Podrzuć czasem do kominka...
ministat liczniki.org
Kategorie: Wszystkie | EFEKTY DIETY | Jak chudnę i tyję | PRZEPISY DUKANA
RSS

Jak chudnę i tyję

piątek, 26 lutego 2010

Witam piątkowo.

Mgła opanowała Podlasie...Jest ciepło i mokro.Wszędzie zwały brudnego śniegu,woda z roztopów i błoto...A fe z taką pogodą! A od środy zapowiadają powrót zimy - mrozu i sniegu...A miała być wiosna...

Dzisiaj piątek,więc u mnie dzień bezmięsny.Na obiadek rybka,a rodzinka zamówiła sobie nalesniki z twarogiem zasmażane.

Mam dzisiaj wizytę u ginekologa,a w poniedziałek dentysta...Eh,to moi ulubieni lekarze :)))))Ale badać się trzeba :)

Siostrzyczka pojechała,zrobiło sie tak codziennie,zwyczajnie...

Malgonek,kochana...Wcale się nie dziwię że zaczynasz dzień protalowym śniadaniem,a potem nie dotrzymujesz diety.Ja często sobie obiecuję że dzisiaj napewno niczym nie zgrzeszę,a potem wygląda to różnie...Najgorsze są wieczory,wtedy mam największy apetyt i często coś tam skubnę.
Mam nadzieję że niedługo moja waga zacznie spadać,bo już prawie marzec,a ja od stycznia ciągle w miejscu.Już mnie zaczyna denerwować moja waga stojąca w łazience...I zemszczę sięna niej jak waga nie spadnie :)

Magdalenko,ja również uwielbiam słodkie,ale ja czesto robię sobie mleczną galaretkę np.kawową i zajadam ,bo to deser typowo protalowy i łatwy do zrobienia.Często piekę serniki ,bo to też lepsze niż ciasta ze skrobią kukurydzianą.Ostatnio robiłam sobie sernik na zimno z galaretką z herbaty owocowej.Taka galaretka jest pyszna. W sklepach nie ma niestety galaretek bez cukru,a szkoda,bo w Anglii i Niemczech są takie galaretki.My jak zwykle zacofani jesteśmy...

Idę gotować otrębiankę,myć włosy i szykować się pomalutku do wyjazdu do miasta.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

Miłego dnia życzę wszystkim moim gościom.

wtorek, 23 lutego 2010

Witam we wtorkowe popołudnie.

Odebrałam dzisiaj wyniki badań morfologii,mocznika i keratyniny i wszystkie są w granicach normy,więc dalej mogę spokojnie Dukanować :)
Cieszę się że wszystko ze mną ok,szczególnie martwiłam się o wyniki nerkowe bo wiadomo...białko zakwasza organizm,ale starałam sie przez cały okres diety bardzo dużo pić ,więc okazało się że duże ilości płynów pomagaja w tej diecie.I jeszcze jedno:na Dukanie można być bardzo długo i mieć świetne wyniki.A tyle się naczytałam na różnych forach o tym jak białko wyniszcza organizm,a szczególnie nerki...No więc dużo pijcie i Dukanujcie na zdrowie :)

Kupiłam sobie dzisiaj dwie pary spodni dresowych,takich do chodzenia po domu,bo jedne stare już ze mnie spadały :) I kupiłam też adidasy...Pierwsze od około 20 lat adidasy...Bo do tej pory chodziłam w spódnicach,a do spódnicy raczej adidasy nie pasuja :) A teraz chodze w spodniach :) Do jeansów założę adidaski:)Och,jak się cieszę :)

Życzę miłego dnia moim gościom.

poniedziałek, 22 lutego 2010

Witam w poniedziałek!

Zaczął sie kolejny tydzień,ale ten czas leci...

Moja waga zwariowała...Nie chce drgnąć...A mnie już wkurza...Chciałam w lipcu przejść na 3 fazę,a tu kicha...Już drugi miesiąc waga płata mi figle.Jak się nie podda to ja ją siłą pokonam :)Bo przecież mam  jeszcze troszkę kilogramów za dużo.

Asienko,Ty na zdjęciu w paszporcie wyglądasz strasznie?Toż to nie możliwe!!! Taka laseczka z Ciebie!!!! Napewno wyglądasz ładnie na zdjęciu,tak jak na NK-świetne zdjęcia!

Witaj Małgosiu!
Z tym alkoholem to ja zawsze mam problem,bo nie piłam przed dietą zbyt często,piwka wogóle nie lubię,ale winko albo drink...:) A teraz jak tylko troszkę wypiję to waga automatycznie idzie w górę.Kiedyś nawet skoczyła o 2 kilogramy! Więc wolę nie pić wcale,ale czasem trafi się okazja...I lipa,waga rośnie.
Ja też Cię pozdrawiam i ciesze się że się odezwałaś na moim blogu.

Nie mam zabardzo czasu na blog bo mam gościa,i nie wypada siedzieć przed komputerem :)Niestety w środę siostra wraca do domu.

Jutro odbieram wyniki badań,ciekawe czy po tak długim dietowaniu wszystko ze mną w porządku :)

Ostatnio słyszę że mam przestać już się odchudzać i nikt mi nie wierzy że ważę 91kg,wszyscy twierdzą że nie wyglądam na tyle i że napewno warzę mniej.Kurcze,gadają tak z zazdrości czy co?

Pozdrawiam wszystkich gości.

Życzę miłego dnia.

 

czwartek, 18 lutego 2010

Witam czwartkowo.

Moja waga odstawiona na bok,boję się na nią wejść po ostatkowym wypitym alkoholu :)

Wczoraj na obiad najadłam się pysznych smażonych śledzików w zalewie octowej.A dzisiaj na obiad placuszki serowe w sosie cynamonowym.

Dziękuję za miłe słowa dotyczące zdolności mojej czternastolatki :)

Magdalenko,ja rzuciłam palenie 5 lat temu,po prostu razem z mężem postanowiliśmy nie palić w poście (takie postanowienie postne) ,ale już po skończonym poście nie wzięliśmy do ust papierosa.Nie potrzebowałam plasterków,ani innych wynalazków,po prostu silna wola...
A paliłam ponad paczkę dziennie...Na początku ręcę mi sie trzęsły okropnie,delirium papierosowe normalnie :) Ale przeszło i teraz papierosy mi śmierdzą :)
Oczywiście cały czas trzymam kciuki za Ciebie.

Bardzo dziękuję za pozdrowienia,Czeremcha również bardzo Wam dziękuje.

Ona to ma dobrze...Dzisiaj znowu będzie zajadać makaron z twarogiem,jogurtem i truskawkami...I kanapeczki zjada...Eh...

Corrino,jazda na gapę jest super,o ile nas konduktor nie złapie :)))))))

Dzisiaj upiekę sobie serniczek do wieczornej kawki,strasznie chce mi się słodkiego.

Pozdrawiam wszystkich moich gości.

Życze miłego dnia.

poniedziałek, 15 lutego 2010

Witam w poniedziałkowe popołudnie.

Po wczorajszych walentynkach strach wejśc na wagę...2 lampki winka sie wypiło :) No mówi się trudno i jedzie się dalej :)))
Mąz nie zapomniał o walentynkach...Piękne róże dostałam....

Dzisiaj na obiad tortilla dla mnie protalowa,dla rodzinki "prawdziwa".

Moja siostra,która jest u mnie od środy zajada sobie kopytka na królewski posiłek,makaron z truskawkami,chlebuś,jabłuszko...Eh ta 3 faza...Daleko mi do niej...

Strasznie mnie bola nogi bo codziennie chodzimy z siostrą na dłuuuugie spacery.Wczoraj byłyśmy w mieście (Sokółka) na zakupach,jechałyśmy pociagiem,a do dworca mam z domu 1,5 km.Droga powrotna z dworca to razem 3 kilometry.W Sokółce też do sklepu jest 1,5 km,wiec razem zrobiłyśmy 6 km piechotką :)Ale jeszcze lepiej załatwiłyśmy się przedwczoraj,poszłyśmy sobie spacerkiem po moją córkę która wracała ze szkoły i w jedna stronę jest ponad 5 km :) W dwie strony 10...No to ledwo szłyśmy już pod koniec drogi,a nogi ciągnęłyśmy za sobą...A jeszcze ten śnieg,drogi słabo odśnieżone,nogi uciekają na boki...Oj nałaziłyśmy się trochę...Wczoraj nie mogłam założyć nogi na nogę tak mnie wszystko bolało :)Ale dzisiaj już jest lepiej i siostra już rano pytała gdzie dzisiaj wieczorkiem wyruszamy :)

Moja zdolna córcia Klaudia przerobiła na styl komiksowy parę zdjęć z moich wypadów z siostrą.Uśmiałyśmy sie okropnie z tych zdjęć :) Wstawię kilka:

No to tyle :)

Życzę wszystkim moim gościom miłego dnia.

czwartek, 11 lutego 2010

Witajcie czwartkowo!

Wpadłam tylko na chwilke,podzielić się z Wami pączkami :)))

Moje już się smażą,zrobiłam 74 sztuki.Mam nadzieję że mnie nie skuszą...

Miłego,bezgrzesznego tłustego czwartku życzę!!!!!

Godzina 17.15

No ja się nie dałam pączusiom :) Nie skusił mnie ani jeden.Upiekłam sobie pyszny cytrynowy sernik i zjadłam połowe :) Ale pączki mi nie straszne jak brzusio zapełniony serniczkiem :)))

Moja rodzinka się zajadała paczkami,no ale sporo zostało bo 74 sztuki nie tak łatwo zjeść mimo tego że rodzinka duża ,a i siostrzyczka podjadła...Ale brzuchy juz ich bolą,muszą troszke odpocząć :)

Kończę wieczorną kawkę,zaraz wyprawie mężusia do pracy na nocną zmianę.

Życze miłego wieczorka.

środa, 10 lutego 2010

Witam w środę.

Mróz trzyma,a zapowiadają zamiecie i zawieje śnieżne...No ładnie...
Ale chyba wiosna coraz bliżej bo moje niektóre kwiaty doniczkowe (których mam bardzo dużo)zaczeły wypuszczać młode listki.Oby to znaczyło że wiosna już blisko...:))))

Mąż w pracy,dzieci w szkole...Laba :) Ale nie tak do końca,ponieważ nie ominie mnie gotowanie i sprzątanie :)

Dzisiaj na obiad mielone z indyka dla mnie,a wieprzowe dla rodzinki.

Wieczorkiem przyjedzie do mnie siostra,już sie nie mogę doczekać...Ale poplotkujemy;) Musze przygotować dla niej coś do jedzenia,bo ona mięsa nie je,więc może jakąś rybkę jej usmażę.

Jutro tłusty czwartek...Eh...Ciekawe jak sobie poradzę.Juz się boje,bo wiem że pączki bedą pyszne...I jak się nie skusić...Siostra ma o tyle lepiej że jest w 3 fazie...Więc sobie zje kilka sztuk jako deser do królewskiej uczty...A ja? Ja bede patrzeć i ślinę przełykać...No trudno,oby tylko nie zgrzeszyć zbyt mocno.Ale w przyszłym roku to nie bedę sobie żałować :))))))

Corrinko,ja uwielbiam zakupy,ale jak mam je robić z moją Klaudią-14-to latką to mnie skręca...Ona to dopiero wymyśla...

Esperantinko,nie przejmuj się tymi 2 kilogramami,napewno szybko je zgubisz.A moja waga jakaś oporna jest ostatnio,jak spada to tak troszeczkę,ale raczej nie spada tylko stoi...A ja od lipca chciałam przejść na 3 faze,ale widze że chyba mi się nie uda.

Władych,pewnie że fajnie być dziadkami ,ja jeszcze jestem "za młoda" na babcię,ale gdyby trafił się wnuk lub wnuczka,to byłabym przeszczęśliwa :) Narazie jednak wolałabym żeby moja pierworodna 20-to latka skończyła szkołę,wiec poczekam na wnuki :) Paczka zawsze cieszy,do mnie często przysyłają paczki moi rodzice,a raczej nie do mnie,a dla moich dzieci.Ostatnio siostra mojego męża przysłała nam paczkę z Ameryki,dzieci się cieszyły z każdego drobiazgu.

Mallinko,dziękuję Ci bardzo za życzenia.Miło że czasem mnie odwiedzasz.

Zaparzyłam sobie półtora litra herbatki zielonej,kupiłam pyszną zieloną sagę z malinami,bardzo mi smakuje,malinki w taki zimny dzień...Pyszne!

Ostatnio często łapią mnie skurcze łydek,kupiłam sobie magnez w tabletkach i mleczko do kawy skondensowane light z magnezem,może troszkę pomoże.

Życze miłego dnia wszystkim moim gościom.

 

poniedziałek, 08 lutego 2010

Witam w poniedziałek!

Kolejny ponury dzień...Mróz - 12 stopni i słoneczka brak.

Zwierzęta dopatrzone,pranie nastawione,kawka zrobiona więc mam chwileczkę zanim zacznę szykowac śniadanko i obiad dla siebie i rodzinki.
A na obiadek dzisiaj kurczak zfrytkami a dla mnie kurczę pieczone w rękawie i surówka z pekinki.
Wczoraj zrobiłam tatar,nawcinałam się...Pyyyszny był.
Dzieci wczoraj smażyły na kolację placuszki serowe z bitą śmietaną...Eh...Tak pachniało....No cóż...

Dzieci dzisiaj pierwszy dzień po feriach poszły do szkoły,nareszcie troche ciszy...:)))

W piątek sprzedamy naszego małego Emila,bo wypija nam całe mleko :) Nie ma mleka,nie ma twarożku,a sernik by się zjadło...

Moja najmłodsza pociecha zaczyna chyba dojrzewać :) Wymyśla że to już nie modne,a to stare,a to nie taki kolor  jej...A było tak pieknie...No czternastolatka wymysla od dawna,ale ta dziesięciolatka jeszcze niedawno nie zwracała uwagi na ubiór ,a teraz tragedia! Dobrze że syn dwunastoletni nie wymyśla,jemu to wszystko pasuje :))

Ide gotowac otrębiankę.

Pozdrawiam wszystkich moich gości.

Życzę miłego dnia.

sobota, 06 lutego 2010

Witam z kawką.

Dziękuję Wam bardzo za życzenia,to bardzo miłe :)

Wczoraj na małym przyjęciu imieninowym za bardzo nie zgrzeszyłam,zjadłam tylko mały kawałeczek ciasta :))

Dzisiaj znowu mroźno,oj zimo,zimo...Daj nam już spokój...

Dzisiaj na obiadek będę robić pizzę z patelni,bo szybciej się robi niż normalną pizzę :)A dzieci i mąż będą mieli na obiad żurek na białej kiełbasce

Zaraz biorę sie za sprzątanie i gotowanie.

Jeszcze raz dziękuję za pamięć.

Życzę miłego dnia.

 

czwartek, 04 lutego 2010

Witam w czwartek.

Jak zawsze rano zaparzam kawkę:

Zapraszam.

Na początek wierszyk znaleziony w internecie:

Nasza Ela - Prezeska, babka z krwi i kości
nagle za złe uznała - ciała swego krągłości.
Jako więc przystało na prawdziwą kobietę
zafundowała sobie odpowiednią dietę.


Na zawsze odrzuciła cukier, torty, ciasta,
znikła z jej talerza wszelka, tlusta omasta.
Lody, kremy a także zawiesiste zupy
złe były, bo wpływały na objętość ....pupy.


Stąd też zaczęła stosować pewną dietę - cud,
która bezkarnie pozwala zjadać mięcha w bród.
Chleby, bułki i kluchy należy znielubić
jeśli pragnie się szybko "kilogramy zgubić"


Je więc teraz Ela same szynki i schaby,
jaja, sery, kiełbasy - miast drożdżowej baby.
golonki, kotlety w pracy czy w podróży,
bowiem tylko BIAŁKO ponoć zdrowiu służy.


Wcina więc to BIAŁKO pod każda postacią
zagryzając niekiedy sałatą lub nacią.
Raz w tygodniu zezwala sobie na jarzyny
aby uzupełnić dietę w witaminy.


Kiedyś podczas próby coś huknęło ! - słuchamy?
a to z Eli spadają "zbędne kilogramy".
Raz z bioder, raz z biustu a najczęściej z brzuszka
tak z "kawałka kobiety" została dziewuszka !


Inne panie-chórzystki zielone z zazdrości
porzuciły także wszelakie słodkości,
patrząc na ponętne, teraz, Eli ciałko
równiez z apetytem pożerają BIAŁKO.


Tylko zamiast "na siłę" katować sie dietą
może lepiej zostać, taką jak dotąd, kobietą.
Często bowiem panowie oznajmiają śmiele,
że "kochanego ciała" nigdy nie za wiele.


Skoro więc panowie maja takie zdanie
i wolą puszyste od zbyt szczupłych - panie,
spytajmy ich zanim zaczniemy swe diety

jakie lubią najbardziej kształty u kobiety,
bo po co te wszystkie katusze i męki
skoro się im nasze podobają wdzięki.


Gdy pomimo tego nadal schudnąć chcesz,
to od dzisiaj dziarsko za dietę się bierz,
bo oczywiście znaczenie ma duże
jak dobrze się czujesz we własnej skórze.

Moja waga lekko w dół :)

Władych,współczuję choroby żony,to straszne....Życzę Twojej żonie zdrowia,mam nadzieję że wszystko będzie dobrze.
Gratuluję wejścia w trzecią fazę.Ja niestety jeszcze trochę muszę się potrudzić.Ale mam nadzieję że wytrwam i kiedyś też będę mogła powiedzieć "waga stop".
Dziękuję za miłe słowa dotyczace zdjęć.
Śmieszna historia z tą fotką,ja też już się śmiałam że na moim zdjęciu w dowodzie jest jakaś starsza,otyła pani :))) Chyba trzeba będzie dowód wymienić...:)

Dzisiaj rodzinka bedzie miała na obiad bigos,a ja...Pewnie kurczak w jakimś sosie.
Jurto będę miała gości,mała imprezka,kilka osób więc trzeba troszkę sie przyszykować.

Nie mogę doczekać się dziesiątego lutego,bo przyjeżdża do mnie siostra,nie widziana od września.Chociaż piszę z nią na gadu i rozmawiam przez telefon to jednak nie to samo co rozmawiać na żywo.Jedno wiem napewno...Nie będę się z nią fotografować :)))) Ona teraz wygląda jak laska ,a ja przy niej jak gruuuubas :))) Wolę się fotografować z osobami "przy kości" ,a nie z osobami którym tylko kości zostały :))))

Jutro będzie 400 dni jak jestem na diecie,mogę powiedzieć że jestem zadowolona ze swoich osiagnięć ,rozmiar zmniejszył się z rozmiaru 60 do 46.Kiedy patrzę na moje ubrania z przed diety to jestem przerażona...Namioty poprostu...
Już nie pamiętam co to jest ból kregosłupa i zadyszka...Cieszę się jak dziecko :) A jak zaczynałam to miałam nadzieję że schudnę chociaż 10 kg...A tu niespodzianka! 10 razy 5 udało się zgubić :)

Moja czternastolatka Klaudia jedzie dzisiaj na warsztaty aktorskie.Jej,aktorki jeszcze w mojej rodzinie nie było hehe.Każde zajęcie jest dobre żeby się nie nudzić podczas ferii.

Zapowiadali śnieżyce w całej Polsce,a do nas na szczęście nie doszła.Na zachodzie sypało i wiało,a u nas na Podlasiu spokój i cisza...

Pozdrawiam serdecznie wszystkich moich gości.

Życzę miłego dnia.

wtorek, 02 lutego 2010

Witam w pochmurny wtorek.

Kawa, kawusia - najlepsza na świecie,
pomaga mężczyźnie - pomaga kobiecie.
Wstajesz raniutko taka rozbita,
a po wypiciu? - nie ta kobieta..
Żwawa, radosna, pełna humoru -
uciecha wielka, bo tyle wyboru.
Och, bez tej kawy?
- nie ma obawy,
Kawusia była jest i zostanie,
Kawusię każdy zawsze dostanie..

Pogoda brzydka,pochmurna choć mróz niewielki.A na jutro zapowiadaja śnieżyce...Eh...

Ale ja mam od rana świetny humor,bo moja waga nareszcie spadła troszke w dół...

A co jeszcze u mnie? Nic ciekawego się nie dzieje...

Mąż w pracy,chociaż przyjmuje antybiotyk,bo paluszek mu spuchł i ropa się zbiera.Sierotka...:) Ale tak to już jest że męża boli palec,a zachowuje sie tak jakby zostały mu trzy dni do śmierci :)))) Dobrze że dzieci zdrowe...

Julka i Mateusz byli wczoraj na górce,żeby pozjeżdżać na workach z sianem.No i nieżle się natrudzili zanim doszli na górę bo nawiało po pas śniegu .Zjechali dwa razy i mieli dosyc :) A wrócili do domu zmoczeni jak po kąpieli.

Moja czternastolatka Klaudia była wczoraj w kinie na filmie "Avatar" i niezbyt sie jej podobał...Wszyscy chwalą ten film,a ona stwierdziła:może być,ale żadna rewelacja :)

Dzieci właśnie zajadają popcorn karmelowy (pozostałość po kinie) i zachwycają się smakiem,a ja spróbowałam jednego i mnie zemdliło...Ależ to słodkie :)))

Dzisiaj na obiad będę jadła rosół z kluseczkami lanymi i kurczakiem.Wczoraj miałam ochotę na słodkie,ale nic nie miałam,wiec dzisiaj rano przygotowałam sobie galaretkę kawową,właśnie stoi w lodówce i na mnie czeka :))

Zamieszczę tu jeszcze jedno moje zdjęcie porównawcze,na górze jest Śliweczka rok temu ( byłam już wtedy prawie miesiąc na diecie) i Śliweczka dzisiaj.
To tak dla zwiększenia motywacji :)))

Wszystkim do mnie zaglądającym życzę miłego dnia.