Podrzuć czasem do kominka...
ministat liczniki.org
Kategorie: Wszystkie | EFEKTY DIETY | Jak chudnę i tyję | PRZEPISY DUKANA
RSS

Jak chudnę i tyję

wtorek, 17 stycznia 2012

Witajcie moje dobre duszki!

Miło wiedzieć że w tej walce nie jestem sama,dziękuję za słowa wsparcia i resztę miłych komentarzy.
Dzisiaj pierwszy raz po zwolnieniu lekarskim idę do pracy,mam nocną zmianę.Troszkę odzwyczaiłam się od pracy :)Znowu było w domu wysprzątane,wyprane i ugotowane,a kiedy pracuję to na nic nie wystarcza mi czasu.Nie wiem jak będzie z pisaniem bloga,ale mam nadzieję że znajdę czas żeby od czasu do czasu się odezwać.

Moja waga spada choć pomalutku,zgubiłam już 4 kg i bardzo się z tego cieszę.

Nasze Podlasie zasypane śniegiem,dzieci się cieszą bo zaraz ferie :) A dla kierowców to udręka bo drogi śliskie,chlapa...Ale i tak zima w tym roku łaskawa.Ja strasznie nie lubię zimy,mrozów i śniegu dlatego taka zima mnie cieszy,choć czasem przydałoby się troszkę mrozu to może te choróbska wstrętne nie tak by atakowały nasze gardła.

Kurcze,wiecie że mam problem z jedzeniem warzyw? Nie mam na nie ochoty,a wiem że muszę je jeść w dniach warzywnych.Zmuszam się do połknięcia jakiegoś warzywa,nie brak mi ich wcale,mogłabym wciąż być na samych białkach.

W sobotę moja najmłodsza córcia Julka skończy 12 lat (ale ten czas leci,moja maleńka Julcia ma już 12 lat!),muszę zrobić jej jakiś torcik,tylko ciekawe jak ja mu się oprę...

No i w sobotę jest Dzień Babci.Ja jeszcze babcią nie jestem :) Ale moje dzieci muszą babcię odwiedzić.

To tyle na dzisiaj.
Pozdrawiam,trzymajcie się cieplutko.
pa,pa

czwartek, 12 stycznia 2012

Witam w czwartkowy wieczór.

Moje nogi juz czuja się lepiej,choć jeszcze czasem bolą (szczególnie w nocy),ale to już nie jest ten ból co był i da się już wytrzymać.
Dziękuję Wam kochane,juz czuję się lepiej.

Olu,fajnie że jesteś.Wsiadaj ze mną do tego pociągu i jedźmy dalej,gubmy nasze tłuszczyki.Masz juz świetne wyniki,GRATULUJĘ!!!

Ewo,dzięki za całuski :)))

No to tak...Nadal dietuję,powiem szczerze liczyłam na większe spadki,ale jak sie nie ma co się lubi to się lubi co się ma :)Dobrze że i tak waga spada,bo w zeszłym roku kiedy powtórnie zaczynałam walkę to zniechęciłam się bardzo szybko,nie mogłam się zmobilizować,a teraz trwam i moja silna wola na razie mnie nie opuszcza.

Nie pisałam Wam jeszcze że mam nowych domowników - rybkę -czerwonego bojownika i małego pieska Maksia,taki mały kundelek którego kupiłam na rynku od człowieka który miał kilka takich szczeniaków-zapchlonych i zarobaczonych,a feee...Wyglądał jak siedem nieszczęść i zaglądał mi w oczy...Musiałam go mieć.Najchętniej wzięłabym wszystkie te kundelki ale mąż by mnie chyba z domu wygonił :)Teraz Maksio śpi na fotelu na kocyku i nikogo nie chce na ten fotel wpuścić :))
Zdjęcie Maksia jest w puzlach,wstawię jeszcze kilka zdjęc:

Śliczny prawda? :)Taki mały łobuziak.Tak więc mam dwa pieski w domu-Maksio i Snupi i jeden na podwórku-Cygan.W sumie trzy kochane kudłacze :)

To na dzisiaj tyle.

Pozdrawiam wszystkich odwiedzających mój blog,a odchudzającym się życzę wielu zgubionych kilogramów.

wtorek, 10 stycznia 2012

Witam protalowe bractwo.

Dziękuję wszystkim za ciepłe słowa i życzenia powrotu do zdrowia.
Odebrałam wyniki badania na boreliozę i wynik jest ujemny.Byłam tez u reumatologa,powykręcała mi pani doktor nogi na wszystkie strony i stwierdziła że to zapalenie stawów i problemy z krążeniem (pojawiają się żylaki),zapisała leki i kazała wrócić na kontrolne badanie za 3 tygodnie.Mój lekarz rodzinny też leczył mnie na zapalenie stawów,ale zapisywał leki na widok których reumatolog dostała wytrzeszczu :) Powiedziała że za te leki to tylko zabić lekarza,bo zapalenie stawów leczył sterydami...No to już wiem że muszę zmienić lekarza rodzinnego,bo po miesięcznym leczeniu było coraz gorzej zamiast być lepiej.

To na razie tyle na temat zdrowia.Zobaczymy jak moje stawy zareagują na leki.

Teraz coś o diecie.Cały czas trwam i się nie poddaję.Na wagę nie wchodzę bo się boję :) Na widok wagi mam lęki (chyba czas udać się po poradę do poradni zdrowia psychicznego) :)))
Kupuję serki,jogurty,znowu moje zakupy kręcą się wokół nabiału :) Coraz więcej produktów w naszych sklepach odpowiada dukanowemu jedzeniu.Pamiętam że jak zaczynałam dietować w 2009 roku to w sklepach było tylko kilka jogurtów naturalnych i twarożek chudy,a teraz jest raj dla dukających.Skrobia kukurydziana kiedyś była nie do kupienia,a teraz w auchanie znalazłam aż 2 rodzaje.Tylko galaretek mi brakuje,ale można je kupić w internecie.
Znalazłam w sklepie serek homogenizowany naturalny który ma super parametry.Serek jest z Bakomy ,0%tłuszczu,0% cukru.Ma aż 8,6 g białka!Węglowodanów ma 4,2 g więc jest wprost idealny!A tak wygląda ten serek:

Ja wcinam go prosto z kubeczka,daję do naleśnkiów lub dodaję do niego słodzik i np.odrobinę kakao.Myślałam że po tak długim jedzeniu nabiału bedę miała odruchy wymiotne na widok serków,ale nie! Stęskniłam się za nabiałem...:))))

No to chyba tyle na dzisiaj.Przesyłam Wam pozdrowionka i wirtualnie ściskam.

czwartek, 05 stycznia 2012

Witajcie kochani.

Jeszcze trwam na diecie,na razie nieźle mi idzie,choć jest ciężko.Oprócz tego że dietuję to jeszcze choruję...
Na zwolnieniu jestem od 12 grudnia.Po świętach wyszłam do pracy dwa razy i ledwo wróciłam do domu,a w nocy płakałam z bólu.Bolą mnie stawy skokowe,mam spuchniete kostki i ból jest okropny.Robiłam badania-morfologia,ob,hormony i badania na dnę moczanową w normie.Zaczęły się już bóle kolan i prawego biodra,mam tez skurcze łydek i drętwieją mi palce prawej ręki.Lekarz nie ma pojęcia co mi jest.W poniedziałek odbieram jeszcze wynik badania na boreliozę,bo jest podejrzenie boreliozy...Na poniedziałek mam też umówioną wizytę u reumatologa.Może w końcu zaczną mnie leczyć,a nie zastanawiać się co mi jest.
Ale na razie zamiast coraz lepiej jest coraz gorzej.Mam nadzieję że wyzdrowieję bo zwolnią mnie z pracy...

Teraz o czymś innym...
Znalazłam w internecie stronę sklepu Dukana,są tam do kupienia budynie,galaretki,majonez i keczup oraz wiele innych dukanowych produktów.Zajrzyjcie-www.sklepdukana.pl.

Trzymam za Was kciuki i pozdrawiam Was serdecznie.

wtorek, 03 stycznia 2012

Witam Was serdecznie.

Ja jeszcze żyję i chociaż na chwilę wypadłam z Dukanowego pociągu to już odnalazłam stacyjkę z której ten pociąg odjeżdża,już jestem w tym pociągu i pierwszą klasą jadę dalej.

Czy dopadło mnie jojo? Być może tak,a może to tylko zaniedbanie...Już teraz wiem (przekonałam się na własnej skórze)że powrót do normalnego jedzenia to zguba.


Wielu we mnie uwierzyło,tak Koloratko,ale czy to że się pogubiłam znaczy że nie warto się starać? BZDURA! Warto,bo to jak postąpicie po skończeniu diety to Wasza indywidualna sprawa,ale ja pokazałam że można schudnąć,że można być szczuplejszą jeśli bardzo się tego pragnie.Jedyna rzecz  o której trzeba pamiętac to to że my "grubasy" musimy być na diecie do końca życia,bo zgubią nas ziemniaczki z sosikiem,ciasta,bułeczki...

Próbowałam dwa razy i mi się nie udało wrócić na łono Dukana,teraz musi mi sie udac bo do trzech razy sztuka :)

Suwaczka nie zmieniam,niech jest sobie nadal z tą piękna sumą zgubionych kilogramów,a co! Bedzie dla mnie motywacją.

Wszystkim nadal zaglądającym na mój blog życzę szczęścia w Nowym Roku.