Podrzuć czasem do kominka...
ministat liczniki.org
Kategorie: Wszystkie | EFEKTY DIETY | Jak chudnę i tyję | PRZEPISY DUKANA
RSS

Jak chudnę i tyję

piątek, 17 lutego 2012

Witam w piątkowy wieczór.

No tych pączków zostało tyle że mogłabym jeszcze drużynę piłkarską nakarmić.Wszyscy się najedli (objedli) i maja dosyć.Resztę zamroziłam na czarną godzinę,a może czasem nie będzie nic do kawy to wyjme te pączusie i słodkości do kawy gotowe :)

Ja nie mogłam nie spróbować pączka,smażyłam takie mniejsze żeby przy zjedzeniu większej ilości nie były aż tak wielkie te wyrzuty sumienia :) Zjadłam 3 sztuki (wstyd) przyznaję się bez bicia ...były pyyyyszne :) I o dziwo...Dzisiaj rano na wadze zobaczyłam 600 g mniej! Czyżby te pączki były odchudzające? No napewno nie jeśli zawierały cukier i były smażone na tłuszczu,a moje takie właśnie były.Waga drgnęła i to w dobrą stronę więc jak się nie cieszyć !!!!! Kiedy powiedziałam o tym córce to stwierdziła że na takiej pączkowej diecie to i ona mogłaby byc :))))

Obiecałam zdjęcie pączusiów?Proszę bardzo:

Wiem,wiem...Nie powinnam...A jednak jak je widzę to tak mi słodko w ustach i wcale nie mam na nie ochoty...Były stanowczo za słodkie i bolał mnie po nich brzuch.Dobrze ci babo,sama tego chciałas!Ale widzę że nie tylko ja się skusiłam...

Turkawko-gratulacje!!!!! Waga ruszyła to teraz już będzie spadac.

Sasetko,pewnie że damy radę!!!!!

Olu,ser i wino...Ja też uwielbiam róznego rodzaju sery,a najbardziej brie .Znalazłam w biedronce taki brie z orzechami,pyyyszny jest i obliczyłam sobie że w 1/5 tego sera jest tylko 8g tłuszczu (wiem,to i tak dużo),ale od czasu do czasu zjadam kawałek i jestem w niebie :)A winko mam cały czas w domu i białe i czerwone ale narazie skusiłam się tylko na lampkę białego.Chociaż nie wiem czy mała lampka wina to aż taki ciężki grzech?Ja nie chcę być jak suszona śliweczka (hehe,podoba mi się to),chcę być jędrną i kształtną śliweczką :)))))

Zima znów dała znać o sobie,znowu 21 stopni na minusie...Dobrze że to już ostatnie takie mrozy.Dzionek był juz cieplejszy ale taki ponury strasznie...

Moje dzieci dopadł wirus grypy żołądkowej,jak co roku zresztą.Klaudia miała ten problem,teraz Julka,jeszcze tylko Mateusz zdrowy,ale pewnie i jego dopadnie.Siedząc w domu nudzi im sie i postanowili bawić sie z pieskiem jakby był niemowlakiem :) Nawet czapeczkę mu załozyli i pieluchę...Moje dzieci mają dziwne pomysły,a piesek sie denerwuje jak mu ktoś szmaty jakieś zakłada.
:))))))

To wszystko na dzisiaj.Jak zwykle trzymam kciuki za wszystkich dietujących,na Dukanie czy tez na innej diecie.Nie ważne jak,wazne że kilogramy spadają!

Trzymajcie się cieplutko i aby do wiosny!

Wasza Protalinka-Śliweczka

czwartek, 16 lutego 2012

Piekę pączki...Właśnie rosną-86 sztuk...I jak tu nie spróbować pięknie wyrośniętych,nadzianych,lukrowanych pączusiów?Chyba im się nie oprę.Moja waga po walentynkowych szaleństwach stoi,a po dzisiejszych pączkach co będzie? Pewnie pójdzie w górę...Jak się usmażą to pokażę Wam jak mi wyszły moje pączusie i dam Wam znać ile ich pożarłam :) Za te pączki to lanie będzie mi się należało,ale wiem że nie dam rady im się oprzeć...One tak ładnie na mnie patrzą :)

Turkaweczko,mam siłę,ale tylko wtedy gdy nie ma w pobliżu pączków...Ja jestem ciasteczkowy potwór i ciężko mi się oprzeć wszelkiego rodzaju słodkościom,a pączkom w szczególności.Wiem,najlepszym wyjściem było by ich nie robić,ale rodzinka nie jest na diecie ,więc musiałabym kupić pączki,a raz w roku w tłusty czwartek zawsze robię swoje i rodzinka na nie czeka...Eh...Trudny jest żywot grubasa :)

Ewo,dziękuję.Teraz po tych pączkach następną okazją do grzeszków będą imieniny męża 4 marca,ale będę starac się nie zgrzeszyć zbyt mocno.Potem święta...Chciałabym jak najwięcej schudnąc do końca kwietnia bo córka Klaudia bedzie miała bierzmowanie i chciałabym jakoś wyglądać :)A tu takie okazje do grzechów...Moja silna wola wystawiana jest na ciężką próbę.

Pozdrawiam serdecznie,nie bierzcie dzisiaj przykładu ze mnie i nie grzeszcie pączkami,tymi bombami kalorycznymi :)

Pa.

sobota, 11 lutego 2012

Witam kochani.

Troszkę ostatnio nagrzeszyłam,miałam imieninki i bez drinka i ciasta się nie obeszło :) Ale waga już spada i mam już za sobą 10 kg !!!!!!

Od razu odpowiem na komentarz FFI.ONY która napisała że puryny powstałe z rozkładu białek odkładają się w stawach i je niszczą i że Ducan nie jest dla mnie.Hm...Ja byłam na diecie ponad rok i wszystko było dobrze,nie miałam problemów ze stawami.A moje problemy zaczęły się kiedy zbyt szybko przytyłam i moje stawy zostały zbyt gwałtownie obciążone.Pierwszym zaleceniem lekarza było schudnąć więc wróciłam na dietę.Zapalenie stawów nie dotyczy w żaden sposób diety.

Dzisiaj moja Julka piekła ciasteczka pieczarki.Sama zrobiła ciasto ,ja pomogłam jej tylko w pieczeniu.A tak wyglądała jej praca :


I już na blaszce:



A tu już upieczone pieczarki:

Zdolną mam córcię :))))

Mamy w domu dwóch nowych mieszkańców,dwa małe chomiczki pandy :) Mój mąz się śmieje że niedługo będziemy mieli zoo :)



Co ja poradzę że kocham zwierzęta :)

A co poza tym? Zima nie odpuszcza,mrozi strasznie.W nocy temperatura spadła do minus 25 stopni.Moje autko znowu nie odpaliło...

Dzisiaj zaczęlam dni warzywne i znowu ten sam problem...Jak wcisnąć w siebie warzywa?Zrobiłam rybę po grecku i wcinam bo w surowym stanie wcale mi nie smakują...Jak się do nich zmusić?

Mam chęć na coś słodkiego,ale nie mam chęci na pieczenie ciasta.Oj,leń mnie ogarnął straszny :)))) Zjem budyń i po kłopocie.To lecę do kuchni gotować budyń :)

Pozdrawiam serdecznie czytelników moich wypocin i wszystkich którzy tak dzielnie trzymają za mnie kciuki :) Ja trzymam za Was bo wiem że bez wsparcia nic by nam się nie udało.

Papatki kochani :)

środa, 01 lutego 2012

Witam Was serdecznie i gorąco mimo prawdziwej,mroźnej zimy za oknem!

No to doczekaliśmy się zimy.Rano było u mnie na termometrze -20 st,brrr....
Czekaliśmy na zimę i mysleliśmy że może już do nas nie przyjdzie,a tu niespodzianka!!!
Jak już przyszła to najpierw sypnęła śniegiem,a potem zmroziła nas okropnie.Mój samochód ledwo dyszy gdy próbuję go rano odpalić.Eh...Zimo odejdź,niech już przyjdzie wiosna!!!

Minął miesiąc od kiedy dietuję i po podsumowaniu mam mniej o 7 kilosów i nadal mam chęć przyjaźnić się z naszym doktorkiem Dukanem :)

Pisałam Wam że 21 stycznia moja najmłodsza córcia Julka miała urodziny.Zrobiłam jej torcik i sama zjadłam mały kawałeczek,nie mogłam się oprzeć temu wstrętnemu kusicielowi i go spróbowałam :)))Był pyyyyszny!A tak wyglądał :


Wszystkim tort smakował.Następny tort będę robić za miesiąc bo kolejna córka-Klaudia będzie 1 marca kończyć 16 lat :)

Turkaweczko,Julka dziękuje Ci za buziaki :)

Mirko,trzymam kciuki!

MagDee,ja też mam czasem ochotę na makaron,ryż i inne takie kluchy,ale mówię sobie wtedy że nie warto i apetyt przechodzi :) Za Ciebie tez trzymam kciuki.

Marudko,pewnie że Ciebie pamiętam! Czasem odwiedzam nasze stare forum żeby poczytać,ale nie jest to już to forum jakie było kiedyś...
Widziałam na NK zdjęcia Wojtusia,ślicznego masz synka.Zawsze na forum odbierałam Ciebie jako taką naszą mała Marudkę,a tu z małej Marudki zrobiła się kobietka :)Gratuluję Ci synka i mam nadzieję że wszystko u Ciebie w porządku.Trzymam kciuki za Twoje dietowanie!

Na koniec zdjęcie Maksia z bałwankiem :)

Na dzisiaj to tyle.
Do następnego...

Trzymajcie się cieplutko.

Wasza Protalinka-Śliweczka