Podrzuć czasem do kominka...
ministat liczniki.org
Kategorie: Wszystkie | EFEKTY DIETY | Jak chudnę i tyję | PRZEPISY DUKANA
RSS

Jak chudnę i tyję

środa, 31 marca 2010

Witam w środę.

Przywitała mnie rano piękna pogoda,nakarmiłam zwierzaki,mleczko do kawy już z krowy wydobyte :) można wypić kawkę i przywitać się z Wami.

Dzisiaj ciąg dalszy porządków.Mąż dalej leży plackiem,ale wczoraj wieczorkiem dał radę zawieźć mnie na małe zakupy żeby uzupełnić zapasy lodówkowe.

Dzisiaj na obiadek zupka ogórkowa i placuszki z jabłkami dla rodzinki a dla siebie zrobię placuszki z sera białego i rosołek z kluseczkami.

Moje gałązki brzozy w wazonie już wypuściły listki,ślicznie się zazieleniły i córcia wczoraj udekorowała je pomarańczowymi jajeczkami i dołożyliśmy do gałązek żółte żonkile.Wyszedł piękny bukiet wiosenno-wielkanocny.Jeszcze muszę wysiać rzeżuchę.

Na podwórku słychać już klekot bocianów z gniazda które jest niedaleko.Nareszcie piękna,długo oczekiwana wiosna przyszła do nas.

Dziękuję Wam za życzenia zdrowia dla rodzinki.Najgorzej chory jest mąż,dawno taka choroba go nie chwytała,ale jak chwyciła to na dobre.Gorączka spada tylko na chwilkę i zaraz znowu rośnie.Pozatym każda część ciała go boli i ruszać się nie może.I powiem szczerze że jak dzieci są chore to jest problem,ale jak choruje mój mąz to problem jest jeszcze większy :) Marudzi strasznie...

Dziękuję Wam też za gratulacje dotyczące spadku wagi,dzisiaj znowy ciut mniej.
Maragrete,Twoja waga też zacznie spadac,cierpliwości kochana.Ja czekałam na spadek 3 miesiące i w końcu się doczekałam.Też się doczekasz.

Co do jazdy to dzięki wielkie wszystkim którzy życzą mi powodzenia w dalszej nauce,staram się :)Choć było kilka błędów,ale przecież dopiero zaczynam.

Marzeniaw,kiedy mam chwilkę to zaglądam na blog i na forum,ale czasem rzeczywiście brak mi czasu i żałuję że doba nie ma więcej godzin żeby się ze wszystkim uporać.

Idę gotowac otrębiankę i brać się do roboty!

Życzę miłego dnia wszystkim moim gościom.

wtorek, 30 marca 2010

Witajcie kochani we wtorkowy,pochmurny dzień.

Po wczorajszym stresie związanym z pierwszą jazdą waga trochę w dół mimo warzywek,co strasznie mnie cieszy.Jeszcze 60 dekagramów i pozbędę się 50 kg...Duży worek ziemniaków...:))))

Dzisiaj na obiad kurczę pieczone w rękawie,a dla rodzinki schabowy.Na kolację zrobię sobie naleśniki z serem i polewą czekoladową :)

Dzisiaj chmury zakrywają Podlasie,deszczykdrobniutki popaduje,a moje pranie wczoraj powieszone na podwórku zamiast schnąć to moknie.

W domu szpital,mąż ma grypę,wszystko go boli,ma wysoką gorączkę i jedna z córek nie poszła do szkoły bo katar i kaszel złapała.Eh...To ten grypowy czas.Reszcie rodziny daję rutinoscorbin żeby ich też nie złapało tuż przed świętami.
W lodówce robią się pustki,a mąż leży jak placek i nie majak na zakupy pojechać...I teraz właśnie przydałoby się prawko :)))) No cóż...Może namówię go na ruszenie tyłka z wyrka i kupimy parę protalowych produktów.Postraszę go że zacznę jeść normalne jedzenie i znowu się roztyję :)))))Na pewno wstanie :)

Annomario,dzisiaj suwaczek znowu się przesunął w dół,chyba moja waga zrozumiała że nie ma innego wyjścia i  musi spadać,bo ja nie popuszczę :)

Anulko,Balbinko,Ewela...Gdzie się podziewacie??? Co u Was słychać? Dawno Was u mnie nie było.Wpadnijcie na kawkę!

A moja kawka się kończy,idę do kuchni gotować otrębiankę.

Pozdrawiam i dziękuję że ze mną jesteście.

poniedziałek, 29 marca 2010

Witam wieczorkiem.

Kawki dzisiaj nie ma ,bo na kawkę juz za późno :) Nie mogłam być wcześniej,dopiero teraz mam chwilkę czasu.Chcę Wam się pochwalić że pierwsza jazda za mną i całkiem nieźle mi poszło :)
Z ruszaniem nie było problemów,z biegami również,gorzej było z połapaniem się co kiedy i jak :)))Za dużo naraz trzeba ogarnąć :) Ale dam sobie rade :) Już teraz wiem że nie jest to takie straszne.Nawet ruszanie pod górkę poszło mi dobrze.Urodzony kierowca...:)))))))) Następna jazda w piątek raniutko,już nie mogę się doczekać.

Witam Antess na moim blogu.Dziękuję za trzymanie kciuków-pomogły :) I proszę Antess nie paniujmy,strasznie staro się czuję jak mówi mi ktoś pani... Wolę kiedy zwracacie się do mnie Śliweczka czy Protalinka.Ciesze się że moja mała przygoda z Dukanem Ciebie zainteresowała.Staram się,choć nie zawsze wychodzi.Ale już stałam się nową Śliweczką :)młodszą,szczuplejszą i bardziej kobiecą.Byłam wielorybem,a teraz jestem małym słonikiem :) Jeszcze troszkę i będę motylkiem :)czego również Tobie życzę!

Władych,Tobie również dziękuję.Instruktor cały,ja cała i samochód też to chyba było nieźle :)))

Pozdrawiam wszystkich mnie odwiedzających i miłej nocki życzę.

czwartek, 25 marca 2010

Witam czwartkowo.

Kawka zaparzona,słoneczko świeci...aż chciało się dzisiaj wstać.

Asienko,w dniu Twoich urodzin życzę Ci uśmiechu,miłości,radości i spełnienia marzeń.
I dla Ciebie kwiatki:

Skończyła się teoria na kursie na prawo jazdy i zaczyna się to najgorsze...W poniedziałek na godz.13.00 mam umówioną pierwszą jazdę...Oj będzie się działo...

Maragretko,dziękuję Ci bardzo za słowa pocieszenia.Mam nadzieję że uda misię kiedyś zdać egzamin i jeździć samochodem na zakupy sama :))))

Władych,ja wiem że może przesadzam z tym niedowierzaniem w swoje możliwości,ale jestem strasznie zestresowana faktem że będę musiała pod okiem instruktora jeździć samochodem...To mnie przeraża...Ja raczej nigdy nie wierzyłam w swoje możliwości.Kiedy zaczynałam dietę to myślałam że będzie tak jak do tej pory,czyli chęci wielkie,a z realizacją gorzej...Udało mi się ,w co czasem ciężko mi uwierzyć i w związku z tym często oglądam swoje zdjęcia sprzed diety żeby się upewnić że to prawda :) Już dzisiaj w nocy nie mogłam spać,stały mi w oczach ulice,światła,znaki...Mam nadzieję że jakoś to przeżyję :)

Marzeniaw,nie mam zbytnio czasu na pisanie na forum,czytam ale brak czasu...Muszę doglądnąć gospodarstwa,ugotować,oprać rodzinkę,porządki przedświąteczne,potem kurs i wracam wieczorkiem,kawka jakiś film i do łóżeczka,bo rano znowu pobudka.Staram się co jakiś czas pojawiać na forum ,ale nie zawsze mi to wychodzi.Dziękuję za to że uważasz moje rady za cenne,mam sporo doświadczenia choć niestety nie wiem wszystkiego.

Dzisiaj rodzinka będzie jadła gulasz z makaronem i kiszonym ogórasem,a ja zjem kurczaka w sosie azjatyckim.

Waga się zatrzymała ,ale zbliżają się "te"dni więc to normalne.Pozatym mam warzywka,a wtedy moja waga nie spada.


Poprzesadzałam większość moich kwiatków do nowej ziemi i zaczynają wypuszczać nowe listki.W wazonie stoją młode gałązki brzozy i zaczynają wypuszczać listki.W domu widać wiosnę :)To taki nasz wielkanocny zwyczaj,zawsze na święta są w wazonie zielone gałązki brzozy udekorowane kolorowymi jajeczkami.

Idę do kuchni szykowac obiad i gotować otrębiankę.

Życzę miłego,słonecznego dnia.

 

wtorek, 23 marca 2010

Witam we wtorek.

Pogoda na Podlasiu pochmurna i jest chłodno.Wczoraj wieczorem łapał mróz i nasze podwórkowe błotko troszkę stwardniało :) Po południu ma być ładniej i mam wielką nadzieję że tak będzie.

Na kursie zostało mi 2 dni teorii,a jazda dopiero po świętach.Będzie czas żeby przygotować się do świąt i uczyć sie testów.A po świętach okaże się jaki ze mnie kierowca :)))))))

Wczoraj wieczorem jak przyszłam do domu o 19.00 to byłam tak głodna że pochłonęłam cały talerz tatara i dodatkowo jogurt :) Ostatni posiłek zjadłam o godzinie 12.00 w południe,a potem dentysta i nie wolno było jeść 2 godziny,potem kurs i nie było jak zjeść.Ale o dziwo moja waga dzisiaj troszkę drgnęła...Ale ciiiiiicho żeby jej nie spłoszyć :))) Niedzielny basen,wczorajszy marsz 2 kilometrowy  (droga do pociągu) i szybkie chodzenie po mieście robi swoje.Oby waga się nie wystraszyła i spadała dalej,bo dosyć juz tych przestojów.

Dziękuję dziewczynki za miłe słowa dotyczące prawka,ale wątpię Magdalenko żebym zdała za pierwszysm razem :) Ja nastawiam się na trzy podejścia do egzaminu,potem wykupienie dodatkowych godzin jazdy i ponowne 3 podejścia :))) Nie wierzę w swoje umiejętności :)

Witaj Olinko.
Nie mam o czym zabardzo pisać wiec rzadko pojawiam się na smacznym.Ale czytam Was regularnie.
Prąd już jest,nie było go wczoraj prawie 5 godzin...Lipa,bez prądu nic nie da się zrobić.

Dzisiaj na obiad zjem jaja sadzone,a rodzince usmażę racuszki z jabłkami i mam karkówkę w marynacie to na początek ziemniaczki z karkówką ,a na deser racuszki.

Idę do kuchni,bo trzeba szykować obiad i gotować otrębiankę,pozatym nastawić pranie i ogarnąć troszkę domek.

Życzę miłego dnia.

 

poniedziałek, 22 marca 2010

Witajcie na początku kolejnego tygodnia.

Poniedziałek przywitał mnie silnym wiatrem i chmurami z których na szczęście nie pada.Nie ma prądu,nic nie mogę zrobic,a nazbierało sie prania i odkurzyć trzeba...Dobrze że laptop naładowany :)))

Dzisiaj mam wizytę u dentysty,a potem od razu jadę na kurs,wrócę wieczorem,więc potem już niewiele zrobię.

Magdalenko,wczoraj miałaś urodziny,a ja nie mogłam złożyć Ci życzeń więc robię to dzisiaj:
wszystkiego co najlepsze,najsłodsze,najpiekniejsze i najmilsze życzy Śliweczka :)
I kwiatki dla Ciebie

Piekę w rękawie kurczaka na obiadek,pachnie ziołami w całym domu.Dla rodzinki dzisiaj bitki wieprzowe w sosie grzybowym.Znalazłam świetny sposób na sos grzybowy żeby dzieci nie wybierały grzybów z talerza (nie lubią suszonych grzybków).Zmieliłam suszone grzyby w młynku do kawy i dosypuję tego proszku grzybowego do sosiku,jest pyyyszny.

Dzisiaj biorę na kurs książkę Dukana bo koleżanka chce poczytać , chciałaby zgubić parę kilo.Kolejna zachęcona moimi sukcesami osóbka która chce poznać naszego doktorka :)))

Idę gotowac otrębiankę.

Miłego dnia życzę wszystkim moim gosciom.

czwartek, 18 marca 2010

Witam czwartkowo po dwudniowej przerwie.

Zapraszam na kawkę

Zabiegana troszkę jestem przez ostatnie dni,rano o 6.30 pobudka,dzieci wysłać do szkoły,potem krówki,świnki,kotki,pieski,kaczki,kury... To zajmuje mi jakieś półtorej godziny,chyba że mąż jest w domu i mi pomoże to wyrabiamy się szybciej.Potem ogarnąć domek po wyjściu dzieci i po noszeniu wiader (teraz nie ma mrozu, więc chociaż krówkom wody nosić z domu nie trzeba),ale świnki lubią zjeść smaczne i ciepłe jedzonko :))))
Potem się przebieram,robię kawkę i wypijam ją z mężem lub tak jak dzisiaj (mąż w pracy)piję ją przed komputerem :) Po kawce śniadanko (najczęściej otrębianka).Potem czas na porządki,gotowanie,pranie,prasowanie...Zależy co tam akurat jest do roboty,ale najczęsciej sporo,bo gotuje dwa obiady-dla siebie i reszty rodzinki (mąż i 4 dzieci)
Ostatnio nie chce mi sie wymyślać potraw dla siebie,wolę zjeśc coś gotowego,albo ugotuje sobie kurczaka i zjem z jakimś warzywem :) Dzisiaj usmażę sobie rybkę,a rodzinka będzie miała mielone kotlety z ziemniaczkami,a do tego marchewka z groszkiem.Dzisiaj czeka mnie prasowanie...Troszkę się tego nazbierało.
O godzinie 13.30 wraca ze szkoły najmłodsza córcia Julka,muszę mieć już gotowy obiad bo już od drzwi krzyczy "mamo,jestem głodna!",chociaż w szkole je obiady.Po obiedzie pomagam jej odrobic lekcje (3 klasa podstawówki,a zadają tyle że trzeba siedzieć nad tymi książkami ze 2 godziny).
W międzyczasie robię kawę i popijam ją zerkając w zeszyty Julki :)))
O godzinie 14.00 bedę musiała dzisiaj nakarmić zwierzęta,bo męża nie ma ,a ja muszę o 15.00 już być na przystanku autobusowym ,mam do niego ok.3 km,więc mąż wyrwie się z pracy żeby mnie podwieźć na autobus do Sokółki gdzie o 16.00 zaczynam kurs prawa jazdy.Siedzę i słucham instruktora do godziny 18.00.Autobus powrotny mam 18.22,wiec biegnę na przystanek i jade do domu,a z przystanku odbiera mnie mąż (dzisiaj pojadę przystanek dalej i pójdę do męża do pracy i już po 19.00 bedę w domciu).Zjem kolację i wypije herbatke z cytrynką ,obejrzę jakiś film i ...spać.A rano znowu to samo...Taka kołomyja...W kółko to samo.

Na kursie prawa jazdy jest fajnie i wesoło:) Świetny instruktor,dobrze tłumaczy,ale mi się już wszystko miesza...Znaki znam i z tym nie mam problemów.Najwięcej problemów sprawiają mi skrzyżowania i to kto ma pierwszeństwo...Ale lipa,kto wymyślił te durne przepisy! Najbardziej boje się jazdy...Jestem tak zestresowana myślą o tym że będe musiała wsiąść za kierownicę...Nie wiem czy dam radę...
Na kursie jest jedna starsza pani i ja z tych starszych :),a reszta to sama młodzież...Dobrze że chociaż jedna starsza osoba uczęszcza ze mną na kurs bo sama źle bym sie czuła wśród takiej ilości młodych ludzi.

No,kawusia wypita,trzeba ugotować otrębiankę i brać się do pracy.

Pozdrawiam wszystkim moich gości i życzę Wam miłego dnia.

poniedziałek, 15 marca 2010

Witam w poniedziałkowe popołudnie.

Nie mogłam być rano,poniewaz byłam zapisać się na prawo jazdy hehe...Wcale nie zaspałam Czeremcho,nie śpie od godz 6.00,ale zajęta byłam rano.Zapisałam się na to prawko i już jutro mam pierwsze wykłady teorii...Mam stracha,boje się jak to będzie...Ja za kierownicą :))) Pffff ,śmieszne :) Nie wyobrażam sobie tego :) No cóż,zobaczymy czy wogóle zdam :)

Pogoda dzisiaj piekna,świeci słoneczko i śnieg topnieje.Wiosno przychodź szybciej!

Na obiadek dzisiaj szybciutko ugotowany kurczak,nie było czasu na wymyslanie :) A rodzinka zje rosołek.

Corrinko,dziekuję za przepis,napewno wypróbuję.

Maragrete,dziękuję za dobre słowo i kciuki.Już się zapisałam na to prawko i zobaczymy jak będzie.

Witam Cię Lusiaczek! Następna osóbka chcąca schudnąć,która trafia na mój blog.Miło mi bardzo.Zastoje wagi są normalne i z czasem waga ruszy.Organizm zapamietuje wagę którą miał kiedyś i jak dotrzesz do takiej wagi to organizm się buntuje i broni i waga nie chce spadac.Ale zacznie spadać na nowo.
Kochana,budyń ja gotuje taki zwyczajny z paczki np.waniliowy.Na opakowaniu napisane są wartości budyniu po ugotowaniu z mlekiem i cukrem i czasem jeszcze z masłem,więc są zawyżone,jeśli ugotujesz budyń na chudym mleku i słodziku to możesz go zjeść co jakiś czas.Pozatym można kupić budyń sojowy ( w sklepach ze zdrową żywnością)Ja jem budyń raczej na PW.Cieszę się że dietka poprawiła Twój stan zdrowia.
Przyjmiemy Ciebie z otwartymi rękami,pisz kiedy chcesz i pytaj o co chcesz,postaram się odpowiedzieć.Trzymam kciuki za udane dietowanie!

Annomario pewnie że się uda!!! Nie ma innej opcji! Ja też jestem długo na diecie i nie tęsknię narazie do III fazy. Pomalutku osiagniemy to co zamierzamy czego Tobie,sobie i reszcie Protalek życzę.

Czeremcha się odezwała...Toz to szok! Gdzie byłaś jak Cię nie było siostrzyczko??? Widziałam na własne oczy te Twoje wyżerki słodyczowe :) Szok! No ale skoro królewski posiłek to królewski posiłek...Fajnie że waga nie rośnie.Widziałam ile jesz i co jesz i skoro waga nie rośnie to ja już sie nie boje III fazy :)

Pozdrawiam wszystkich moich miłych gości.

sobota, 13 marca 2010

Witam w sobotnie popołudnie.

No i zima wróciła...Wszędzie biało...Świeci słoneczko i z dachu kapie,chyba długo ten nowy atak zimy nie potrwa i całe szczęście bo ja chcę już jeździć na rowerze!

Dziękuję Wam kochane za miłe słowa,kciuki i życzenia związane z pracą skierowane do mojej córci Karoliny,ona również Wam dziękuje.Powiedziała że mam fajne kolezanki Protalinki :))) Teraz pozostało czekać na telefon...

Magdalenko i Maragrete życzę Wam zdrówka.Mnie jakoś przeziębienia omijają od kiedy jestem na diecie,choć w tym roku już mnie łapało,ale szybka reakcja i choroba szybko odpuściła.

Magdo,trzymam kciuki żeby tych kawałków ciast nie było zbyt dużo i żeby to się zabardzo na wadze nie odbiło :)

Malgonek,nie za wcześnie-pomalutku,bo przecież masz maleństwo.Najważniejsze żeby zbytnio nie przytyć,bo jak przestaniesz przestrzegać diety to może się to skończyć kilkoma kilogramami więcej.Więc lepiej dietowac ,choć nie zawsze zgodnie z Dukanem,ale zawsze to jesz troszkę mniej tłusto i słodko.Życzę wytrwałości,bo napewno jest Ci trudno.

Maragrete,ja też kupiłam tą zieloną herbatkę z malinami,bardzo mi smakuje.A narazie piję herbatkę zieloną którą przywiozła mi siostra,kupiła ja na wagę u siebie w takim specjalnym sklepie-herbatka zielona z japońską wiśnią-o matko jaka pycha! A czasem do zwykłej zielonej dodaję miętę suszoną własnoręcznie wychodowana i wysuszoną,też mi smakuje.Zawsze to jakaś odmiana.A piję tej zielonej herbaty hektolitry to odmiana sie przydaje.

Annomario,witam Cię na moim blogu.Piszesz że Twoja walka z kilogramami będzie długa i ciężka,no cóż...Ja też długo walcze o wygląd i zdrowie.Ale warto,naprawdę warto!
Skrobia kukurydziana to nie jest to samo co mąka.Mąka jest żółta,a skrobia biała i ma podobną konsystencję jak mąka ziemniaczana.Skrobię można kupić w sklepach ze zdrową żywnością,w auchan lub przez internet.Ostatnio widziałam ją też w stokrotce.Ja używam czasem pół na pół mąki i skrobii bo skrobia jest droga troszkę,więc oszczędzam mieszając ją z mąką...
Moja otrębianka to poprostu owsianka z 2 łyżek otrębów owsianych i 1 łyżki pszennych (dawka dozwolona) ugotowana na mleku,z dodatkiem słodzika i czasem cynamonu,bo taka słodką lubie najbardziej :)Do przegryzienia polecam paluszki surimi,albo jakieś ciasteczka z otrębów.
Życzę Ci powodzenia w diecie i odzywaj sie częściej.Pisz o swoich sukcesach dietowych i o czym tylko chcesz,ja chętnie czytam o wszystkim.

Corrinko,mogę prosić o dokładny przepis na to świetne lekarstwo z imbiru,cytryny i miodu?Może się przydać gdy dzieci zaczną chorować.Ja robiłam syrop z czosnku i cytryny,jest świetny,ale dzieci nie chcą go pić bo nie jest to zbyt smaczne :)

Dzisiaj pachnie w moim domu wędzoną szyneczką...Szykujemy się już do świąt,a święta bez własnoręcznie zasolonej i uwędzonej szyneczki to nie świeta :)

Na obiad rosołek z kluseczkami lanymi (Maragrete podrzuciła mi pomysł) ,a dla rodzinki tradycyjnie z własnoręcznie robionym makaronem...Pycha...

Mąż pojechał do warsztatu po samochód,bo coś sie popsuło...Wczoraj go wstawił do naprawy,a dzisiaj ma być gotowy.Kurcze ten grat psuje się coraz częściej.

Wybieram się na prawojazdy,boję się jak cholera,bo ja nie umiem jeździć :)Ale chcę mieć prawko,bo mąż mnie wszędzie wozi,a jechac z moim mężem na zakupy to horror,bo on nie nawidzi zakupów.Wszędzie mnie popędza,szybciej kupuj i do domu.A ja chcę połazić,pooglądać...No i trzeba zdawać prawojazdy,ale tuman ze mnie i nie wiem czy zdam :)))) Pozatym nerwus ze mnie straszny i boje się że nerwy mnie zjedzą.Nigdy nie siedziałam za kierownicą,o przepraszam,raz siedziałam,dawno temu kiedy jeszcze samochód polonez był samochodem na topie :) I....rozwaliłam płot sąsiadce...:)))Więc może nie zapisywac się na to prawko?:)Bo wstyd będzie...

Pozdrawiam Wszystkich moich gości.

piątek, 12 marca 2010

Dzień dobry w piątek!

Pogoda piękna,świeci słoneczko i jest ciepło.Żeby tylko ten śnieg zginął to by była prawdziwa wiosna.

Dzisiaj dzień bezmięsny,więc na obiad rybka smażona (filety z tołpygi),panierowana w jajku i bułce tartej sojowej :)

Na śniadanko jak zwykle otrębianka,a kolacja to sałatka z makreli wędzonej.W międzyczasie jogurt i serek homo,oraz dużo,dużo herbaty zielonej.

Wczoraj napisałam długąnotkę i wszystko mi wcięło...Wkurzyłam się i nie miałam siły i głowy pisać od nowa...

Corrinko...Kruche babeczki...Z budyniem i galaretką cytrynową...Pomyślę o tym na świeta :)

Małgosiu,to będą już 3 święta w mojej dietowej karierze :)))) Najgorsze były święta Bożego Narodzenia,a Wielkanoc to pikuś...Święta jajowe to będziemy jeść jaja :)Nadziewane np.pieczarkami podsmażonymi,albo makrelą wędzoną to świetne danie świąteczne. Pozatym galareta z kurczaka,sałatki,rolada z indyka pieczona do chlebka dukanowego,wędlinka z kurczaka z biedronki,może jakaś rybka w galarecie,sernik i jeszcze jakieś ciasto upiekę.A grzechem będzie biała kiełbaska bez której nie wyobrażam sobie świąt :) No i może plasterek schabiku ze śliwką :)))))

Ciemnanocko,musisz dużo pić,bo nerki sobie rozwalisz kochana.Pozatym musisz pić żeby waga spadała.Tak więc pij dużo,a waga spadnie.

Władych,dziękuję za pozdrowienia.Czekam z niecierpliwościa na tą wiosnę ze Szkocji,bo u nas śnieg zapowiadają :((( Będę trzymać kciuki za udaną operację. Cieszę się że żona czuje się już dobrze.
Co do dnia mężczyzn to zawsze pamiętam,bo mój mąż nigdy nie zapomniał o dniu kobiet wiec ja nie zapominam o dniu mężczyzn.Choć to święto jest troszkę młodsze do święta kobiet to jednak w moim domu obchodzimy je co roku.Pozatym zawsze świętujemy walentynki :) To takie miłe święto:)

Moja córka dzisiaj ma rozmowę w sprawie pracy...Strasznie się stresuje i ja też...

Kończe kawkę i lecę gotować otrębiankę.

Miłego dnia życzę wszystkim moim gościom.

środa, 10 marca 2010

Witam w środę.

Dzisiaj mniejszy mróz niż wczoraj,ale i tak na termometrze jest - 6 stopni.

Zapraszam na kawkę z mleczkiem prosto od krówki :)

Wczoraj upiekłam sobie protalowe faworki.Pyszne były...Miały być na 3 dni,a ja je zżarłam w jeden dzionek :)))Oj,ciężki jest żywot łakomczucha...

Wkleję przepis,może ktoś się skusi.

FAWORKI

Porcja na 3 dni (niestety)

3 żółtka
9 łyżek otrębów owsianych mielonych
1 łyżka jogurtu naturalnego
1 łyżeczka słodziku lub 4-5 rozgniecionych tabletek
1 łyżeczka octu
szczypta soli
2 łyżki skrobi kukurydzianej (zależy od wielkości żółtek,jeśli będzie za rzadkie dodać więcej)

Wyrobić ciasto,wybić wałkiem na blacie,wałkować,wykrawać faworki,formować (ciasto kruche,więc trzeba uważać bo się łamie)
Piec w 180 st do zrumienienia.
Posypać słodzikiem w pudrze.

Dzisiaj na obiad śledzie smażone w zalewie octowej.Rodzinka ma to samo,tylko oni zjedzą śledziki z ziemniakami w mundurkach,a ja z chlebkiem dukanowym.
Na kolację zrobię pastę z makreli z jajkiem,szczypiorkiem i jogurtem.

Wszystkim mężczyznom w dniu ich święta życzę szczęścia,miłości i spełnienia marzeń!!!!
Szczególne życzenia dla Władycha-jedynego ujawniajacego sie mężczyzny na moim blogu.

Corrinko,u nas tych dziur na drogach tyle że koła można pogubić.Nie ma u nas asfaltów(taka wiocha)droga jest żwirowa i zawsze po zimie trzeba jeździć slalomem,ale i tak wpada się w dziury.Mąż jako sołtys stara się żeby gmina równała te drogi,ale oni pałę kładą na prośby...I autobus szkolny zasuwa slalomem między dziurami...Eh,nasza polska rzeczywistość...

Ewela,trzymam za Ciebie kciuki bardzo mocno!!!!! Musi Ci się udac!!!!

Pozdrawiam wszystkich gorąco i życze miłego dnia.

poniedziałek, 08 marca 2010

Witam w słoneczny i mroźny poniedziałek.

Na rozgrzewkę gorąca kawusia

Ja juz chcę wiosny...A za oknem mróz -13 stopni ...

WSZYSTKIM KOBIETOM WSZYSTKIEGO DOBREGO W DNIU NASZEGO ŚWIĘTA!

I troszkę wiosny ...

Ewo,szkoda że nie idzie Ci dietowanie...Tarczyca ma jakiś wpływ na dietę,ja też mam problemy z tarczycą,a moja mama jest po operacji wycięcia tarczycy i radzi sobie dobrze...Myślę że takie powroty do diety po obżarstwie maja zgubny wpływ na diete.Ja mam problem od 2 miesięcy z wagą,coś nie zabardzo chce spadać...Ale mam nadzieję że ruszy w końcu.Ja się nie poddaję,białeczka mi smakują i traktuję tą dietę jak sposób na życie...Gratuluję siostrze i synkowi.

Władych,dziękuję za życzenia,to bardzo miłe że mężczyźni pamiętają o nas :))))Kwiatki na Twoim blogu śliczne,bardzo dziękuję.

Mąż pojechał na zakupy,bo troszkę pusto zrobiło sie w lodówce.
Dzisiaj na obiad zrobię sobie coś z kurczaka (jeszcze nie wiem co),a dla rodzinki może jakiś gulasz...Nie mam pomysłu na gotowanie,straciłam wenę :)))))Najchętniej bym powiedziała że każdy ma zajrzeć do lodówki i zjeść cokolwiek...Ale muszę coś ugotować bo jakby mi 6 osób wpadło do lodówki to w jeden dzień opróżnią mi półki :)))))

Miłego dnia życzę.

piątek, 05 marca 2010

Witam w piątkowy poranek.

No i zima wróciła...Wczoraj sypał śnieg,a dzisiaj 10 stopni mrozu..Eh...

Wczoraj były imieniny mojego męża,obeszło się bez alkoholu,ale ciasteczko mnie skusiło :)
Trudno,trzeba się wziąść za siebie ,bo do lata muszę jeszcze sporo schudnąć...

Dzisiaj piątek,czyli u mnie w domu dzień bezmięsny.Na obiad będą rybki smażone-śledziki i tołpyga.Do tego jakaś suróweczka,może z selera...

Wczoraj byłam na większych zakupach,znalazłam w auchan ketchup dietetyczny co bardzo mnie cieszy,bo ten robiony własnoręcznie już mi zbrzydł :) Nareszcie będę mogła zjeść kanapkę z wędlinką i ketchupem :) No i do sosu azjatyckiego będę miała pyszny ketchupik :)

Szukałam też wczoraj niskotłuszczowych serków i jogurtów i powiem szczerze że niewiele znalazłam,a wszystkie te serki są strasznie drogie.Serek naturalny z Ostrowii ,którego w pudełeczku jest dosłownie 1łyżka ,kosztuje ponad 1 zł...Kurcze,sporo kosztuje mnie ta dieta...Dobrze że mleko i twaróg mam swój,bo naprawdę byśmy zbankrutowali :))))Ciężko jest sie utrzymywac z jednej wypłaty mając czworo dzieci ,troje w wieku szkolnym i jedno na prywatnym,zaocznym studium...A z pracą kiepsko...A na diecie jestem od ponad roku...Ale czego się nie robi dla zdrowia :))))) A mąż też zachwycony,bo odzyskał dawną żonkę :)I nie żałuje pieniędzy na moją dietę,bo jak twierdzi -wyglądam coraz ładniej :))))

Jutro mój mąż idzie na cały dzień do pracy,więc cała trzódka będzie na mojej głowie.Jak ja nie lubię uprawiać się kiedy na dworze mróz...Wodę trzeba z domu nosić,wszystko zamarza...Oj...
Ja chcę wiosny!!!!!

Miłego piątku życzę.

wtorek, 02 marca 2010

Dzień dobry we wtorek!

Na powitanie kawusia

Ale dzisiaj wieje...Światło mruga,a chwilami nie ma wogóle prądu.Na podwórku głowę urywa ten wiatr...
Troszkę podsuszyło się to okropne błoto.Dobrze że latem przywieźliśmy na podwórko żwir,bo kiedy zakładali nam wodę (do tej pory mieliśmy w kranach wodę ze studni) to rozkopali podwórko i wszędzie było pełno gliny...Latem ziemia pękała jak na pustyni,a podczas mokrych dni robiła się straszna,gliniasta breja...Teraz kiedy jest żwir lepiej woda wsiąka,ale tej wody jest za dużo w tym roku.Boję się żeby nam te roztopy piwnicy nie zalały,bo już się takie rzeczy działy...

Wczoraj nie skusiłam się nawet na kawałeczek ciasta :)Jestem z siebie dumna! Bo do tej pory zawsze mnie skusił choć malutki kawałeczek.No ale w tłusty czwartek nie skusiłam się na żadnego pączka,więc już wtedy osiągnęłam sukces w opieraniu sie słodyczom :))))

Maragretko dziękuję,mam nadzieję że moja waga w końcu się poddała i dalej będzie już tylko lepiej.
Ja równiez uwielbiam pływac i do tej pory zawsze latem pływałam nad jeziorkiem oddalonym ok.2 km od mojego domu,ale zimą nie było gdzie popływać,a na basen wstydziłam się chodzić,bo 140  kg hipopotam na basenie byłby nie lada atrakcją :)))) Przez rok kiedy chudłam tez nie odważyłam się rozebrać na basenie...Ale teraz kiedy ważę 90kg z kawałkiem nie jest już tak strasznie.Wystarczy że raz się odważyłam i teraz będzie mi już łatwiej.
Córcia bardzo dziękuje za życzenia,czyta mój blog i była mile zaskoczona życzeniami od protalowej Cioci Małgosi :))))

Dzisiaj na obiad pulpeciki z sosikiem i korniszonkiem.A na kolację ser żółty (czeka zasypany sodą)Uwielbiam go i zapewne pochłonę całą miskę :)))

Życzę miłego dnia.

poniedziałek, 01 marca 2010

Witam w ciepły,słoneczny poniedziałek.

Moja waga leciutko spadła w dół,co po prawie dwumiesięcznym zastoju bardzo mnie cieszy :)

Wczoraj z całą rodzinką byłam na basenie i nie siedziałam na ławeczce partrząc jak rodzinka bryka w wodzie,ale też weszłam do wody!!!! Od tak dawna nie byłam na basenie...Było świetnie! Nie chciałam jechać...Rodzinka mnie namawiała i namawiała...Mąż powiedział że beze mnie nie pojedzie...Musiałam jechać :) Przymierzyłam strój kąpielowy i wszyscy zaczęli mówić jak to dobrze wyglądam w stroju (ściemniali,wiem...ale niech im będzie )No i się odważyłam...I nie żałuję,bo na basenie były grubsze osoby ode mnie :)))) A bawiłam się świetnie,nawet nie wiedziałam że z moją formą nie jest aż tak źle :) Będę częściej odwiedzać basen :)

Dzisiaj już jestem po wizycie u dentysty,jakoś to przeżyłam :)

Na obiadek mam filet z tołpygi ,nie mam tylko pomysłu co z nim zrobić :) Dzieci chciały na obiad placuszki z jabłkami,a mąż ma zamarynowaną w tłustym,ochydnym oleju z przyprawami karkówkę :) (też bym zjadła,mimo tego ochydnego oleju hihi)

Moja czternastolatka Klaudia ma dzisiaj urodziny,muszę upiec jakieś ciasto,bo tortu nie będe robić (za bardzo kusi) Wzięła całą torbę cukierków do szkoły,eh...Te słodycze...Zgubią mnie kiedyś...

Popijam zieloną herbatkę i będę szukać przepisu na jakies ciacho ,no i sobie muszę upiec serniczek.

Miłego poniedziałku życzę wszystkim moim gościom.