Podrzuć czasem do kominka...
ministat liczniki.org
Kategorie: Wszystkie | EFEKTY DIETY | Jak chudnę i tyję | PRZEPISY DUKANA
RSS

Jak chudnę i tyję

czwartek, 02 czerwca 2016

Znowu mnie nie było,ale już jestem i zaraz zdam relację z tego co się wydarzyło przez te tygodnie mojej nieobecności.

1.Już po bierzmowaniu Julki.Stres czy wszystko wyjdzie jak trzeba był nie potrzebny,wszystko było ok.

2.Już po maturze.Ustne zdane,na wyniki egzaminów pisemnych trzeba czekać do 5 lipca.Mam nadzieję że tego dnia razem z Klaudią będziemy się cieszyć ze zdanej matury :)

3.Mateusz zdał egzamin na prawo jazdy za pierwszym razem (JUPI) Już śmiga samochodem i tylko muszę mu przypominać o tym że im wolniej jedziesz tym dalej zajedziesz,bo jak to młody chłopak,lubi docisnąć pedał gazu :)

4.Kardiolog zaliczony,zgoda na operację jest :) Wszystko z serduchem w porządku,tylko silniejsze leki na nadciśnienie dostałam.

5.Pogoda letnia,piękne słoneczko i upał,ale też burze których się boję :)

6.Waga-na minusie 15 kg.Nie jest to szał,ale przed operacją postanowiłam schudnąć i waga spada,pomalutku,ale spada.

7.Pod koniec czerwca przyjadą do nas goście!!!!!!!!!! Córka z zięciem i moim kochanym Łukaszkiem !!!!!!!!! Już strasznie się cieszę :)

8.Stres przed operacją się nasila,zostało już niewiele czasu.

To tyle...Poza tym dzień jak codzień...Nic się nie dzieje. Życie na wsi nie należy do zbyt ciekawych,cisza i spokój czasem nużą.A w domu zawsze coś do roboty się znajdzie,a jak nie w domu to na podwórku-trawa rośnie,zielsko w ogródku też :) 

Pozdrawiam czytających :)

Śliweczka

wtorek, 05 kwietnia 2016

Wczoraj miałam studniówkę czyli 100 dni do operacji :)) Dzisiaj zostało już 99 :) Coraz bliżej,coraz większy stres.Niedawno zmarł mężczyzna po operacji bariatrycznej,jakieś komplikacje...Boję się ale nie cofnę decyzji,muszę poddać się tej operacji,to jedyna szansa na zdrowsze życie.

Zawitała do nas piękna wiosna,świeci słoneczko i jest bardzo ciepło.Aż chce się brykać na świeżym powietrzu :) Z tym brykaniem to przesadziłam,mogę ewentualnie pospacerować :) 

13 maja będzie bierzmowanie mojej najmłodszej Julki,a starsza Klaudia w maju zdaje maturę.Pewnie żeby matce dołożyć stresu syn Mateusz w maju będzie zdawał egzamin na prawo jazdy.Maj miesiącem stresu :)

Z chudnięciem to idzie różnie,po świętach było troszkę na plusie :) Ale już wychodzę na prostą :) 

Pozdrawiam czytających.Buziaki

Wasza Śliweczka

wtorek, 15 marca 2016

Sto dwadzieścia dni do operacji.

Za mną wizyta u neurologa.Powiedziałam lekarce o planowanej operacji i usłyszałam że to bardzo dobry pomysł.Rozmawiałam z panią neurolog dosyć długo i dowiedziałam się że otyłość to choroba,to uzależnienie takie jak alkoholizm czy narkomania.Otyłość nie kończy się na schudnięciu,to co siedzi nam w głowie zostaje na długo i oprócz leczenia otyłości chirurgicznie powinnam zapisać się na terapię u psychologa.
Z kręgosłupem nic na razie nie da się zrobić.Pani doktor powiedziała że po schudnięciu będzie kręgosłupowi lżej i na pewno część dolegliwości ustąpi,więc rehabilitacja tak,ale dopiero po zgubieniu ok 30 kg.Na razie tabletki przeciwbólowe i czekać na operację.Czekam więc cierpliwie.

Powiedzcie mi co z tą wiosną? Zimno,pada śnieg i nie widać poprawy.Ja chcę już ciepełka,słoneczka,śpiewu ptaków i zieleni...

Byłam w Białymstoku na spotkaniu z dziewczynami przed i po operacji i wypytałam o wszystko.Dziewczyny po operacji szczęśliwe,szczupłe.Najbardziej boję się narkozy,a życie po operacji już mnie nie przeraża.Wiem że dam radę.Jednak narkoza to dla mnie wciąż wielki strach.Nigdy nie miałam żadnej operacji i to czego mogę się spodziewać wiem tylko z opowiadań.
Każdy człowiek inaczej reaguje na narkozę i słyszałam już różne opowieści.Jedni piszą że nic strasznego,inni że przeszli to okropnie.Nie boję się bólu,bo ból wytrzymam,ale wymioty i złe samopoczucie,brak samodzielności w pierwszych godzinach po operacji mnie przerażają.Muszę myśleć pozytywnie,nie mogę cofnąć decyzji o operacji...

Muszę zacząć myśleć o wyprawce do szpitala.Coś trzeba kupić i nie wiem co,koszule nocne,piżamki czy jakieś leginsy czy dresy?Wiem że nie dostanę nic fajnego w sklepach,więc zamówię w internecie,tylko nie wiem co :) Coś może wymyślę,ale strasznie niezdecydowana jestem :)

Trochę o chudnięciu po operacji.Chudnie się różnie,w zależności od wagi startowej i metody operacji.W pierwszym miesiącu chudnie się najwięcej,a potem coraz wolniej,więc trzeba włączyć jakiś sport żeby pomóc organizmowi gubić kilogramy.Słyszałam o chudnięciu np.40 - 50 kg w ciągu 5 miesięcy,ale czasem jest to np.20 kg.Czyli do końca roku będę już sporo chudsza :) 

I ta myśl mnie cieszy :)

Pozdrawiam czytających.

Śliweczka

środa, 24 lutego 2016

140 dni do operacji...
Schudłam już 7 kg od początku stycznia,nie jest to rewelacja.Jem dużo białka i warzyw,owoc jeden dziennie.Wszystkie przepisy Dukana się przydają,czasem dodam tylko np.jabłko do placuszka,lub banana :) Ale waga spada i to mnie cieszy.Nie mam zalecenia od chirurga żeby schudnąć,ale wiem że dieta przed operacją odkurcza wątrobę i jest lepszy dostęp do żołądka,więc sama z siebie postanowiłam schudnąć parę kilo.Do lipca jeszcze trochę czasu,mam nadzieję schudnąć ok.15 kg.Może się uda.

Jutro mam wizytę u neurologa.Dyskopatie kręgosłupa dają znać o sobie szczególnie w nocy,kiedy nie mogę się odwrócić z boku na bok lub wstać z łóżka.Ale i w dzień boli gdy np.kroję coś w kuchni i nachylam się nad blatem,albo kiedy chcę wstać z fotela.Zobaczymy co mi powie pani doktor,bo mam niemiłe doświadczenia związane z neurologiem.Trafiłam na takiego buca że masakra.Powiedział mi że nie kwalifikuję się do operacji kręgosłupa bo za dużo mam tych zwyrodnień,zapisał mi pas usztywniający i niesterydowe leki przeciwzapalne.Pas nosiłam,ale utrudniał mi funkcjonowanie w domu.Puki chodziłam to ok,ale usiąść z tym cholerstwem się nie dało,a ze względu na moje zwyrodnienia stawów w nogach muszę co jakiś czas posiedzieć żeby je odciążyć.I nie noszę tego pasa...Niesterydowe leki przeciwzapalne to moja zmora,bo w swoim życiu brałam już chyba wszystkie rodzaje dostępne w aptece :) A to nie zdrowe,na jedno pomaga,a na drugie szkodzi (jak każdy lek zresztą),ale bakteria którą gastroskopia u mnie wykryła to szczególnie upodobała sobie właśnie ten rodzaj leku.Od tego tworzą się wrzody na żołądku,a ja muszę mieć żołądek zdrowy!!!

Obiadek się gotuje,dla rodzinki gulasz z ziemniaczkami i buraczki,a dla mnie pierś z kurczaka w sosie pieczarkowym i też buraczki :) 

W niedzielę mój wnusio skończy dwa latka,niestety nie mogę być na jego urodzinach,ze względu na stan zdrowia nie zaryzykuję wyprawy tak daleko.Już dwa lata minęły...A niedawno się urodził...

I z dziadkiem :)

Bardzo za nim tęsknię...Jak tylko wykuruję się po operacji to pojadę do mojego małego słoneczka :) I wyściskam go za wszystkie miesiące bycia osobno :)

Pozdrawiam czytających :)
Buziaki.
Śliweczka 

środa, 17 lutego 2016

Dzisiaj uśmiecham się od ucha do ucha:) 

Pogoda piękna,słoneczko świeci i mimo chłodu bo na termometrze tylko dwie kreski powyżej zera, to aż chce się wyjść i pooddychać tym chłodnym powietrzem. 

Dzisiaj śniło mi się że jestem w ciąży :) W senniku znalazłam że to oznacza spełnienie marzenia i lepsze życie,czyli ja to rozumiem tak że operacja się uda i będę mogła cieszyć się nowym,lepszym,chudszym życiem :)

Pozdrawiam czytających :)

poniedziałek, 15 lutego 2016

Zostało 149 dni do mojego nowego życia.Boję się strasznie,bo to poważna operacja.Im bliżej do terminu operacji tym większy stres.Myśl że się nie obudzę,że nie dam sobie rady z dietą po operacji mnie przytłacza.Ale wiem że nie ma odwrotu,otyłość zabija...

Przeziębienie już przeszło,choć powiem Wam że kaszel trzymał się mnie bardzo długo.To ta pogoda taka nie wiadomo jaka.Ni to zima ni to wiosna.Temperatury dodatnie,co tu na Podlasiu o tej porze roku jest niespotykane.Raz pada deszcz,a za chwilę śnieg.Teraz właśnie leje deszcz że aż dudni po szybach.

Widzę że mój blog jest odwiedzany kilkadziesiąt razy dziennie,pewnie w większości przez Dukanki,które zaglądają po przepisy,a to bardzo cieszy,że moje pisanie komuś sie przydaje.

Miałam założyć nowy blog,ale tak mi szkoda tego mojego dukanowego pisania :) Nazwa się zmienia co jakiś czas i pewnie jeszcze nie raz się zmieni,żeby ułatwić wyszukiwanie go w internecie osobom które jak ja teraz szukają informacji o operacjach bariatrycznych w skrócie CHLO (chirurgiczne leczenie otyłości) Powiem Wam że nie wiele jet takich blogów.Są fora,ale ja czuję sie tam nie komfortowo,jakiś ogólny chaos tam panuje,nie mogę sie tam odnaleźć.Jest na facebooku kilka grup,ludzie dzielą się swoimi doświadczeniami i fotkami z efektami diety pooperacyjnej.Do dwóch z nich należę,ciekawych rzeczy można się dowiedzieć.

Z racji tego że przed operacją postanowiłam trochę schudnąć stosuję dietę Dukana i dołączyłam na facebooku do grupy Dukanek.Ja pitolę...Administratorka tej grupy nie zna zasad diety,odsyła ludzi po przepisy na blog absolutnie nie dukanowy...Jakaś porażka.Wystąpiłam z tej grupy bo mnie szlak jasny trafiał jak ta kobieta tam administrowała.Czasem można źle trafić i potem płakać że waga nie spada.Ale cóż w tym dziwnego skoro administratorka w twarogu chudym w składzie widzi cukier (węglowodany w nabiale to laktoza),a odsyła na blog nie dukanowy po przepis na bułeczki które mają w składzie płatki owsiane i jakąś tam mąkę :) MASAKRA! Uważajcie gdzie trafiacie :) 

Wczoraj były Walentynki :) Niby nie obchodzę,bo okazywać miłość trzeba sobie cały rok,nie tylko od święta,ale mój Walenty zawsze w ten dzień pamięta o kwiatku dla mnie :) Kochany jest :) 

Mój synalek Mateusz jutro pierwszy raz idzie na kurs prawa jazdy :) Będzie kolejnym kierowcą w rodzinie,już czwartym :) 

Córka Klaudia już po studniówce,szykuje się do matury,a ja przeżywam to bardziej niż ona :) Najmłodsza Julia w tym roku kończy gimnazjum i wybiera się do technikum do Białegostoku,czyli będzie musiała tam mieszkać,bo to jest spory kawałek od domu.To trochę przeraża...Moja mała Julka sama w wielkim mieście :) A matka zawsze się martwi i przeżywa :)

Dziękuję za odwiedziny i komentarze.

Pozdrawiam czytających.

Wasza Śliweczka.

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Dopadło mnie przeziębienie...Gardło boli,z nosa leci...
Jak ja nie lubię być chora :(  Kaszel mnie męczy,całą noc nie spałam.
Herbatka z miodem i cytryną wypita,potem zaserwuję sobie gorącą herbatkę z sokiem z aronii.Nie rozstaję się z chusteczkami,eh...
 

piątek, 22 stycznia 2016

Cześć :)

Jestem.Żyję.
Nie wiem od czego zacząć...
Może na początek o Dukanie.Dieta najlepsza jaką znam,jaką stosowałam.Pozwoliła mi bardzo schudnąć.Niestety,efekt jojo dopadł i mnie.Nie radzę sobie z utrzymaniem wagi.Zaczynałam dietę już kilka razy,chudłam 12,16,20 kg i niestety kilogramy wracają...

Dukan zniszczył mi zdrowie...No może nie sam Dukan bo tu nie było problemów,ale wracające z zawrotną prędkością kilogramy zniszczyły mi stawy i kręgosłup.Moje stawy skokowe i kolanowe są w tragicznym stanie.Co chwilę dopadają mnie zapalenia stawów,ponieważ brak chrząstki stawowej wywołuje tarcie kości o kość.
Rezonans magnetyczny mojego kręgosłupa wykazał wielopoziomową dyskopatię,w każdym kręgu lędźwiowym i szyjnym coś się dzieje.Nie mogę spać,bolą mnie ręce i nogi,od pośladka aż do stopy.Nie mam siły w rękach,występują drętwienia i chwilami nie mogę utrzymać kubka z kawą...

Musi pani schudnąć - słyszę od lekarzy,tylko nikt nie mówił jak to zrobić.No jak to zrobić to ja wiem tylko jak utrzymać wagę? Nie mogę ćwiczyć bo chory kręgosłup,nawet chodzenie z kijkami odpada bo chore stawy na to nie pozwalają...

Znalazła się jedna dobra duszyczka w tym świecie medycznym,moja doktor rodzinna.Zaproponowała mi operację bariatryczną czyli operację zmniejszenia żołądka.Dała skierowanie do chirurga i bo mój wskaźnik masy ciała czyli BMI kwalifikuje mnie do takiej operacji.

Byłam w sierpniu na konsultacji u chirurga w Białymstoku u wspaniałego lekarza,docenta Myśliwca.Zakwalifikował mnie na operację metodą gastic bypass,dał skierowania na badania - usg żył kończyn dolnych,usg brzucha i gastroskopię.Badania zrobiłam,usg mam w porządku,a gastroskopia wykazała bakterię helicobacter pylori w moim żołądku.Leczyłam przez dwa tygodnie te bakterie dwoma antybiotykami naraz.Robiłam kontrolne badanie kału,uf,jest czysto :)

Na kolejnej wizycie u chirurga dostałam kolejne skierowania - spirometria i kardiolog.Spirometria zrobiona,jest ok,a kardiolog dopiero na kwiecień.Ale mi się nie spieszy, ponieważ termin operacji mam na 12 lipca.Nie mogę się doczekać,choć strasznie się boję.To poważna operacja,ale jeśli nie operacja to czeka mnie wózek inwalidzki...Sama nie dam rady zgubić tych kilogramów.Po operacji samo sie nie chudnie,to ciężka praca i dużo wyrzeczeń żeby nie zaprzepaścić efektów operacji.

Operacje bariatryczne mają dużo przeciwników,ludzie na różnych forach wyśmiewają osoby po operacji od leni ,od wstrętnych grubasów którym się nie chce wziąć za siebie.Z racji tego że operacje są wykonywane na nfz ludzie piszą że grubasy operują się za ich pieniądze...Ja też płacę składki więc korzystam jeśli mogę.I zapewniam że operacja to nie jest pójście na łatwiznę,to walka o zdrowie i życie...

Na razie stosuję dietę Dukana żeby schudnąć troszkę do operacji,ale jem warzywa i owoce.

A co poza tym u mnie? 
W sobotę córka Klaudia ma studniówkę,Mateusz zaczyna kurs na prawo jazdy,a najmłodsza Julia wczoraj obchodziła 16 urodziny :)

Mój wnusio rośnie jak na drożdżach :) 28 lutego skończy dwa latka.Jest kochany :) Był u nas latem,szkoda że tak rzadko go widuję...


 
 


A teraz wygląda tak 



Mam też nowego mieszkańca,kota Antka :)





To tyle na dzisiaj...Może będziecie chcieli wiedzieć co dalej będzie się działo w moim życiu to zaglądajcie.Obiecuję że będę się odzywać :)

Pozdrawiam czytających.

Śliweczka  

sobota, 10 maja 2014

Hej!

Dziękuję Wam dziewczynki za ciepłe słowa.Moja waga szaleje,ale jestem szczęśliwa jak nigdy dotąd...Byłam u córki,widziałam wnusia :) Nie wypuszczałam Łukaszka z rąk,cały czas byłam przy nim,a kiedy musiałam wracać do domu to łzy same mi płynęły...Tęsknię za nim bardzo,jest taki kochany,maleńki i słodziutki.Kocham te jego śmieszne minki i uśmiech :)

Nie da się opisać tego szczęścia...Bycie babcią to coś pięknego...

A tu wnusio z moim synem:

Pięknie ubrany,mały elegancik na swój chrzest i ślub rodziców:

Ślub córki był piękną i wzruszającą uroczystością,a na weselu wszyscy dobrze się bawili.Było wesoło i bardzo rodzinnie,nie było widać gdzie rodzina panny młodej,a gdzie rodzina pana młodego,wszyscy się wymieszali i razem bawili.

Kilka zdjęć z wesela:

Z mężem,córką i jej chłopakiem:

Córki- najstarsza i najmłodsza:

Córka i syn:

Rodzice z maleństwem:

Córka i syn:

Moje córcie:

No to tyle zdjęć,nie chcę Was zanudzać :)

Szkoda że córka,zięć i wnuk tak daleko ode mnie mieszkają...To jest chyba największy mój problem na czas teraźniejszy.
Ale już na początku sierpnia cała moja kochana trójka przyjedzie do nas :) Już nie mogę się doczekać,bo każda chwila spędzona z wnuczkiem jest najpiękniejszą chwilą na świecie :)

Opiekowałam się Łukaszkiem na weselu,był tak grzeczny że goście weselni zaglądali do wózka i dziwili się że mimo głośnej muzyki i hałasu on spał i nawet przez chwilkę nie płakał.Kochany aniołek :)

Na dzisiaj to tyle.Odezwę się wkrótce.

Pozdrawiam czytających :)

wtorek, 22 kwietnia 2014

Witam tych którzy jeszcze tu zaglądają.

Pojawił się komentarz pod jednym z moich wpisów że wciąż ktoś chce czytać to co piszę i zagląda na mój blog z nadzieją że coś napisałam.

Moja dieta nie jest już najważniejsza,kilogramów mam więcej niż ostatnio.Okazało się że moja tarczyca nie pozwala mi utrzymać wagi...Moja waga skacze raz w dół raz w górę i tak w kółko.Obecnie czekam na wizytę u endokrynologa,może leki pomogą mi walczyć z tym wrednym tłuszczem.

Ale u mnie wiele się dzieje.Nadal pracuję,choć moje nogi odmawiają mi czasem posłuszeństwa,zwyrodnienie stawów daje znać o sobie.Ale to nie najważniejsze.

Najważniejsze jest to że 28 lutego zostałam babcią!!! Mój wnusio ma na imię Łukasz.

Niestety jeszcze nie byłam u wnusia,córka mieszka w Trójmieście,ja na Podlasiu...Daleko...Praca nie pozwala...Ale już 2 maja będą chrzciny maluszka,a ja mam urlop więc nareszcie przytulę moje słoneczko.

Już nie mogę się doczekać :) Nie wypuszczę z rąk Łukaszka :)

Oczywiście podzielę się z Wami wrażeniami z wizyty u córki,tym bardziej że razem z chrzcinami odbędzie się ślub córki,więc i wesele będzie :)

 

A na podwórku wiosna,wszystko zaczyna się zielenić,drzewa owocowe kwitną,kwiaty kolorowym dywanem pokryły trawnik,piękna pora roku.

Po świętach jestem rozleniwiona,nie chce mi się wracać do pracy :) Ale myśl że tylko cztery dni pracy i czeka mnie wyjazd do Trójmiasta dodaje mi skrzydeł :)

Pozdrawiam wszystkich wciąż tu zaglądających :)

Obiecuję że będę tu zaglądać i pisać co u mnie słychać.

Buziaki.

piątek, 22 marca 2013

Jestem,jestem i wciąż trwam z Dukanem...Mam za sobą 20 kg i czuję się leciutka jak piórko :)

Waga spada pomalutku,ale spada i to cieszy najbardziej.

Od 5 marca mam nową pracę,więc czas dzielę między rodzinę i pracę,na blogu bywam rzadko,ale obiecałam Wam że będę się odzywać,więc jestem :)

Wczoraj był pierwszy dzień wiosny,a u nas zima na całego,śniegu po kolana i mróz jak w samym środku zimy.Ja już chcę wiosnę...Mam dosyć zasypanych dróg,odśnieżania,zimna i lodu na drogach.Marzy mi się kawka pita na tarasie i spacer po lesie...

Nie mam teraz czasu na gotowanie,więc pochłaniam w wielkich ilościach jogurty naturalne i serki wiejskie.Dobrze że zakupiłam w WYPIEKARNI aromaty,bo bez nich jogurt już mi nie smakuje...Najsmaczniejszy jest kokosowy,pyyyycha.

Zbliża się Wielkanoc i znowu pokusa...Ja nie wiem czy dam radę oprzeć się ciastom :) Liczę że po świątecznych szaleństwach jedzeniowych zbyt wiele mi nie przybędzie na wadze :)

Napiszcie coś czasem,bo smutno bez Was...

Pozdrawiam.

wtorek, 26 lutego 2013

Cześć.

Trwam w diecie nadal.Staram się mniej grzeszyć,nie zawsze wychodzi,ale idzie mi nieźle.

Mallinko,kochana dołączaj,razem będziemy pchać ten wózek.

A nas znowu zasypało...Moje pieski miały radochę,bawiły się w śniegu i nie chciały wracać do domu

 

Teraz jest temperatura dodatnia i leje się woda z dachu.Takie sople się nam potworzyły

A to już mój synuś Mateusz.Wszyscy musieliśmy szuflowac ten śnieg,bo byliśmy odcięci od świata.300 metrów drogi odśnieżone :)))

Dzisiaj na obiad będą uda z kurczaka z grilla (patelni grillowej) w ziołach i z sosem czosnkowym.Mam jeszcze watróbkę od wczoraj,więc chyba ją zjem na kolację.

Miłego dnia.

piątek, 22 lutego 2013

Witam moich "czytaczy" 

Waga stoi,ale może to dlatego że teraz mam dni warzywne.

Quit,zaczynaj,zaczynaj dietkę,na pewno tym razem tez się uda.Ja nie myślałam że po raz kolejny będę na Dukanie,ale tak to jest jak człowiekowi prędko do normalnego jedzenia i nie skończy dukania aż do 4 fazy.Potem są niespodzianki w postaci wracających kilogramów i od nowa trzeba walczyć.Dobrze że mój organizm nie uodpornił sie na białka i waga spada Ja będę walczyła z kilogramami aż w końcu uda mi się osiągnąć wymarzoną wagę 70 kg.
Najgorsze są te imprezy czekające po drodze...1 marca moja Klaudia kończy 17 lat,4 marca mąż ma imieniny,potem święta Wielkanocne...Eh....Żeby udało się nie grzeszyć...

Chciałam Wam napisać o aromatach do ciast które ostatnio królują u mnie w domu.Zamówiłam sobie kilka aromatów ze strony "WYPIEKARNIA" i juz wiem że to nie będzie moje ostatnie zamówienie.Aromaty są boskie   Kupiłam aromat maślany,kokosowy,toffi,czekoladowy,orzech laskowy i miodowy.Do tej pory dieta nudna nie była,ale teraz nudna nie będzie na pewno.Wiecie jaka pyszna jest kawa z aromatem toffi? A jogurt z aromatem kokosowym? A nutella z aromatem orzecha laskowego to niebo w gębie.Polecam naprawdę te aromaty bo są świetne,doskonale aromatyzują potrawy i stosuje się ich naprawdę niewielką ilość żeby pachniało pięknie w całym domu świeżo wyjętymi z piekarnika kokosankami lub ciasteczkami maślanymi :)Jaka ja byłam głupia że wcześniej nie zamówiłam tych aromatów 

To na dzisiaj tyle.

Życzę powodzenia w diecie wszystkim "odchudzaczkom".

poniedziałek, 18 lutego 2013

Jestem znowu.

Waga spada.Wstyd mi się przyznać ile kilogramów mi wróciło.Musze walczyć z tą wagą bo wiem że można wyglądać świetnie i szczupło,więc muszę wrócić do tej Śliweczki sprzed dwóch lat.

Joan_mj,ja też chudnę po raz któryś.Dietę ponownie zaczynałam kilka razy,ale nie wytrwałam.Teraz jest inaczej.Zawzięłam się i dopnę swego,choć ciężko jest jak cholera.Ja zaczęłam 1 stycznia i jak na razie mam 15 kg mniej.Piszesz że od 14 stycznia zgubiłas tylko 5 kg.Tempo spadku wagi zalezy od wielu rzeczy.Podstawowa sprawa to to z jakiej wagi startujesz,im wyższa waga startowa tym szybciej waga spada.Druga rzecz to produkty tolerowane w diecie np.skrobia kukurydziana,kakao,jogurty owocowe.Jeśli waga słabo spada albo stoi to najlepiej jest odstawić te wszystkie smaczności i jeśc tylko to co dozwolone.Ja jak zaczynałam dietę w 2009 roku to nie jadłam nic oprócz tego co dokładnie zalecał Dukan i waga leciała jak szalona w dół.Teraz jest tyle produktów w sklepach że człowiek głupieje robiąc zakupy.
Następna sprawa to woda.Jeśli zapomnimy o piciu co najmniej 2 litrów dziennie to po pierwsze zrobimy sobie krzywdę,bo zakwasimy organizm,a po drugie waga przestanie spadać.

Nie wiem jaka jest przyczyna małego spadku wagi u Ciebie Joan,może napisz coś więcej,co jesz ile wypijasz,z jakiej wagi startujesz.

Ja wypijam dziennie 2 litry zielonej,zimnej herbaty.Nic tak dobrze na mnie nie działa jak herbatka zielona :)

Dzisiaj na obiad będzie rosołek z makaronem na udzie z kurczaka.na śniadanie zjem bułkę z patelni z szynką drobiową,a na kolację nie mam pomysłu :) mam chętkę na sernik,ale robić mi się go nie chce.Jakoś tak leniwie dzień się zaczął.

Pozdrowionka wszystkim dukajacym i całej reszcie zaglądających do mnie.

czwartek, 14 lutego 2013

Hej,hej! To znowu ja :)

Grzeszę...Oj,grzeszę...Nie mogę się zebrać do kupy i zacząć przestrzegać Dukana tak jak trzeba.Wciąż sie pojawia jakaś lampka wina,jakieś ciastko,owoc...Ech,jak mi ciężko...

Ale dzisiaj nie będę się smucić,bo dzisiaj Dzień Świętego Walentego,święto wszystkich zakochanych i kochających.

Mój Walenty jest dzisiaj w pracy,będzie czekała na niego romantyczna kolacja :)

Wszystkim zakochanym i kochającym życzę miło spędzonych Walentynek.

Wstawiłam kilka przepisów,takie tam proste żarełko :)
Zmieniłam tez nazwę bloga,ze "Śliweczka i protal" na "Śliweczka i Dukan". Jak widzę nazwisko doktorka Dukana to jakoś mi tak lżej...Mam nadzieje że to Wam nie przeszkadza?

Pisałam Wam już że mam w domu szczurka :)A oto nasza nowa maskotka Koka:

Na razie ją oswajamy,wypuszczamy i pilnujemy zeby nam nie uciekła i szkód nie narobiła :)
Nie spodziewałam się że szczury to takie inteligentne zwierzęta.Zaczyna juz reagować na swoje imię i poznaje czyje ręce są wkładane do klatki,od obcych rąk ucieka.Na razie jest mała,mamy ją półtora miesiąca.Lubi wchodzić pod bluzkę :)A Wy lubicie gryzonie?

Czy są jeszcze dukające osoby,czy tylko ja dukam?

Do następnego napisania :)

 

 

sobota, 09 lutego 2013

Hej.

Witam tych którzy jeszcze zaglądają do mnie i chcą posiedzieć przy moim kominku.

Co z dietą?Nadal walczę.Nie wiem jak długo to potrwa,waga spada wolniej i częściej kuszą mnie niedozwolone smakołyki,ale trwam dzielnie i sie nie poddaję,bo muszę w końcu osiągnąć swój wymarzony cel.

Coraz częściej coś pichcę,bo juz mi zbrzydły jogurty i serki,a gotowany kurczak juz mi przez gardło nie przechodzi.Szperam w internecie,czasem ciekawe przepisy można znaleźć.A porobiło sie tych stron mnóstwo.
Na niektórych stronach są przepisy dukanowe które z Dukanem nie maja wiele wspólnego.Znalazłam stronę "jak schudnąć",tam mężczyzna który schudł bodajże 30 kg podaje przepisy z wykorzystaniem fix-ów marki Winiary.Przecież one zawierają cukier i niekiedy mąkę...Ja wiem że odrobina cukru nikogo nie zabiła,ale ludzi niezorientowanych w diecie mogą te przepisy zmylić.Jeśli ten Pan ważył ponad 100 kg i jadł fixy to chudł mimo to,a inna osoba jedząca to co On jadł wcale nie musi chudnąc i wtedy pretensje że Dukan nie dobry.
Ja tez na początku używałam mąki kukurydzianej.W roku 2009 kiedy zaczynałam swoją przygodę z Dukanem nie wiadomo było co to jest ta maizena z książki Dukana.Używało sie mąki kukurydzianej i chudło.A wiecie jakim wielkim wynalazkiem był wtedy sernik?Na forum gdzie zaczynałam wymyślałyśmy z dziewczynami przepisy żeby zjeść coś słodkiego.A teraz...Masa przepisów na ciasta nawet z kremami o różnych smakach.Ech...
Teraz to już dieta nie jest nudna...A ja na początku jadłam w kółko to samo-jogurt naturalny ze słodzikiem i aromatem lub kawą,twarożek z jogurtem i cynamonem,owsiankę z otrębów,kurczaka gotowanego lub placuszki otrębowe.Czasem była to makrela wędzona lub jakaś rybka usmażona.Jajka i serki juz mi bokiem wychodziły...Teraz jak piekę sernik to nie czuje różnicy czy jest to sernik Dukanowy czy zwykły,a ciasta smakują o niebo lepiej niż w 2009 roku.Więc wytrwam bo tak sobie postanowiłam!

Co u mnie poza tym że dietuję? Nic ciekawego się nie dzieje.Zasypało nas tak na tym Podlasiu że bylismy czas jakiś odcięci od świata.Spadło pół metra śniegu.Potem przyszły roztopy i okropna chlapa.Teraz dopadało trochę śniegu i drogi są śliskie.

Mamy nowego mieszkańca w domu,to mały szczurek o imieniu Koka :) Zwierzyniec sie powiększa :)

Nareszcie kupiłam sobie garnki takie z prawdziwego zdarzenia,mogę gotować na parze i w zestawie była patelnia grillowa która śniła mi się od dawna :) Teraz mogę gotować jeszcze zdrowiej i bardziej "chudo".

Wszystkich zaglądających tu do mnie pozdrawiam bo grypsko wstrętne panuje.Do następnego napisania.

Śliweczka

wtorek, 25 grudnia 2012

Nie pojawiłam sie przed świętami,poniewaz padł mi komp.Dzisiaj kozystam z laptopa chłopaka mojej córki.Coć juz jedno Świeto za nami to ja i tak pragnę życzyć Wam zdrowych,spokojnych Świąt,w miłej atmosferze,bez obrzerania się słodkosciami i tłustym jedzeniem :)

Wesołych Świąt! Bez zmartwień,
Z barszczem, z grzybami, z karpiem,
Z gościem, co niesie szczęście!
Czeka nań przecież miejsce.
Wesołych świąt! A w święta,
Niech się snuje kolęda.
I gałązki świerkowe
Niech Wam pachną na zdrowie.
Wesołych świąt! A z Gwiazdką! -
Pod świeczek łuną jasną
Życzcie sobie jak najwięcej
Zwykłego, ludzkiego szczęścia



 

Życze Wam aby w Nowym Roku Wasze wszystkie marzenia sie spełniły,aby ten przyszły 2013 rok był rokiem lepszym niż ten upływający.

Zdrowia,zdrowia i jeszcze raz zdrowia!!!

Żeby wasze kilogramy ubywały i nigdy nie wracały :)

 

Niech radość i miłość Was nie opuszcza.

Niech magiczna noc Wigilijnego Wieczoru przyniesie Wam spokój i radość. Niech każda chwila Świąt Bożego Narodzenia żyje własnym pięknem, a Nowy Rok obdaruje Was pomyślnością i szczęściem. Najpiękniejszych Świąt Bożego Narodzenia, niech spełniają się wszystkie Wasze marzenia.

Dziękuję Wam kochane za zyczenia- Mallinko,Ewo,Maragrette,Halinko

Olu,niestety nie miałam jak podac tych przepisów na ciasta.Jak naprawie kompa to podam te przepisy,moze ktoś sie skusi na kolejne święta.

 

Pozdrawiam Was gorąco.

czwartek, 13 grudnia 2012

Witajcie po długiej nieobecności.

Zaglądam tu,ale pisac nie mam o czym.

Z dietą jest różnie,raz dobrze,a raz źle,ale ogólnie wszystko w normie to znaczy trzymam się tego co straciłam i nie tyję :)

Na nowe przepisy czasu nie mam.Ciągle coś mam do roboty.Zaczęłam znowu hodować świnki i mam 6 królików-zakładam małą na własny użytek.Mięso z królika jest jak najbardziej dozwolone na Dukanie :)

Co u mnie poza tym? Moja Klaudia schudła 12 kg jedząc to co dozwolone na Dukanie plus codziennie warzywa i owoce.Ona ma 17 lat więc na "czystego" Dukana jej nie pozwoliłam.

W sobotę 1 grudnia byłam z mężem na imprezie andrzejkowo - ostatkowej.Było świetnie.Impreza na 70 osób,grał zespół,jedzenia dużo (oj nagrzeszyłam),tańce,śpiewy,czułam się jak na weselu,tylko nowożeńców brakowało :)))

Już niedługo święta,u mnie czas porządków.Już mam niby posprzątane,ale jeszcze zawsze coś znajdę i ze ścierą biegam :)Jeszcze przede mną zakupy...A,i jeszcze muszę pomyśleć nad dekoracją domu,żeby się coś świeciło :)

Jakie potrawy będziecie przygotowywać na Wigilię?Dukanowe czy może na czas świąt odpuścicie dietę?Moje dzieci zażyczyły sobie 4 ciasta na święta- sernik chałwowy,trzy bit,shrek i ciasto ze słonecznikiem.I weź tu dietuj jak takie pyszności będą na stole.

A choinkę będziecie mieć sztuczną czy pachnącą lasem,żywą?U mnie od kilku lat jest sztuczna,a to dlatego że żywa długo nie postoi,a moje dzieci najchętniej trzymałyby choinkę do Wielkanocy :) Kupiliśmy sztuczna i z głowy,a świeże gałązki mam w wazonie i stroik ze świeżymi pachnącymi gałązkami sama robię co roku.

Ciekawa jestem czy w Sylwestra sie gdzieś bawicie?Ja niestety z mężem w domu,bo ma 1 stycznia dniówkę w pracy :( Trudno,posiedzimy do północy,wypijemy szampana i luli :)

To tyle na dzisiaj.Ciekawam czy ktoś jeszcze dietuje,odezwijcie się.

Odezwę się przed świętami.Pozdrawiam wszystkich czytających.

środa, 26 września 2012

Witam w ten piękny,słoneczny dzionek!

Długo mnie nie było,ale sporo się działo i nie miałam zbytnio czasu.
Moja waga wariuje...Raz spada,potem rośnie i tak w kółko,ale trzyma się w granicach minus 13-14 kg,więc jest ok.
W poniedziałek nagrzeszyłam znowu...Mieliśmy z mężem 18 rocznicę ślubu-taki pełnoletni związek he he,no i się pojadło i popiło...Kurcze,teraz juz koniec z rocznicami i innymi świętami to może waga zacznie spadać.

Wczoraj byłam na wywiadówce u Klaudii-pierwszy rok nauki w technikum więc obowiązkowo trzeba było być.Chyba u nas w rodzinie gotowanie to jakaś pasja-moja mama mistrz kucharz,ja z zamiłowania kucharz,a moja córka w przyszłości technik żywienia :))) A najstarsza córka pracuje w cukierni...Wszystkie mają coś wspólnego z gotowaniem.
Jeszcze muszę dodać że Klaudia jest na diecie :)Ma troszkę kilogramów nadprogramowych i postanowiła je zgubić.Je wszystko to co ja ugotuję dukanowo,z tym że codziennie je owoce i warzywa,ma 16 lat i Dukan jest dla niej zbyt ostry.Schudła już 6 kg i widać że gubi kilogramy.

Katia - dziękuję za inspirację-gotowałam dźem z aronii,jabłek i śliwek węgierek...Dzieci robiły z nim naleśniki,mówiły że jest przepyszny!

Mallinko,wyobrażam sobie jaka to radośc taka wnusia kochana.U mnie na razie nic nie słychać,wiem że córka planuje ślub.No chyba że zamiast ślubu trzeba by było chrzciny robić :) Ale na razie cisza,nic sie nie dzieje.Trzymam kciuki za Ciebie kochana.Mam nadzieję że zobaczę zdjęcia wnusi gdzieś w internecie.np.na forum?

Sakurakiss - ogórki ma kto jeśc,rodzina duża :)

Witaj Władych!Dawno Cie u mnie nie było.Podać adres piwniczki powiadasz? No cóż,tu Cię rozczaruję,adresu nie podam,bo mi wszystkie zapasy wyniosą :)))))
Co do grzybów,to ja wolę np.podgrzybki albo maślaki niż opieńki,ale zbieram co się da,bo zima długa :) Ja mam las pod nosem,więc to chyba dlatego mam tych grzybów tak dużo,gdybym miała jeździć po nie gdzieś dalej to pewnie nie chciało by mi się :)

Byłam w lesie zobaczyć jak tam grzybki,są czy nie ma.Na razie opieńków nie ma,z podgrzybkami tez cienko...Jest za sucho,może dlatego grzyby nie rosną.

Ale zrobiłam kilka zdjęć okolic mojego domku:

mój Maksio:

Maksio i Snupi:

droga od mojego domu:

mrowisko nie daleko mojego domu:

Tak jesiennie...

Teraz już zmykam gotować obiadki-dla siebie i Klaudii i osobny dla rodzinki.

Pozdrawiam serdecznie odwiedzających mój blog,a szczególnie tych co się ujawniają i skrobną komentarz :)

Pa.Protalinka-Śliweczka

sobota, 08 września 2012

Ja chyba nie wyjdę tej jesieni z kuchni...Znowu marynuję grzybki i moje późne ogórki znowu do robienia-całe wielkie wiadro i jeszcze trochę co do wiadra nie weszło...
Dzisiaj robiłam:

ogórki po kanadyjsku
ogórki z rodzynkami
ogórki w musztardzie
ogórki z chili,

a mam w piwnicy już coś ponad 60 słoików ogórków z przyprawą do grilla,12 słoików ogórków w musztardzie,42 kiszonych,20 korniszonów i 36 słoików pikli z ogórków.

Grzybków jest 53 słoiczki,do tego sos do spaghetti,sos słodko-kwaśny,nutella ze śliwek -11 słoiczków,paprykarz i mnóstwo dżemów i kompotów.Ostatnio robiłam kompot z gruszek z goździkami,taki jak lubimy najbardziej w zimowe,chłodne dni.
Już słoiczki się kończą,a grzybków w lesie jeszcze dużo...

Jeszcze czeka aronia,ale nie mam pojęcia co z nią zrobić...Mam w piwnicy jeszcze soki z aronii z zeszłego roku.Myślałam nad dżemem,ale nie wiem czy wyjdzie dobry,może któraś z Was robiła dżem z tego owocu?No i nalewka z aronii-jak co roku musi być zrobiona na mroźne wieczorki -tak na rozgrzewkę :) Oczywiście dla męża i gości bo Dukan niestety alkoholu zabrania :((((((((

Znając moje zamiłowanie do chomikowania to jeszcze jabłka przerobię co by się nie marnowały :) A mój kochany mąż mówi że pułk wojska można by wykarmić tymi przetworami :) Ale jak to mówią "Od przybytku głowa nie boli".

A co!Jak jest co pchać do słoików to trza korzystać!

piątek, 07 września 2012

Dzień dobry wszystkim zaglądającym na mój blog.

Oj jesień za oknem...Liście spadają z drzew,pokryły podwórko żółtym dywanem...Zimno,wietrznie,deszczowo...I już grzybki typowo jesienne pokazały się w lesie-moje pierwsze w tym roku opieńki:

Codziennie idę do lasu na grzybki,mam niedaleko,mieszkam przy samym lesie :) A jest co zbierać w tym roku,grzybów naprawdę jest mnóstwo.Nasuszyłam,narobiłam w słoiczki,mroziłam i dalej przerabiam to co znajdę.
Dzisiaj mam oprócz grzybów inną robotę.Mąż zażyczył sobie żebym zrobiła mu mięsko w słoiczkach,takie do pracy do chlebka by sobie brał.Więc narobiłam 14 słoiczków i teraz muszę je gotowac 3 godziny :)

Dzieci poszły do szkoły.Klaudia pierwszy rok do technikum-dojeżdża pociągiem.Z tymi dojazdami jest ciężko.Zabrali nam pociągi i weź dojedź do miasta do szkoły.Dwa pociągi na krzyż jeżdżą...Tak to jest mieszkać na wsi.
A do tego mój samochodzik pobity...Mąz miał stłuczkę i teraz nie mam czym jeździć.Czekamy na pieniądze z ubezpieczenia (to nie była męża wina,jakiś dziadek go nie zauważył i wjechał mu w przednie drzwi).
Mateusz jest teraz w drugiej klasie gimnazjum,a Julia w szóstej klasie podstawówki.Ale ten czas leci...A niedawno biegały takie małe brzdące...

Turkaweczko,Ty zapewne wiesz bardzo dużo o kwiatkach.Ja mam w domu ponad 30 roślinek i o niektórych niewiele wiem,nawet nie wiem jak się nazywają :( Ale chyba im odpowiada mieszkanie ze mna bo nie mam z nimi problemów.

Oliwko,dziękuję za komentarze.Życzę powodzenia.

Lecę smażyć naleśniki dzieciom na obiadek,bo za godzinkę będą w domu.A na obiad zażyczyły sobie nalesniki z serem podsmażane...Mniam...

Do następnego.

Buziaki.Pa

Protalinka-Śliweczka

niedziela, 26 sierpnia 2012

Witam serdecznie w zimną,deszczową niedzielę.

 OluB,Turkaweczko,Beato i Ciemnanocko -bardzo Wam dziękuję za życzenia urodzinowe.

Wiedziałam że nie obędzie się bez grzeszków i tak też było,ale to takie okrągłe urodziny...Już jednak jestem z powrotem na Dukanie i dukam pomalutku.

Tak jak się spodziewałam dostałam na urodziny ksiązkę:

Ależ ja się zaczytałam...Książka super!!!Zupełnie inna od poprzednich książek Magdy,ale jakże prawdziwa...Co prawda mój mąż jest zupełnie inny niż ten z książki,ale wiele kobiet ma ten sam problem co bohaterka książki Ewa.Wielu jest takich Maćków na świecie,dbających tylko o swój tyłek i o kasę,a kobieta zostaje sama i to samotnośc popycha je w ramiona innych mężczyzn.
Książka napisana jest prostym językiem,dobra na niepogodę :) Polecam ją każdej kobiecie i nie tylko :) Mężczyźni po przeczytaniu "NIEWIERNEJ" pewnie zastanowili się czy nie zaniedbują swoich kobiet :)
Moja prawie 17-to letnia Klaudia przeczytała jednym tchem "Milaczka" i "Panny roztropne".Teraz czyta "Opowieść niewiernej" i jest zachwycona.
Pamiętam że kiedy Magda pisała tą książkę to wysłała mi mejlem kilka jej stron,juz wtedy mnie zaciekawiła,długo musiałam czekać żeby to dzieło przeczytać w całości.
Polecam każdemu,naprawdę świetna lektura.Magdo-dziękuję za wspaniałą książkę i czekam z niecierpliwością na następną,bo zapowiada się bardzo ciekawie :)

Dostałam też kwiatki:


Nie mam pojęcia co to za kwiatek,wygląda trochę jak polny,ale jest śliczny :)

A ten w doniczce to od męża-on zawsze kupuje kwiatek w doniczce ,bo wie że ja kocham kwiaty :)Mam już sporą ich kolekcję.Ostatnio dostałam kasztan ozdobny ,Nie chciał mi rosnąc,a w tym roku zaczął piąć się w góre jak szalony.Na imieniny dostałam palmę królewską...Jak ja kocham palmy!Mam w domu dżunglę-tak mówią moje dzieci :) Ale ja nie wyobrażam sobie domu bez kwiatów.

Turkaweczko,zjazd rodzinny w święta więc musisz im pokazać się piękna :)Podoba mi się to co napisałaś-JAK LASECZKA ,A NIE JAK KLUSECZKA  he he,super!

Agatko-moja imienniczko :) Skoro waga wróciła z nawiazka to czas się jej pozbyć.Ja też wracam jak córka marnotrawna,ale nie ma lepszej diety niż Dukan,ja próbowałam wszystkiego i tylko na Dukanie straciłam tak duzo.Co prawda po przerwaniu diety kilogramy zaczęły wracać,ale sama jestem sobie winna,bo zamiast przejść na III fazę to ja zaczęłam żreć wszystko jak świnia :) I mam tego efekty...Dać Ci kopa?W jaki sposób?:))))Chyba każda kobieta chce wyglądać ładnie i szczupło,a skoro udało Ci sie juz kiedyś to dlaczego miałoby nie udac sie teraz?Do roboty kochana!!!!

Adrijah,dziękuję za link,jak będę miała więcej czasu to popróbuję z tym linkowaniem.A swoją drogą,kochana masz świetne przepisy.Często z nich korzystam.

Wiecie co?Sezon grzybowy w pełni! Grzyby obrodziły jak nigdy.Jest ich masa! Prawdziwków jest tyle że nasuszyłam ich na kilka lat :) A maślaczki robię w słoiczki,w zalewie ostowej


ale pycha będzie zimą...

To tyle na dzisiaj.Idę zrobić sobie kawusię z mleczkiem i zasiądę w fotelu na resztę dnia.

POZDRAWIAM WSZYSTKICH CZYTAJĄCYCH.

Pa.

Protalinka-Śliweczka

czwartek, 23 sierpnia 2012

Witam wszystkich do mnie zaglądających.

Jestem wciąż na diecie choć moja waga na razie nie spada.Troszkę nagrzeszyłam bo mój mężuś miał urodziny 16 sierpnia i troszkę się podjadło i popiło niedozwolonych rzeczy...
Ale już jestem posłuszna choć nie wiem jak długo bo jutro szykuje sie kolejne święto tym razem moje...Jutro stuknie mi czterdziecha...Eh...I nie wiem czy sie cieszyc czy płakać...

Kiedy dzieci pytały co chce dostać na urodziny (zawsze pytają ,bo wiedzą że ja mam zawsze jakies specjalne zyczenia) odpowiedziałam że ksiązkę.Już dawno miałam chętkę na książkę 'OPOWIEŚĆ NIEWIERNEJ' Magdy Witkiewicz...Mam jej poprzednie dwie ksiązki "MILACZEK" i "PANNY ROZTROPNE" i powiem Wam że dawno sie tak nie ubawiłam czytając te książki,a ostatnio nawet moja córka ,16-to letnia Klaudia czytała te ksiązki i jej sie podobały.Słyszałam o "NIEWIERNEJ" że to zupełnie inna książka,więc bardzo jestem jej ciekawa.

A co poza tym u mnie? Nic ciekawego się nie dzieje.No może poza tym że kupiłam sobie nową wagę i jakie było moje zdziwienie kiedy po wejściu na nią zobaczyłam 6 kg.więcej!!!!!! Ale to wina wagi ,nie moja :) Ta waga pokazuje dokładnie o 6 kg więcej.Więc ile warzę? Nie wiem!!!!! :))))))))))))))))))

Juz niedługo początek roku szkolnego ,a moje dzieci jeszcze nic nie mają do szkoły>Musimy wybrać się na duuuuuże zakupy.

Wczoraj nad Podlasiem przeszły burze,wiecie jak wiało?Ło matko i córko jaki był duży wiatr,a jakie pioruny waliły.Zdawało się że gdzieś nad nami wali,aż szyby w oknach trzeszczały i lało że przez podwórko rzeka płynęła.W tym roku te burze sa straszne...Co roku jest gorzej,ja się boję że w końcu nam się chałupka rozwali :))))

Turkaweczko,ja nie wiem co Ci poradzić.Jak widzisz sama jestem w czarnej d...e,ciągle jakieś grzeszki .Pan Dukan spada na dalszy plan...Ale ja potrafię się podnieśc i z podwójną mocą wracam na łono doktorka.Ja mam cel-wesele córki.Muszę wyglądać jak laska,a nie jak balonik :) W łeb Ci nie dam,nie przełożę przez kolano bo wirtualnie sie nie da...Więc co ja mogę?Bardzo bym chciała żeby udało Ci się rozpocząć i trwać w diecie.Życzę Ci tego z całego serducha.

Pozdrawiam wszystkich czytających.

Buziaki.Papa

czwartek, 09 sierpnia 2012

Witajcie!

Kolejne dni diety za mną i mam minus 12 kg!Dzisiaj zaczęłam warzywka więc waga stanie,albo skoczy w górę,to u mnie normalne.

Pogoda na Podlasiu do d..y,chmury i deszcz...Zimno,brr...Albo upał 40 st,albo jesienna pogoda...A gdzie normalne lato?

Kochana Turkaweczko!Dobrze Cię rozumiem,gości tłumy,trzeba ich czymś ugościć.A kiedy się juz tak pichci dla gości to jak samemu nie spróbować...:)
Mi też jest ciężko,byłam szczupła (88 kg),a teraz znów mam trzycyfrówkę...Ech...I trzeba walczyć,nic innego mi nie zostało...

Napiszcie co u Was,jak dieta i czy dajecie sobie radę.A może macie jakieś sposoby na szybsze gubienie kilogramów?

Pozdrawiam serdecznie wszystkich tu zaglądających.

Śliweczka

niedziela, 05 sierpnia 2012

Hej!

Dzisiaj mija miesiąc mojego kolejnego powrotu do dukania i mam 10,5 kg za sobą.

Ostatnio zaniedbałam dietę...Miałam gości z wybrzeża-moja córcia i siostra wpadły na kilka dni na urlop.Wiadomo-gril,piwko,kiełbaska z ogniska i inne niedozwolone rzeczy się zdarzały.

Ale juz jestem posłuszna naszemu doktorkowi :)

Dziękuję dziewczyny za wsparcie i ciepłe słowa,jak ma się takie dobre duszki to łatwiej łyka się białeczka :)

Dzisiaj jest gorąco,idę poleżeć w wodzie w basenie ogrodowym :)

Pozdrawiam wszystkich odwiedzających mój blog.

Papatki!!!

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10