Podrzuć czasem do kominka...
ministat liczniki.org
Kategorie: Wszystkie | EFEKTY DIETY | Jak chudnę i tyję | PRZEPISY DUKANA
RSS

Jak chudnę i tyję

środa, 30 grudnia 2009

Płoną sztuczne ognie,płynie już muzyka,
idzie Nowy Rok,stary już umyka,
więc wznieśmy kieliszki,tańczmy aż do rana,
niech los nam nie szczędzi kawioru i szampana!

W Nowym Roku niech spełnią się Wasze wszystkie marzenia, szczupłe sylwetki niech Was cieszą,niech zdrowie i szczęście Was nie opuszcza,radość i uśmiech codziennie niech gości na Waszych Twarzach,a miłość niech Was otacza w każdym dniu Nowego 2010 Roku!!!

Idź już Nowy Roku-tak mówi rok stary
i znika...z łzą w oku
Z ostatnią kartką kalendarza
zerwij,wszystkie złe nastroje,
zapomnijo wszystkich nieudanych dniach,
przekreśl niewarte pamięci chwile
i wejdź w Nowy Rok jak w nowej sukni
wchodzi się na najwspanialszy bal świata...

Recepta na cały rok...

Bierzemy 12 miesięcy,oczyszczamy je dokładnie z goryczy,chciwości,małostkowości i lęku,
po czym rozkrajamy każdy miesiąc na 30 lub 31 części tak,aby wystarczyło na cały rok.
Każdy dzień przyrządzamy osobno z jednego kawałka pracy i dwóch kawałków pogody i humoru.
Do tego dodajemy trzy duże łyżki nagromadzonego optymizmu,łyżeczkę tolerancji,ziarenko ironii i odrobinę taktu.
Następnie całą masę polewamy dokładnie dużą ilością miłości.
Gotową potrawę przyozdabiamy bukietem uprzejmości i podajemy codziennie z radością i filiżanką dobrej,orzeźwiającej herbatki.

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU 2010 !!!!

Witajcie w środę!

Dziękuję Wam wszystkim za miłe słowa,bardzo motywują do dalszej walki.


Bogi,szkoda że nie dotrwałaś do końca...Nie będę Cię lała pałką,bo to nic nie da,musisz na nowo postanowić że będziesz walczyła z kilogramami,w końcu to my jesteśmy władczyniami naszych ciałek i nas powinny słuchać :)Zgubiłaś aż 16 kg i zaprzepaściłaś te wszystkie wyżeczenia i wysiłki...Wielka szkoda...Mam nadzieję że Ci się uda.Ja mocno wierzę że tak będzie.Trzymam kciuki.A ja jestem najszczęśliwszą osobą na świecie :)Nareszcie wyglądam jak człowiek i mogę kupić ubrania w normalnym sklepie z ciuchami.Ale marzą mi się jeszcze ciut mniejsze rozmiary :)Oj warto było...warto...Najważniejsze jest to że mój mąż mnie podziwia za silną wolę i wytrwałośc i obsypuje mnie komplementami :)Oj jak to cieszy...Dziękuję za życzenia,wytrwałość się przyda,bo czasem ciężko jest trwać na białeczkach,szczególnie kiedy dzieci zajadają świąteczne ptasie mleczko hehe.

Balbinko,kochaniutka...Dziękuję Ci z całego serducha za milutkie słowa.Mam nadzieję że ja niedługo będę mogła Tobie gratulować sukcesów dietowych.

Dzisiaj w nocy nasza zwierzęca rodzinka się powiększyła :) Krówka Zyta urodziła małego cielaczka,nazwaliśmy go Emil :)Śliczny jest,może później jak krowa trochę odpocznie to zrobię mu zdjęcie (jak mi się uda )i postaram się Wam pokazać nasze maleństwo :)

Dzisiaj lekki mrozik,minus 4 stopnie.Pogoda taka jak lubię...mróz i śnieg.

Zapraszam na kawkę.
Życzę miłego dnia wszystkim tu zaglądającym.

Godzina 11.20

No to tak jak obiecałam,nasz mały Emil :)

Śliczny prawda? :)))

Corrinko,dziękuję.Bardzo chętnie bym Tobie podrzuciła trochę śnieżku,jest go u nas bardzo dużo.Starczyłoby na kilka takich bałwanków :)

Pozdrawiam.

wtorek, 29 grudnia 2009

Witam w śnieżny wtorek!

Zasypało mnie!!! Tyle śniegu dawno nie było...Wszystko jest białe i puszyste :) A w święta śniegu nie było...Napadało i wciąż pada...Muszę odśnieżyć,bo rano kiedy się uprawiałam nie mogłam sie przebić przez ten śnieg :)))Ale ja lubię śnieżek...Dzisiaj dzieci pójdą lepić bałwana,bo świetnie się ten świeży śnieg lepi.

Dziękuję dziewczynki za miłe słowa.
Maragrete,napewno Ci się uda.Ja w Ciebie wierzę.Mam nadzieję że wszystkim dążącym do idealnej wagi uda się ją osiągnąć.Ja mam bardzo silną wolę,potrafię walczyć.Pięć lat temu rzuciłam palenie ,choć nie było łatwo.A paliłam ponad paczkę papierosów dziennie...Teraz uwzięłam się na kilogramy i im nie popuszczę :)))

Balbinko,ja myślę że małymi kroczkami ale dojdziesz do celu.Będę w Nowym Roku trzymać za Ciebie kciuki,bo nie chciałabym żebyś się poddała.

Ciekawe co słychać u Asienki...Świętuje w Polsce,dawno nie odzywała się na blogu.

Pozdrawiam Was serdecznie,życzę miłego dnia i lecę odśnieżać :)

Godzina 14.30

Ulepiłam z dziećmi bałwana,wielkiego bałwana!Ledwo te kule na górę daliśmy radę zarzucić...Oto efekt naszej pracy:

Bałwan ma ponad 2 metry...

No cóż ,zaraz trzeba iść karmić zwierzątka.Nasza krówka Zyta za kilka dni ma się cielić,trzeba dbać o nią teraz :)

Mallinko,dziękuję za życzenia.Bardzo miło że zaglądasz tu czasem...

Miłego popołudnia życze wszystkim tu zaglądającym.

poniedziałek, 28 grudnia 2009

Witam po świętach.

No i skończyło się obrzarstwo świąteczne...I bardzo dobrze,bo poległam na całej linii :)Trochę orzechów,ciasta,pomarańczy,alkoholu ....i waga skoczyła do góry...Teraz biorę się ostro za dietę...Trzeba nadrobić to co straciłam przez te kilka dni,a raczej co mi przybyło :)Od dzisiaj ostra dieta!Ale jestem zdania że święta Bożego Narodzenia są raz w roku i żal byłoby nie spróbować łazanek,makowca i innych pyszności:)A waga spadnie po świętach.Mam nadzieję że też dacie sobie radę z powrotem do "czystego Dukana"...

Dziękuję Wam kochane za życzenia.

Święta minęły,trzeba trochę ogarnąć domek.Nazbierało sie prania...Ciężko wrócić do zwykłego trybu życia po tylu wolnych dniach :)))

Jeszcze przed nami Sylwester...Pierwszego stycznia minie rok jak dietuję.Następne postanowienie noworoczne to osiągnąc swoje wymarzone 70 kg i utrzymać tą wagę.Mam nadzieję że do końca czerwca uda mi się osiągnąć finisz i zacząć 3 fazę.Jeszcze dużo dietowania przedemną,ale ja nastawiłam się bojowo na wagę 70 kg i nic mnie przed tym nie powstrzyma :)

Życzę Wam miłego,poświątecznego poniedziałku.

środa, 23 grudnia 2009

Witam w środowy wieczór!

Wpadłam tu na chwileczkę w przerwie między śledziami i ciastem :)
Zawsze przed świętami jestem zabiegana...Ale lubi,ę ten przedświąteczny czas,krzątaninę,nastrój,zapach makowca i innych pyszności...

Życzę Wam kochane ZDROWYCH I WESOŁYCH ŚWIĄT,
miłej atmosfery,pięknej pogody,radości ze spędzonego czasu w gronie rodzinnym,worka prezentów i wiele łask od Maleńkiego Jezusa.A wszystkim dietujacym życzę osiągnięcia postawionych sobie celów i zadowolenia z siebie.

niedziela, 20 grudnia 2009

Witam w śnieżną i mroźną niedzielę.

Wczoraj wieczorem było na termometrze minus 20 stopni,a dzisiaj rano minus 17 i trzyma się temperatura,mróz nie spada...Sypie drobny śnieżek.Wszystko zamarza...

A ja odchorowuję piątkowy pogrzeb...Rozchorowałam się,ale biorę leki i jakoś się trzymam.Najgorzej jest wieczorem,bez kropelek do nosa się nie obejdzie,bo katar mam okropny,wogóle nie czuję zapachów :) Wieczorem boli głowa i łapie mocniejszy kaszel,ale mam nadzieję do świąt się wykurować,bo w Wigilię nie będę czuła smaku pysznych potraw :)A ciekawe kto doprawi te wszystkie smaczności jak ja smaku nie czuję??? W centralne napchałam węgla,posmarowałam stopy maścią rozgrzewającą i założyłam grube skarpety,piję ciepłą kawkę z komputerem na kolanach...Jest super ciepło i miło :)

Esperantinko,moje gratulacje!!! 20 kilogramów to kawał ciałka hehe:) Super prezent sobie sprawiłaś,sukienka na sylwestra...Nowe ciuszki poprawiają humor,a za taki sukces prezent się należy.Ja teraz sprawię sobie jakąś drobnostkę na "pięćdziesiątkę",czyli za jakieś 4 kilogramy :)Rzadko się odzywasz na blogu,szkoda...

Balbinko,Twoja waga znowu wkurza...Nie dołuj się kochana,tyle kilogramów już straciłaś,pomyśl ile wysiłku Ciebie to kosztowało,nie warto tego wszystkiego zaprzepaścić.Po świętach weź się za siebie,postanów sobie że muszę zgubić te wstrętne kilogramy i do dzieła! Ja będę trzymać za Ciebie kciuki,bardzo zależy mi na tym aby szło wam dobrze to dietowanie,szczególna więź łączy mnie z dziewczynami które znam z forum...Byłam tam od 13 strony...Kawał czasu...Nie zapomina się takich znajomości...Ale wszystkim Wam życzę żebyście osiągnęły to co sobie zaplanowałyście.

Wstawiłam na forum kilka przepisów świątecznych,nie będę ich tu zamieszczać bo to za długo trwa :)Mogłam zamieścić je tutaj zamiast na forum,ale chciałam żeby wszyscy,również ci którzy tu nie zaglądają i nowe osoby z forum,które mnie nie znają,mogły kożystać z przepisów.Zapraszam do wątku z przepisami na smacznym.

Czeremcho,ja mam nadzieję na wsparcie w 3 fazie,ale ja Ci niewiele mogę pomóc,bo nie zabardzo się orientuję w 3 fazie,przedemną jeszcze kilka miesięcy fazy 2.Ale już zastanawiam się co zjem na pierwszy królewski posiłek hehe :)

Corrinko,a jak Tobie idzie dietowanie?Waga spada? Nic o tym nie piszesz...Ile jeszcze zostało Ci do zgubienia?

Pozdrawiam wszystkie blogowe koleżanki :) i anonimowych czytelników :)))

Życzę wszystkim miłej niedzieli.

 

piątek, 18 grudnia 2009

Witam w śnieżny,wietrzny piątek.

Ciepła kawusia czeka,w kominku rozpalone...Zapraszam.

Waga 100g w dół,pomalutku spada mimo dni z warzywami.Cieszę się bardzo,choć wiem że po świętach przybędzie w górę :)

Martuska,witaj na blogu :) Ja również miewałam ciężkie powroty.Strasznie ciężko było mi powrócić na łono Dukana 2 razy,po komunii córki i po świętach Wielkanocnych.Boję się świąt ponieważ wiem że znowu będzie ciężko...Ale ja dam sobie radę,muszę...Piszesz że brak Ci weny...Hm...Nie marudź i zaczynaj dietować bezgrzesznie ,najlepiej po świętach :) Albo zrób sobie takie postanowienie Noworoczne jak ja w zeszłym roku...Od 1 stycznia dieta...Mnie się udało :)))Trzymam kciuki i życzę powodzenia w dążeniu do celu.

Ja dzisiaj mam pogrzeb cioci (dalsza rodzina)Boję się że zmarznę na cmentarzu,ponieważ nie kupowałam sobie kurtki na zimę,mam taką cienką kurtkę (szkoda wydawać kasę na kurtkę na 1 sezon,w przyszłym roku byłaby za duża )Założę 3 swetry na siebie i może mnie nie zamrozi.Wiatr wieje i to jest najgorsze,bo zawieja straszna...

Kończę kawkę,zaraz zjem otrębiankę,umyję włosy i będę się szykować...Muszę zrobić małe zakupy (chlebek się skończył) i wiązankę trzeba kupić...

Wszystkim dietującym spadku wagi życzę.

Miłego dnia.

Godzina 17.10

Witam popołudniowo.
Na pogrzebie strasznie zmarzłam,do tego samochód się zepsół...Aj...Szkoda gadać...

Po przyjeździe od razu trzeba było się uprawiać bo zwierzęta głodne...Zmarzłam dodatkowo...Bez herbaty z duchem czy prądem (jak kto woli) sie nie obejdzie :)

Życze spokojnego,miłego wieczora.

czwartek, 17 grudnia 2009

Witam w czwartek!

Zapraszam na kawkę.
Na Podlasiu strasznie zimno,wiatr straszny wieje i śnieg pada,zawierucha okropna...13 stopni mrozu,a wydaje się jakby było ze 30! Zima na całego...

Maragretko,moja córka ma takie włosy jak Ty,loczki jej sie kręcą,ale ona jak na złość woli proste włosy i teraz często prostuje.Najpierw suszy na szczotce,a potem idzie w ruch prostownica.Dużo czasu jej zajmuje wyszykowanie się do wyjścia :)) A ma takie ładne loczki...

Wczoraj cały dzień sprzątałam,wieczorem już kręgosłup mnie bolał :) Nareszcie koniec porządków.Teraz tylko zostało zrobić resztę zakupów (warzywa na sałatki,do ryby po grecku,owoce...)i gotowanie potraw świątecznych.
Dzieci już dopominają się choinki,ale dopiero w środę ubiorą drzewko.Jak choinka ubrana to czuć już święta w całym domu.

Życzę miłego,ciepłego dnia.

środa, 16 grudnia 2009

Witam w mroźny dzionek!

Na podwórku leży troszkę śniegu,świeci piękne słoneczko i jest 13 stopni mrozu...Lubię taką zimę :) Zapraszam na ciepłą kawkę,można ogrzać się przy ogniu z kominka :)

Dzisiaj dalsza część sprzątania,ciągle przypomina mi się coś czego jeszcze nie zrobiłam :)
Cały dzień dzisiaj będe podkładać węgla do centralnego bo mnie wymrozi ta zima :) Ale pięknie jest na podwórku,biało,mroźno i słonecznie.Chyba wybiorę się do lasu pomaszerować troszkę,bo marsz  Dukan poleca :)

Malgonek,zdrówka Haneczce życzę (moja młodsza siostra ma na imię Hania).
A właśnie...Czeremcho ,gdzie się podziewasz???

Aniu,moja waga odpuściła niedzielne kopytka i spadła o kilka deko,do świąt może jeszcze z kilogram zleci,ale przez święta pewnie trochę waga skoczy do góry,jakoś nie wierzę że nie podjem ;))))

Mam już za sobą 45 kilogramów.Jejku,nigdy tyle nie schudłam :)Kiedyś udało mi sie schudnąć 12 kg,a potem przytyć ponad 20 :)A teraz proszę...Już nie ma na mnie 45 kilo...Jak popatrzę na najstarszą córkę Karolinę,która warzy 55 kilogramów to myślę sobie że zgubiłam prawie tyle ile ona warzy...A w sklepie ogarniam wzrokiem 45 kg cukru...Ciężko to podnieść,a ja to wszystko nosiłam na sobie przez tyle lat...

Wczoraj przyjechał szwagier-sąsiad na święta i kiedy mnie zobaczył (widział mnie ostatnio w czerwcu) był zachwycony tym jak bardzo schudłam i dziwił się jak ja to zrobiłam :)))

Dzisiaj troszkę dłużej pospałam,bo rano o 7.00 kiedy dzieci wychodzą do szkoły jest jeszcze ciemno,więc wysłałam dzieciaki na autobus szkolny i wskoczyłam do łóżeczka na chwilkę.O dziwo...zasnęłam :)Musiałam szybciutko się uprawiać ,bo krowy ryczały z głodu :)Wstyd :))))

Idę jeść śniadanko (otrębiankę),bo kawa się skończyła.

Życzę miłego dnia wszystkim tu zaglądającym !

wtorek, 15 grudnia 2009

Witam po dłuższej nieobecności.

Już w kominku rozpaliłam,kawkę już parzę i podaję :)


Kawka pachnie,w kominku się pali,jest ciepło i miło...Zapraszam.

Przepraszam Was że nie odzywałam się tak długo,ale miałam i nadal mam problemy z internetem,ale jakoś pomalutku sobie radzę.Czasem chciałam napisać,ale z braku zasięgu wszystko mi znikało...Najlepszy zasięg mam rano,ale ostatnio ranki były zajęte,więc w dzień nie było szans na napisanie czegokolwiek.Znalazłam w kuchni miejsce gdzie zasięg jest w miare możliwy (biegałam z laptopem po całym domu w poszukiwaniu zasięgu) dlatego mam nadzieję że tym razem uda mi się wysłać tą notkę.

Moja waga troszkę urosła ,ponieważ przedwczoraj skusiły mnie kopytka :))) Zjadłam kilka z sosem :) Teraz muszę odpokutować,ale te kluchy tak się do mnie uśmiechały...:)
Aniu,napewno do świąt nie osiągnę wagi 90 kg,to nie możliwe żeby w ciągu 10 dni zgubić 5 kg,ale dziękuję :)

Maragrete,nie zapomniałam o Was,to techniczne problemy nie pozwoliły mi na odwiedzanie blogu.Ale już jestem...Cieszę się że u Ciebie już lepiej i gratuluję utraty kolejnych kilogramów.

Bogi ja też nie lubię zimnej kawy :)Już podałam ciepłą :)Nic mi nie jest,nie zasypało mnie,chociaż dzisiaj pruszy taki delikatny śnieżek.Mróz za to jest spory,co dodaje nam więcej pracy przy gospodarstwie,ponieważ trzeba nosić krówkom ciepłą wodę z domu ,a to przy okazji stwarza trochę bałaganu...Świnki już dawno dostają ciepłe jedzonko,ale krówkom woda zamarzała :)A zapowiadają z czwartku na piątek aż 20 stopni mrozu...Ale w poprzednich latach bywało więcej,nawet do około 40 stopni brr....

Corrino,kruche babeczki z pieczarkami...No,no,no...Aż mi ślinka cieknie :) Wspaniały pomysł z tymi babeczkami.Może i ja pomyślę nad tym...
Do nas przychodzi mikołaj,chociaż kiedyś ,kiedy mieszkałam na Pomorzu to przychodził Gwiazdor,ale nie wiem czy do wszystkich na pomorzu przychodzi gwiazdor czy tylko do nas przychodził ponieważ babcia pochodziła z Poznańskiego...Nie mam pojęcia jak to jest.Ale teraz napewno przychodzi do nas Mikołaj,a raczej przyjeżdża saniami ,ciągną je renifery:) No chyba że śniegu nie ma to się śmiejemy że Mikołaj na rolkach przyjedzie :)

Balbinko,Malgonek już jestem :)

Malgonek jak córcia ma na imię? Miałam wcześniej zapytać ,ale zapomniałam :)

Jak idą Wam przygotowania do świąt? Ja jeszcze dzisiaj muszę skończyć sprzątać kuchnię,zakupy mam zrobione z większego,jeszcze tylko zostało kupić warzywa i owoce.

Prezenty już też kupione,pochowane żeby dzieci nie znalazły :)))

Kolacja wigilijna w tym roku będzie u mnie troszkę puźniej,koło 19.00,ponieważ mój mąż pracuje we wigilię na dzienną zmianę.W zeszłym roku pracował na noc,było gorzej...Mamy w domu taki zwyczaj że w dzień wigilijny jemy tylko śniadanie,dzieciom pozwalam zjeść jeszcze w południe kawałek czegoś ,ale ja z mężem wytrzymujemy do wieczerzy.W tym roku chyba nie dotrzymam do 19.00 :))))Będę musiała coś przegryźć żeby mnie z głodu nie skręcało :)

Ciekawe czy moje zwierzaki w noc wigilijną mówią ludzkim głosem...:)Zawsze o 24.00 jestem na Pasterce i nie wiem czy coś mówią hehe.Ale bym się zdziwiła gdyby tak krowa się do mnie odezwała ludzkim głosem...Raczej bym się nie zdziwiła,a przeraziła i szybko uciekła ze strachu :)))

Pozdrawiam Was serdecznie,dziękuję za to że się martwiłyście o mnie :)

Miłego dnia życzę!

Godzina 16.25

Witam po południu.

Corrinko,ja będę piekła ciasta w środę.We wtorek zrobię śledzie i rybę,przygotuję dania na święta,a w środę będę kończyć potrawy i upiekę ciasta.

A u mnie śnieg pada cały dzień,nie duży,lekko prószy,wszystko jest białe :) Nareszcie zima! Mam nadzieję że śnieżek utrzyma sie do świąt.

Maragretko,ja też wybieram się przed świętami do fryzjera,bo również mam siwe włosy :) i jest ich coraz więcej.Ja od jakiegoś czasu robię sobie dwukolorowy balejaż (ciemna czekolada i blond )

Dziękuję Wam za gratulacje.Miłego wieczoru życzę.

poniedziałek, 07 grudnia 2009

Witam w deszczowy poniedziałek!

Znowu pada deszcz... Kiedy pogoda da mi odetchnąć...Ja jestem straszną meteopatką,głowa ,mnie boli i spać mi się chce...A do tego byłam u dentysty,brr....
Zrobiłam sobie pobudzającą zieloną herbatkę,mam nadzieję że zaraz minie mi ból głowy,bo czeka mnie gotowanie obiadu i prasowanie.

Dostałam w prezencie od Mikołaja :) nową książkę Dukana ,przeczytałam i zauważyłam że kilka rzeczy się zmieniło np.Dukan dopuszcza jako przyprawę sezam i odtłuszczoną śmietanę na którą wcześniej nie zezwalał.W pierwszej fazie można jeść pomidory z puszki ,albo używać koncentratu pomidorowego lub keczupu dietetycznego,oczywiście jako przyprawy.A do tej pory używałam pomidorowych przetworów tylko w dniach z warzywami...Także w dziale wędlin dozwolona jest szynka wieprzowa nie wędzona.Pozatym tym razem wyraźnie pisze o otrębach, że zaleca się ich jedzenie od początku diety,2 łyżki otrębów owsianych codziennie :) Wiedziałam że mam rację...Ja otręby uwielbiam,uzależniłam się od otrębianki i do końca życia będzie to moje ulubione jedzenie :)A na święta upiekę sobie chlebek z otrębów ,posypany sezamem mmm.....
W książce są też podane przykładowe,tygodniowe jadłospisy i przepisy ze zdjęciami,które raczej nie są do wypróbowania,bo zawierają "dziwne" składniki.Ale ładnie wyglądają...

Waga nareszcie zaczęła spadać,dzisiaj pokazała równo 96 kg :) Ubrania znowu zrobiły się za luźne,muszę kupić sobie coś do spania,jakąś koszulkę nocną,albo piżamkę,bow starych wyglądam jak w namiotach :)))

Lecę do kuchni szykować obiad,bo mój najmłodszy głodomór za godzinkę będzie w domu :)

Życzę miłego dnia.

sobota, 05 grudnia 2009

Witam w śnieżną sobotę!

Posypuje drobniutki śnieżek...

Małgosiu-Malgonek!Gratulacje kochana!!!!! Żeby malutka była zdrowa i duuuuż rosła!
Cieszę się że napisałaś o Twoim szczęściu.Dietą się nie przejmuj,teraz Twoje zdrowie i dzidziusia jest najważniejsze.A na dietę przyjdzie czas...

Czeremcho ,jak tam Twoja 3 faza?

Dzisiaj u mnie świniobicie,mam sporo roboty :)))

Życzę wszystkim miłego dnia!

czwartek, 03 grudnia 2009

 

Witam w czwartkowy,pochmurny dzień!

Nie było mnie chwilkę na blogu,miałam sporo pracy,czasu nie było aby usiąść przy komputerze.

U mnie wszystko ok,dietuję nadal,chociaż trochę w urodziny córki nagrzeszyłam (salatka z zupek chińskich i kilka paluszków słonych )Wstyd...

Karolina dziękuje Wam Corrinko i Asiu za życzenia urodzinowe :)

Zaczynam pomalutku myśleć nad potrawami wigilijnymi.Doszłam do wniosku że nie wszystko da się przerobić na protal...Maku niestety niczym nie zastąpimy...Ale ryba po grecku,karp w galarecie albo smażone śledziki w occie i rolmopsy da się zrobić :)Zrobię też śledzie w śmietanie (zamiast śmietany użyję jogurtu i jako mały grzeszek dodam kawałek jabłuszka :) Gorsza sprawa że nie da rady przerobić przepisu na śledzie z rodzynkami...A tak je lubię...Zrobię pewnie też zapiekankę z ryb wędzonych,zawsze to jakaś odmiana. A Wy dziewczynki co zaserwujecie? Może podrzucicie jakiś pomysł???

Pogoda mnie wkurza...Pochmurno,wiszą te chmurzyska nad głową i biedne słoneczko nie może się przez nie przebić.Mam nadzieję że na święta spadnie troszkę śniegu,bo święta bez śniegu jakieś takie dziwne są,atmosfery nie ma...Tylko żeby nie napadało metr śniegu,bo to tu na Podlasiu możliwe :) Co roku są takie dni że nie można wyjechać samochodem z podwórka...A tego już nie lubię...Chcę troszeczkę śniegu i małego mroziku żeby Mikołaj z prezentami miał jak do nas dojechać :)))) Któregoś roku na Boże Narodzenie nie było śniegu,padał deszcz...Brrr...A na Wielkanoc spadł śnieg :)Pomieszały się święta...

Dzisiaj na obiadek pierś z kurczaka w sosie czosnkowym ,a dla rodzinki rosół i placuszki z jabłkami.

Pozdrawiam Was serdecznie.Życzę miłego dnia zaglądającym do mnie.