleczek układac w formie ciasteczek na blaszce i podjadać kiedy przyjdzie ochota na słodkie.
Moje cini minis zrobiłam z kakao,są pyszne,chrupiące i do mleka wspaniałe.Na zdjęciu wyglądają na duże,ale w rzeczywistości są malutkie .

Asienko,fajnie że miło spędziłaś niedzielę.U nas ostatni dzień żałoby narodowej i nie wypadało robić imprez,choć pogoda była śliczna i aż chciało sie rozpalić grila i posiedzieć z rodzinką przy muzyce :)Może za tydzień...

Życzę miłego wieczoru.

sobota, 17 kwietnia 2010

Witam weekendowo i z kawowym uśmiechem :))))))))))))

Pogoda na Podlasiu słoneczna,ale wieje wiatr i jest chłodno.

Skończyłam kawkę i zastanawiam się co zjeść,bo przeważnie rano zajadam się otrębianką ,a dzisiaj niestety nie mogę jej zjeść bo zaplanowałam sobie na obiad placuszki a'la ziemniaczane z kalafiora i tam idą otręby,więc przekroczyłabym dawkę dozwoloną.Chyba zrobię sobie na śniadanko twarożek z rzodkiewką i szczypiorkiem.Rodzince na obiad usmażę placki ziemniaczane z makiem,a na kolację będzie babka ziemnaczana (taki ziemniaczany dzień dzisiaj)

Asienko,to już rok mija od Twojego ślubu??? Jej,żeczywiście ten czas szybko leci...Pamietam jak na forum gratulowałam Tobie :))) A to już rok minął...
No to nie masz łatwo,ciągle imprezy i okazja do sporego podjadania i picia,również alkoholu :) A to jest w tym wszystkim najgorsze,że starasz się,dietujesz (Ty już nie musisz bo jesteś w IV fazie),a potem chwila zapomnienia,okazja rodzinna czy święta i od nowa kilogramy rosną...Po takiej imprezce musisz zrobić sobie ze 2-3 dni białkowe i na pewno waga wróci "na miejsce".Zazdroszczę Ci tej IV fazy,ja jeszcze mam do zrzucenia 20 kg,a potem III faza która będzie trwała około 700 dni...Eh...Chyba nigdy nie skończę tej diety...

Marzeniaw,ja też piekę udźiec lub podudzie z indyka,albo pierś którą marynuję w przyprawach kilka godzin i piekę w rękawie.Najbardziej smakuje mi udźiec pieczony w ten sposób,bo jest soczysty i mięciutki.Czasem tez wyciągam z udźca kośc,rozcinam go na płat,nadziewam mielonym z indyka z podsmażonymi pieczarkami,cebulką,papryką,zawijam roladkę,marynuję w przyprawach w lodówce kilka godzin (zostawiam na noc) i piekę w rękawie.Smaczna na ciepło,ale i na zimno do pieczywka.Piekłam też rolady różne z piersi indyka np.nadziewane parówką drobiową,ładnie wygląda po rozkrojeniu:) Można nadziewać piersi różnymi nadzieniami i podawać na zimno ,albo na ciepło z róznymi sosami.Albo naciąć pierś ,zrobic taką kieszonke czy torebkę,napchać w nią różności i upiec.Ale kiedy mam dni białkowe to niestety pozostaje klasyczna pieczona,albo nadziewana mieszanką podsmażonej cebulki i czosnku z dodatkiem np.koperku albo natki pietruszki.Ja wymyślam różne cuda,choć nie zawsze wszystko mi smakuje :))))) Ale da sie zjeść :)))

Z kursu na prawo jazdy jestem zadowolona choć boję się egzaminu (jak cholera :))) Ale do egzaminu jeszcze sporo czasu i godzin jazdy,więc mam nadzieję że nauczę się jak najwiecej.

Waga stanęła w miejscu,ale mam dni warzywne więc się nie martwię.

Mąż ma dzisiaj sporo pracy w polu,więc cały dzień pewnie go nie bedzie w domu.Dzieci sprzątają,a ja z laptopem na kolanach sie obijam :))))) Czas wziąść się do roboty :)

Pozdrawiam moich gości i życzę miłej soboty (mimo smutnych uroczystości które nas czekają dzisiaj i jutro)

Do następnego...

Godzina 18.00

Zrobiłam na kolacje naleśniki z dżemem rabarbarowym (ogołociłam cały rabarbar w ogródku) Nadziałam naleśniki serem,a po złożeniu posmarowałam dżemem z rabarbaru (rabarbar rozgotowałam w niewielkiej ilości wody,dodałam słodzik do smaku i skórkę z cytryny.Na końcu dodałam barwnik spożywczy pomarańczowy żeby zmienic kolor bo naturalny kolor dżemu był zielonkawy :)
A oto efekt :

Muszę Wam powiedzieć że po dłuuuugim czasie zjadłam słodki dżemik i było to NIEBO W GĘBIE!!!!

Życzę miłego wieczoru.

czwartek, 15 kwietnia 2010

Witam w czwartkowe popołudnie.

Niedawno wróciłam z jazdy,zjadłam odrobinkę,kawke zrobiłam i od razu komputer na kolanach :)
Wstałam dzisiaj o 5.00 rano,musiałam nakarmić zwierzaki,przyszykowac dzieciom śniadanko,wyszykować się i lecieć na dworzec bo o 7.00 zaczynałam jazdę.Na kursie idzie mi coraz lepiej z czego ogromnie sie cieszę.

Dzisiaj rano nie miałam ochoty na jedzenie i pojechałam z pustym żołądkiem,a w między czasie wypiłam tylko małą kawkę i kefir.Wracając do domu kupiłam gotowego kurczaka z rożna i wszamałam po powrocie do domu :) A rodzinka ma dzisiaj zupkę ogórkową ugotowaną wczoraj wieczorkiem.

Ciesze się że smakują Wam naleśniki.Przepis nie jest mojego autorstwa,ale kiedy je zrobiłam musiałam się z Wami podzielić tym przepisem,ponieważ są pyszne.

Maragrete,przepis na sosik napewno smaczny.Ja uwielbiam połączenie bazylii i pomidorów.Zawsze kiedy robię sos pomidorowy daje bazylię,a kanapki z wędlinką i pomidorkiem tez zawsze posypuję siekaną świeżą lub suszoną bazylią.

Martuska,ja też strasznie przeżywam tą tragedię i strasznie denerwuję sie kiedy widzę tych protestujących w Krakowie ludzi przeciwko pochówkowi Prezydenta na Wawelu...A co im zależy...Wstyd na cały świat...

Śnieżynko dziękuję Ci kochana :***

Antess,no nie pomyślałam o jogurcie :))) Następnym razem spróbuje zrobic naleśniki na jogurcie.

Wanilio,uda się napewno!!! Trzeba tylko mocno w to wierzyć.Trzymam za Was kciuki!

Ciemnanocko,jak Ci idzie?

Ewela,jesteś tam??? Trwasz na diecie? A jak radzi sobie synek?
Odezwijcie się kobitki :)))

Pozdrawiam i miłego dnia życzę.

wtorek, 13 kwietnia 2010

Witam Was serdecznie w słoneczny wtorek.

Zapomniałam się dzisiaj zwarzyć :) No trudno.
Dzisiaj kolejny dzień próby bo na obiad będzie pizza...A ja mam indyka pieczonego...Eh,ta pizza...Mam nadzieję że wytrwam.

Wczoraj miałam kolejną jazdę na kursie,idzie mi coraz lepiej choć zdarzają się błędy.Ale dopiero zaczynam,więc myślę że będzie dobrze.

Corrinko,dziękuję za przepis na kotlety,na pewno wypróbuję.

Pogoda ładna więc pranie już sie suszy,a wieczorem pojeżdżę rowerem po lesie,może waga będzie szybciej spadać :)

Kawkę wypiłam z mężem raniutko,teraz mąż poszedł zająć się gospodarstwem (wiosna w pełni i pracy w gospodarstwie sporo)A ja zjadłam otrębiankę i będę się brała za gotowanie,bo oprócz pizzy mąz zażyczył sobie kapuśniaku :)

Mój kasztan ozdobny który stoi na parapecie wypuścił 2 nowe gałązki,a myślałam że nic z niego nie będzie bo na zimę strasznie zmarniał i pogubił liście.Kwiaty poczuły ciepło wiosenne i dociera do nich wiecej słońca to zaczynają żyć na nowo.Na podwórku kwiaty też ożywają,na krzewach porzeczek,aronii i agrestu są już pąki.Nie mogę się doczekać kiedy drzewa zaczną kwitnąc,mam dużo jabłoni,grusze ,wiśnie i śliwki.Będzie wspaniale pachniało kwiatami i zaczną bzyczeć pszczółki nad drzewami...Piękny czas...
Mój rabarbar już ma kilka liści,choć jeszcze zbyt krótkie łodygi żeby je jeść.Już bym chciała żeby rabarbar wyrósł duży bo marzy mi sie sernik z rabarbarem i naleśniki z "dżemem" rabarbarowym.

Wczoraj robiłam  naleśniki z serem w/g tego przepisu:
Składniki na 4 naleśniki:

2 jajka
1 łyżka skrobi kukurydzianej
pół szklanki mleka
szczypta soli

Wszystkie składniki dokładnie wymieszać.Z tych składników wychodzi bardzo rzadkie ciasto. Wylewać na gorący teflon i smazyć na małym ogniu na kropli oliwy, tak aby masa się dobrze  ścieła. Przewracać kiedy brzegi się zarumienią i masa całkowicie się zetnie.

Naleśniki są pyszne i zawierają same dozwolone składniki.Naprawdę polecam.

Teraz już uciekam do codziennych obowiązków.

Pozdrawiam wszystkich moich gości.

niedziela, 11 kwietnia 2010

Witajcie...
Kawa jak codzień na dzień dobry

Smutek zagościł w moim sercu...Nigdy nie byłam zwolenniczką PIS-u ani Lecha Kaczyńskiego,ale to co się stało jest straszne...Nie ważne jakie kto ma poglądy,nie ważne jakiego jest wyznania...Giną ludzie,zwykli ludzie...Wczoraj oglądałam cały dzień wiadomości w TV i łzy same cisnęły się do oczu...Żal,straszny smutek i ból...Jestem myślami z rodzinami tragicznie zmarłych,nie mogę sobie wyobrazić co oni czują...Okropność...Modlę się za zmarłych i za rodziny które straciły bliskich...Wczoraj palił się w moim oknie znicz na znak żałoby,a dzisiaj wszyscy uczcijmy ich pamięć dwoma minutami ciszy o godz.12.00,w całej Polsce będzie cicho...

 

A teraz troszkę o diecie.
Moja waga spada,jeszcze troszkę zostało do zgubienia żeby dotrzeć do wagi suwaczkowej,mam nadzieję że stanie się to szybko bo marzy mi się od dawna ósemka z przodu,ale nie mogę do niej dotrzeć.

Corrinko,kotlety z jajek i szpinaku powiadasz?Napewno smaczne,a można wiedzieć jak dokładnie je robisz?

Wanilio witam przy moim kominku.Chcesz pójść w moje ślady?Zapraszam do dietowania ze mną.Troszkę silnej woli i samozaparcia i masz jak w banku szczupłą figurkę.

Anulko,dobrze że jesteś...Dawno sie nie odzywałaś i zastanawiałam się co u Ciebie słychac.Widziałam Aniu Twoje zdjęcia i super laska z Ciebie,piekna buzia i figurka,więc nie wiem o czym piszesz,że niby brzuch nie płaski?Aniu,może została Ci fałdka skóry na brzuchu,a wtedy wystarczyłoby poćwiczyć żeby się tego nadmiaru pozbyć.Spróbuj,a być może to Ci pomoże.
Dziękuję Ci za miłe słowa.

Pozdrawiam Was gorąco i serdecznie.

 

sobota, 10 kwietnia 2010

DZISIAJ NIE NA TEMAT...

Módlmy się za tych co zginęli...

 

piątek, 09 kwietnia 2010

Witam w piatkowy,słoneczny ranek.

Na termometrze niewiele stopni na plusie,ale słoneczko piekne świeci.Zwierzaczki nakarmione,domek ogarniety,pranie nastawione,kawusia pachnie...

Lusiaczek gratuluję "półrocza",wynik świetny.Nie martw się grzeszkami,ja gdyby nie grzeszki to dawno bym juz utrwalała dietę,a tak ciągle tkwię w II fazie :)Ale ja się nie przejmuję,bo moja skóra ma wiecej czasu na dostosowanie się do mojego chudszego ciałka.
Fałdki niestety zostają i nie mam pojęcia jak sie ich pozbyć.Chyba nie ma sposobu na całkowite pozbycie się nadmiaru skóry,no oczywiście pozostaje operacja,ale to kosztuje około 10.000 zł i mnie na to poprostu nie stać.Oglądałam wczoraj rozmowy w toku na TVN ,tematem była właśnie obwisła skóra po schudnięciu i lekarz powiedział że czasem zabiegi usunięcia fałdów skóry są refundowane...Więc może mi się uda...Białka same w sobie trochę skórę ściągają,ale po schudnięciu 50 kg nie ma szans na piękny brzuszek :))))A jeszcze 20 kg mam do schudnięcia,więc pięknie napewno nie bedzie.Narazie trochę ćwiczę (brzuszki,basen,rower) to może co nieco pomoże.
Śledziki smażone to moje ulubione danie wigilijne :) ale zawsze kiedy jest okazja to je robię.Kupuję świeże śledziki,albo mrożone.Czyszczę i jeśli są małe zostawiam w całości ,a jeśli duże to kroję na kawałki (rozkrajam też wzdłóż po kręgosłupie),troszkę je solę i obtaczam w skrobii kukurydzianej (dla rodzinki w mące pszennej) i smażę do zrumienienia na teflonie na kropli oliwy.Potem układam w miseczce,kroję cebulkę w krążki i układam na wierzchu.Zagotowuję zalewę octową -1 szkl.octu na 3 szkl wody (można dać więcej wody,ale ja lubie konkretny,kwaśny smak),dodaję do tego ziele angielskie i liść laurowy po kilka sztuk i jak się zagotuje zalewam gorącą zalewą śledziki.Zostawić na ok.dobę żeby się przegryzło.I jemy :)))) Ja je uwielbiam :))))))))) Ostatnio odkryłam świeże płaty śledziowe i zrobiłam smażone w occie.Były jeszcze pyszniejsze bo nie miały ości.
Dziękuję za pozdrowienia i również Cię pozdrawiam.

Jeszcze dzisiaj czeka mnie prasowanie...Sporo się tego nazbierało.

Na obiad dzisiaj rybka smażona dla mnie,a dla rodzinki kotlety ziemniaczane w waflu...Będą mnie kusić eh...

Idę gotowac otrębiankę i szykować obiadek.

Pozdrawiam Was ciepło i życzę miłego dnia.

środa, 07 kwietnia 2010

Witam po świętach.

Na początek kawka:

Sporo czasu mnie tu nie było.Przed świętami miałam sporo pracy,do tego w wielki piątek miałam jazdę,więc nadrabiałam przygotowania świąteczne w sobotę i z trudem udało mi sie zdążyć ze wszystkim.

W święta nie obyło się bez podjadania...Założyłam sobie niewielkie grzeszki np.biała kiełbaska i oczywiście białą kiełbaskę zjadłam,ale nie tylko...Zjadłam kilka kawałków ciasta :) i zrazika z kawałeczkiem wędzonego boczusia w środku...Oj,nie będę wymieniać wszystkiego :) No i mam po świętach plus 2 kilogramy.Teraz już ostra dietka żeby zgubić to co przybyło.Ta ósemka z przodu mi ucieka cholercia...

Dziękuje Wam za życzenia świąteczne.
W niedzielę wielkanocną byliśmy w domu całą rodzinką,wybraliśmy się tylko na mały spacerek po lesie bo pogoda była piękna.

 

A to zdjecia:

Z moimi najmłodszymi Julką i Mateuszem

Moje dzieciaczki:

I jeszcze taki mix:

Tylko męża brak na zdjęciach bo chory jeszcze był trochę i nie chciał się fotografować :)

W lany poniedziałek to ja olałam całą rodzinke,choć i mi sie dostało :) Dzieci biegały z pistoletami na wodę i oblewały wszystko co sie ruszało :)
Po obiedzie wybraliśmy się na chwilkę do mojej teściowej.I tak minęły święta...

Dzisiaj musze zamrozić część jedzenia bo troszkę tego zostało po świętach.Szkoda żeby miały się zepsuć gołąbki i bigosik.A ja bedę kończyć galaretę z kurczaka i śledziki smażone w occie bo też troszkę zostało.

Wiosna zawitała na całego,zakwitły tulipany i żonkile a moje kaczki zaczęły znosić jajka :))))Mąż się cieszy bo uwielbia kacze jaja smażone na boczusiu wędzonym :) A może uda się doczekać małych kaczuszek? Zobaczymy.

Wczoraj i dzisiaj pogoda pod psem...Pada deszcz,jest pochmurno i zimno.Dobrze że choć w święta było ładnie.Zrobiłam pranie bo nazbierało się troszkę brudów (szczególnie ubrania dzieci po lanym poniedziałku),ale nie mam gdzie suszyć bo ten deszcz...

Moja najmłodsza córcia robiła koszyczek wielkanocny na konkurs świetlicowy w szkole (troszkę jej pomagałam) i przed świetami przyniosła nagrodę za zajecie pierwszego miejsca :)))) śliczną pisankę która sie otwiera i w środku można coś położyć np.biżuterię,taka pisanko-szkatułka :)

To na dzisiaj wszystko...Idę gotować otrebiankę.

Miłego dnia życzę wszystkim moim gościom.

czwartek, 01 kwietnia 2010

Witam kochani w Wielki Czwartek.

Wpadłam tylko na chwileczkę żeby złożyć Wam życzenia.Ale widzę sporo komentarzy :)

Lusiaczek,ja nie mam problemów z cholesterolem i nie zastanawiałam się nad tym co podnosi jego poziom.Ale jeśli macie ochote dyskutować na ten temat to prosze bardzo.
Mogłabyś podać adres do Twojej stronki?
Pytasz jak sobie dogodzic żeby nie zgrzeszyć...Hm...Napewno upiecz sobie jakieś ciasto,np.sernik i do tego jeszcze jakieś inne ciacho żeby nie łapać się za ciasto niedozwolone (choć znając moje zamiłowanie do słodkości to wątpie żeby obeszło się bez spróbowania niedozwolonych pyszności)
Pozatym robię sporo jedzenia protalowego np.bigos,galarete z kurczaka,gołąbki protalowe,sałatkę warzywną z protomajonezem,parówki z pieczarkami z koncentratem pomidorowym,pieczoną pierś z indyka do chlebka protalowego,śledzie smażone w occie,jaja faszerowane...Jak będę miała sporo do jedzenia to nie będę zbytnio grzeszyć.Ale na białą kiełbaskę się skuszę :)))))

Asienko,urodzonym kierowcą nie jestem :) Ale mązjuż mi zaufał i dał mi samochód żebym sobie pojeździła po naszych wiejskich drogach :) Pozwolił mi też wrócić do domu spory kawałek autkiem,więc jest ok :)))
U mnie też pogoda brzydka,pada deszcz i jest zimno...A wczoraj było piękne słoneczko i było na słońcu 29 stopni.A dzisiaj tak się zepsuło...

Malgonek,dziękuję za życzenia.Zaniedbujesz dietę,ale masz maleństwo to napewno jest Ci ciężko.Miną święta i wtedy weźmiesz się ostro za dietkę.Do tego masz w święta chrzciny...Oj nie zazdroszczę Ci...Obyś wytrwała w jak najmniejszej ilości grzeszków kulinarnych :)))

Niech te Święta Wielkanocne będą pełne nadziei i wiary,
Niech Chrystus Zmartwychwstały przyniesie
wiosenne kwiaty radości, miłości, spokoju i szczęścia.
Ciepłych, pełnych radosnej nadziei Świąt Zmartwychwstania Pańskiego,
rodzinnego ciepła, radosnych spotkań przy wielkanocnym stole
oraz smacznego święconego jajka
w imieniu swoim i całej mojej rodziny życzy Wam Śliweczka.