Podrzuć czasem do kominka...
ministat liczniki.org
Kategorie: Wszystkie | EFEKTY DIETY | Jak chudnę i tyję | PRZEPISY DUKANA
RSS

Jak chudnę i tyję

piątek, 29 stycznia 2010

Witam w piątek!

No to nas zasypałooooooo i ciągle pada.Na termometrze -3 stopnie,ale ten śnieg zasypał wszystko.Jeszcze trochę śniegu i będziemy kopac tunele żeby dostać się do naszych zwierzątek :))) Mąż pojechał do pracy samochodem z szuflą do odśnieżania,bo w razie by sie gdzieś zakopał...

Władych,otrębianka to owsianka z otrębów,którą gotuje sie szybciutko i jeśli lubisz zupki mleczne to polecam.Gotuję mleko (ilość zależy od tego czy lubisz gęste czy rzadsze zupki) Do gotujacego się mleka wrzucam otręby,zagotowuję i wyłączam.Zostawiamna kilka minut żeby otręby napęczniały.Ja lubię otrębianke na słodko więc dodaję słodzik ,a czasem dodaję odrobinkę cynamonu.

Nie wiem czy znasz tą stronkę na forum Smaczny.pl,tam jest sporo przepisów,ja często z nich korzystam i kilka z nich jest moich (znalezione na innych forach,ale wiekszość wymyślona przeze mnie).Polecam : http://www.smaczny.pl/forum/index.php?showtopic=7437 .

Dzisiaj na obiad rybka ,nie wiem tylko w jakim stanie wyląduje na talerzu:) Dla rodzinki smażona,a dla mnie może w jakimś sosie...A może upiekę na kapuście kiszonej...Tyle kapustki stoi w piwnicy...Jeszcze mam czas to się zastanowię.

Wczoraj robiłam mufinki serowe,nie zdążyłam pstryknąć zdjęcia,bo zniknęły w ekspresowym tempie :) Udało mi sie jedną spróbować...Eh te moje dzieci...Protalowe jedzonko im smakuje :)

Oto przepis na te mufinki:
3 jajka
250 g.serka homogenizowanego
2 płaskie łyżki skrobii kukurydzianej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
aromat waniliowy
słodzik (ok.1,5 łyżki)
trochę kakao

Składniki oprócz kakao zmiksować.Część ciasta wymieszać z kakao.Wyłożyć białe ciasto do foremek,na wierzchu zrobić kleksy z ciasta kakaowego.Piec w 180 stopniach ok.25 minut.
PYSZNE!

Może jak zrobię następnym razem to wkleję fotkę.

Waga dzisiaj bez zmian,ale wczoraj dorwałam się do warzyw,więc nic dziwnego :)

Pozdrawiam wszystkich do mnie zaglądających.
Kawkę podano...

W kominku rozpalone,zapraszam.

Miłego dnia życzę.

 

Godzina 14.20


Byłam na śnieżku z dziećmi i takie oto foteczki mam z tego wypadu :)


 

 

Śnieg sypał...

czwartek, 28 stycznia 2010

Dzień doberek w czwartek!

Na powitanie kawka:

No to zasypało nas ...Mróz dzisiaj tylko 10 stopniowy,ale śnieg pada i pada,pozatym strasznie drogi zawiewa,bo wiatr okropny...Oj...zimo,pani już dziękujemy...Chcemy wiosny!

Wczoraj na obiad zrobiłam kurczaka w sosie azjatyckim.Był tak pyszny że dzisiaj zrobię powtórkę :)

Wkleję tu przepis,może ktoś skorzysta:

Piersi z kurczaka obtoczyć w skrobii kukurydzianej (ja pokroiłam na mniejsze kawałki)Obsmażyć na gorącym teflonie na 3 kroplach oliwy po 3-5 minut z każdej strony.
sos: 1/3 szkl.wody
2 łyżki keczupu
1 łyżka soku z cytryny
trochę słodzika
2 łyżeczki sosu sojowego
1/2 ząbka czosnku
1/2 łyżeczki imbiru

Sos zagotować 2-3 minuty do lekkiego zgęstnienia.Polać sosem piersi,posypać szczypiorkiem.

Polecam bo jest pyszne.

Dzisiaj zaczynam warzywka,to zrobię sobie dotego sałatkę z pekinki,papryki,pomidora i koperku.Ale będzie uczta :))))

Dla rodzinki dzisiaj kotlety mielone z ziemniaczkami i surówka z marchewki i jabłka.

Moja waga nareszcie ruszyła.Mam jeszcze pół kilograma "zaległości" poświątecznych.Już niedługo będzie waga suwaczkowa:) A potem dalej w dół...

Jeszcze nie jadłam śniadania,więc lecę do kuchni gotować otrębiankę.

Życzę miłego dnia wszystkim.

wtorek, 26 stycznia 2010

Witam we wtorek!

Kawka czeka,w kominku się pali...Zapraszam do mnie.

Dzisiaj troszkę lżejszy mróz,rano  było tylko -20 .Teraz jest -15 i posypuje delikatny śnieżek.
Przez ten mróz dzieci mimo ferii siedzą w domu,a moja głowa tego długo nie wytrzyma :))))

Esperantinko,ja też mam problem z poświątecznym powrotem do diety,teraz prawie miesiąc waga stoi i już mnie wkurza,bo chcę zgubić moje kiloski do lipca,a jak dłużej będzie stała to do Bożego Narodzenia nie zgubię tych 20 kilosów :)))

Ewela,cieszę się że idzie Ci dobrze mimo małej wpadki.Cieszę się również że Twojemu synowi dieta odpowiada i że sobie radzi.Oby tak dalej,a już niedługo bedziecie szczupli.A z chudnięciem wiąże się też odmłodzenie...Ja nie tylko psychicznie czuję sie młodsza,ale również fizycznie no i z wyglądu młodsza o jakieś 15 lat:))))

Corrinko,w imieniu córci dziękuję za życzenia.Ja mam cerkie prawosławne na każdym kroku,bo tu na Podlasiu jest dużo prawosławnych.Ale przyznaję się że nie byłam nigdy na żadnej modlitwie w cerkwi,słyszałam tylko że strasznie długo trwają te modlitwy...
Dziękuję za ciepełko,chyba doszło bo mróz coraz mniejszy :)))

Dzisiaj będę kombinować z piersią kurczaka na obiad,jeszcze nie wiem co z tego kombinowania wyjdzie...

Pozdrawiam cieplutko wszystkich moich gości.

Życzę miłego dnia.

niedziela, 24 stycznia 2010

Witajcie w niedzielę!

Codziennie pisze że jest zimno,ale dzisiaj to już syberyjska temperatura nas dopadła.W nocy było minus 32stopnie,a teraz jest -23...Wszystko zamarza...
Krowom baniaki z wodą pozamarzały,a świniom koryta...Jej kiedy to już się skończy...Mimo rękawic zmarzłam w ręce,a palce u nóg ciężko było rozgrzać mimo 3 par skarpet...Ja chcę wiosny! Jeszcze dzisiaj w nocy ma być zimno,podają że może paść rekord zimna...Już się boję jutrzejszego ranka i uprawiania się...Znowu zmarznę...

Dzisiaj na obiad będą schabowe z piersi indyka,maczane w cieście z jajka i skrobii,smażone na teflonie z kropelką oliwy.

Mam cały półmisek ryby w galarecie,więc z głodna nie będę :)

Asiu!!!Ale mi smaka narobiłas tą chińszczyzną!!!!!Normalnie czytając śliniłam klawiaturę :)))))
No nie ma co...Wyobraźnia zadziałała i widziałam te wszystkie dania jakbym tam była...Oj łakomstwo sie we mnie odzywa :))))

Ciemnanocko,wyłamałaś sie - trudno,teraz wracaj do Dukana i bedzie ok.

Ciekawe co sie dzieje z Balbinką,dawno sie nie odzywała.Nie widać tu ostatnio też Corrinki,Anulki,Esperantinki i Ewa się nie odzywa...Dziewczyny! Pozamarzałyście? Odezwijcie się!!!!!!Jak Wam idzie????

U mnie w centralnym cały czas sie pali,ale jakoś mi zimno,nie wiem czy to dlatego że na podwórku taki duży mróz czy może to oznaka że chudnę...:)))) Chyba zaraz wskoczę pod kocyk...

Pozdrawiam Wszystkich ,trzymajcie sie cieplutko.

sobota, 23 stycznia 2010

Dzień Dobry w Sobotę!

Dzisiaj serwuję gorącą zieloną herbatkę na rozgrzewkę,bo na podwórku było rano - 25 stopni...

Galareta z ryby się już ugotowała,na obiad kurczak pieczony w rękawie z sosem czosnkowym i odrobiną korniszonka.

Martusko,ja też mam to samo,wkażdym sklepie szukam wc :)))Takie ilości wody które wlewamy w siebie mają dziwne skutki w postaci poszukiwań wucetowych :)
Kopytka mówisz...Oj ,zjadłabym...Zawsze myślę sobie co zjem na pierwszy królewski posiłek w 3 fazie i ciagle się to zmienia.Teraz myślę że byłyby to kopytka :)

Dziękuję Władych za życzenia dla Julki,córcia dziękuje wirtualnemu dziadkowi :)
Zdjęcia na każdą okazję można znaleźć w internecie,moje dzieci czasemprzeglądając różne stronki znajduja coś ciekawego i pytają mnie czy się nie przyda :)))

Wy również trzymajcie się cieplutko,bo o odmrożenia teraz łatwo :)))

 

piątek, 22 stycznia 2010

Witam w baaaardzo mroźny piątek!

No to zima daje nam w kość,dzisiaj o 6.00 było -20 stopni,a w najbliższych dniach ma być jeszcze więcej...JA CHCĘ CIEPEŁKA!!!!!!!!!!!!!!!!WIOSNY!!!!!!!!!!!!!

Wszystkim Dziadkom,a w szczególności dla Ciebie Władych serdeczne życzenia w Dniu Dziadka:

Przykro mi bardzo Władych że wnuczkę masz tak daleko...Moje dzieci też mają babcię i dziadka na Pomorzu,a to cały dzień jazdy pociagiem (brak połączeń i tym podobne)Co roku wysyłają laurki i dzwonią żeby złożyć życzenia.Drudzy dziadkowie mieszkaja na miejscu ,w tej samej wsi,więc wczoraj byli z życzeniami u babci ,a dzisiaj kolej na dziadka.

Ja mam tylko babcię,ma ponad 90 lat i nie poznaje już  ludzi...Starowinka...

Wczoraj troszkę zgrzeszyłam :) Tak jak pisałam,zjadłam kawałek torcika...Był słodki...Ale pyszny :) Oczywiście zaraz po zjedzeniu tych słodkości miałam wyrzuty sumienia :) Ale trudno,zjedzone i już! Od dzisiaj białeczka...Może waga ruszy...

A oto zdjęcia mojego dzieła:

Jakość zdjęć nie najlepsza ponieważ są robione telefonem.

Władych,co do Twojego blogu...Robiłam wszystko tak jak pisałeś,ale w okienku gdzie powinno pojawć sie konto nie było nic...puste okienko.Już odkryłam co jest przyczyna tej pustki.To wina mojej przeglądarki.Wcześniej nie miałam z tym kłopotów,ale odkąd zepsuł nam sie modem internetowy i przesiaduję na laptopie to miewam dziwne sytuacje zwiazane z połączeniami z internetem.W operze nie było problemów,a teraz mam mozillę...No to ściągnęłam sobie inną przeglądarkę i zaraz lece na Twój blog:)

Moje dzieci dzisiaj poszły ostatni dzień do szkoły,od jutra ferie.Śnieg jest,szkoda tylko że taki duży mróz,na podwórku długo nie pobędą...

Dzisiaj na obiad smażony srebrzyk,pyyyszna rybka.

Życze wszystkim miłego dnia.

Godzina 20.40

Już wieczór...Tort mnie dzisiaj kusił,ale mu się oparłam :)

Mróz znowu ciśnie,na wieczór jeszcze wiekszy...A u Was dziewczyny ciepło...Oj...Na Podlasiu zima nie odpuszcza...Choć słoneczko też świeci to jednak mróz okropny.

Asienko napisz jak tam wypad ze znajomymi,co można zjeść pysznego i chudego w chińskiej restauracji (chińszczyzna kojarzy mi się ze smażeniem w głębokim tłuszczu) :)))

Jutro ugotuję rybna galaretę,a na obiad kurczak.

Miłych snów życzę.



czwartek, 21 stycznia 2010

Witam w czwartek.

Na początku chcę złożyć życzenia wszystkim Babciom,dużo zdrowia,szczęścia,miłości wnuków i reszty świata.


Ja jeszcze narazie babcią nie jestem :)

Moja najmłodsza córcia miała nie iśc dzisiaj do szkoły bo się troszkę przeziębiła,ale nie dało się jej zatrzymać :) Dzisiaj będzie grała w Jasełkach anioła,a do tego ma dzisiaj urodziny,więc nie mogła nie iść i nie poczestować dzieci cukierkami :)Ja musze zrobić jej torcik na wieczór,zaraz biorę się do roboty.

Czeka nas dzisiaj wizyta u Babci i Dziadka,dzieci szykowały się do tej wizyty już wczoraj :) Niestety druga Babcia i Dziadek mieszkaja daleko od nas,więc życzenia wysłane i jeszcze telefonicznie się skontaktują wnuki z Dziadkami.Ponad 500 kilometrów to za daleko na częste wizyty...

Dzisiaj na obiad będą naleśniki gyros,dla mnie protalowe ,dla rodzinki "cywilne".
Wczoraj kupiłam sobie tatara,mmm...jaka pycha...Dawno nie jadłam tatara,więc zjadłam go wczoraj ze smakiem.Mam jeszcze troszkę na dzisiejsza kolację.

Władych,próbowałam zamieścić komentarz na Twoim blogu,ale nie mogę.Chyba trzeba miec konto jakieś założone,a ja nie mam i nie mogę dodać komentarza.Spróbuję potem,bo narazie nie mam czasu,robota w kuchni mnie dzisiaj czeka.Będę kombinowac z tortem :) Musi wyjść pyyyszny.

W kominku podłożone,kawka czeka-zapraszam.

wtorek, 19 stycznia 2010

Witam w śnieżny i mroźny wtorek!

No i znowu zawitała na Podlasie śnieżna zima...Mróz -10 stopni trzyma i nie odpuszcza,do tego posypuje białym puchem...Aby do wiosny,bo już dosyć mam tej białej,mroźnej zimy...

Wczoraj kiedy jechałam z mężem z małych zakupów,władowaliśmy się w zaspę (drogi są odśnieżone,ale oczywiście jest tak wąsko że nie można wyminąć jadącego z naprzeciwka samochodu)Nie mogliśmy za chiny ruszyć z miejsca i byłam zmuszona pchać nasze autko...Ale na nic moje starania :( I gdyby nie dwaj mili panowie którzy akurat przejeżdzali to stalibyśmy tam chyba do śmierci :)))Tak to jest na naszych wiejskich drogach...A jeszcze dzisiaj dodatkowo dosypie śniegu i jak nie pojedzie pług śnieżny to lipa...Jutro autobus szkolny znowu nie dojedzie...

Moja najmłodsza córcia Julka troszkę przychorowała,gardło czerwone z nosa leci..Została w domu ,bedzie się kurować.Najgorzej że chce w czwartek iść do szkoły bo ma urodziny i chce zanieść dzieciom cukierki...Ale chyba nic z tego bo po co roznocić po szkole zarazki.A jeszcze dodatkowo w czwartek jest dzień babci i będzie przedstawienie...Moja Julka jest Aniołem Gabrielem :) ....No to będą Jasełka bez Gabriela...

Martuska,mam męża raczej przyklejonego do kanapy :) Ale od czasu do czasu się rusza :))))Choć może zimą mniej,więc brzuszek rośnie :))) A jedzenie lubi tłuste,więc ma od czego rosnąć...

Władych,byłam na Twoim blogu,ale nie mam pojęcia jak dodaje sie tam komentarze :)))Taka mało sprytna jestem :)Muszę powiedzieć że podoba mi się u Ciebie,dużo fajnych zdjęc,aż ślinka cieknie,takie wszystko apetyczne.
Współczuję tych wszystkich operacji i mam nadzieję że ta do której się szykujesz będzie ostatnia.Życzę osiągnięcia założonej sobie granicy wagowej i udanej operacji.

Ciemnanocko,olej parafinowy na patelnię odpada!Nie wolno go smażyć.A czy są ograniczenia?No raczej tak bo to środek przeczyszczający :)Za duża dawka mogłaby się skończyć całym dniem w toalecie :)))

Dzisiaj na obiad gulasz z wątróbki drobiowej z pieczarkami,pomidorami i ogórkiem kiszonym.

Pozdrawiam Wszystkich do mnie zaglądających.

 

 

niedziela, 17 stycznia 2010

Witam w zimową,wietrzną niedzielę!!!!

Zjadłam właśnie obiadek-kurczaczek gotowany z sosem jogurtowo-czosnkowym,a teraz zajadam deserek-zapiekany budyń z jogurtem :) Taka nowość...Jest pyszny,smakuje jak sernik na zimno.Podzielę się z Wami przepisem:
Ugotować budyń waniliowy w szklance mleka (najlepiej sojowy-do dostania w sklepach ze zdrową żywnością,albo na skrobii kukurydzianej)ze słodzikiem.Zostawić do lekkiego ostygnięcia,wymieszać z jogutrem (350g),zmiksować dokładnie.Można dodac dodatkowo kilka kropli aromatu waniliowego.Naczynie żaroodporne wysmarować oliwą lub parafiną i wyłożyć deser.Zapiekać 30 minut w 180 stopniach.
Zostawić do ostudzenia.Na noc wstawić do lodówki żeby dobrze stężało.A oto mój deser:

Wczoraj mój mąż z dziećmi był na górce i zjeżdżali na workach i na...dętce od traktora hehe.Było strasznie wesoło :)

No i mąż akrobata :)))

Ciemnanocko!Cieszę się że pokochałaś Dukana :)))Gratuluję spadku.Trzymaj tak dalej a bedziesz szczuplutka :)
Nie wiem co ma w sobie maizena że można ją jeśc,nigdzie Dukan nie tłumaczy dlaczego akurat maizena.No i wolno 1 łyżkę maizeny,a nie szklankę,aleja czasem tez więcej jej jem,poniewaz nie zawsze ciasto da sie podzielić tak żeby porcja zawierała 1 łyżkę.

Życzę miłego niedzielnego popołudnia i wieczorka.

A jutro znowu poniedziałek...

 

 

 

czwartek, 14 stycznia 2010

Witam z mroźnego Podlasia!

Oj daje popalić nam ten mróz...W nocy było -20,a teraz jest -13 i świeci słoneczko.
Na rozgrzewkę kawa:

W kominku się pali,podrzuciłam drewna...Anulko,już jest ciepło :)))

Ziutkowalio,ja mam tej zimy temperatury ekstremalne :))) -20 stopni,i przeżyłam :) Więc i Ty przeżyjesz.A na Bora Bora to i ja bym uciekła :)))Bo tej zimy mam juz dosyć...

Wczoraj ugotowałam sobie całą michę galarety z kurczaka,więc dzisiaj wyżerka kurczakowa :)Na obiadek bedą pulpety z indyka w sosie i korniszonek.
Waga stoi...Oj mogłaby ruszyć...Trzebaby było pomaszerować trochę wg wskazań Dukana,ale taki mróz że się nie chce..

Czeremcho,wszystkiego najlepszego w dniu urodzin!!!!

Życzę miłego dnia!

środa, 13 stycznia 2010

Witam w mroźną środę!

Oj,pochwaliłam wczoraj dzień,a dzisiaj znowu mróz prawie 20 stopni...Ale za to słoneczko świeci...Na rozgrzewkę kawusia lub herbatka:

 

Dzisiaj będzie nas ksiądz po kolędzie.Zaczyna od godziny 9.00,więc mam jeszcze troszkę czasu.

Ciemnanocko,znalazłas przepis na pizze?

Martuska,mam czas dla siebie ,inaczej nie pisałabym blogu :))) Choć nie zawsze znajdę czas żeby poczytać komentarze.Szczególnie kiedy jedziemy na zakupy,wtedy cały dzień mam rozregulowany i po przyjeździe z miasta szybko obiad,potem zwierzęta trzeba nakarmić,zaraz jakas kolację trzeba wymyśleć i kiedy już mam wolne to komputer zajety :))))Wtedy mogę poczytać lub coś innego sobie znaleźć do roboty :)np.krzyżówkę...
Gotowac muszę,ponieważ 5 osób trzeba nakarmić,a gdybym sobie nie gotowała to podjadalabym jedzenie rodzinki co by mi na dobre nie wyszło.

Moja waga płata mi figle,rozregulowała się przez te święta i nie może wrócić na normalny tor spadkowy :) Stoi w miejscu,a ja się denerwuję :) Od dzisiaj białeczka to może coś spadnie.

Idę gotowac otrębiankę bo kawka się skończyła.

Pozdrawiam wszystkich i miłego dnia życzę.

Godzina 17.20

Ale ksiądz mnie chwalił...Że ładnie schudłam,że mnie podziwia ,bo sam próbuje schudnąć i wie jakie to trudne,a ja tak dużo kilogramów zgubiłam...Bardzo miło słucha sie takich słów...Cieszę się że moja "szczuplejsza" osoba robi na innych takie wrażenie :))

Przeczytałam wczoraj świetną ksiązkę o ładnie brzmiącym tytule "Milaczek",autorstwa Magdy Witkiewicz.Dostałam ją w prezencie od autorki,nawet z dedykacją...Uśmiałam się i powiem Wam że dawno tak lekkiej i wesołej książki nie czytałam.Świetna lektura dla kobiet w różnym wieku.Polecam jej lekturę na długie,zimowe wieczory.

Dziękuję Ciemnanocko :)))

Miłego wieczora życzę wszystkim do mnie zaglądającym.

wtorek, 12 stycznia 2010

Witam w słoneczny wtorek!

Kawka zaparzona.Zapraszam.

Nareszcie nie pada śnieg! Świeci słoneczko i nie ma dużego mrozu,na termometrze -3 stopnie.
Ale zapowiadają że znowu będą mrozy do 20 stopni...

Dzisiaj moja najmłodsza córcia-Julka pojechała do Białegostoku do teatru,na "Kopciuszka",a potem maja zabawę karnawałową.No to się wybawi...

Wczoraj autobus szkolny utknał w zaspie i mąż zawiózł dzieci samochodem do szkoły.Gmina odśnieżała drogi,ale tak odśnieżyła że autobus nie zmieścił się między zaspami :))) Koszmar...

Corrinko,dziękuję za przepis na herbatkę z imbirem,wypróbuję napewno jak zakupię imbir.

Władych,nie wiem gdzie wysłałeś komentarz,nic nie znalazłam :) Szkoda...

Balbinka nie odzywa się długo...Ciekawe co się z nią dzieje...

Dzisiaj zrobię na obiad pizzę,sobie protalową ,a dla rodzinki normalną :) Już nie mogę doczekać się obiadu hihi :)

Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
Życzę miłego dnia!

niedziela, 10 stycznia 2010

Witajcie,witajcie!!!!!!!!!!

Na rozgrzewkę kawusia z mleczkiem

Oj zasypało nas...Tyle śniegu dawno nie było...Mąż musiał odpalić ciągnik i odśnieżyć drogę bo wyjechać się nie dało.Pług z gminy jeździ po drogach,ale tylko gminnych,a droga powiatowa nie odśnieżona...O matko...do kościoła całe wioski nie pojechały,bo drogi pozawiewane...A jurto ma być u nas ksiądz po kolędzie,ale jak nie odśnieżą to nie dojedzie :)

Corrinko,ja tez lubię świeży śnieżek,ale lubię jak jest go trochę,a nie prawie pół metra :)Na Podlasiu zawsze były mrozy i śniegi,ale ostatnio trochę zima o nas zapomniała.W tym roku przypomniała sobie o nas i daje na całego !
A wiedziałam że zapomnę czegoś kupić...Imbir!!!! Miałam kupić korzeń imbiru i zapomniałam...A dużo dajesz tego imbiru do herbatki?

Asienko,bałwan na balkonie? Świetny pomysł !!!! :)))Babka ziemniaczana jest pyszna,ale narobiłas mi smaka tymi śląskimi :))))

Martusko,no niestety...Zasypane Podlasie...Współczuję ludziom spędzającym noc na lotnisku...
Głodomorem i łasuchem chyba wszystkie jesteśmy,inaczej nie musiałybyśmy się odchudzac :))) A po świętach trudno wrócić do bezgrzesznego dietowania.Dziękuję za "ładną rodzinkę" :)

Ziutkawalia,gratuluję podjęcia walki z kilogramami!!! Cieszę się że mogłam się do tego przyczynić :))) Życzę wytrwałości w dążeniu do celu!

Ciemnanocko,gratuluję spadku wagi! No widzisz,jednak waga spada...Mężczyźni szybciej gubią kilogramy (fajnie maja) Ale i my kobiety wytrwamy!

Pozdrawiam Was cieplutko i miłej niedzieli życzę.

 

sobota, 09 stycznia 2010

Witam Wszystkich w wietrzną i śnieżną sobotę!

Dzisiaj wieczorkiem wypijemy kawkę z cynamonem...Na rozgrzewkę,bo na Podlasiu okropna zamieć...Sypie śnieg,a wiatr straszny i zaspy się robią,nie można przejechac samochodem...Lubię zimę ze śniegiem,ale to już przesada :)

Waga drobnymi kroczkami w dół,ale dzisiaj zaczęły się "te" dni i zatrzymuję wodę...Więc spektakularnych spadków nie bedzie w najbliższych dniach.

Byłam dzisiaj u fryzjera i ......jestem blondynką :)Wyglądam troszkę młodziej :)Dobrze robi taka zmiana koloru,od razu człowiek ma lepszy humor.Na obiadek ugotowałam sobie pulpeciki na kostce rosołowej,z dodatkiem startej na tarce marchewki i zabieliłam potem mleczkiem,pyszna zupka wyszła :)Kupiłam kilka makreli wędzonych,jogurtów i serków wiejskich,bo jak nas zasypie i nigdzie nie dojedziemy to z głodu umrę :)))A tak mam już jedzenie zapewnione :)

W mojej kuchni pachnie gorąca babka ziemniaczana ze skwareczkami z wędzonego boczku :))))Oj jak kusi...

Pozdrawiam serdecznie wszystkich moich gości.Życzę miłego wieczorka.

czwartek, 07 stycznia 2010

Witam w czwartkowy,zaśnieżony ranek!

Podłożyłam do kominka,kawkę zaparzyłam...

Dzieci do szkoły wyprawiam,właśnie jedzą śniadanie.Napadało znowu sporo śniegu,jest go już może ze 30 cm.Ciekawe czy mąż z pracy po nocnej zmianie da radę wjechać samochodem na podwórko :)
Kawki jeszcze nie piję,muszę wyprawić dzieci i potem czas dla zwierzątek bo one są głodne.Zajmie mi to jakiś czas,bo trzeba wydoić 2 krówki,a Zyta daje prawie wiadro mleka bo niedawno się ocieliła,oczywiście jeśli Emil wszystkiego nie zdąży wypić :))),potem czas dać im sianka i po troszku mąki owsiano-żytniej żeby dawały więcej mleczka.Nalać trzeba wody ,po 2 wiadra każdej.Potem czas na świnki-1 duża i 2 prosiaki.Te głodomory drą się jak tylko usłyszą człowieka w pobliżu :))) Potem jeszcze kury i kaczki...Na koniec pieski - Cygan i Snupi i kotki Leon i Franek.Potem można myśleć o sobie :)Zrobię kawkę,przyjedzie mężuś,wypijemy kawkę razem,porozmawiamy jak minęła mu noc w pracy,a mi w domu...I tak zleci do godziny 9.00 albo i dłużej.

Na obiad nie mam pomysłu...Może jakieś kotlety mielone sobie usmażę...Dla rodzinki też coś muszę wymyślić...Może ziemniaczki i kurczak pieczony,a na surówkę...hm...jeszcze pomyślę.

Czeremcho,Snupi nie lubi kotletów,jakieś mięcho inne musisz przywiązać do nogawki.

Życzę wszystkim miłego dnia.

środa, 06 stycznia 2010

Witam z  gorącą kawką z mroźnego Podlasia.

Wróciłam z kościoła i nie czuję nóg,zmarzłam okropnie...Tak to jest jak kościół jest nieogrzewany,a na podwórku minus 10 stopni.

Zaraz będę szykować obiad,bo moje głodomory wróca ze szkoły.Mam jeszcze do zrobienia paste z makreli,a raczej dwie pasty ,ze zwykłym majonezem i protomajonezem,żeby zjeśc sobie na kolację.

Kurcze,oddałam miesiąc temu modem internetowy do naprawy i jeszcze go nie naprawili...Dobrze że szwagierka miała 2 modemy,tomi pozyczyła,bo byłabym przez miesiąc odcięta od świata :)))Orange,niby taka dobra firma...Chyba poszukam czegoś innego bo to już druga naprawa modemu.Trzeba zmienić operatora,ale nie wiem na jakiego :(

A gdzie to się podziewają Corrinka,Balbinka i Czeremcha?

Kończę ciepłą kawkę i lecę do pracy w kuchni,bo święto czy nie rodzina chce jeśc :)))

Pozdrawiam i miłego dnia życzę.

wtorek, 05 stycznia 2010

Witajcie w mroźny wtorek!
Zaparzyłam kawkę,może ktoś chętny?

Dzisiaj mam wizytę u dentysty,wrrrrr...No trudno,jakoś to przeżyję :)

Witam na blogu Ciemnąnockę :)Cieszę się że chcesz do mnie zaglądać.

Anulko,ja od 1 stycznia zaczęłam same białeczka,ale opornie mi to idzie,zawsze coś pysznego się znajdzie do podjedzenia i waga ciut spadła,ale do tej suwaczkowej jeszcze  daleko :) Mam nadzieję że uda mi sie w końcy przestać podjadac...Ja już tak mam że na codzień waga spada ładnie,ale po świętach zawsze mam problem z powrotem na łono Dukana.Muszę się wziąsć w garśc ,bo ósemka z przodu czeka...

Maragretko,dziękuję za miłe słowa dotyczące mojej rodzinki :)
Co do pogody,to na Podlasiu troszkę mróz odpuścił,bo wczoraj było tragicznie zimno,ponad 20 stopni,a przy gruncie około 30 na minusie.Dzisiaj na termometrze - 10 i to już o wiele lepsza pogoda.Na Podlasiu niektóre wioski były wczoraj bez prądu,przez ten mróz.Śmialiśmy się że nawet prąd zamarzł :)))U mnie prąd był i całe szczęście.Mam nadzieję że teraz będzie już coraz cieplej,chociaż myśl o odwolży mnie przeraża,błoto wnoszone do domu,chlapa...Bo przeciez tyle śniegu napadało...

Asienko,bardzo mi przykro z powodu smierci dziadka...Smutno się robi kiedy bliska osoba opuszcza ten świat,a jeszcze w takim czasie przedświątecznym...Współczuję.
Ale cieszę się że już jesteś .Tobie po świętach ubył kilogram,to naprawdę dziwne :) Chciałabym tak :)Ja muszę gubić poświateczny nadbagaż :) Dziękuję za tą laskę :) ,ale laską będę za jakieś 20 kilogramów :)
Nie mogłabym zapomnieć o Tobie,no już sporo czasu się znamy,choś tylko na odległośc to jednak wiele nas łączyło,wspólna walka z kilogramami,te same problemy z wagą...Nie zapomina się tak szybko...Mam nadzieję że teraz będziesz częsciej pisać co u Ciebie słychać.

Ziutkawalio-Ewo :))) Możemy jeśc otręby pszenne i owsiane,ale nie płatki owsiane,płatków nam nie wolno niestety.Dziękuję za buziaki dla rodzinki :)
Co do zielonej herbaty,to ja ją uwielbiam i piję jej 2 litry dziennie,mogę nie pić wody,a herbatkę zawsze mam pod ręką.Ostatnio codziennie wypijam jeszcze kubeczek czerwonej herbaty,też mi smakuje :) No i obowiązkowo 2 kawy,tego już niestety nie da się odzwyczaić,bo kawusię uwielbiam :) A nie można sobie przeciez odmawiać wszystkiego,prawda? :)))

Kończę kawkę,zaraz będę gotowała otrębiankę,zjem śniadanko i wezmę się za szykowanie obiadu,bo potem dentysta i czasu nie będę miała.

Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie,życzę miłego,ciepłego dnia.

Godzina 21.14

Wizyta u dentysty nie była taka straszna,przeżyłam :)
Na jutro zapowiadają duże opady śniegu i mróz -10 stopni,mam nadzieję że nas nie zasypie i nie zamrozi :) Chociaz mróz dziesięciostopniowy nie jest mi straszny.Najgorsze że trzeba z domu nosić wode zwierzakom,bo kran na podwórku zamarznięty,a zwierzęta też lubią ciepłą wode :)A przy okazji noszenia wiader z wodą robi sie bałagan... Nasz mały Emil biega i skacze,dzisiaj kiedy doiłam jego mamę Zytę to z rozbiegu uderzył mnie głową w plecy,jak to byczek :) Atakował mnie  mały :) Narazie jest maleńki,ale jak podrośnie...Bedą te uderzenia bardziej bolesne :)

Jutro świąteczny dzień,na wsi tak jest że jak świeto kościelne to nic nie wolno robić w gospodarstwie (oczywiście zwierzatka trzeba nakarmic)Ale nic pozatym.Więc jutro laba :)

Życzę Wam miłego wieczorka i spokojnej nocy.

niedziela, 03 stycznia 2010

Witam niedzielnie!

Zapraszam na popołudniową kawkę!

Na Podlasiu mróz,16 stopni i jeszcze zapewne się zwiększy.Ojj...zmrozi nas...Śniegu napadało znowu sporo.Zima na całego.

Po szaleństwach świąteczno-sylwestrowych ciężko wejść w rytm Dukanowski,ale trzeba zgubić to co przez święta wzrosło.Tylko ciężko nie grzeszyć...

Dwie nowe osoby chcą zacząć przygodę z Dukanem,cieszę się że mogłam kogoś zainspirować do zmiany jadłospisu i figury :)

Jutro kończą się ferie świąteczne,nareszcie dzieci pójdą do szkoły,bo trochę za głosno jest w domu,już chcę spokoju i ciszy :)Ale już niedługo zimowe ferie,mam nadzieję że będzie śnieg i że będą mogli bawić się na podwórku.Teraz właśnie są na górze ,zjeżdżają na workach z sianem,takie zjazdy z górki są najfajniejsze :)

Wlewam w siebie kolejną szklankę zielonej herbaty i trochę się nudzę,jak to w niedzielę :)W telewizji nic ciekawego nie ma,książki już wszystkie przeczytałam,filmy na dvd też już wszystkie obejrzane,na spacer za puźno...Muszę zrobic kawkę i zjeść serniczek który wczoraj upiekłam.

Życzę miłego wieczorka i spokojnej nocy wszystkim odwiedzającym mój blog.

piątek, 01 stycznia 2010

Witajcie kochani w pierwszy dzień Nowego 2010 roku!

Prószy śnieżek i szczypie mrozik...Piękna pogoda.
Dzisiaj mija rok jak zaczęłam przygodę z Dukanem.Przez ostatnie dni troszkę na wadze przybyło,w święta nagrzeszyłam,a wczoraj też pozwoliłam sobie na kilka zakazanych przysmaków i troszkę alkoholu.Ale od dzisiaj białeczka i będę walczyć dalej.Moje 47,5 zgubionych kilogramów to mój największy w życiu sukces (wcześniej uważałam za największe osiągnięcie rzucenie palenia).Moja silna wola czasem zawodzi,ale zawsze wracam na łono Dukana.Centymetrów zgubionych w obwodach już nie zliczę,ale jest ich naprawdę sporo,np.w pasie ubyło ponad 35 cm.
Zmieniło się wiele w moim życiu,zaczęłam bardziej o siebie dbać (wcześniej uważałam że nie musze się już nikomu podobać)mogę kupić sobie ciuszki w normalnym sklepie,zaczęłam nosić spodnie,zmienił mi się sposób chodzenia i zniknęła zadyszka...Jeszcze kilka dobrych stron dietowania by się znalazło...Wszystkim którzy mnie przez ten rok wspierali i motywowali,bardzo dziękuję.Szczególne podziękowania należą się mojej kochanej rodzince-mężowi i dzieciom.Chociaż na początku nikt nie wierzył że mi się uda i nieraz słyszałam drwiny i śmiech,to kiedy efekty stały się widoczne wszystko się zmieniło,potrafią mi nawet dać "po łapach" jak widzą że sięgam po niedozwolone jedzenie :)))Mam w nich wielkie wsparcie,a komplementy sypią się coraz częściej.
A oto moja wspaniała rodzinka:

A to ja z moim kochanym mężulkiem :))

Witam na blogu Władycha,bardzo mi miło że podoba Ci się mój blog i dziękuję za miłe słowa.
Dziękuję za przepis na ptasie mleczko,wypróbuję napewno.
Schudłeś 7 kg w 46 dni,moje gratulacje!!! Świetny wynik!!!
Masz świetnego lekarza skoro polecił Ci Dukana,ja prosiłam o skierowanie na badania moją lekarkę,żeby sprawdzić czy wszystko ze mną ok i usłyszałam wykład na temat szkodliwości diet ,a skierowania i tak nie dostałam...Usłyszałam tylko że nie ma potrzeby badania się...A kiedy ważyłam 140 kg to słyszałam że muszę schudnąć bo mój kręgosłup dogorywa...Ale nie usłyszałam jak mam to zrobić,poprostu weź człowieku i schudnij...Koszmar.I to się nazywa lekarz rodzinny...
Dziękuję za życzenia,Tobie również życzę wytrwałości w dążeniu do celu.Odzywaj się częściej i napisz więcej o sobie i z jakiej wagi startowałeś.

Jeszcze raz życzę Wam wszystkim SZCZĘŚCIA W NOWYM ROKU!!!

Pozdrawiam i miłego Swiątecznego dnia życzę.