Podrzuć czasem do kominka...
ministat liczniki.org
Kategorie: Wszystkie | EFEKTY DIETY | Jak chudnę i tyję | PRZEPISY DUKANA
RSS

Jak chudnę i tyję

wtorek, 25 stycznia 2011

Witajcie kochani!

Moja dieta trwa nadal ,choć zdarzały się już wpadki :)Narazie mam 5 kg mniej.Waga spada pomalutku,jest ciężko...Ale mam nadzieję że wytrwam.Do wagi suwaczkowej jeszcze sporo zostało...Ale jestem dzielna i wytrwała :))))

A co jeszcze u mnie? Nic ciekawego się nie dzieje,praca-dom i tak w kółko.Kupiłam nowe mebelki do domu i nie moge się w nie pomieścić :) Jej,ile niepotrzebnych rzeczy człowiek trzyma w szafach bo może kiedyś sie przydadzą...Połowę z tych gratów trzeba wyrzucić.No ale jak to zrobić kiedy człowiek sie przywiązuje do staroci...:)))

Tula-a,bardzo Ci dziękuję za miłe słowa dotyczące koloru moich włosów i nie tylko :) I jak Ci idzie odchudzanie na Dukanie?:) Ja wiem jak ciężko jest kiedy zgubione kilogramy wracają z nadwyżką,efekt jojo dopadł mnie nie raz,ale dieta białkowa jest o tyle dobra że można do niej wrócić w każdej chwili i nie ma problemu z głodzeniem się.Jemy ile chcemy i chudniemy i to jest wieeeeelki plus tej diety! Również będę Ci kibicować.Dotrwamy do końca i będziemy laseczkami!!!!

Marzeniaw,pewnie że Cię pamiętam!!! Pamiętam Twoją marchewkę suwaczkową :)Witam Cię serdecznie i dziękuję za życzenia Noworoczne.Błądzić to bardzo ludzkie ,może zdarzyć się każdemu.Niestety kilogramy poświąteczne spadają bardzo wolno,ale ja się nie poddam i będę walczyć o chudszą Śliweczkę :)
Co do forum to masz niestety rację,nie odnajduję się tam...Jest kilka dziewczyn ze "starej" kadry,ale to już nie to samo forum na którym zaczynałam przygodę z Dukanem prawie dwa lata temu...Zresztą są tam osoby którym moja obecność przeszkadzała,więc postanowiłam zrezygnować z pisania na forum.Zresztą nie mam czasu żeby pisać na blogu,a jeszcze forum...Nie ma szans :))))) Czytam czasem forum i kibicuję koleżankom.
Trzymam kciuki za Ciebie!

Judyto,jeśli Twoja waga wyjściowa nie jest zbyt duża to waga może spadać wolniej.Nie wiem o Tobie nic,więc nie wiem co Ci doradzić.Napisz co jesz i ile ważysz to może coś poradzimy.

Witaj Władych! Dawno Cię u mnie nie było...Ale dobrze że czasem zaglądasz do mnie i skrobniesz kilka słów.Bardzo zainteresowałeś mnie tymi przeciwutleniaczami.Bardzo proszę ,jeśli możesz przesłać mi informacje na ten temat na adres agatasliwa@interia.pl.Z góry dziękuję.Również Ciebie pozdrawiam.Przekaż odemnie pozdrowienia dla żony.Cieszę się że z Waszym zdrowiem lepiej.

Ms.blond,witam przy moim kominku :) Cieszę się że moje przepisy pomagają Wam w "wytrwaniu w dukaniu" :) Trzymam kciuki!

Właśnie wcinam kolację,nalesniki z pieczarkami,cebulką i wędzoną piersią z kurczaka (kupiłam w biedronce-super wędlinka!!!)

Na Podlasie wróciła zima,dosypało śniegu i mrozi...Marzy mi się słoneczko,zielona trawka i ciepła woda w jeziorze...Ale niestety na takie luksusy trzeba jeszcze trochę poczekać.

Strasznie się cieszę że nowe osoby czytają i piszą mój blog.Ja niestety zawalam z pisaniem,ale kiedy mam wolne od pracy to staram się nadrabiać zaległości w domu-pranie,gotowanie,prasowanie...Dzieci mają teraz ferie więc chociaż sprzątanie mnie omija bo dzieci sprzątają :)

Pozdrawiam Wszystkich,dziękuję że zaglądacie do mnie,że odzywacie się od czasu do czasu i cierpliwie czekacie na nowe wpisy :)

Za Was wszystkich trzymam kciuki.

Buziaki.Śliweczka

Aaaa,zapomniałam Wam powiedzieć że moja krówka Zyta się ocieliła i mamy ślicznego cielaczka Bronka :)

A to Bronek tuż po urodzeniu:

Śliczny...

Papapa!!!!

poniedziałek, 03 stycznia 2011

Witam poniedziałkowo.

No i się udało!
Początek za mną i 1,5 kg mniej!!!!! Oby tak dalej!
Zakupy zrobione i walka trwa!
Na śniadanko otrębianka,na obiadek rosołek i kawałek uda kurzęcego bez skóry.Co dalej nie wiem,bo przede mną nocna zmiana i zapewne wezmę sobie do pracy jogurt i serek wiejski żeby z głodu nie umrzeć :) Przed wyjściem do pracy zjem jeszcze coś-może tatar?
Cieszę się że drugi dzień udało mi się przeżyć bez ciasta,cukierków i świeżych bułeczek :)))))

Pozdrawiam z zasypanego Podlasia.Śliweczka

sobota, 01 stycznia 2011

Oj,dłuuuugo mnie tu nie było...

Witam wszystkich stęsknionych :) Niestety czasu wolnego mam niewiele i pisanie bloga zaniedbałam...Przed świętami miałam złożyć Wam życzenia i nic z tego nie wyszło.W ostatniej chwili dojechała do nas na święta moja córcia,której nie widziałam 4 miesiące i rozmowom nie było końca...
Poza tym praca trzyzmianowa nie pozostawia dużo wolnego czasu,a jeszcze do tego mam inne obowiązki - mąż i dzieci,zwierzaczki...No i tak się porobiło że nie starczyło mi czasu na blog.
No i z moją dietą ostatnio nie było dobrze...Przybyło mi tu i tam kilka kilogramów,które od dzisiaj znowu będę gubić :) Taka syzyfowa praca...Zgubiłam,przybyło,znowu gubię i pewnie znów przybędzie :)))) Tylko że ostatnio to ja już przesadziłam,słodkościom i tłuszczykowi nie potrafiłam się oprzeć...Jadłam cukiereczki,ciasteczka,fryteczki...Eh...No i mam czego chciałam-kilogramy urosły.
Ale z tym już koniec!!!!!!Od dzisiaj postanawiam poprawę i biorę się ostro za dukanie!!!! Mam nadzieję że nadal będziecie mnie wspierać?Bo bez Was nie będzie mi tak łatwo...

Przepraszam Was że nie odpisywałam na komentarze.Ewaklari,już po świętach więc nie pomogę niestety...Gratuluję Tobie i Oliwii sukcesów w odchudzaniu,mam nadzieję że zabardzo nie nagrzeszyłyście w święta?Bo ja to pojechałam ostro....!!!!! :))))) Cóż...Za błędy trzeba płacić...

Dzisiaj szumi mi w głowie jeszcze wczorajszy alkohol...Najgorzej jak wymiesza się drinki i szampana...Oj,główka boli...Ale przeżyję :) A jak minęły Wam święta i sylwester? Ja spędzałam świeta i witałm Nowy Rok w domu z dziećmi i mężem.Jak już pisałam,na święta przyjechała moja córcia najstarsza,która mieszka teraz w Gdyni.Była kilka dni i cieszę się strasznie mocno że w święta rodzinka była w komplecie.
Niestety Karolina musiała wracać do Gdyni i w sylwestra życzenia składaliśmy sobie telefonicznie.Ona bawiła się tam,a my tu :) Klaudia-moja czternastolatka (już niedługo skończy piętnaście lat)bawiła się u koleżanki na imprezie,a moje najmłodsze pociechy,Mateusz i Julka byli w domu.Petardy strzelały,korki szampanów też :) Po podwórku biegali do godziny pierwszej,ledwo się ich do domu dowołałam.Ale było bardzo fajnie jak na "domówkę".

A i zima do nas piękna zawitała,śniegu po uda,wszędzie biało...Najgorzej z dojazdami do pracy,bo odkąd autobus szkolny przestał jeździć to pługi też przestały odśnieżać.Ktoś mądry uważa że skoro dzieci mają wolne to wszyscy siedzą na tyłkach w domu...Taka jest niestety polska rzeczywistość...

Życzę Wam by Nowy Rok przyniósł Wam radość,miłość,pomyślność i spełnienie wszystkich marzeń.A gdy się one już spełnią,niech dorzuci garść nowych marzeń,bo tylko one nadają życiu sens.W Nowym Roku wielu szczęśliwych chwil!!!!

Obiecuję że będę tu częściej zaglądać i informować Was o tym jak mi idzie powrót na łono Dukana.

Pozdrawiam Was serdecznie i mocno ściskam.Buziaczki.Śliweczka.