Podrzuć czasem do kominka...
ministat liczniki.org
Kategorie: Wszystkie | EFEKTY DIETY | Jak chudnę i tyję | PRZEPISY DUKANA
RSS

Jak chudnę i tyję

poniedziałek, 30 listopada 2009

Witam w słoneczny,ale chłodny poniedziałek!

Dzisiaj Andrzejki...19 lat temu spędziłam je w szpitalu,bo właśnie moja najstarsza córka przyszła tego dnia na świat...A dzisiaj wieczorem będzie kilka osób,znajomi i chłopak Karoliny.Impreza bezalkoholowa,poprostu ciasto,kawa i kolacja :) Mam więc trochę pracy.

Magdo,robiłam badania jakiś czas temu,wszystko było w porządku. Miesiąc temu prosiłam lekarza o skierowanie na badania i usłyszałam tylko wykład o szkodliwościach różnych diet (lekarz nawet nie wie na jakiej diecie jestem).Skierowania nie dostałam bo lekarz stwierdził że nie potrzeba...W najbliższym czasie znowu spróbuję...

Życzę powodzenia w dietowaniu i osiągnięcia celu.

Asiu,jak tam ręka męża?

Lecę do kuchni,bo sporo pracy przedemną...

Życzę wszystkim miłego poniedziałku.

sobota, 28 listopada 2009

Piękna pogoda za oknem,ciepło i świeci słoneczko! A już myślałam że słońce zapomniało o Podlasiu...

Corrinko,zdjęcia nie wkleję narazie,ale może niedługo...
Rzeczywiście nowa fryzurka poprawia humor :) Wyglądam teraz trochę młodziej :)

Dzisiaj dzień porządków,więc cały dzień będę zajęta.Czeka mnie jak zwykle pranie,prasowanie,gotowanie,może jakieś ciasto...

Co do Dukana i nowej książki gdzie poleca rytm naprzemienny 1/1, to ja osobiście przyzwyczaiłam się do rytmu 5/5 który stosuję od początku diety i ten rytm mi odpowiada.Ale jeśli Ty Esperantino masz ochotę zmienić rytm to można spróbować,najwyżej potem,kiedy okaże się że efekty będą marne można wrócić do poprzedniego rytmu.A być może rytm 1/1 da większe efekty...Ja nie lubię dni z warzywami,wolę same białka ,ponieważ na białkach waga spada,a na warzywach jest z tym różnie,czasem waga nawet rośnie. Więc ja rytmu nie zmienię...

Maragrete,mam nadzieję że wszystko u Ciebie wporządku.Czasem nadchodzą czarne chmury,ale po nich zawsze wychodzi słoneczko.Trzymam kciuki żeby czarne chmury odeszły jak najszybciej i wszystko dobrze się poukładało.

Czeremcho,wiem że sukienka kupiona,a pisałaś że nie masz piersi :))) Założysz większy biustonosz i wypchasz watą ,hehe.Napewno nie jest tak źle z Twoim biustem,"coś" tam napewno zostało:)))

Pozdrawiam Was,zapraszam na kawkę i miłej soboty życzę.

piątek, 27 listopada 2009

Witam piątkowo!

Niedawno wróciłam od fryzjera,obcięłam włosy na króciutko,tak jak miałam wcześniej,bo ostatnio nie chciało mi się moich dłuższych włosów układać,a i na lakierze zaoszczędzę :))

Piecze się zapiekanka z krewetkami i pachnieświeżo upieczony chlebek...Szkoda tylko że nie dla mnie :(

Na obiadek mam śledzie marynowane,rodzinka zje z ziemniaczkami w mundurkach,a ja same śledziki :)

Muszę ugotować mężowi zupę,chyba grzybową,bo mój mąż to tylko zupy by jadł :) Skończył się kapuśniak to teraz pewnie grzybowa będzie.

Pozdrawiam Wszystkich serdecznie i miłego piątku życzę.

środa, 25 listopada 2009

Witajcie w środę!

Nie było mnie wczoraj na blogu,sporo spraw miałam do załatwienia i dużo pracy w domu,czasu nie miałam zajrzeć do komputera.Pozatym syn Mateusz już wyzdrowiał,ale najmłodsza Julka zachorowała i siedzi na komputerze całymi dniami.Wiem że nie powinna :) ,ale w domu z nudów można umrzeć :))) Oczywiście nie pozwalam na siedzenie nosem w monitorze przez cały dzionek,Julka czyta też książkę i bawi się np.z psem:)

Oglądając któregoś dnia tv,zobaczyłam jak Pascal Brodnicki przyrządza zapiekankę z ryb wędzonych.Pomyślałam że może być smaczna.Zajrzałam na stronkę Pascala w internecie i znalazłam też zdjęcie tej zapiekanki.Myślę że możnaby wykorzystać ją jako danie wigilijne.Trochę ją zmodyfikowałam na potrzeby protalu.Oto przepis:

świeże pomidory bez skóry i pestek pokrojone w kostkę (myślę że i z pestkami możnaby zrobić)
ryby wędzone (pstrąg,dorsz,makrela)
3 łyżki jogurtu naturalnego
sól,pieprz
ser żółty niskotłuszczowy np.z biedronki
pęczek szczypiorku

Do naczynia żaroodpornego wyłożyć pomidory pokrojone w większą kostkę wymieszane z posiekanym szczypiorkiem,na pomidory wyłożyć rozdrobnioną rybę wędzoną (ilość dowolna),wymieszać jogurt z solą i pieprzem (nie za dużo soli bo ryba jest słona),posypać startym żółtym serem.Zapiekać około 25 minut w temperaturze 220 st.

Bardzo smacznie wygląda :)))

Próbowałam robić kluski-knedle nadziewane,żeby zastępowały pierogi wigilijne,ale nie wyszły zbyt dobre,twarde jakieś takie :) Dałam pół na pół mąkę kukurydzianą i skrobię.Nadziałam je smażonymi z cebulką pieczarkami.Zjadłam je,ale żadna rewelacja...

Dzisiaj imieniny Katarzyny,więc życzę wszystkim Kasiom najlepszego! Balbinko-Kasiu,Tobie w szczególności wszystkiego dobrego!!! A swoją drogą dawno Balbinki u mnie nie było...

Esperantinko,ja gotuję krewetki w taki sposób: zagotowuję wodę z odrobiną soli ,wrzucam krewetki i gotuję kilka minut (2-3 min-nie wolno gotować krewetek długo bo robią się twarde)
Ja nie miałam przekonania do krewetek :) Dla mnie wyglądały jak robaki :))) Ale kiedy Maragrete zaczęła je chwalić na forum to spróbowałam i są bardzo smaczne,a pozatym zawierają bardzo dużo białka.

Życzę wszystkim miłego dnia.

 

 

poniedziałek, 23 listopada 2009

Witam z kawką w poniedziałkowy ranek!

Pogoda wcale nie nastraja optymistycznie...Pochmurno i mokro...Eh...Zaczynam tęsknić za lekkim mrozikiem...

Aniu,przepis na zapiekankę kurczakowo-jajeczną wstawiłam już jakiś czas temu na forum,teraz dodałam zdjęcie.Ale mogę wstawić i tutaj.Proszę bardzo:

2-3 białka
1 żółtko
2 łyżki twarogu albo serka homogenizowanego naturalnego
pierś z kurczaka
szczypta soli
pieprz
przyprawa do pizzy
łyżeczka musztardy

Ubić pianę z białek ze szczyptą soli,dodać żółtko,jeszcze trochę ubić.Dodać serek,łyżeczkę musztardy i miksować chwilkę,doprawić solą,pieprzem i przyprawą do pizzy,albo innymi ulubionymi ziołami np.prowansalskimi.Dodać pieczoną lub gotowaną pierś z kurczaka pokrojoną w kostkę lub paseczki.Wyłożyć do żaroodpornego naczynia.Zapiekać w 220 st.ok 25 minut.Ja dodałam marchewkę gotowaną,pokrojoną w plasterki i kawałek surowej papryki (dni z warzywami)

Tak samo można zrobić zapiekankę z krewetek,dodać tylko zamiast przyprawy do pizzy zmiażdźony ząbek czosnku i zioła np.natkę pietruszki.Krewetki muszą być ugotowane.Również pyszne,sprawdziłam :)))

Dzisiaj na obiad zaserwuję sobie zupkę z pulpecikami,dla rodzinki to samo tylko dodatkowo ugotuję ziemniaczki.
Mam zamrożone krewetki to może zrobię zapiekankę...Pomyślę jeszcze nad tym :)

Dzisiaj ostatni dzień warzywek więc koniecznie muszę upiec sobie marchewkowca i dzisiaj go zjeść :) Znając życie zjem tylko kawałek,a resztę pochłoną moje dzieci ,coraz częściej odżywiające się daniami protalowymi (podjadają mi wszystko) :)))

Życzę wszystkim miłego ,ciepłego dnia.

 

sobota, 21 listopada 2009

Witam weekendowo!

Pogoda na Podlasiu w kratkę,raz świeci słońce,a raz pada deszcz.Ale jest ciepło jak wiosną :)

Waga spadła trochę,zostało mi dokładnie 27 kg do zgubienia.

Od samego rana biegam po kuchni,upiekłam lazanię z krakersów dla rodziny na obiad i sałatkę z kurczaka i ananasa,dla siebie piekę zapiekankę kurczakowo-jajeczną i właśnie wszamałam pizzę z patelni :) Ledwo ją wcisnęłam :)

Pranie się robi,jeszcze czeka mnie prasowanie i sprzątanie kuchni...

Zapraszam na popołudniową kawkę :)

Życzę miłego popołudnia.

Godzina 13.15

Właśnie wyjęłam moją zapiekankę kurczakowo-jajecznąz piekarnika,pachnie pięknie :) Próbowałam...Jest pyszna! Polecam.A oto zdjęcie:

Była strasznie gorąca jak ją kroiłam i trochę się rozlatywała,ale może też dlatego że dałam bardzo dużo kurczaka.Ale w smaku...Niebo w gębie :)

piątek, 20 listopada 2009

Witajcie!

Nie było mnie dłuuugoooo...

Chora nie jestem,chociaż czuję że chyba mnie coś łapie...Synek czuje się lepiej to teraz następni zaczynają chorować...

Byłam troszkę zabiegana,zajęta zakupami,gotowaniem i innymi domowymi obowiązkami.Pozatym komputer tak wolno działał że nie miałam zdrowia siedzieć przy nim i spać czekając aż coś się otworzy :)))

Zrobiłam sobie makrelę wędzoną w galarecie,polecam bo jest pyszna.Zawsze to jakaś odmiana.Dziękuję Corrinko za podsunięcie pomysłu :) Kupiłam tanie makrele w tesco,była promocja :))) 
Dieta rzeczywiście nie jest tania,a ja już prawie od roku żywię się białkiem więc kombinować trzeba :)Jem sporo nabiału,staram się szukać w sklepach tego co jest tańsze,a nie chudsze :) Mam o tyle dobrze że mleko mam swoje,znaczy od swoich krówek :) Ser biały robię sama,ser żółty też.Nie zastanawiam się ile moja otrębianka zawiera tłuszczu,bo tak czy inaczej chudnę :)Rybę też kupuję tanią,srebrzyk się nazywa,kosztuje u nas niecałe 8 zł za kilogram i jest pyszna.Kupuję ją często,częściej niż śledzie.Serek wiejski kupuję taki duży 500 gramowy w tesco,nie light,ale zwykły :) Jest tańszy bo kosztuje niecałe 4 złote.Piersi z kurczaka mam narazie swoje (od własnoręcznie wychodowanych kurczaków) ,ale wcześniej kupowałam,jeździłam po mieście w poszukiwaniu najtańszych :) Bardzo często kupowałam wątróbkę drobiową,ale już mi się przejadła :) Jeszcze dużo kilogramów mam dozgubienia i kilka miesięcy diety przedemną,więc jeszcze sporo kasy wydam żeby być piękną :))))))) Ale opłaca się :) Jestem nie tylko piękniejsza,ale i zdrowsza.Kocham Dukana :)))

Na kawkę już za późno,więc może heratka?

Spokojnego wieczorka.

 

środa, 18 listopada 2009

Dzień dobry!

Witam w deszczową środę.Jest ciepło ,ale mokro...Błoto straszne wszędzie...Już wolę kiedy jest lekki mróz.

Moja waga ciut w dół :)

Witaj Maragrete po urlopie! Cieszę się że jesteś zadowolona z wyjazdu do kliniki i że Twoja waga nie wzrosła,super! Kiedy tak czytałam Twój komentarz to trochę Ci zazdrościłam tego wyjazdu...:)))) Dobrze że już jesteś...

Mój 11 letni syn Mateusz nie poszedł dzisiaj do szkoły,łapie go jakieś choróbsko.Mam nadzieję że damy mu radę i że szybko wyzdrowieje nie zarażając reszty rodziny.

Pozdrawiam Wszystkich moich gości.Zapraszam na gorącą kawę i herbatę.

Miłego dnia życzę.

Godzina 19.15

Witam wieczorową  porą.

Nic ciekawego się nie działo,dzień jak codzień...Pranie,gotowanie,sprzątanie.Upiekłam dla rodzinki chleb z otrębami i siemieniem lnianym,tak pięknie pachnie...

Obejrzę jakiś film i pójdę się położyć,bo jakoś tak szyja mnie pobolewa...

Dobranoc.

niedziela, 15 listopada 2009

Witam w słoneczną niedzielę!

Nareszcie nie pada!!! Wczoraj też było słonecznie.Jak świeci słoneczko to jakaś większa chęć do pracy i lepszy humor ma człowiek :)))

Wczoraj mnie nie było,myślałam że nikt nie zajrzy na bloga,a tu proszę...Balbinka i Malgonek były :)))
Balbi,przepraszam że wczoraj było tu zimno i kawa wystygła...Dzisiaj jest ciepło,w kominku się pali i kawka czeka gorąca:)

Malgonek,to Ty już niedługo będziesz miała dzidziusia w ramionach! 35 tydzień,to do porodu już niedaleko.Życzę szczęśliwego rozwiązania i zdrówka Tobie i Maleństwu.A wagą się nie przejmuj,zgubisz te kilogramy,ja będę trzymała za Ciebie kciuki.

Skąd biorę te kawy? W internecie można znaleźć wszystko :)))

A u mnie dzisiaj dzień odpoczynku i pewnie nudy :) Może zacznę czytać drugą książkę,bo poprzednia już przeczytana :)

A może wybiorę się na spacer,taka ładna pogoda...

Wczoraj ugotowałam galaretę z kurzych żołądków,wyszła naprawdę smaczna.A dzisiaj na obiad kurczę pieczone.

Jestem już po kawce i śniadanku,dzieci też już zjadły (aż mi ślinka ciekła jak smażyłam im racuszki i polewałam sosem z poziomek) Oj, kuszą strasznie te nieprotalowe smakołyki...

Na wadze dzisiaj zobaczyłam 97,9 ...Coraz bliżej ósemki z przodu :)

Życzę Wam wszystkim miłego dnia i  pięknej pogody aż do wieczora!

Godzina 22.00

Rodzinna niedziela dobiega końca. Jutro rano jedziemy do miasta po buty dla dzieci i załatwić kilka spraw.W biegu wypiję poranną kawkę i w drogę :)

Do jutra.Lecę do łazienki :))))

DOBRANOC

piątek, 13 listopada 2009

Witam piątkowo!

Wczoraj wieczorem nie mogłam napisać na blogu dobranoc,zdążyłam napisać komentarz i zasięg internetu mi padł...

A wczoraj działo się sporo.Na początek sesja w gminie szybko się skończyła i mąż zadzwonił czy nie pojechalibyśmy do Białegostoku,miał tam do załatwienia sprawę i przy okazji zrobilibyśmy zakupy.Wyprawa do Białegostoku nie zdarza się często,więc zgodziłam się bez wachania :)))

Wróciliśmy około godziny 15.00.

Uprawiliśmy się z mężem i wyruszyliśmy w gości.Wczoraj były imieniny Renaty i Witolda :) Na początek złożyliśmy życzenia Renacie,siostrze męża mieszkającej po sąsiedzku.Potem wyruszyliśmy do Witolda...No i tam zabalowaliśmy do godziny 21.00 :)))
Nie grzeszyłam zbytnio :) Wypiłam tylko 1 kieliszek wódeczki,tak symbolicznie :))))Reszta była protalowa :)

Nie miałam wczoraj czasu na picie wody,bałam się że waga skoczy,ale nie...Waga spadła nieznacznie w dół.

Dzisiaj na obiad zrobię pizzę,dla rodzinki i dla siebie.A na kolację będą krewetki z warzywami z przepisu Maragrete.To ona namawiała mnie kiedyś do spróbowania krewetek i się jej udało.A swoją drogą,ciekawe jak tam wypoczywa nasza Maragrete w klinice...

Zapraszam na ciepłą kawkę i herbatkę...

Życzę wszystkim miłego dnia!

 

Godzina 20.10

Pizza była pyszna,ale jeszcze pyszniejsze były krewetki z warzywami! Naprawdę polecam :)
Jutro sobota,dzień porządków...

Życzę wszystkim spokojnych snów.Dobranoc.

czwartek, 12 listopada 2009

Witam w deszczowy czwartek.
Kawusię podano...

Ciągle pada i pada...Kurcze,kiedy obudzi się ze snu słoneczko? Nie lubię takiej pogody.Poszłabym do lasu połazić,albo pobiegać...Ale w deszczu biegać nie będę.Boję się chodzić po lesie kiedy jest tak pochmurno ,ciemno i brzydko.
W tv mówili że idzie ocieplenie,ale co z tego ciepła skoro pada deszcz...Marzy mi się słoneczko i spadające żółte liście...A tu lipa...DESZCZ!

Mój mąż dzisiaj wrócił z pracy po nocnej zmianie i pojechał od razu do Urzędu Gminy na sesję.Jako sołtys musi wiedzieć co się dzieje :) Ale szkoda mi go że musi tam siedzieć i ziewać zamiast pospać w domku.

Śniły mi się dzisiaj rogale z białym makiem i bakaliami,ociekające lukrem,klejące się do rąk...:)))) Jak się obudziłam to o mało ślinotoku nie dostałam :) Ale to był niestety tylko sen...

Na obiad dzisiaj mam gulasz czy leczo z wątróbki (nie wiem jak to nazwać ) :) W składzie:wątróbka,cebula,papryka,pomidory z puszki,ogórek kiszony.Pyszne danie,będę miała na kilka dni bo cały garnek mi tego wyszedł :)

Wypiłam kawkę ,czas na śniadanko.To zapewnie niezdrowe,na pusty żołądek pić kawę,ale nie potrafię inaczej :)Jestem od porannej kawy uzależniona.Zdarza się czasem że nie mogę rano wypić kawy,to około południa zaczyna mnie okropnie boleć głowa.Teraz dodatkowo przyzwyczaiłam się do picia kawy (i musi to być dobra,mocna ,czarna kawa z fusami ) około godziny 15.00.Nie wyobrażam sobie życia bez kawki:)

Idę do kuchni gotować otrębiankę.

Miłego dnia życzę wszystkim moim gościom.

środa, 11 listopada 2009

Witam w deszczową,świąteczną środę!

Kawka zawsze gotowa,herbatka też.W kominku czerwone płomienie podskakują...Ciepło i miło... Zapraszam.

Dzisiejszy dzień chcę spędzić z rodzinką.Tak na chwilkę wpadłam tu żeby podzielić się z Wami ciepłem kominka i kawką :)

Moja waga 100 gram mniej :)

Nie mogę wcisnąć w siebie dzisiaj zielonej herbaty,jakoś mi nie smakuje :(  Chyba będę musiała kilka dni zrezygnować z niej i pić wodę.Zawsze lubiłam zieloną herbatę,nie wiem co się stało że dzisiaj mi nie smakuje...Smaki mi się zmieniają czy co? Czeremcho,ja słyszałam że Tobie się smaki zmieniają :))) Może i ja coś zmienię :)))) Może ja stanę się wegetarianką ,a Ty zaczniesz jeść mięsko??? :))))) Już wiem co byś mi na to odpowiedziała :)))) A ja jakoś nie wyobrażam sobie życia bez kurczaka,parówek i kabanosków :))))

Właśnie ziemniaczki się gotują i niedługo będzie obiadek :) Ja oczywiście za ziemniaczki podziękuję :)

Pozdrawiam wszystkich gości.Życzę Wam miłego dnia.

Godzina 20.10

Miło,rodzinnie spędzony dzień...
Jutro wraca codzienność...

Zjadłam kolację,makrelkę wędzoną i wypiłam szklankę napoju lift.Odkryłam że lift nie jest słodzony cukrem więc można go pić zamiast coli light :)))

Jutro znowu trzeba myśleć co gotować...Może zrobię pizzę...

Corrino,zazdroszczę tych rogali,zjadłabym ... Ale może nie w tym roku :))

Życzę spokojnej  nocy i słodkich snów.

wtorek, 10 listopada 2009

Witam w pochmurny,ciepły wtorek.

Zapraszam na kawkę i herbatkę przy kominku.

Dzień mimo pochmurnej pogody piękny...Waga spadła! Nareszcie mogę poprawić suwaczek ;)
Jakie to piękne...:)))

Mam dzisiaj sporo pracy w kuchni.Muszę przygotować obiad na jutro,zrobię zrazy dla rodzinki,a dla siebie zraziki z piersi kurczaka.Na dzisiaj zaplanowałam dla rodzinki leczo ,a dla siebie paprykę nadziewaną,Asienka narobiła mi apetytu :)))Mam też wątróbkę drobiową z której zrobię jakiegoś mieszańca z pieczarkami,papryką i pomidorami w sosie gyros .Będzie jak znalazł na jutrzejszą kolację :)Pozatym jakieś ciasto trzeba upiec,myślę o marchewkowcu,ale chodzą za mną też mufinki :) Dla rodzinki też trzeba upiec ciasto.Chyba jakiś jabłecznik,bo jabłka leżą pod drzewem i się marnują :)

Moją najmłodszą córcię znowu dopadła grypa żołądkowa,mam nadzieję że nie skończy się to szpitalem :( Jak tylko przyjdzie jesień to łapie ją to choróbsko...

Miłego dnia życzę wszystkim moim gościom.

Godzina 21.20

Koniec bieganiny... Jejku...Gotowanie,prasowanie,pieczenie...I tak w kółko...Ja chcę urlop :)))

Asiu,muszę przyznać że nadziewana papryka to "niebo w gębie"! Już teraz częściej będzie gościła w moim jadłospisie.

Balbinko i Czeremcho,z Julcią już lepiej.Dziękuję za troskę.

Teraz już czas do łóżka,czeka mnie jeszcze kąpiel.Jutro mimo święta znowu pobudka rano bo zwierzaczki będą głodne :)

Do jutra! Pa.

 

poniedziałek, 09 listopada 2009

Witam w deszczowy i mglisty poniedziałek!

Kawka czeka...

Dzisiaj z samego rana byłam z mężem na rynku.Pojechaliśmy kupić prosiaczki :) I kupiliśmy ...Dwa...Od razu je nazwałam :) Stefek i Stefcia :))) Jakoś tak wychodzi że wszystkie zwierzaki mają ludzkie imiona :) Krówki to Marcysia i Zyta,a świnki to Felix i Felicja :))) Koty to Hela,Franek i Leon,jedynie pieski mają imiona "psie "-Cygan i Snupi bo jakoś dziwnie byłoby wołać do psa np.Czesio :))))

Pogoda na Podlasiu brzydka,pochmurna,deszczowa...

Weszłam dzisiaj na wagę...No i tego się spodziewałam...Moja waga jest o 100 gram wyższa niż ta z suwaczka...Ale to nic,teraz warzywka to waga będzie spadać wolniej,ale mam nadzieję że będzie spadać i że wkródce zobaczę na wadze 97 kg :)

Nie mam pomysłu na obiad dla siebie.Muszę przejrzeć przepisy...

Życzę wszystkim miłego,ciepłego dnia.

Godzina 20.15

Padam z nóg... Pobudka o 5.00 daje się we znaki...Dzisiaj zrobiłam zakupy na kilka dni.Jutro zrobię sobie paprykę nadziewaną ,a na środę wątróbkę z papryką i pieczarkami w sosie gyros :) No i jutro muszę upichcić ciasta jakieś dla siebie i rodzinki ,żeby w świąteczny dzień mieć co podjadać :)

Teraz już się z Wami żegnam.Do jutra.

DOBRANOC.

niedziela, 08 listopada 2009

Witam w niedzielne popołudnie!

Zapraszam na popołudniową kawkę lub herbatkę!

Dzisiaj trochę później znalazłam czas na wpis do mojego pamiętnika dietowego :)))

Rano koścół,potem cmentarz,po powrocie do domu obiadek i tak czas zleciał.Teraz mam chwilę wolną więc jestem :)) O 15.00 pójdę się uprawiać,bo niestety na wsi wolna niedziela nie obowiązuje.Krówki,świnki i inne zwierzaki codziennie chcą jeść,tak jak my :))

Potem będzie czas na kawkę i spędzę wieczór przed telewiaorem,bo nawet na spacer nie ma jak się wybrać,pada drobny deszczyk,jest mgła i strasznie pochmurno...Taka pogoda do spania :)

Zrobiłam sobie dzisiaj na obiad bitki z piersi kurczaka w sosie jogurtowym z dodatkiem sosu sojowego,pyyyszne było.Do tego zjadłam korniszonka i napchałam się okropnie :)

Nie mam żadnego ciasta dzisiaj,będę musiała coś upiec sobie na 11 listopada,bo to święto i cały dzień bez pracy,więc o pokusy nie trudno :)

Życzę wszystkim miłego popołudnia i wieczoru.

Godzina 20.50

Oglądam kolejny odcinek "Domu nad rozlewiskiem" ,a drugim okiem patrzę na monitor komputera :)))

Z nudów zaczęłam czytać książkę i przeczytałam ponad 100 stron w ciągu godziny :)))

Po filmie idę się myć i spać , jutro wcześnie pobudka,bo na rynek po prosiaczki pojedziemy:)))

Dobranoc wszystkim,słodkich snów!

 

sobota, 07 listopada 2009

Witam Was cieplutko,mimo zimna i deszczu za oknem !

Zapraszam na kawusię lub herbatkę przy kominku :)))

Pada deszcz...Wczoraj była zima ,a dzisiaj wróciła jesień...

Zjadłam śniadanko i zaraz biorę się za obiad.Muszę zrobić dla rodzinki klopsiki w zalewie octowej,bo ostatnio moje podjadali :)  
Pozatym sprzątanie...Dzieci już zaczęły :)
Najstarsza córka dzisiaj w szkole,mąż ma trochę pracy przy gospodarstwie,a ja w kuchni :)

 

Życzę Wszystkim miłego dnia.

Godzina 21.50

Koniec soboty,obejrzałam "Mam talent" i czas szykować się do łóżka.Mąż dzisiaj poszedł na nocną zmianę do pracy,więc śpię sama ;)

Dobranoc Wam wszystkim.

 

 

 

piątek, 06 listopada 2009

Kochani...Wczoraj miałam problemy z internetem,nie ma u nas sieciowego internetu (jak to na wsi zabitej dechami) mam modem w jednej z sieci komórkowych i wczoraj mimo anteny ściągającej zasięg,tego zasięgu złapać nie mogłam. Rano nie miałam czasu zajrzeć na blog,a już koło 11.00 zasięgu nie było.Sypał śnieg i pewnie dlatego były jakieś zakłócenia (uroki życia na wsi ) :)

Wieczorem nie mogłam zajrzeć na blog ,ponieważ byłam z mężem na pokazie naczyń tytanowych :) Wróciliśmy późno...Jechaliśmy strasznie pomalutku,drogi śliskie,po drodze widzieliśmy samochody w rowie,jeden nawet przewrócony na bok... Kurcze,ludzie jeżdżą szybko,ciągle im gdzieś śpieszno,a życie jest takie kruche...Ale akurat tam nic się nikomu nie stało.Byli to młodzi Białorusini,których u nas na drogach pełno,ponieważ mieszkam przy granicy z Białorusią w Kuźnicy Białostockiej.A oni jeżdżą bardzo szybko,zdarza się że wyprzedzają pchając się na drodze "na trzeciego".Jak tak popatrzę na to jak ludzie jeżdżą to całą drogę siedzę jak zamurowana ,ze strachu ...

Na pokazie naczyń było bardzo miło,bardzo przystojny młodzieniec ;) opowiadał o możliwościach tych naczyń.Przydały by się takie garnki,szczególnie teraz kiedy jestem na diecie i jem zdrowo-bez tłuszczu i można gotować w nich na parze.Te naczynia są super,ale cena jest jeszcze lepsza...Za mały zestaw 3 naczyń 4 tysiące,a za duży zestaw 3 naczyń 6 tysięcy!!! To ja już zostanę lepiej przy moim teflonie...Ale walizkę z zestawem noży dostałam hihi...Więc opłacało się jechać :)

Czy u Was też nasypało tyle śniegu?Ja musiałam odśnieżać podwórko żeby dojść do budynków gospodarskich :) Drzewa całe białe,ale kapie z dachów,jest ciepło,nie ma wiatru...Taką pogodę lubię w Boże Narodzenie,a w listopadzie raczej śnieg mi przeszkadza hehe.

Na wagę dzisiaj nie wchodziłam,jeszcze nie czas na ważenie po grzeszkach :))) Jeszcze trochę poczekam.

Na obiad dzisiaj rybka smażona,a na kolację makrela wędzona...To tak rybnie przy piątku... :)))))

Zapraszam na kawkę lub herbatkę.

Godzina 16.50

Pogoda się zmieniła,rano było pochmurno i kapało z dachu,potem wyszło słoneczko,a teraz mgła,ale z dachu kapie cały czas.

Zjadłam właśnie placuszki serowe i teraz piję drugą dzisiaj kawkę. Nic ciekawego dzisiaj się nie działo,ot,zwykły dzień...
Po domu chodzę w spodniach :) czego od dawna nie robiłam ;) I jest super wygodnie :)Ale zaczynają mi z tyłka spodenki zjeżdżać...Ale to cieszy :))))))

Życzę Wam miłego wieczorka.

Godzina 20.25

Witam wieczorkiem.

Kolacja zjedzona,pyyyszne było,ale się skończyło :)O tej porze już nie jem :) Wypiłam  przed chwilą prawie litr coli zero :)))
Jutro sobota,pracowity dzień przed wolną niedzielą.Niedziela to święto na które co sobotę trzeba się przygotować,posprzątać,ugotować jedzonko żeby nie trzeba było w niedzielę ślęczeć nad garami (oprócz obiadu oczywiście,który musi być świeży) Czeka mnie jeszcze kilka innych prac,ale lubię sobotę bo po sobocie przychodzi dzień wolny od pracy :)

Oglądam z dziećmi bajkę w tv "Sezon na misia" i chociaż widziałam tę bajkę już kilka razy,to zawsze z chęcią do niej wracam :) Lubię bajki :) A moje ulubione to"Epoka lodowcowa" ,"Shrek" i "Madagaskar",zawsze śmieję się razem z dziećmi :)))

Lecę dalej oglądać.Do jutra.

Dobranoc.

środa, 04 listopada 2009

Witam w środę!

No i przyszła zima...Śnieg,mróz i do tego wiatr brr...Aż nie chce się wychodzić z domu.Okropnie zimno...Ale rozpaliłam w piecu,kaloryfery już gorące więc nie zmarznę :) Do kominka też podrzuciłam,jest ciepło więc :

Dzisiaj usmażę sobie kotlety mielone ,a część włożę w ocet ,to jutro będę miała co przekąsić jak głód mnie dopadnie :)

Muszę też zrobić sobie coś słodkiego bo ostatnio mam ciągoty na słodkie,i nie mogę się powstrzymać jak dzieci szamają jakąś słodycz :) A potem narzekam na wagę...

Kawka wypita,trzeba coś zjeść i brać się do roboty,bo nic się samo nie zrobi ,niestety...:))))))

Życzę wszystkim miłego dnia!

 

Godzina 20.55

Witam wieczorkiem.

Strasznie wieje na podwórku...Dach narazie na miejscu,ale aż strach kiedy tak kręci ten wiatr...:))

Narobiłam kotlecików w zalewie octowej,będę jutro zajadać je ze smakiem :)

Strasznie spać mi się chce,to chyba ta pogoda,mimo wypitych dwóch kaw ,ciągle ziewam :) Trzeba chyba wykąpać się i położyć do łóżeczka.

Do jutra kochani.Dobranoc.Miłych snów!

wtorek, 03 listopada 2009

Witajcie w mroźny,pochmurny i wietrzny wtorek!

Aleeee zimno na podwórku...Wieje wiatr i jest mróz.

Dzisiaj znowu mam trochę roboty,oprócz gotowania obiadu czeka mnie prasowanie,pranie,odkurzanie,produkcja twarogu :)))) Może jakiś protalowy sernik sobie upiekę...

Maragrete,kilnika piękna...Też bym chciała się tam poleczyć...Ale w najbliższej przyszłości napewno się tam nie wybiorę...

Głowa mnie boli od rana,już brałam tabletkę...Ta pogoda mnie wykończy...Ja chcę lata!!!!!!!!!

Podłożyłam do kominka,jest ciepło i kawka lub herbatka czeka.

Miłego dnia życzę.

Godzina 20.43

Witam wieczorową porą.


Ugotowałam dzisiaj galaretę z kurczaka dla rodziny,żeby mojej nie wyjadali,a sobie z piersi ugotowałam ,taką chudziudką,protalową.

Nie chciało się dzisiaj na podwórko wychodzić taki wiatr straszny,powiesiłam pranie to zaczęło mi fruwać :) Musiałam je ściągnąć bo na jabłonki zaczęło zarzucać mi pościel :)

Jutro mąż wstawia samochód do warsztatu bo jeszcze trochę i nie będzie czym jechać :) Będziemy bez autka,ciekawe jak długo...

Życzę miłego wieczoru,jeszcze się tu dzisiaj pojawię :))))))))

 

Godzina 22.50

No czas już na spanie,jutro od nowa praca,praca,praca...

Życzę Wam spokojnej nocy i słodkich snów.

 

poniedziałek, 02 listopada 2009

Witam po jednodniowej nieobecności :)))

Stęskniłam się za Wami...

Wczorajszy dzień upłynął w rodzinnej atmosferze.Nie obyło się bez grzechów...No trudno,teraz biorę się ostro za naprawę tego co wczoraj zepsułam :) Wagę schowałam na kilka dni,narazie mam warzywka więc nie będę się ważyć,zważę się dopiero w 2 lub w 3 dniu białek:) Po co się stresować...Ostatnio moja waga szalała ,a teraz to napewno sobie podskoczyła,ale to nic.Ja się tym nie martwię,w końcu zacznie spadać :)

Balbinko,napewno już za późno,nie wiedziałam że pytałaś o masło...Oczywiście że możesz zamiast margaryny dać masło...Ale teraz to już napewno nie potrzebujesz tej odpowiedzi...Ciekawa jestem czy piekłaś jakieś ciasto z jabłkami,a jeśli tak to czy smakowało mężowi :)

Dzisiaj mrozik niewielki i piękne słońce,włączyłam pranie,może mi troszkę podeschnie na podwórku i będzie ładnie pachniało świeżym powietrzem.

Ugotowałam sobie w sobotę galaretę z kurczaka,ponalewałam w małe pojemniczki  i myślałam że będę miała na kilka dni,ale moja rodzinka zaczyna mi podjadać moja protalowe żarełko i wrąbała mi większość galarety...Zjedli mi też część ciasta marchewkowego...Kurcze ,wszyscy chyba przejdą na protal :)

Wieczorkiem trzeba będzie wyskoczyć na cmentarz zapalić świeczkę w dzień zaduszny...

Kończę pić kawę,zaraz ugotuję otrębiankę i będę szykować obiadek.

Pozdrawiam Was wszystkich.Miłego dnia życzę.